Odcinek 120: "Sorry, Baby"
W sto dwudziestym odcinku podcastu "Mam parę uwag" rozmawiamy o filmie "Sorry, Baby" (reż. Eva Victor, 2025). W jaki sposób Eva Victor opowiada o traumie? Na czym polega gatunkowy fikołek wykonany w filmie? Gdzie leży granica tego, co mogą pokazywać twórcy, i granica tego, z czego mogą śmiać się widzowie? Dlaczego historię podzielono na rozdziały i opowiedziano niechronologicznie? Rozmawiają Julia Taczanowska i Jakub Popielecki.
To też jest fajna riposta, gdzie Lidia mówi, o, uprawiasz seks z Gawinem, a Agnes mówi, nie, to ty uprawiasz seks. No to może o Lukasie Hegrzesie coś powiemy, którego dawno chyba nie było. No gdzieś i jest mi bardzo smutne z tego powodu, bo był taki moment, gdzie on był aktorem, który był, raz, że był we wszystkim, a dwa, że był jakby, on i Timothee Chalamet byli takimi dwoma skrajnościami gdzieś tam powiedzmy aktorskimi. I to było tak dwóch młodych, dobrze zapowiadających się aktorów. Ja pamiętam, nawet się zastanawiałem, jak Dune II była przygotowywana, kto by mógł zagrać Fejderauta. I sobie pomyślałem, że to jakiś anty-Szalamet powinien być.
I pomyślałem, może Lukas Heggress by się tam nadał. Myślę, że sprawdziłby się w tej roli. No na pewno by się też sprawdził. Czy bardziej, że on już zdarzało mu się grać takich byczków. On na przykład w Midnineties grał starszego brata głównego bohatera. Nie wiem, czy widziałaś Midnineties? Widziałam Midnineties, nie pamiętam go w ogóle. To on tam jest starszym bratem takim, który bije głównego bohatera, który go jakoś tak tam... No pamiętam, pamiętam. Była taka postać, tak. Taki zimny, zimną, braterską miłość stosuje na nim. Tak, zły starszy brat. Lucas Hedges, którego raczej kojarzyło się z takimi rolami wrażliwymi, nie? Gdzie myślisz... Lucas Hedges to myślisz przede wszystkim... Manchester by the Sea. Przede wszystkim Manchester by the Sea, tak. Tak, czy Lady Bird, czy... Lady Bird zresztą też był z Szalemetem przeciwstawiony sobie, nie? No tak, tak, tak, dokładnie. No tam Szalemet był tym gorszym... Bad boyem, tak, a on był tym miłym chłopakiem.
Nie wiem, może są jakieś kotki, które są jakieś, wiesz, super złośliwe, czy coś. Można kochać, miłość jest pojemna. Można kochać i kotki, i pieski. Nie, jasne. Nie, nie, tutaj nie ma żadnej opozycji. To jest fałszywa opozycja. Ludzie stawiają kotki przeciwko... Jeśli zgadzam, to jest tak jak Marvel czy DC. Jak czemu nie można oglądać i Marvela, i DC? Dokładnie. Ale zarazem można któreś preferować. No, można, no. Ja preferuję oba. Lukasz, jakże skrzydliło Ci szalamet. No nie, żaden nie jest kotkiem, więc może oba są pieskami. Co, myślisz nad tym? Myślę, raczej są pieskami obaj, co? No chyba raczej tak. No Charlemagne na pewno jest pieskiem. Jest taką energią Labladora takiego.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W sto dwudziestym odcinku podcastu "Mam parę uwag" rozmawiamy o filmie "Sorry, Baby" (reż. Eva Victor, 2025). W jaki sposób Eva Victor opowiada o traumie? Na czym polega gatunkowy fikołek wykonany w filmie? Gdzie leży granica tego, co mogą pokazywać twórcy, i granica tego, z czego mogą śmiać się widzowie? Dlaczego historię podzielono na rozdziały i opowiedziano niechronologicznie? Rozmawiają Julia Taczanowska i Jakub Popielecki.