Odcinek 104 – Glorfindalf
Po spotkaniu z przeszłością Hobbitów, czas na spotkanie ze znacznie starszą istotą. Dzisiaj Frodo i przyjaciele poznają Glorfindela, jedną z najciekawszych postaci całego legendarium. Czy dzięki temu uda im się umknąć Czarnym Jeźdźcom? Zapraszamy na 104-ty odcinek podcastu, trzeci z czterech poświęconych rozdziałowi “Bieg do Brodu”. W tym odcinku krótką wstawkę o elfickim przywitaniu i nie tylko przedstawi nam Ryszard Galaghorn Derdziński!
Jednak wszystko odbywa się w sposób bardzo... Gospodowy. Tak, jako luźna i swobodna rozmowa między nami, a czasami także między nami a naszymi wyjątkowymi gośćmi, którzy chociażby tak jak dzisiaj regularnie odwiedzają naszą gospodę. Natomiast jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o naszym podcaście, zachęcamy do zapoznania się z odcinkiem zerowym albo ze zwiastunem. Mówimy tam trochę o sobie, a przede wszystkim o samej formie inspiracji i celach naszych działań. Także kończąc wstęp zapraszamy do zajęcia miejsca w naszej gospodzie pod Zielonym Smokiem. Przygotujcie sobie kufelek dobrego trunku, rozsiądźcie się wygodnie i zaczynamy naszą dzisiejszą podróż do Śródziemia. Słuchajcie, ale zanim, mamy jedno szybkie ogłoszenie. Otóż zbliża się końcówka drugiego sezonu, a na koniec każdego sezonu i w połowie mamy oczywiście odcinki z pytaniami i odpowiedziami.
To będzie takie mylne, nie? Trzecia księga czwarty sezon, piąta księga szósty sezon i tak dalej. Nie wiem jak to skomentować. Możesz jakkolwiek. No hobbita nie można wymazać. Nie można. Niemniej słuchajcie, dzisiaj oczywiście dodam tylko jeszcze, że ten rozdział zgodnie z naszą rotacją tłumaczeń będziemy analizować na bazie przykładu Marii Skibniewskiej. Jesteśmy w książce w lesie, w którym kiedyś Bilbo spotkał i przeszedł swoją pierwszą wielką przygodę, czyli przygodę z trollami, a teraz w to samo miejsce trafili tylko troszkę inną drogą. Na skróty, które były dłuższe, trafili chobici, cztery chobici z Aragornem, prawda? Mamy 18 października 3018 roku III ery i zaczynamy.
Dzisiaj będzie poezja. Tam nie było poezji. I będzie teraz na początku, także przeczytamy teraz wam wstęp do wiersza, czy piosenki, którą zaprezentuje nam tutaj sam, a później będziemy ją analizować. Nie będziemy czytać całej piosenki, tylko pierwsze dwie zwrotki. Posłuchajcie. A może by nam ktoś zaśpiewał póki słońce wysoko, powiedział Mary, kiedy skończyli posiłek. Od wielu dni nie słyszeliśmy pieśni ani opowieści. Od nocy na wichrowym czubie, rzekł Frodo. Przyjaciele spojrzeli na niego. Nie martwcie się o mnie, dodał. Czuję się znacznie lepiej, ale do śpiewu nie mam ochoty. Może sam odgrzebię coś w swojej pamięci? Dajże samie, zawoła Mary. Masz w głowie zapasy, których nam skąpisz.
Tak, i tutaj dokładnie jest widoczna różnica. I tutaj najpierw przed analizą posłuchamy oryginału. A w oryginale nie Kasia, tylko sam autor. I słuchajcie, to będzie wyjątkowe wykonanie, ponieważ chyba jedyny przykład w historii, kiedy usłyszycie, jak Tolkien śpiewa. The troll sat alone on his seat of stone and munched and mumbled a bare old bone. For many a year he had gnawed it near, for meat was hard to come by, swum by, gum by. In a cave in the hills he dwelt alone and meat was hard to come by. Up came John with his big boots on, says he, the troll, pray what is young.
Hokul brokuł. Po wzgórzach jaskiniach samotnie się szwendał, a mięsa wciąż brak było wokół. Tom nadszedł znienacka w buciorach kanciastych i mówi do trolla, a cóż ty tak blaskasz? To chyba jest kość znajoma mi dość, co w grobie leżeć powinna. Hinna mrinna. To przecież jest piszczel mojego stryjaszka i w grobie spoczywać powinna. No i od razu, automatycznie, jak odsłuchaliśmy tych wszystkich wersji, czy przeczytaliśmy wszystkie te wersje, nasuwa się pierwsze pytanie dotyczące budowy tej pieśni. Słuchajcie, pierwsze co, mamy osiem zwrotek, tak? Osiem zwrotek dokładnie takich samych. Wszystkie są takie same, praktycznie nie ma w nich różnic. W głównej mierze skupimy się na oryginale, prawda?
Jak zwykle przy analizie pieśni, ponieważ oryginał jest dla nas odnośnikiem, a tłumacze polscy próbowali to oddać lepiej lub gorzej, prawda? Więc jakby skupimy się na oryginale. Osiem zwrotek, w każdej jest sześć wersów, plus ten jeden taki most pomiędzy czwartym a piątym wersem, kiedy mamy takie bezsensowne wyrazy, które powtarzają rym, prawda? Więc jeśli chodzi o rymy i układ rymów, to mamy pierwszy wers ma jako jedyny rym wewnątrz i to w każdej zwrotce występuje. Na przykładzie pierwszej zwrotki mamy Alone Stone, w drugiej zwrotce mamy Tom Boots On. Natomiast jednocześnie koniec pierwszej zwrotki I koniec pierwszego wersu, koniec drugiego wersu i koniec piątego wersu też mają ten sam rym. Czyli tutaj mieliśmy w pierwszej zwrotce stone w wersji angielskiej, w drugim wersie mieliśmy bone i w piątym wersie mamy znowu alone.
To są słowa, które się rymują na końcach pierwszego, drugiego i piątego wersu. Natomiast co dalej? W trzecim wersie występuje też rym wewnątrz, tak? Czyli mamy w pierwszej zwrotce w oryginale year i na końcu near, czyli for many year he had gnawed it near. I tak samo na przykład w drugiej zwrotce for it like the shin of my uncle Tim. czyli shine i team. I później mamy czwarty wers i szósty wers też są rymy. Czwarty i szósty to na przykładzie pierwszej zwrotki, to jest dokładnie powtórzenie, kombaj, kombaj. I to jest praktycznie zawsze powtórzenie, chyba z jednym wyjątkiem, natomiast praktycznie powtórzone często są całe zdania, bo mamy powtórzony ten sam czasownik, ten sam rzeczownik,
Na przykładzie pierwszej zwrotki macie for meat was hard to come by, to jest czwarty, a szósty and meat was hard to come by, czyli praktycznie identycznie. Natomiast pomiędzy czwartym a szóstym wersem w każdej zwrotce jest taki przerywnik, kiedy wklejone są dwa słowa, dwa wyrazy lub dwa związki frazeologiczne. które rymują się dokładnie też z czwartym i szóstym wersem. Na przykładzie pierwszej wersji, pierwszej zwrotki, gdzie mamy kombaj jako koniec czwartego i szóstego wersu, to rymy, które występują w tym właśnie przerywniku, to jest donbaj, gambaj. Donbaj to jest powiedzmy jakieś słowo, które mogłoby istnieć, natomiast gambaj jest to totalny neologizm. Tolkien stworzył to na potrzeby tej piosenki.
W drugiej zwrotce mamy na końcu czwartego i szóstego wersu graveyard powtarzane, natomiast w tym przerywniku, w tym moście, mostku mamy caveyard, paveyard. Czyli tak to wygląda, jeśli chodzi o układ. Jest bardzo skomplikowany na pierwszy rzut oka, ale jest bardzo powtarzalny, dzięki temu ta piosenka jest taka bardzo rytmiczna i bardzo... Trzyma się ten rytm i później łatwiej też jest je czytać. Do śpiewania jest świetna, prawda? No kłóciłabym się, ale... Zobaczmy, jak to śpiewa. No nie no, w wykonaniu Tolkiena to się wszystko bardzo ładnie klei, więc jakby... Nie no, śpieję się, że w wykonaniu Tolkiena tak, ale nie wiem, jak to by u nas brzmiało. Słuchajcie i na co jeszcze nie powiedzieliśmy o tym, a warto. Oczywiście to, co wykonywał Tolkien jest zebrane i wydane oficjalnie na Tolkien Audio Collection, tak?
I co jest jeszcze ważne, gdybyśmy tą piosenkę próbowali ubrać w takty, to mamy takie typowe cztery czwarte i każda zwrotka to są dwa zestawy wersów po cztery, prawda? Natomiast żeby nam się wszystko zgrywało, to jak spojrzycie na ilość linijek, to mamy ich siedem, prawda? Mamy najpierw cztery wersy na początku, później jest ten mostek między czwartym a piątym, który też jest jedną linijką, jednym jakby taktem, później mamy dwa kolejne wyśpiewywane i później jest jeden pusty, czyli to jest ten ósmy, który zamyka jakby w klamrę cały ten zestaw, czyli po jakby siódmym wersie, gdzie występuje tekst, następuje ósmy takt, w którym nie występuje tekst, on jest tylko i wyłącznie pustym instrumentalnym fragmentem tej piosenki, prawda, gdzie nie ma żadnego tekstu i wtedy mamy ładnie osiem taktów, które się zamykają w jedną całą zwrotkę.
Oczywiście to, co mówię jest trochę abstrakcyjne. Zdaję sobie z tego sprawę, że ciężko to sobie wszystko wyobrazić, ale jakbyście tak na spokojnie popatrzyli i posłuchali, jak Tolkien śpiewa przede wszystkim, to wam to wszystko się pewnie ładnie ułoży. Może ja jeszcze spróbuję? Czemu nie? To jest moja chwila prawdy. To spróbujmy przejść przez pierwszą zwrotkę właśnie tak muzycznie, tak? Mamy pierwsze dwie. Mamy cztery, tak? Później jest ten przerwany wers między czwartym a piątym i tu jest właśnie i to jest
czwarty, piąty takt piosenki. Później mamy kolejne dwa. In a cave in the hill he dwelt alone, and meat was hard to come by. Piąty i szósty. I właśnie ten końcowy, zamykający całość w osiem, to jest pusty. Czyli w tym momencie nie ma nic. I potem jak się tak skończy, zaczynamy następną zwrotkę. Tak, ciekawe, czy będziecie mieli wiele pytań do nas po tym, jak to przetłumaczyłem, wytłumaczyłem, próbowałem. Myślę, że będziecie mieli i wcale się nie zdziwię. Ale to nie koniec skomplikowania, bo z tym poematem wiąże się też ciekawa historia i na podstawie nowej pozycji Collected Poems of J.R.R. Tolkien, wydanej przez Harmonie Skull w zeszłym roku, prawda? W zeszłym roku mówiliśmy o tym.
Co się tutaj najbardziej rzuca w oczy i charakterystyczne mamy tutaj Toma i Johna jako bohaterów. Później to się zmieni. Natomiast bardzo dużo jest zmienionych wyrazów. Później mamy rok 1936. Piosenka zmieniła tytuł na The Root of the Boot. I ta piosenka została wydrukowana w pozycji, która nazywa się The Song of Philologist. jako jedenasty wiersz z trzynastu Tolkiena i jedyny, nie będący ciekawostką typowo językową, bo takie było założenie Song of Philologist, ale co do tej pozycji samej, Song of Philologist, słuchajcie, to jest ekstra ciekawe, moim zdaniem jedna z najciekawszych historii związanych z wydanymi przez, wydanymi rzeczami, które napisał Tolkien. Krótka historia. W czasach, kiedy Tolkien był profesorem na Uniwersytecie w Leeds, czyli w latach 1920-25,
I jeżeli one trafiają na aukcje, bo to się zdarza, ale bardzo rzadko, to ceny, możecie sobie wyobrazić, są naprawdę kosmiczne, ale posiadanie czegoś takiego jest mega. Jest mega kawałkiem, malutką książeczką, której wartość jest nieporównywalna z czymkolwiek innym. Siedem pozycji na całym świecie. Dobra, wracamy do historii. Tak, no i kolejne wersje dodają właśnie teraz bardziej pospolity język w wykonaniu trolla oraz ten dialekt północnoangielski, ponieważ właśnie, tak jak już mówiliśmy, Tolkien pisał tą piosenkę w czasach, kiedy był profesorem w Leeds. A Leeds leży w północnej Anglii, prawda? Później mamy właśnie wersję C, trzecią wersję z początku 1938 roku. To jest już czas, kiedy Tolkien pisał Władcę Pierścieni i to jest ta wersja, która pojawia się w rozdziale dziewiątym jako piosenka Froda.
No i mamy później wersję D. To jest już piosenka sama właśnie pod tytułem Sam's Song. Najprawdopodobniej z jesieni 1939 roku. I to jest dokładnie ta piosenka, która trafiła w usta sama w XII rozdziale książki. Ta, która w oryginale jest wydrukowana we Władcy Pierścieni w pierwszym tomie. Nagranie, które słuchaliśmy pochodzi z 52 roku, czyli 13 lat później i jest troszkę inne. Jeżeli się przesłuchacie temu nagraniu, możecie się otworzyć w całości sobie w internecie, czy jeśli macie Tolkien Audio Collection, to oczywiście z oryginału. to zauważycie, że wiele słów jest troszkę inne, natomiast układ jest oczywiście jak najbardziej ten sam. No i mamy ostateczną wersję, jeszcze wersję E, która nosi tytuł The Stone Troll.
Nic nie zostało, odpowiedział przyjacielowi. Bilbo wszystko rozdał. Mówił mi, że nie może uznać za swoją prawowitą własność złota, które pochodzi ze zbójeckich łupów. No i tutaj znowu mamy nawiązanie do duchów przeszłości się pojawiają, bo trafiają na szlak, którym dalej szła kiedyś kompania Torina i znajdują kamień. Tak, to ten kamień, gdzie zakopano wtedy te wszystkie skarby znalezione w jaskini troli, które krasnoludowie wynieśli z tej jaskini. Natomiast tu jest jeszcze taka ciekawostka a propos gościńca i jego przebiegu, bo ten fragment uległ zmianie w stosunku do pierwszej wersji. W oryginale pierwotnie jakby biegł wzdłuż gromkiej rzeki, ale nie wiadomo jak blisko i Tolkien miał na myśli równolegle, ale w oddaleniu, prawda?
I ostatecznie zmienił ten tekst, bo na niektórych mapach możecie zauważyć, że Przebieg Gościnca i rzeki są praktycznie bardzo blisko siebie, ale tutaj Tolkienowi chodziło o to i było to między innymi w szóstym tomie historii Śródziemia było to wyjaśniane, że właśnie chodziło o to, żeby szło równolegle, ale w oddaleniu od rzeki. To nie było bezpośrednio. No i znaleźli kamień, po którym schowali skarby kompania Torina. Bilbo i Gandalf podzielili się nimi, jak wracali z wyprawy i Mary pamięta tą opowieść i zastanawia się, co na głos, ile z tego zostało i Frodo, pierwsze co, w myślach bardziej, żałuje, że Bilbo przywiózł cokolwiek z tej wyprawy, że przywiózł to, co przywiózł, czyli pierścień.
w końcu jakaś nadzieja. Tak, coś się wydarzy bardzo fajnego. Coś się dzieje. Dokładnie, ale na początku co się wydarza? No oczywiście pierwsze, co szukali miejsca na nocnek, tak? Byli już zmęczeni, szukali miejsca, gdzie mogą rozbić obóz i w tym momencie usłyszeli odgłos konia, prawda? Kopyta. Tak, galopującego konia. I oczywiście pierwszą reakcją było przerażenie, no bo wiedzieli, co to może oznaczać. Schowali się w krzakach i tutaj mamy, że w odległości 30 stóp, czyli jakieś 10 metrów. I jak już tutaj to napięcie i zdenerwowanie, przerażenie zaczęło narastać, przybiło się przez te kopyta dźwięk dzwoneczków. I to było, to był pierwszy taki chyba znak, że to jednak nie są Nazgule, tak?
I on ma konia, który dzwoni dzwoneczkami, świecącą uzdę i w ogóle wędzidło, prawda, cały zestaw oprzyrządowania dla konia, wszystko to świeci, więc jakby w ogóle nie próbuje nawet się ukrywać, prawda, nie próbuje być... Tak, może chciał ich przestraszyć samą obecnością, tak. No, znaczy wiadomo, że miał ku temu pełne predyspozycje, niemniej jednak jest to takie, no mało takie... Takie po prostu elfickie. Może i tak, tak. Tak, no i Frodo tutaj w tym momencie stwierdza, że to nie jest głos czarnego jeźdźca. Nadal zachowują nieufność, ale zauważcie, że nie mamy tutaj takich standardowych objawów czarnych jeźdźców, o których mówiliśmy, czyli nie ma tego zimna strachu. Nie ma jakiegoś takiego zwątpienia, prawda?
Tak. A i Obieży Światy Aragon uśmiecha się, bo poznał, kto co się zbliża. Tak i tu jest jeszcze ciekawostka, ponieważ te dzwoneczki, a bardziej kopyta, mamy tutaj onomatopeję, wyrazy dźwiękonasiadowcze, uskimieckie tylko, bo ani Łodziński, ani Francowie nie zastosowali tutaj w tłumaczeniu onomatopeji, w ogóle nie ma tego wyrazu, natomiast uskimieckie jest klip-klap. W oryginale, Kasia, jak to brzmi? Tak, w oryginale jest troszkę inaczej. Mamy kliper i klip, albo kliper i kliper i klip. Tak, dwukrotnie występuje ten, tutaj właśnie ten wyraz dźwiękonaśrodowczy. I słuchajcie, dlaczego o tym mówimy? Bo Tolkien w swojej perfekcji zastosował nawet zróżnicowane te wyrazy dźwiękonaśrodowcze, onomatopeje, do oddania dźwięku...
konia, dużego konia i kucyka, ponieważ w fragmencie czwartego rozdziału pierwszej księgi, skrótem na pieczarki, mamy ten moment, kiedy hobbici i farmer Magot, kierując się w stronę promu, słyszą nagle odgłos zbliżającego się jeźdźca, tak? I tam brzmiało to troszkę inaczej. Kasia, jak możesz to przeczytać? To mieliśmy klip, klop, klip, klop. I came approaching the rider. The fall of the hoofs sounded loud in the still foggy air. Tak, i jeszcze drugi raz jest później powtórzone też. Tak, mamy klop, klop, klop, klop. The rider was nearly on them. I to był moment, kiedy Mary podjechała do nich w tej mgle na kucyku. Czyli kucyk na klop-klop albo klip-klop, a duży koń jest klipety-klap albo klipety-klipety-klip.
Ciekawe. Tolkien jest niesamowity czasami. Zastanawiam się, czy zrobił to przypadkowo, czy to jest zamierzony zabieg. Jak uważasz? Nie zdziwiłabym się, gdyby był zamierzony, więc być może. Bo tu możemy też zróżnicować jeszcze, jakby Mary jechał powoli, a Glorfindel, bo wiemy, że to on, jechał szybko. Więc może te odgłosy też, różnica w onomatopejach sugeruje różnicę szybkości, prawda? Być może, być może, bo galop jest innym, ma inny rytm niż właśnie... Jesteś bardziej specjalistką od koni. Jeszcze będę miał do ciebie zaraz prośbę z wyjaśnieniem jednej rzeczy, którą tutaj Tolkien też miał z tym pewne tarapaty. Tak, no i poza po tym dźwięku, co się wyłania, to ozdobione kamieniami wędzidło i łuzda, które właśnie się tak błyszczą, świecą.
W rzeczywistości jednak uzda zostało niedbale i niechlujnie użyte w miejscu tego, co chyba powinno się nazywać uździenica, lub raczej, ponieważ wędzino zostało dodane dawno temu, i tu w nawiasie rozdział 12 napisałem bardzo wcześnie, Nie zastanawiałem się jeszcze wtedy nad naturalnymi sposobami postępowania elfów ze zwierzętami. Koń Glorfindela miałby paradną uździenicę z piórem, której rzemienie byłyby ozdobione klejnotami i dzwoneczkami. Lecz Glorfindel z pewnością nie posługiwałby się wędzidłem. Zmienię uzdę i wędzidło na uździenicę. Kasia, jaka jest różnica między uździenicą a uzdą i wędzidłem? Jeśli chodzi o to, co potrzebujemy do jazdy konno jako ludzie, no to mamy siodło i mamy ogłowie, co teraz w języku współczesnym nazywa.
Ale są osoby, które potrafią tak gwizdać na konie jak Gandalf? Oj, nie wiem. Gwizdać to myślę, że potrafią, ale czy jakiś koń przyjdzie? Tak, tak, czy to zadziała. Dobrze, i słuchajcie, przed przerwą mamy jeszcze jeden krótki fragmencik, jeden krótki akapit, którego nie czytamy, nawet nie cały wstęp do tego akapitu, początek. I co się tu wydarza w tym akapicie? Otóż jednocześnie obieży świat, wybiega na gościniec, a w tym samym czasie jeździec zwalnia, czyli jakby to jest niezależne od tego, nie przez obieży świata ten jeździec zwolnił, tylko już podjął tę decyzję wcześniej. zwalnia, kieruje wzrok dokładnie w stronę, gdzie siedzi nasza radosna ekipa. A teraz... Czas na naszą autoreklamę, ponieważ od tego sezonu założyliśmy konto w serwisie Patronite.
Tamtych jest pięciu, a niechże tylko raz odnajdą twój ślad na drodze. Pomkną jak wicher za nami. A przecież tych pięciu to jeszcze nie wszyscy. Gdzie się podziewa czterech pozostałych? Nie wiem. Boję się, że brud zostaniemy obsadzony przez wroga. I zaraz na początku mamy fragment w języku elfów, a w związku z tym oczywiście poprosiliśmy o pomoc i konsultację naszego rodzimego polskiego specjalisty od języków elfów. Witamy serdecznie Ryszarda Galadorna-Derdzińskiego. Majgo Wannen, tutaj akurat bardzo pasuje moje ulubione powitanie, bo będziemy właśnie o nim za chwileczkę mówić.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Oferujemy Wam w zamian całkiem sporo, zaczynając od dedykowanego kanału na Discordzie, poprzez zestawy upominków, a dalej przez chociażby odcinki post-scriptum i wiele innych atrakcyjnych opcji.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Oferujemy Wam w zamian całkiem sporo, zaczynając od dedykowanego kanału na Discordzie, poprzez zestawy upominków, a dalej przez chociażby odcinki post-scriptum i wiele innych atrakcyjnych opcji."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.