Mentionsy Mentionsy
Pod Zielonym Smokiem
Pod Zielonym Smokiem

Odcinek 104 – Glorfindalf

19.09.2025 ·1 godz 25 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Po spotkaniu z przeszłością Hobbitów, czas na spotkanie ze znacznie starszą istotą. Dzisiaj Frodo i przyjaciele poznają Glorfindela, jedną z najciekawszych postaci całego legendarium. Czy dzięki temu uda im się umknąć Czarnym Jeźdźcom? Zapraszamy na 104-ty odcinek podcastu, trzeci z czterech poświęconych rozdziałowi “Bieg do Brodu”. W tym odcinku krótką wstawkę o elfickim przywitaniu i nie tylko przedstawi nam Ryszard Galaghorn Derdziński!

To będzie takie mylne, nie? Trzecia księga czwarty sezon, piąta księga szósty sezon i tak dalej. Nie wiem jak to skomentować. Możesz jakkolwiek. No hobbita nie można wymazać. Nie można. Niemniej słuchajcie, dzisiaj oczywiście dodam tylko jeszcze, że ten rozdział zgodnie z naszą rotacją tłumaczeń będziemy analizować na bazie przykładu Marii Skibniewskiej. Jesteśmy w książce w lesie, w którym kiedyś Bilbo spotkał i przeszedł swoją pierwszą wielką przygodę, czyli przygodę z trollami, a teraz w to samo miejsce trafili tylko troszkę inną drogą. Na skróty, które były dłuższe, trafili chobici, cztery chobici z Aragornem, prawda? Mamy 18 października 3018 roku III ery i zaczynamy.

Myślałem, biedak w grobie leży. I słuchajcie, tak ta piosenka leci przez cały czas. Nie będziemy czytali więcej już tej piosenki, natomiast skupimy się na dwóch zwrotkach właśnie po to, żeby porównać, bo jakby konstrukcyjnie wszystko jest bardzo podobne. Sama piosenka jest bardzo luźnym tekstem, bez żadnej głębszej historii, prawda? Natomiast jest bardzo ciekawa. Ale zanim poezja, co się wydarzyło w tym pierwszym fragmencie, prawda? pamiętajmy, że Hobbici i Aragorn zakończyli poprzedni fragment, który był w poprzednim odcinku podcastu, w momencie, kiedy właśnie zdecydowali się właśnie w tej okolicy, gdzie trolle kamienne, zamienione w kamień, trolle z czasów Bilba, na tej polance, na tej samej polance zdecydowali się zjeść, prawda, zrobić sobie posiłek. I teraz po posiłku przyszła im ochota na pieśń.

Tak, i tutaj Frodo się nazywał, reszta była zdziwiona, no bo Frodo nie był w najlepszej formie, bo ta rana cały czas, mimo że zabliźniona, tak jak mówiliśmy tydzień temu, dawała się mu we znaki. Ale tymczasem pogoda, ta przygoda z trollami Bilba, wspomnienie domu, myślę, że Bilba wyraźnie go pokrzepia. Ale to jednocześnie świadczy o tym, że on przez... Pozostałe fragmenty tej części wędrówki praktycznie nic nie mówił, albo bardzo mało mówił, skoro aż tak zwrócili uwagę na to pozostali. No niemniej do piosenki wywołują sama, czyli już tutaj jest powszechna wiedza o tym, że sam zna pieśń. Tak, zna jakieś piosenki, że coś tam ma przygotowane w sanatrzu. Wyraźnie zainspirowany trollami, prawda? Tak, wyraźnie tutaj zainspirowany trollami.

No i teraz porozmawiamy właśnie o tej piosence. Jeszcze fajny jest ten moment, jak sam staje i zakłada ręce z tyłu za plecy, tak jak uczeń w szkole, nie? Tak, takie uczniowskie to jest bardzo. I tutaj, jeśli chodzi o tę piosenkę, to w odróżnieniu od tego, co w większości władcy pierścieni jakby jaką funkcję pełnią pieśni, to tutaj ta piosenka jest wybitnie rozrywkowa, bo jest bezsensowna historia i A są takie neologizmy, jest specyficzny język i nie jest to w żaden sposób podobne do tych elfickich pieśni, czy pieśni, które wcześniej śpiewała Ragorn, które też o czymś opowiadały. Czy części pieśni Bilba, chociażby The Road Goes Ever On and On, która była taka, no mimo wszystko utrzymana w hobbitskim tonie, ale jednak poważna, prawda, w jakimś tam sensie.

O kilka mil dalej spięli się na wysoką skarpę nad Gościncem. Gościniec oddalił się od rzeki, skręcając w wąską dolinę i w tym miejscu biegł tuż u stóp wzgórzu. Kręcił się i wił między lasem a porośniętymi wzrosem stokami, dążąc ku grobli i górom. Obieżyświat wskazał hobbitom kamień stryczący opodal skarpy w trawie. Można było na nim rozróżnić jeszcze runy i znaki, wyciosane z grubsza pismem krasnoludów, lecz zatarte przez czas. — Patrzcie — rzekł Merry — to na pewno ten kamień, którym naznaczono miejsce, gdzie zakopano złoto troli. Ciekaw jestem, czy z łupu Bilba dużo jeszcze zostało. Powiedz, Frodo. Frodo, patrząc na kamień, żałował, że Bilbo przywiózł z wyprawy coś więcej niż te nieszkodliwe skarby. Coś, z czym trudniej było się rozstać.

Nic nie zostało, odpowiedział przyjacielowi. Bilbo wszystko rozdał. Mówił mi, że nie może uznać za swoją prawowitą własność złota, które pochodzi ze zbójeckich łupów. No i tutaj znowu mamy nawiązanie do duchów przeszłości się pojawiają, bo trafiają na szlak, którym dalej szła kiedyś kompania Torina i znajdują kamień. Tak, to ten kamień, gdzie zakopano wtedy te wszystkie skarby znalezione w jaskini troli, które krasnoludowie wynieśli z tej jaskini. Natomiast tu jest jeszcze taka ciekawostka a propos gościńca i jego przebiegu, bo ten fragment uległ zmianie w stosunku do pierwszej wersji. W oryginale pierwotnie jakby biegł wzdłuż gromkiej rzeki, ale nie wiadomo jak blisko i Tolkien miał na myśli równolegle, ale w oddaleniu, prawda?

I ostatecznie zmienił ten tekst, bo na niektórych mapach możecie zauważyć, że Przebieg Gościnca i rzeki są praktycznie bardzo blisko siebie, ale tutaj Tolkienowi chodziło o to i było to między innymi w szóstym tomie historii Śródziemia było to wyjaśniane, że właśnie chodziło o to, żeby szło równolegle, ale w oddaleniu od rzeki. To nie było bezpośrednio. No i znaleźli kamień, po którym schowali skarby kompania Torina. Bilbo i Gandalf podzielili się nimi, jak wracali z wyprawy i Mary pamięta tą opowieść i zastanawia się, co na głos, ile z tego zostało i Frodo, pierwsze co, w myślach bardziej, żałuje, że Bilbo przywiózł cokolwiek z tej wyprawy, że przywiózł to, co przywiózł, czyli pierścień.

41:39 · Patronite 2

Duunadan. To jest to samo zawołanie, które później w następnym rozdziale, czyli w rozdziale pierwszym, drugiej księgi Bilbo będzie wywoływał, prawda? Aragorna, tak? To Dunadan jako jego przyjaciel. Czyli to nie jest imię, tak? Czy to nie jest jakby imię tylko... Nie, to jest właśnie nazw... Można powiedzieć określenie etniczne, kulturowe. Jest pisane też z wielkiej litery, prawda? Czyli to właśnie określa grupę ludzi, grupę społeczeństwa. Taka ciekawostka, bo to też to słowo się pojawia potem w innych kontekstach, że liczba mnoga tego słowa du-na-dan to jest du-ne-dajn, czyli widzicie, że nie dodaje się żadnej końcówki, tylko zmienia się samogłoski. A-dan, człowiek, e-dajn, to jest liczba mnoga, czyli dochodzi do takiego umlautu tych samogłosek.

Ruszają, ale na lekko, ponieważ dzięki temu, że Frodo zwolnił Billa, kucyka Billa, mogą bagaże z powrotem przerzucić na jego... na jego plecy. Natomiast tempo, które narzucił Glorfindel, pamiętajcie, że oni ruszają po całym dniu marszu i jest noc, prawda? Oni idą w nocy. Oczywiście nie wytrzymują tempa elfa. Śli prawie całą noc, ponieważ dowiadujemy się, że w zasadzie zatrzymali się wtedy, kiedy już zaczynało świtać powoli. No i z automatu wiemy, że to już jest 19 października, prawda? Padli, zasnęli, ale w ich mniemaniu od razu obudził ich Glorfinde. W rzeczywistości spali kilka godzin. Tak, no i w książce Barbary Strachey pod tytułem Podróże Froda ta właśnie Barbara, autorka, przyjęła, że przeszli tej nocy około 30 mil, a przez cały dzień w tym momencie musieliby jeszcze około 15 mil przejść schodząc z gór, to da jakieś 45 mil i 72 kilometry.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.