Odcinek 104 – Glorfindalf
Po spotkaniu z przeszłością Hobbitów, czas na spotkanie ze znacznie starszą istotą. Dzisiaj Frodo i przyjaciele poznają Glorfindela, jedną z najciekawszych postaci całego legendarium. Czy dzięki temu uda im się umknąć Czarnym Jeźdźcom? Zapraszamy na 104-ty odcinek podcastu, trzeci z czterech poświęconych rozdziałowi “Bieg do Brodu”. W tym odcinku krótką wstawkę o elfickim przywitaniu i nie tylko przedstawi nam Ryszard Galaghorn Derdziński!
Po spotkaniu z przeszłością Hobbitów, czas na spotkanie z jeszcze starszą istotą. Dzisiaj Frodo i przyjaciele poznają Glorfindela, jedną z najciekawszych postaci całego legendarium. Czy dzięki temu uda im się umknąć czarnym jeźdźcom? Zapraszamy na 104. odcinek podcastu, trzeci z czterech poświęconych rozdziałowi Bieg do broni. Witam, nazywam się Maciej i będę Was gościł w uroczej gospodzie pod zielonym smokiem. W naszym podcaście zajmuję się przygotowywaniem oraz opowiadaniem Wam kolejnych fragmentów tekstów profesora Tolkiena. Analizujemy je później wspólnie z moją współprowadzącą. Cześć, jestem Kasia i oprócz wspólnego omawiania kolejnych porcji książek wspieram Maćka językowo, zwłaszcza jeśli mówimy o języku angielskim. Zajmuję się też techniczną stroną obsługi naszego podcastu oraz mediów społecznościowych.
Ale oczywiście nie jesteśmy w naszych działaniach sami. Jest z nami Nikodem, który odpowiada za edycję dźwięku i efekty specjalne, a także Ola, która obsługuje media społecznościowe i jest współprowadzącą w wielu odcinkach. Sama zaś gospoda pod Zielonym Smokiem to miejsce przyjazne wszystkim podróżnikom i podróżniczkom. Tutaj będziecie mogli wspólnie z nami przewędrować przez niezwykle obszerną oraz równie bogatą twórczość profesora Johna Ronalda Rula-Tolkina. ponieważ analizujemy jego teksty po kilka kapitów w każdym odcinku. Zagłębiamy się w historię, poszukujemy ciekawostek oraz humoristycznych wątków. Sprawdzamy też, jak nasze rodzime tłumaczenia dział profesora wypadają między sobą, czy też w porównaniu do oryginalnego tekstu. W naszych rozmowach posiłkujemy się w dużej mierze już istniejącymi materiałami, które tworzą bardzo pokaźny tol kinozbiór, czyli bazę książek, na których się koncentrujemy, szykując każdy odcinek.
Tak, i tutaj dokładnie jest widoczna różnica. I tutaj najpierw przed analizą posłuchamy oryginału. A w oryginale nie Kasia, tylko sam autor. I słuchajcie, to będzie wyjątkowe wykonanie, ponieważ chyba jedyny przykład w historii, kiedy usłyszycie, jak Tolkien śpiewa. The troll sat alone on his seat of stone and munched and mumbled a bare old bone. For many a year he had gnawed it near, for meat was hard to come by, swum by, gum by. In a cave in the hills he dwelt alone and meat was hard to come by. Up came John with his big boots on, says he, the troll, pray what is young.
For it looks like the shin of an Uncle Jim, there should be a loin engraved. Tak, no słuchajcie, fajnie, prawda? Poznajemy melodię tej piosenki, ponieważ Tolkien napisał tą piosenkę dokładnie pod tą melodię. Ta melodia jest znana. Jest to ludowa, czy ludowa, czy bardziej po prostu historyczna jakaś melodyjka znana w Anglii. Natomiast... Tak, jest piosenka dla... Dla dzieci, tak. To była taka przyśpiewka gdzieś tam lokalna. Natomiast, co ciekawe, w odróżnieniu od innych tekstów, które słyszeliśmy w wykonaniu profesora, to tutaj wypowiada się, czy śpiewa, no bo śpiewa wolno, prawda?
Bo zawsze Tolkien czyta szybko, jak recytuje swoje teksty. Mówi szybko, czyta szybko, prawda? A tu jednak jest tak, że przy tej piosence musiał zwalniać, bo rytm go do tego zmuszał. Jakoś nie zwróciłam na to uwagi, ale faktycznie. Tak, no jest to takie charakterystyczne w tym wykonaniu. Słuchajcie i też, żeby jakby pozbierać wszystkie wersje w jedno miejsce, to wersje tej piosenki, jakie możemy, to teraz przeczytamy wam też pierwsze dwie zwrotki w wykonaniu zarówno w tłumaczeniu łodzińskiego, jak i w tłumaczeniu fronców. Kasia, jako że odebrano ci tutaj prawo do odczytania wersji angielskiej, to może zacznij od łodzińskiego teraz. To słuchamy. Na kamieniu troll sobie siadł i ogryzał smętnie stary gnat.
Na przykładzie pierwszej zwrotki macie for meat was hard to come by, to jest czwarty, a szósty and meat was hard to come by, czyli praktycznie identycznie. Natomiast pomiędzy czwartym a szóstym wersem w każdej zwrotce jest taki przerywnik, kiedy wklejone są dwa słowa, dwa wyrazy lub dwa związki frazeologiczne. które rymują się dokładnie też z czwartym i szóstym wersem. Na przykładzie pierwszej wersji, pierwszej zwrotki, gdzie mamy kombaj jako koniec czwartego i szóstego wersu, to rymy, które występują w tym właśnie przerywniku, to jest donbaj, gambaj. Donbaj to jest powiedzmy jakieś słowo, które mogłoby istnieć, natomiast gambaj jest to totalny neologizm. Tolkien stworzył to na potrzeby tej piosenki.
W drugiej zwrotce mamy na końcu czwartego i szóstego wersu graveyard powtarzane, natomiast w tym przerywniku, w tym moście, mostku mamy caveyard, paveyard. Czyli tak to wygląda, jeśli chodzi o układ. Jest bardzo skomplikowany na pierwszy rzut oka, ale jest bardzo powtarzalny, dzięki temu ta piosenka jest taka bardzo rytmiczna i bardzo... Trzyma się ten rytm i później łatwiej też jest je czytać. Do śpiewania jest świetna, prawda? No kłóciłabym się, ale... Zobaczmy, jak to śpiewa. No nie no, w wykonaniu Tolkiena to się wszystko bardzo ładnie klei, więc jakby... Nie no, śpieję się, że w wykonaniu Tolkiena tak, ale nie wiem, jak to by u nas brzmiało. Słuchajcie i na co jeszcze nie powiedzieliśmy o tym, a warto. Oczywiście to, co wykonywał Tolkien jest zebrane i wydane oficjalnie na Tolkien Audio Collection, tak?
To jest zestaw różnych fragmentów twórczości Tolkiena, jego na ogół poezji, którą Tolkien sam osobiście czytał podczas wywiadów w 1952 roku. Także jest to bardzo wartościowy element kolekcji i jeżeli macie kolekcję tolkienowską, to warto mieć też właśnie Tolkien Audio Collection. Więc polecamy, a szczególnie właśnie to wykonanie, które też oczywiście znajdziecie też w internecie bez żadnego problemu. Natomiast warto mieć po to, żeby wspierać wydawców takich rzeczy. No i wróćmy do tego mosku, bo ten most przerywa właśnie między czwartym a piątym wersem te nonsensowe, bez znaczenia często wyrazy, które są tylko i wyłącznie wtrącone po to, żeby się rymowały i jak słyszeliście, jak wykonywał to Tolkien, one są tak jakby zwolnione, przerwane, tak jakby łamie ten taki rytmiczny wydźwięk tej piosenki.
Oczywiście to, co mówię jest trochę abstrakcyjne. Zdaję sobie z tego sprawę, że ciężko to sobie wszystko wyobrazić, ale jakbyście tak na spokojnie popatrzyli i posłuchali, jak Tolkien śpiewa przede wszystkim, to wam to wszystko się pewnie ładnie ułoży. Może ja jeszcze spróbuję? Czemu nie? To jest moja chwila prawdy. To spróbujmy przejść przez pierwszą zwrotkę właśnie tak muzycznie, tak? Mamy pierwsze dwie. Mamy cztery, tak? Później jest ten przerwany wers między czwartym a piątym i tu jest właśnie i to jest
czwarty, piąty takt piosenki. Później mamy kolejne dwa. In a cave in the hill he dwelt alone, and meat was hard to come by. Piąty i szósty. I właśnie ten końcowy, zamykający całość w osiem, to jest pusty. Czyli w tym momencie nie ma nic. I potem jak się tak skończy, zaczynamy następną zwrotkę. Tak, ciekawe, czy będziecie mieli wiele pytań do nas po tym, jak to przetłumaczyłem, wytłumaczyłem, próbowałem. Myślę, że będziecie mieli i wcale się nie zdziwię. Ale to nie koniec skomplikowania, bo z tym poematem wiąże się też ciekawa historia i na podstawie nowej pozycji Collected Poems of J.R.R. Tolkien, wydanej przez Harmonie Skull w zeszłym roku, prawda? W zeszłym roku mówiliśmy o tym.
Tak, we wrześniu. Jest pięć wersji tej piosenki i ma ona związek, później wpływa na to, skąd sam w Szajer pochodzi. Język tej piosenki też określi później pochodzenie Sama. Rodziny Gamgee. Rodziny Gamgee ogólnie. Więc tak jak u Tolkiena, już słyszeliście od nas wiele razy, nie ma przypadków. I przejdziemy sobie teraz szybko przez te pięć wersji. Jaka była najstarsza? Tak, najstarsza wersja to rok 1924. Piosenka wtedy miała tytuł Pero en Podex. I w zasadzie jest to taka wersja najstarsza. Dużo rzeczy się zmieniało. Jedyne, co się nie zmieniało i było konsekwentnie powtarzane, to właśnie dokładnie pisanie zwrotek pod tą melodię i z takim układem, jaki już poznaliśmy.
Co się tutaj najbardziej rzuca w oczy i charakterystyczne mamy tutaj Toma i Johna jako bohaterów. Później to się zmieni. Natomiast bardzo dużo jest zmienionych wyrazów. Później mamy rok 1936. Piosenka zmieniła tytuł na The Root of the Boot. I ta piosenka została wydrukowana w pozycji, która nazywa się The Song of Philologist. jako jedenasty wiersz z trzynastu Tolkiena i jedyny, nie będący ciekawostką typowo językową, bo takie było założenie Song of Philologist, ale co do tej pozycji samej, Song of Philologist, słuchajcie, to jest ekstra ciekawe, moim zdaniem jedna z najciekawszych historii związanych z wydanymi przez, wydanymi rzeczami, które napisał Tolkien. Krótka historia. W czasach, kiedy Tolkien był profesorem na Uniwersytecie w Leeds, czyli w latach 1920-25,
I jeżeli one trafiają na aukcje, bo to się zdarza, ale bardzo rzadko, to ceny, możecie sobie wyobrazić, są naprawdę kosmiczne, ale posiadanie czegoś takiego jest mega. Jest mega kawałkiem, malutką książeczką, której wartość jest nieporównywalna z czymkolwiek innym. Siedem pozycji na całym świecie. Dobra, wracamy do historii. Tak, no i kolejne wersje dodają właśnie teraz bardziej pospolity język w wykonaniu trolla oraz ten dialekt północnoangielski, ponieważ właśnie, tak jak już mówiliśmy, Tolkien pisał tą piosenkę w czasach, kiedy był profesorem w Leeds. A Leeds leży w północnej Anglii, prawda? Później mamy właśnie wersję C, trzecią wersję z początku 1938 roku. To jest już czas, kiedy Tolkien pisał Władcę Pierścieni i to jest ta wersja, która pojawia się w rozdziale dziewiątym jako piosenka Froda.
Wtedy Frodo nazywał się Bingo w Podrozbrykanym Kucykiem, bo jak pamiętacie mówiliśmy już o tym, że właśnie jak byliśmy w tym rozdziale, że w pierwszej wersji tego rozdziału najstarszej Frodo podczas występu na stole Podrozbrykanym Kucykiem śpiewał właśnie tą piosenkę, a nie tą o Natomiast jako, że ta piosenka w tym momencie stała się częścią legendarium, Tolkien usunął z niej w tej wersji C bardzo dużo takich powiedzmy katolickich, chrześcijańskich wstawek i nawiązań, ponieważ Tolkien uważał, że jego legendarium nie jest chrześcijańskie, jest przedchrześcijańskie, tak pisał w listach. I w związku z tym musiał usunąć takie słowa i wyrażenia, które świadczyłyby o tym, że jest jakieś powiązanie z wiarą chrześcijańską.
No i mamy później wersję D. To jest już piosenka sama właśnie pod tytułem Sam's Song. Najprawdopodobniej z jesieni 1939 roku. I to jest dokładnie ta piosenka, która trafiła w usta sama w XII rozdziale książki. Ta, która w oryginale jest wydrukowana we Władcy Pierścieni w pierwszym tomie. Nagranie, które słuchaliśmy pochodzi z 52 roku, czyli 13 lat później i jest troszkę inne. Jeżeli się przesłuchacie temu nagraniu, możecie się otworzyć w całości sobie w internecie, czy jeśli macie Tolkien Audio Collection, to oczywiście z oryginału. to zauważycie, że wiele słów jest troszkę inne, natomiast układ jest oczywiście jak najbardziej ten sam. No i mamy ostateczną wersję, jeszcze wersję E, która nosi tytuł The Stone Troll.
Ona została opublikowana w 1962 roku w angielskiej wersji Przygód Toma Bombadila. I oczywiście w późniejszych edycjach Władcy Pierścieni, czyli w drugiej i następnych, to jest właśnie ta wersja D troszkę zmieniona pod kątem interpunkcji i zbliżona bardziej do tej wersji E. Tak, więc historia jest równie skomplikowana jak przed chwilą omówiane rymy. Niemniej, niemniej warta przytoczenia. No i to, co już Kasia mówiła o samiej powiązaniach z ludźmi Gamci, prawda? Tak, właśnie ta ciekawostka, że jako piosenka trafia w usta sama i ta piosenka zawierała północnoangielski dialekt na podstawie jakby pobytu i pracy Tolkiena w Lis, tak jak Maciek mówił.
I Tolkien nadał przez to samowi i jego rodzinie także taki północno-szaerowski charakter. Czyli rodzina Gamgee pochodziła z północnej ćwiartki. I oczywiście Tolkien zrobił to tak jakby wstecz, w retrospekcji, dopiero po tym, jak sam dostał tą piosenkę. Czyli wtedy jakby zastosował jego pochodzenie w Szaer. Jego historię, jego rodzinę. Dokładnie. To jest typowo tolkienowski zabieg. Dobrze, kończymy wstawkę o poezji. Na dzisiaj tyle. Myślę, że się nie zmęczyliście. Natomiast teraz będzie fragment, którego nie czytamy, a w nim oczywiście piosenka wywołuje dużo radości i śmiechu, prawda, wśród pozostałych hobbitów. Sam się trochę zawstydził, prawda, gdzieś tam się zaczerwienił. Najpierw jego taki występ. Tak, znaczy w sensie już śpiewał kilka lat piosenkę, tylko to była piosenka, którą...
Nie była jego autorstwa. Tak, taki pierwszy jego występ. No i tutaj Tolkien właśnie sprawia, że to jest właśnie takie pierwsze wystąpienie sama jako autora. I na koniec tutaj hobbici podkreślają, że nie wiadomo, co się jeszcze kryje w tym samie. I że może jeszcze skończy jako wojownik albo życzy rodzień. Ale tutaj sam przyznaję, że nie chcę skończyć. Jest taki, pozostaje taki prostolinijny i skromny, więc wystarczy mu bycie samym. Dobrze. Kolejny fragment. Posłuchajcie, co się dzieje dalej. Po południu zeszli niżej w lasy. Zapewne trafili na ten sam szlak, którym przed wielu laty wędrował Gandalf z Bilbem i krasnoludami.
Nic nie zostało, odpowiedział przyjacielowi. Bilbo wszystko rozdał. Mówił mi, że nie może uznać za swoją prawowitą własność złota, które pochodzi ze zbójeckich łupów. No i tutaj znowu mamy nawiązanie do duchów przeszłości się pojawiają, bo trafiają na szlak, którym dalej szła kiedyś kompania Torina i znajdują kamień. Tak, to ten kamień, gdzie zakopano wtedy te wszystkie skarby znalezione w jaskini troli, które krasnoludowie wynieśli z tej jaskini. Natomiast tu jest jeszcze taka ciekawostka a propos gościńca i jego przebiegu, bo ten fragment uległ zmianie w stosunku do pierwszej wersji. W oryginale pierwotnie jakby biegł wzdłuż gromkiej rzeki, ale nie wiadomo jak blisko i Tolkien miał na myśli równolegle, ale w oddaleniu, prawda?
Tak. A i Obieży Światy Aragon uśmiecha się, bo poznał, kto co się zbliża. Tak i tu jest jeszcze ciekawostka, ponieważ te dzwoneczki, a bardziej kopyta, mamy tutaj onomatopeję, wyrazy dźwiękonasiadowcze, uskimieckie tylko, bo ani Łodziński, ani Francowie nie zastosowali tutaj w tłumaczeniu onomatopeji, w ogóle nie ma tego wyrazu, natomiast uskimieckie jest klip-klap. W oryginale, Kasia, jak to brzmi? Tak, w oryginale jest troszkę inaczej. Mamy kliper i klip, albo kliper i kliper i klip. Tak, dwukrotnie występuje ten, tutaj właśnie ten wyraz dźwiękonaśrodowczy. I słuchajcie, dlaczego o tym mówimy? Bo Tolkien w swojej perfekcji zastosował nawet zróżnicowane te wyrazy dźwiękonaśrodowcze, onomatopeje, do oddania dźwięku...
Ciekawe. Tolkien jest niesamowity czasami. Zastanawiam się, czy zrobił to przypadkowo, czy to jest zamierzony zabieg. Jak uważasz? Nie zdziwiłabym się, gdyby był zamierzony, więc być może. Bo tu możemy też zróżnicować jeszcze, jakby Mary jechał powoli, a Glorfindel, bo wiemy, że to on, jechał szybko. Więc może te odgłosy też, różnica w onomatopejach sugeruje różnicę szybkości, prawda? Być może, być może, bo galop jest innym, ma inny rytm niż właśnie... Jesteś bardziej specjalistką od koni. Jeszcze będę miał do ciebie zaraz prośbę z wyjaśnieniem jednej rzeczy, którą tutaj Tolkien też miał z tym pewne tarapaty. Tak, no i poza po tym dźwięku, co się wyłania, to ozdobione kamieniami wędzidło i łuzda, które właśnie się tak błyszczą, świecą.
Na szarym koniu. Tak, a na koniec jeździec ze złotymi rozwianymi włosami, peleryną i dla Froda, no bo to jego oczami widzimy tę scenę, był jak kula światła, więc zrobił wrażenie. Dokładnie. No i właśnie ta jeszcze jedna ciekawostka, którą proszę zaraz Kasio o próbę wyjaśnienia. ponieważ pierwsze pytanie jest, dlaczego koń Glorfindela miał siodło, kiedy wiadomo, że elfy nie potrzebują siodła, tak? I tutaj Tolkien odpowiedział na to pytanie w jednym ze swoich listów, a dokładnie w liście 211 z 14 października 1958 roku do Rony Bear. Posłuchajcie, jak brzmiała treść tej odpowiedzi. Mógłbym chyba odpowiedzieć tak. Rowerzysta cyrkowy potrafi jeździć na rowerze z kierownicą.
Ja się nie spotkałam z takim słowem współcześnie, żeby się używało. Ale to wtedy będzie takie ogłowie czy uzda bez właśnie wędzidła. Wtedy są tylko takie paski na głowie konia, przez które gdzieś to można tym koniem sterować. Elfy to pewnie w ogóle tego nawet nie potrzebowały, ale tak jak tutaj Tolkien napisał, że koń Glorfindele miałby paradną łódź dzielnicę z piórem, z rzemieniami ozdobionymi klejnotami, dzwoneczkami, czyli właśnie te takie opaskowania, że tak powiem, na konie. na głowie, na pysku konia, ale bez wędzidła, czyli bez tej metalowej części w pysku konia. Natomiast nie ulega wątpliwości, że Tolkien tutaj wyjaśnia bardzo konkretnie temat siodła, posiadania siodła lub nie. No i sprawa jest jasna. Oczywiście, że nie potrzebowały elfy siodła do poruszania się na koniach, do jazdy na koniu.
W końcu w pierwszej kolejności jesteśmy fanami Tolkiena i tworzymy z czystej pasji. Nadal zapraszamy też do naszego Instagrama i Facebooka. Tam regularnie wrzucamy posty uzupełniające do aktualnych odcinków. Natomiast na naszej stronie internetowej znajdziecie linki do wszystkich odcinków wraz z przepisami oraz ogromny Tolkien Ozbier, czyli naszą bibliotekę książek, z których korzystamy tworząc podcasty. Zapraszamy też oczywiście na Hobbitskie Wiadomości, gdzie raz na dwa tygodnie omawiamy aktualne wydarzenia ze świata Tolkienowskiego, zarówno te rodzime, jak i zagraniczne. Jeśli chcecie być na bieżąco, zasubskrybujcie kanał Hobbitskich Wiadomości. Oczywiście liczymy też na informacje od Was, które zbieramy na wszystkich możliwych kanałach, od Discorda, przez Instagrama, Facebooka, aż po maila. Zachęcamy również do wspierania nas we wszystkich mediach, na których nas obserwujecie.
Wasze polubienia, oceny czy recenzje sprawiają, że jesteśmy bardziej zauważalni, a to z kolei przekłada się na kolejnych fanów i fanki Tolkiena dołączających do naszej gospody. A największą taką grupę stanowią osoby, które dołączyły do naszego gospodowego Discorda. Tam też jest bardzo dużo różnych ciekawych dyskusji i wymian informacji. Kto jeszcze nie dołączył, zapraszamy. Wszystkie te fantastyczne rozmowy z Wami, dyskusje czy komentarze nie tylko pomagają nam się rozwijać, ale są też prawdziwym motorem napędowym dla naszych działań. Także dziękujemy i oczywiście zapraszamy do kontaktu. Przypominam też oczywiście, że czekamy na Wasze pytania do trzeciego odcinka zatytułowanego Pytania i Odpowiedzi, które zbliża się bardzo dużymi krokami. I w przerwie czytamy od razu kolejny fragment tekstu. Posłuchajcie.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Oferujemy Wam w zamian całkiem sporo, zaczynając od dedykowanego kanału na Discordzie, poprzez zestawy upominków, a dalej przez chociażby odcinki post-scriptum i wiele innych atrakcyjnych opcji.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Oferujemy Wam w zamian całkiem sporo, zaczynając od dedykowanego kanału na Discordzie, poprzez zestawy upominków, a dalej przez chociażby odcinki post-scriptum i wiele innych atrakcyjnych opcji."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.