4 JEŹDZCY APOKALIPSY Calosc
Macie cos dluzszego z reuploadow ale niestety jest ich coraz mniej dluzszych past ale coz trudno
Jak to się skończyło, chyba nie muszę mówić. Wrócił pod wieczór i mówi, że idziemy do jakiegoś gościa, żeby nam papiery skołował. My się tak patrzymy na niego jak na debila, którym jest, Nie wiedząc o chuj mu chodzi, w końcu żyliśmy na ziemi już kupę czasu bez takich niepotrzebnych świstków jak dowody osobiste i tego typu gówna, a ten nam mówi, że zapisuje nas do liceum. Śmierć kurwa spadł z krzesła i nadział się na swoją kosę, która stała oparta o ścianę za nim. Gut i ja patrzyliśmy się na niego zbyt zszokowani, żeby cokolwiek powiedzieć. Zresztą nie mieliśmy nic do gadania. Chuj zapisał nas do publicznego liceum imienia jakiegoś jebanego profesora, którego nikt nie zna i który nic nie zrobił. A wszystko po to, bo chce zabolcować jakąś lochę i boi się sam wciskać w środowisko tych ameb umysłowych zwanych licealistami. No kurwa błagam. Przez tego pedała zacząłem nawet nakładać sobie podkład, żeby choć trochę ukryć swoją szpetną mordę i móc wyjść na ulicę bez maski albo kaptura zaciągniętego pod brodę.
Na szczęście głód kontrolował sytuację i jednym machnięciem bicha sprowadził go do parteru. Co on powiedział? spytał. Nie wiem kurwa, co nas to obchodzi. Może będziemy w stanie się dowiedzieć, co go spotkało, jeśli ustalimy pochodzenie tej klątwy, czy cokolwiek, co zmusza go do atakowania nas. Wojna mruknął coś pod nosem, podnosząc się z ziemi. Brzmi jak mowa przedwiecznych, stwierdził śmierć. Gówno tam, to chyba hebrajski, poprawiłem go. Czyli co, jakaś biblijna klątwa? Gud zaczął nerwowo klepać w swój telefon. Przytrzymajcie go, dzwonię do eksperta. Spojrzeliśmy na siebie ze śmiercią i przygotowaliśmy się na przyjęcie ataku w wojnę. Halo? Noe?
Gut spojrzał na mnie wymownie i sam wyciągnął swój kolczasty bicz. — Kurwa. A ja? — zmartwił się śmierć. — Od kiedy bierzemy ze sobą broń, idąc do cholernego klumu nocnego? Hitler podszedł do pudła zrzuconego przez Michała. Po chwili w obu rękach trzymał po tulipanie. Jednego z nich wręczył śmierci. — No to jak? Wszyscy gotowi? — uśmiechnąłem się szelmowsko. I oddałem pierwszy strzał. Kula trafiła stojącego z brzegu demona w środek klatki piersiowej i z niesłabnącym impetem przeszyła dwa kolejne stojące za nim. Kilkusekundową ciszę, jaka nastąpiła po wystrzale, przerwał odgłos trzech ciał uderzających o parkiet. Let the party sit down. FUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU
Wydał się DJ, który właśnie dołączył do imprezy. Mniej więcej w tym momencie rozpętało się piekło. Wojna rzucił się na szarżującą armię demonów z bojowym okrzykiem, ale zapomniał o rozjebanej nodze, przez co potknął się po postawieniu dwóch kroków i z impetem wjebał się w sam środek tłumu wahatych skurwieli, nadziewając ich na swój miecz jak na szaszłyk. Gut usiłował mu pomóc, smagając wrogi oddział biczem, ale był już tak najebany, że zaczął po prostu napierdalać na oślep, nucąc przy tym muzyczkę z Indiana Jonesa. Śmierci Hitler z racji tego, że ich prowizoryczne bronie miały dość ograniczony zasięg, nieśmiało stali z boku, próbując utrzymać się na nogach i przy okazji utłuc demony, które nie zainteresowały się dwójką naszych braci bohatersko skupiających niemal całą uwagę hordy na sobie.
Wszyscy przyznaliśmy mu rację. Czy ja wiem, czy zaraz? Bąknął wojna, a kwadrans bezsensownej kłótni później. Wiedzieliśmy już, że za nic nie wybijemy mu z głowy tego idiotycznego pomysłu. Skończyło się jak zawsze. Ja pierdolę. Nie wierzę, że dorobimy. Powiedział Gud poprawiając krawat. Siedzieliśmy przed salą, czekając aż wejdzie nauczyciel i rozda nam te cholerne świstki papieru. Wciąż nie wiem po co się tak wystroiłeś, stwierdził Wojna w najbardziej casualowej koszulce jaką znalazł w domu. To tylko próbna. Ja chcę zabijać demony, walczyć ze stwórcą i kojtyłą. Chcę balować całymi dniami, chcę spełniać swoje marzenia, być wartościowym człowiekiem.
Prawie zesrałeś się w bracie, gdy o niej wspominał. Kto to jest? Ja... wyjąkał śmierć. Ja... nie wiem, to nie... W tym momencie musiałem przerwać mu na chwilę te żałosne tłumaczenia. To chyba są jakieś popierdolone jaja. Co jest? spytał Gut i podążył za moim wzrokiem. O kurwa. Na pobliskim pomoście siedziała sobie para nastolatków. Ta sama, którą widzieliśmy w kawiarni. Nie miałem wątpliwości, że to oni. Byli nawet tak samo ubrani. O ja pierdolę, wydukał śmierć. Chyba jednak miałeś rację zaraza. To nie może być kurwa przypadek. Dobra, krótka piłka.
Mieliśmy szczerą nadzieję, że damy sobie radę do jego przyjazdu. Niepewnie wkroczyliśmy pomiędzy grupę jakichś biednych śmiertelników prowadzonych do Wielkiego Pieca. Jakimś cudem nikt nie zauważył jak tu weszliśmy. Dopiero teraz wokół olbrzymiej dziury w suficie zaczęły zbierać się grupki demonów-strażników. — Jaki mamy plan? — szepnąłem do śmierci, który szedł tuż obok. — A mamy jakiś? — odpowiedział z nietęgą miną. — Już powinniśmy poczekać na wojnę — zasugerował but. — Na to już za późno. Jeśli zdąży na walkę, to spoko. Jeśli nie, poradzimy sobie sami. Jesteś pewien? Mamy tylko kosę, nóż, rewolwer i beach. To nie jest arsenał do walki z władcą piekieł.
Nie było was jebane 10 dni. Adolf i Michał musieli przez was przełożyć ślub. Wy małe, żałosne! W tym momencie dostrzegł Lucyfera. Pierdolone śmiecie! Po co go wy dostaliście? Mam mu znowu łeb oderżnąć! Poklepałem go po policzku i spokojnie wszedłem do mieszkania. Gut i Agata siedzieli w salonie i oglądali jakiś durny film akcji. Wyglądało na to, że tylko wojna jakkolwiek przejął się naszym zniknięciem. Koniec zaparkowaliśmy pod blokiem copsny i potem kluczyki to je do garażu wprowadzę. Rzuciłem do niego i rozsiadłem się na fotelu. A puszkę odstawiliśmy już do chłopaków, także wszystko git. Spojrzałem na głód, który wpierdalał gigantyczną masę popcornu i wyrwałem mu ją z ręki, zapychając sobie usta prażoną kukurydzą. A! I tak swoją drogą. Zacząłem.
Świat może zaraz pierdolnąć, ale równie dobrze może dalej trwać bez Boga, stwierdził biorąc potężny łyk z losowej butelki. Pewność jest fatalna. Niepewność czaruje. Mgła nadaje rzeczom urok. Można w niej zatracić drogę, stwierdził Śmierć. Wszystkie drogi wiodą do jednego punktu, a tym jest rozczarowanie. Gut podniosł głowę i otarł łzy z policzków. Jesteśmy już tymi samymi istotami, które przybyły na Ziemię jako istoty wyższe. Mam wrażenie, że przez Adolfa i Michała staliśmy się bardziej podobni do śmiertelników. — Tak myślisz?
Stwierdziłem, że wykorzystam okazję i jeszcze parę razy jebnąłem obu z nich po obach latarnią. Jednak obaj wciąż mieli w sobie nadzwyczajne pokłady energii i usiłowali podnieść się z ziemi i przeprowadzić kontratek. Jednak gud po raz kolejny był szybszy i z całej siły jebnął Odyna gitarą, wciąż nie przerywając na niej grać. Pozostawiam na brzegu! Żal mi było odbijać tych biedaków, ale nic innego nam nie pozostało. Zamachnąłem się po raz ostatni, ale mój atak został przerwany przez kolejną, opóźnioną eksplozję. Tym razem pierdolnął sufit. Widać było wyraźnie, że ta dwójka debili nie miało pojęcia, gdzie szukać mojego placu budowy i wysadzali tunele na oślep.
Kto by pomyślał, że oni również odegrają kluczową rolę w całej tej historii? Wiesz, że będziesz potrzebował zgody Maryi albo pomocy Jezusa, żeby przywrócić połączenie z drebem, prawda? Stwierdził Gud wymachując kilofem jak pojebany. Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że męczyliśmy się na darmo i nasze piekło będzie stać puste. Lucyfer zapalił papierosa i mocno się zaciągnął. Spokojnie, no to się nie martw. Podniósł głowę do góry i z uśmiechem wypuścił dym. Chociaż... dobra. Muszę ci się do czegoś przyznać. — Jesteś hetero? — przeraził się głód. — Nie no, nic z tych rzeczy. Chodzi mi o to, że nie powiedziałem ci całej prawdy.
Nie odbudowuję piekła wyłącznie po to, żeby katolickie duszyczki miały sobie gdzie cierpieć. Żeby w ogóle przywrócić połączenie, trzeba najpierw odsunąć Maryję od władzy. Dopiero wtedy będzie można próbować opanować cały ten chaos. Nie rozumiem. Gut zmarszczył czoło. Sprowadzimy tu Maryję, wyjaśnił Lucifer. Zostawimy coś w stylu pułapki. Sprowadzimy tutaj twoich braci, tych greckich pojebów i całą resztę. Może i była dupą Boga, ale jej czas dobiegł końca. Czyli przygotowujemy tutaj Alenę? Uśmiechnął się Gut i również zapalił szluga. Coś w tym stylu.
— Kurwa mać! — przeklnął po raz kolejny, wpatrując się w ekran komputera, przez którego miał przywrócić połączenie z zaświatami. — Kto tu kurwa zainstalował Linuxa? Niespodziewane zjednoczenie w nowo powstałym piekle było naprawdę wzruszające. Gut i Lucifer z zaskoczeniem przywitali w nim wojnę, śmierć, Agatę i Jana, a z jeszcze większym zaskoczeniem przyjęli Zarazę i Sopka wraz z ich wielką armią krokodyli, które ledwo się tam mieściły. Ekipa już prawie w całości, ucieszył się Rucyfer. Brakuje już chyba tylko tych greckich przychlasów i puszka. No i oczywiście mojego brata. Spokojnie, odparł zarazę z fascynacją przyglądając się nowemu piekłu. Niedługo powinni się zjawić, dałem im naprawdę banalne zadania.
Mam nadzieję, że jesteście teraz kurwa szczęśliwi. Gut pomógł Sol wyczołgać się spod gruzu i mocno ją przytulił. Nie jestem nawet pewien, czy w ogóle zauważył pustą celę. Chwilę po nich wydostali się również Thor i Oden solidnie poturbowani i cali we krwi. Na samym końcu wyszedł Puszek zostawiając nas z dość istotnym pytaniem. Czy ostatecznie Czy poradziliśmy sobie z Adamem i Ewą, czy może ta dwójka miała jeszcze powrócić i wkurwiać nas dalej? Na razie musieliśmy odpowiedzieć sobie jednak na inne, dużo ważniejsze pytanie. Gdzie jest Lucyfer? Powiedział je na głos Wojna. Donośny krzyk z oddali naprowadził nas trochę na odpowiedź. Bez wahania ruszyliśmy w kierunku, z którego dobiegał. Thor i Joden z braku lepszych pomysłów poszli za nami. Spodziewaliśmy się wielu rzeczy, że ujrzymy Lucyfera kastrowanego przez Maryję, że zobaczymy jak nabija go na pal albo coś w tym stylu, ale na pewno nie spodziewaliśmy się widoku matki i syna, ślących razem na kanapie pośrodku nowego piekła, oglądających smażące się w kotłach dusze.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Macie cos dluzszego z reuploadow ale niestety jest ich coraz mniej dluzszych past ale coz trudno