Mentionsy Mentionsy
Pod Zielonym Smokiem
Pod Zielonym Smokiem

Odcinek 104 – Glorfindalf

19.09.2025 ·1 godz 25 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Po spotkaniu z przeszłością Hobbitów, czas na spotkanie ze znacznie starszą istotą. Dzisiaj Frodo i przyjaciele poznają Glorfindela, jedną z najciekawszych postaci całego legendarium. Czy dzięki temu uda im się umknąć Czarnym Jeźdźcom? Zapraszamy na 104-ty odcinek podcastu, trzeci z czterech poświęconych rozdziałowi “Bieg do Brodu”. W tym odcinku krótką wstawkę o elfickim przywitaniu i nie tylko przedstawi nam Ryszard Galaghorn Derdziński!

Po spotkaniu z przeszłością Hobbitów, czas na spotkanie z jeszcze starszą istotą. Dzisiaj Frodo i przyjaciele poznają Glorfindela, jedną z najciekawszych postaci całego legendarium. Czy dzięki temu uda im się umknąć czarnym jeźdźcom? Zapraszamy na 104. odcinek podcastu, trzeci z czterech poświęconych rozdziałowi Bieg do broni. Witam, nazywam się Maciej i będę Was gościł w uroczej gospodzie pod zielonym smokiem. W naszym podcaście zajmuję się przygotowywaniem oraz opowiadaniem Wam kolejnych fragmentów tekstów profesora Tolkiena. Analizujemy je później wspólnie z moją współprowadzącą. Cześć, jestem Kasia i oprócz wspólnego omawiania kolejnych porcji książek wspieram Maćka językowo, zwłaszcza jeśli mówimy o języku angielskim. Zajmuję się też techniczną stroną obsługi naszego podcastu oraz mediów społecznościowych.

I Tolkien nadał przez to samowi i jego rodzinie także taki północno-szaerowski charakter. Czyli rodzina Gamgee pochodziła z północnej ćwiartki. I oczywiście Tolkien zrobił to tak jakby wstecz, w retrospekcji, dopiero po tym, jak sam dostał tą piosenkę. Czyli wtedy jakby zastosował jego pochodzenie w Szaer. Jego historię, jego rodzinę. Dokładnie. To jest typowo tolkienowski zabieg. Dobrze, kończymy wstawkę o poezji. Na dzisiaj tyle. Myślę, że się nie zmęczyliście. Natomiast teraz będzie fragment, którego nie czytamy, a w nim oczywiście piosenka wywołuje dużo radości i śmiechu, prawda, wśród pozostałych hobbitów. Sam się trochę zawstydził, prawda, gdzieś tam się zaczerwienił. Najpierw jego taki występ. Tak, znaczy w sensie już śpiewał kilka lat piosenkę, tylko to była piosenka, którą...

O kilka mil dalej spięli się na wysoką skarpę nad Gościncem. Gościniec oddalił się od rzeki, skręcając w wąską dolinę i w tym miejscu biegł tuż u stóp wzgórzu. Kręcił się i wił między lasem a porośniętymi wzrosem stokami, dążąc ku grobli i górom. Obieżyświat wskazał hobbitom kamień stryczący opodal skarpy w trawie. Można było na nim rozróżnić jeszcze runy i znaki, wyciosane z grubsza pismem krasnoludów, lecz zatarte przez czas. — Patrzcie — rzekł Merry — to na pewno ten kamień, którym naznaczono miejsce, gdzie zakopano złoto troli. Ciekaw jestem, czy z łupu Bilba dużo jeszcze zostało. Powiedz, Frodo. Frodo, patrząc na kamień, żałował, że Bilbo przywiózł z wyprawy coś więcej niż te nieszkodliwe skarby. Coś, z czym trudniej było się rozstać.

Obieży świat jednak, który wychylił się naprzód i osłaniając ręką ucho przytknął je do ziemi, miał na twarzy radosny uśmiech. Zmierzchł zapad, liście krzewów szleściły z cicha. Coraz wyraźniej, coraz bliżej dźwięczały dzwoneczki. Tętniły klip-klap. pędzące kopyta. Nagle w polu widzenia hobbitów ukazał się na drodze siwy koń w galopie, bielejący wśród cieni. Wędzidło i uzda błyszczały w mroku i migotały, jakby je ozdobiono drogimi kamieniami, skrzącymi się niby gwiazdy. Płaszcz w pędzie trzepotał za jeźdźcem, który odrzucił kaptur z głowy. Włosy, rozwiane na wietrze, liczniły złociste. Frodovii zdawało się, że poprzez sylwetkę i płaszcz jeźdźca, jak przez lekką zasłonę, prześwieca białe światło.

41:39 · Patronite 3

Na widok obieży świata zeskoczył z siodła i biegnąc na jego spotkanie wołał Te słowa i czysty dźwięk głosu usunęły resztkę wątpliwości z serc hobbitów. Jeździec był elfem. Nikt inny na całym szerokim świecie nie mógł mieć tak pięknego głosu, lecz w jego wołaniu dźwięczała jakaś nuta pośpiechu czy może lęku. Zauważyli też, że spiesznie z naleganiem tłumaczy coś o obieży światowej. Po chwili przewodnik skinął na nich i hobbici opuścili zarośla, zbiegając na gościniec. – To Glorfindel, który mieszka w domu Elronda – przedstawił obieży świat. – Witaj, nareszcie się spotkaliśmy – rzekł dostojny elf do Froda. – Wysłano mnie z Rivendell, żebym cię odszukał. Obawialiśmy się, że jesteście w niebezpieczeństwie.

Przerzucił to na Hobbitów, którzy też to zmusili do lubienia tego tak samo. Dobrze, Ryszard, świetnie, czekamy na wyniki, czekamy oczywiście na dziewiąty tom także, ale to w dalszej perspektywie, wiadomo, natomiast twoja publikacja też jest dla nas bardzo, bardzo na nią czekamy. Także super i cieszymy się, natomiast teraz przejdźmy do tych słów, które właśnie tutaj Glorfindel wypowiedział do Aragorna, witając go, prawda? Co te słowa oznaczają i jakieś może ciekawostki związane z tymi słowami, z językami? No i wymowa.

Niemniej Georg Findel był ciągle zaniepokojony. jak był zaniepokojony i właśnie tak pospieszał aż do takiego niezdrowego tempa, jak dla Hobbitów. No i tutaj można pomyśleć, że jako elf, który wrócił ze świata umarłych, będziemy o tym mówić w dzisiejszym PS-ie, a jeszcze więcej o Glorfindorze ogólnie we wstawce za tydzień. Glorfindel. Połączenie Glorfindela z Gildorem. Z Gandalfem jeszcze. Glorfindalf. Oj, biedny Glorfindel tutaj. Tytuł odcinka? Glorfindalf? Tak, w sumie tak. Tak, więc on jako elf, który powrócił ze świata umarłych, mógł wyczuwać czarnych jeściów z większej odległości niż reszta.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.