4 JEŹDZCY APOKALIPSY Calosc
Macie cos dluzszego z reuploadow ale niestety jest ich coraz mniej dluzszych past ale coz trudno
Nie tak szybko, powiedział Odyn. Jeśli chcecie dożyć apokalipsy, lepiej rzućcie broń. Zsiej mi fiuta, dziadku, odpowiedziałem i zastrzeliłem kruka siedzącego na jego lewym ramieniu. Cóż, po tym, co zdarzyło się potem, zaczynam się zastanawiać, jak straszliwa i potworna będzie prawdziwa apokalipsa. Dobra, zacznijmy jeszcze raz, stwierdził Goodman, darzując sobie ranę na biodrze. Kto pamięta, od czego zaczęła się cała ta burda? Siedzieliśmy całą czwórką w ruinach naszego mieszkania. Bardziej martwi niż żywi, caliwy krwi pełni szczerej, soczystej nienawiści do nordyckich bogów, którzy rozpierdolili nasze gniazdko i prawie nas samych. Wydaje mi się, że na początku zaraza zastrzelił jednego z kruków Odyna.
— Ach, jaki jest pan? — spytał sen nieśmierci. — Możemy popełnić zbiorowe samobójstwo i w ten sposób dostać się na skróty do piekła — stwierdził głód. Ale coś czułem, że Varro przygotował się na tę ewentualność. A tak w ogóle, mrknął Wojna. Co Odyn i Thor robili tak daleko na południu? Ścigali Fenrira, powiedziałem. Pewnie im spierdolił, a oni po prostu ruszyli za nim. A gdzie w tym wszystkim Kojtyła? W twojej dupie, kurwa. Zirytowałem się. Skąd mam to wiedzieć? Wiem tylko tyle, że przyprowadziłeś nam do domu pierdolonego mitycznego wilczura, co z kolei sprowadziło nam na głowę tych dwóch miłych panów. Więc wcale nie jest powiedziane, że współpracowali z naszym kremówkożercą.
W tym momencie w drzwiach sklepu stanął Odyn, ściskając pod ręką kałacha. Jego jedyny żywy kruk siedział na końcu lufy, wymierzony w naszą trójkę leżącą na podłodze. — Co tu się kurwa dzieje? — powiedzieliśmy wszyscy jednocześnie. Pół godziny później było już po wszystkim. — Dzięki — rzucił Jezus do Charona, który zasłonił go własnymi kośćmi przed serią z karabinu. — Nie ma sprawy — odparł przewoźnik zmarłych, przyłączając sobie piszczel w miejsce dłoni. — O co mu chodziło? — płacząc z bólu, opadłem na najbliższe krzesło. Obrwałem w ramię i klatkę piersiową. Potrzebowałem noża. I to szybko. — To nordycki bukskurwy syństwa — wyjaśniłem przez łzy.
Przez następne parę miesięcy będziesz chodził ze mną na siłownię dwa razy w tygodniu. Wrócą ci siły, nie będziesz ciągle umierał. Ale wiesz, że wszystkie moje zgony nie miały nic wspólnego z... Usiłowałem się wtrącić. Ani zgonował po jednym łyku jakiegoś biedlodrinka zrobionego przez śmierć! To mówiąc wlał sobie do gardła zawartość napoczętej przeze mnie butelki. Musieliśmy szukać dla niego innego szpitala, bo w najbliższym z niewiadomych przyczyn wybuchł pożar. Służba zdrowia w Polsce to jeden wielki pierdolony żart. Kiedy wreszcie wróciliśmy do mieszkania Agaty, musieliśmy odpowiedzieć na kilka trudnych pytań. Poczynając od najłatwiejszych, w stylu, gdzie jest wojna? Na tych przejebanych, w stylu, co na moim oknie robi wielki napis jebać Odyna, kończąc.
Rozjeżałem się dookoła. Nie staliśmy już dłużej na dziedzińcu Atlantydy. Nagle pojawiliśmy się w naszym starym mieszkaniu, które zniszczyli Odyn i Thor. Na kanapie obok spał Wojna i szeptał coś przez sen. Czuję się, jakby znowu odchłoń mieszało mi w głowie. Przyznałem się Adolfowi. — Ta suka już dawno nie żyje — odpowiedział beznamiętnie i wyciągnął mi z kieszeni nóż. Wędrujesz po jebanej pustyni już od paru dobrych tygodni. To tylko zwykłe halucynacje, spragnienia i niedożywienia. Zwykły śmiertelnik już dawno spadłby z rowerka. Domu więc zamachnął się nożem i wbił go z całej siły w klatkę piersiową wojny. Po chwili wręczył mi jego ogromne, ociekające krwią serce. Zaopiekuj się nim. Za żadne skarby nie pozwól, żeby coś mu się stało. Schowałem serce do tylnej kieszeni spodni i ruszyłem na dalszy obchód mieszkania.
Drzwi frontowe były otwarte, a za progiem stał Puszek. Wyglądał na przestraszonego, co w jego przypadku było czymś zupełnie nowym. Co się stało piesku? spytałem zaniepokojony. W tym momencie głowę zwierzątka głodu przeszyła seria skałasznikowa. Chciałem chyba krzyknąć, ale w tym momencie zauważyłem napastnika. Był to oczywiście Odyn, który śmiejąc się jako pętany wymierzył broń prosto we mnie. Jego twarz nagle się rozmazała i zmieniła w oblicze Matki Boskiej, który po chwili wykrzywił grymas uśmiechu. Chcesz zwierzątko zaraza? Chcesz zwierzątko? Nie zdążyłem nic odpowiedzieć, bo w tym momencie postać znowu się rozmyła i ostatecznie stanął przede mną outsider we własnej osobie. Jego zupełnie czarne oczy przeszywały mnie na wylot, podobnie jak kule, które wyleciały z lufy trzymanego przez niego karabinu.
Tylko ty jesteś w stanie się nim zaopiekować. Ja mogę ci w tym tylko pomóc. Odwróciłem się następnie do głodu i podałem mu jego odgryzioną kończynę. Nie jestem też odpowiedzialny za ciebie. Twoje zaufanie i wsparcie są nieocenione, ale nie chcę, żebyś kiedykolwiek się dla mnie poświęcał. Żyj własnym życiem, a twoje dobre serce i potrzebę pomagania innym zachowaj dla kogoś innego. Nie jestem tego warty. Spojrzałem wreszcie na śmierć, który chował się przede mną w ciemności. A ty? Powiedziałem z uśmiechem, rzucając mojego kosę. Spróbuj się nie zajebać. Świat rozpłynął się po raz ostatni. Stałem teraz na środku dziwnego koła. A wokół mnie ustawili się dosłownie wszyscy. Wojna, głód, śmierć, Jan, Jezus, Lucyfer, Archanioł Gabriel, Archanioł Michał, Hitler, Puszek, Hermes, Athena, Chronos, Charon, Herkules, Afrodyta, Hades i Persefona, Thor, Odyn, Setka, Tulu, Adam i Ewa, Kojtyła, Odchłaniał, Cajder, Maryja, Bóg i Szatan.
Co on kurwa robi? spytał Thor, który pierwszy się do nas zbliżył. Śpiewa barkę, odpowiedziałem przewracając oczami. On już tak ma. Wszyscy jeźdźcy są pod jakimś względem spierdoleni, stwierdził Odyn, stając obok. Szukał ludzi, Odyn. Lucifer.
To nie wchodzi w grę. Chcemy zbudować mu nowe więzienie, na które zasługuje ten pomiot. To co? Skorzystasz z naszej oferty? A wy z mojej? Odyn i Thor spojrzeli na siebie marszcząc brwi. Jakiej? Chyba wyraziłem się jasno, że macie stąd wypierdalać. Odparłem wyciągając głodowi papierosa z kieszeni. TO DY NA MNIE SPOJRZAŁEŚ? ! Naprawdę jesteś tak samo głupi jak oni? Jestem tak samo głupi jak ja sam. Głód zamachnął się biczem i jakimś cudem owinął go wokół ręki Thora. Zaskoczony bóg piorunów upuścił swój młot i zatoczył się do przodu. Zanim jego towarzysz zdążył zareagować, sięgnąłem błyskawicznie pod swą latarnię i z całej siły pierdolnąłem go nią w ryj.
TWOJE USTA! Nie wiem jakim cudem głód wciąż był w stanie spokojnie grać na gitarze, ale o dziwo nie przeszkadzało mu to w dalszej walce. Kolejny zamach podciął obu gościom nogi i draznął mnie w kostkę. To było jednak zbyt zajebiste, żebym się na niego gniewał. DZIEŹ WYŻEKŁY MA IMIĘ! Stwierdziłem, że wykorzystam okazję i jeszcze parę razy jebnąłem obu z nich po łbach latarnią. Jednak obaj wciąż mieli w sobie nadzwyczajne pokłady energii i usiłowali podnieść się z ziemi i przeprowadzić kontratak. Jednak głód po raz kolejny był szybszy i z całej siły jebnął Odyna gitarą, wciąż nie przegrywając na niej grać.
Stwierdziłem, że wykorzystam okazję i jeszcze parę razy jebnąłem obu z nich po obach latarnią. Jednak obaj wciąż mieli w sobie nadzwyczajne pokłady energii i usiłowali podnieść się z ziemi i przeprowadzić kontratek. Jednak gud po raz kolejny był szybszy i z całej siły jebnął Odyna gitarą, wciąż nie przerywając na niej grać. Pozostawiam na brzegu! Żal mi było odbijać tych biedaków, ale nic innego nam nie pozostało. Zamachnąłem się po raz ostatni, ale mój atak został przerwany przez kolejną, opóźnioną eksplozję. Tym razem pierdolnął sufit. Widać było wyraźnie, że ta dwójka debili nie miało pojęcia, gdzie szukać mojego placu budowy i wysadzali tunele na oślep.
Ten ładunek był najwyraźniej chwilowym niewypałem, który nagle przypomniał sobie o swoim zadaniu. RAZEM Z TOBĄ! Błyskawicznie odskoczyliśmy jak najdalej od tej lawiny kamieni, pozwalając jej pogrzebać pod swoim ciężarem Odyna i Thora. Obaj bogowie nie zdążyli nawet krzyknąć, kiedy ich łby zostały roztrzaskane w dobry mak. Nowym zacznę dziś łódź! Głód wreszcie odłożył gitarę i otarł podstrzała. Kto cię kurwa nauczył tak walczyć? spytałem z uznaniem. Wojna. Odparł obojętnie. Mam nadzieję, że ci dwaj nieprędko wrócą.
Idzie im... chujowo. Trafili bowiem do najmroczniejszych głębin Tartaru, gdzie odnaleźli swój cel, starego tytana Chronosa, który najwyraźniej nie ma zamiaru oddawać swojego Kutasa dobrowolnie. Stawiam dwie stówki, że cała piątka nie przeżyje tego spotkania. Lucifer i Głód wciąż pracują przy odbudowie piekła. Praca ma się już ku końcowi, co jest naprawdę imponujące zważywczy na fakt ile czasu stracili na śpiewaniu barki i chlaniu wódy. W sumie to chyba jedni bohaterowie, którzy jeszcze się dobrze bawią. Jeszcze. Thor i Odyn, podobnie jak Adam i Ewa, wciąż są kurwa martwi. Adolf Hitler wciąż jest martwy. Jego mąż również. Bóg też. Tak. Wojna i Agata nie za fajnie się dogadują, tak lekko mówiąc.
A więc dowiedzieliśmy się, że głód ma dziewczynę. Mało tego, dowiedzieliśmy się, że laska jest nordycką boginią słońca. Co naturalnie rodziło masę pytań, zważywczy na fakt, że głód własnoręcznie zajebał Odyna i Thora parę tygodni wcześniej. No i w teorii był też właścicielem puszka, który przez przybyszy z północy uznawany był za niebezpiecznego zbiega. Jeśli liczycie na łatwe wyjaśnienie tej pojebanej sytuacji, to niestety muszę was zawieść. Nasz braciszek nie wspomniał już o sol ani słowem, po tym jak dowiedział się, że Lucyfer nam wszystko wypaplał. Z początku było to dość wkurwiające, bo jednak wszyscy byliśmy ciekawi całej historii i odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Ale nasz brat był nieugięty.
Thor i Odyn znów gdzieś tam byli i można było śmiało spodziewać się ich kolejnego, nieudolnego ataku. Wraz z głodem wróciłem też na uniwerek, co pozwoliło mi się trochę uspokoić i oczyścić głowę z pojebanych wydarzeń ostatnich miesięcy. W końcu także wojna i śmierć dali się przekonać i wkrótce cała nasza czwórka mogła pochwalić się dumnym tytułem studenta. Ja wciąż trzymałem się jakoś na anglistyce, głód niezmiennie jarał się byciem na psychologii, zaś wojna i śmierć poszli razem na prawo. Widywaliśmy się niemal codziennie, ale relacje między nami były mocno popierdolone. Wojna wciąż był wkurwiony za zabicie mu dziewczyny, głód próbował nas wszystkich jakoś pojednać, choć szło mu co najwyżej chujowo.
Na końcu pomieszczenia znajdowało się kilka podestów, niczym w jakiejś pierdolonej familiadzie. Jeden z nich miał tabliczkę z wygrawerowaną nazwą drużyny Jeźdźcy, zaś ten obok niego XX Team Killer Z-66969 Pussy Eaters 420XX. Dopiero po chwili ogarnęliśmy, że stoi przy nim kilka osób. Z przerażeniem rozpoznaliśmy wśród nich Thora, Odyna i Sol, nową dziewczynę głodu. — Eee... Słońce, co wy tu robieś? — spytał jej zdezorientowany chłopak. Nie wiem, spytaj ich, odpowiedziała niepewnie, wskazując palcem na dwie postacie, które właśnie wynurzyłeś się zza zasłony. Witajcie w pierwszej edycji programu Bogoliada, wydarł się Adam.
— Odyn — odpowiedział Odyn. — Odyn — odpowiedział Thor. — Głód — odpowiedziała Sol. Głód zarumienił się. — Dzięki, Schalb, ja też się kocham. Adam i Ewa ukryli twarze w dłoniach. — Niestety wasze odpowiedzi również nie pokrywają się z tymi, które mam przed sobą. Idziemy dalej — zaczął Adam. — Czekaj, czekaj — wtrącił mu się Wojna. — Jaka była w takim razie najczęściej udzielana odpowiedź? Bóg zjebie, odparła Ewa przewracając oczami. No chyba ich pojebało, wkurwił się Wojna. Zajebaliśmy go już dwa razy. Za pierwszym razem rozkurwiłem go w pojedynkę. A wy chcecie mi wmówić, że ten stary dziad jest najpotężniejszym przechujem w całym wszechświecie?
Z tego co zauważyłem, członkowie jej drużyny, podobnie jak Adam i Ewa, nie mieli pojęcia o jej nowym kontrowersyjnym związku i bez przerwy rzucali jej groźne spojrzenia. Sol do kurwy, spal tych debili! darł się Odyn, próbując zasłonić się przed gradem ciosów śmierci. Głód wciąż siłował się z Adamem i wyglądało na to, że pierwszy facet na świecie w ostatnim czasie solidnie przypakował, bo szala zwycięstwa coraz wyraźniej przechylała się na jego stronę. Pewnie zastanawia was, co robiłem w tym czasie ja. Otóż zdawałem sobie sprawę z tego, że bez swojego rewolweru jestem w tej walce absolutnie bezużyteczny. Skupiłem się więc na szukaniu wyjścia. Zajrzałem za kulisy Znalazłem tam coś w stylu małej konsolki z paroma dźwigniami w różnych kolorach. Oczywiście, jak to każda odpowiedzialna i racjonalnie myśląca osoba, zacząłem sprawdzać co robią, w nadziei, że jedna z nich otworzy jakieś tajne przejście czy coś.
O chuj. Powiedzieliśmy wszyscy razem, patrząc jak cała podłoga staje w płomieniach. Rzuciłem się w stronę braci, zanim ogień zdążył odciąć miejsce, w którym stałem od reszty pomieszczenia. Na nasze nieszczęście podłogę stanowiły drewniane panele, które paliły się szybciej niż Joanna Dark w 1431. W całym chaosie trudno już było stwierdzić kto napierdala się z kim. Wojna w pewnym momencie obierwał pięścią od śmierci, zaś Thor przez przypadek pierdolnął Odyna urwanym reflektorem. Puszek chwycił Ewę w zęby i przeniósł ją pod ścianę, która zdawała się być aktualnie najbezpieczniejszym miejscem.
Gdzie jest wyjście? Wrzasnąłem do Adama, który usiłował wygrzebać się z pomiędzy kotłujących się ciał. Spierdalaj! Odparł chwilę przed tym, jak ktoś wciągnął go z powrotem pomiędzy walczących. Spojrzałem na najbliższą ścianę. To niemożliwe, żeby w całym jebanym pokoju nie było ani jednej pary drzwi. Jakoś przecież trzeba do niego wchodzić i wychodzić, nie? W ostatniej chwili uniknąłem rzuconego w moim kierunku stołka i odsunąłem się od ognia, który coraz żwawiej zbliżał się do moich stóp. Wtedy dotarło do mnie, że skoro Adam i Ewa znaleźli sposób, żeby nas wszystkich przenieść do tego miejsca bez użycia portali, to musiał istnieć jakiś sposób, by odesłać nas z powrotem. Może to pomieszczenie tak naprawdę nie istniało, a było jakąś sprytną, morderczą iluzją. Thor i Odyn, którzy zaczęli walkę na przegranej pozycji, stopniowo zaczęli odgrywać się na swoich oponentach.
Śmierć odcina jej rękę i zamykamy szmatę w celi w nowym piekle. Okej, teraz jesteśmy na bieżąco. Właśnie rozprawiliśmy się z Adamem i Ewą, ocaliliśmy Puszka i ogarnęliśmy, że tak naprawdę przez cały czas znajdowaliśmy się w nowym piekle, a Maryja najwyraźniej wydostała się ze swojego więzienia. Nadążacie? Brawo! Hej słodziaki. Uśmiechnął się do nas Lucyfer. Co tam słychać? Spojrzałem na niego z miną wkurwionej wiewiórki. Głód tak to później opisywał. A potem przeniosłem wzrok na Maryję siedzącą obok niego. Co ci odjebało, żeby ją wypuścić? Twoje pierdolone mami i siostry zaczynają mnie już irytować, stwierdził Wojna. Odyn, Thor i Sol stojący za nami nie za bardzo wiedzieli co ze sobą zrobić, więc po prostu udawali, że ich nie ma, patrząc się w ziemię albo w sufit.
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Macie cos dluzszego z reuploadow ale niestety jest ich coraz mniej dluzszych past ale coz trudno