Mentionsy Mentionsy
Mam parę uwag
Mam parę uwag

Odcinek 120: "Sorry, Baby"

27.08.2025 ·55 min 16 s

W sto dwudziestym odcinku podcastu "Mam parę uwag" rozmawiamy o filmie "Sorry, Baby" (reż. Eva Victor, 2025). W jaki sposób Eva Victor opowiada o traumie? Na czym polega gatunkowy fikołek wykonany w filmie? Gdzie leży granica tego, co mogą pokazywać twórcy, i granica tego, z czego mogą śmiać się widzowie? Dlaczego historię podzielono na rozdziały i opowiedziano niechronologicznie? Rozmawiają Julia Taczanowska i Jakub Popielecki.

Ale teraz sobie sprawdzając, kimże jest Ewa Wiktor, odkryłem skecze dla Comedy Central, które robi. Ona pisała czy występowała? Nie, występuje w nich. Nie wiem, czy też je reżyseruje. To są głównie takie skecze, bo tam jest jakby taki silny background komediowy. Chociaż Ewa Wiktor też jest osobą, która studiowała, z tego co rozumiem, aktorstwo i scenariu pisarstwa. Więc sam raz? Dobre przygotowanie? No bo to jest debiut, trzeba powiedzieć. Jak na debiut, to jest bardzo pewną ręką zrobiony debiut. To jest przerażająco dobry debiut. Nie dość, że debiutujesz, to jeszcze to piszesz i reżyserujesz i grasz główną rolę i przerabiasz trudne tematy. I jeszcze swoje tematy trudne. Ewa Wiktor w wielu wywiadach mówiła, że opisuje swoje doświadczenia.

Miałem o tych skaklach z Comedy Central mówić, ale jeszcze powiem teraz a propos tej traumy, bo tak mówimy o tym filmie chodząc w kółko wokół tematu. I to jest trochę taki problem z tym filmem, że... Bo już parę razy wpadłem w tę pułapkę, żeby zachęcić kogoś do tego filmu. Ale co możesz powiedzieć? Bo lepiej nie powiedzieć jakby na czym polega centralna trauma, bo to jest ogrywane jako rodzaj zagadki. Jakże ty się domyślasz dość szybko. To nie jest zagadka, ale w takim sensie dobrze jest to odkryć samemu w trakcie oglądania filmu. Inaczej, ten film jest tak zbudowany, że my wiemy, że coś jest nie tak, ale nie wiemy, co jest nie tak. Czyli zagadka. Nie, ale w sensie, że to jest konstrukcja specjalnie taka scenariuszowa, że w pewnym momencie jakby też nie widzimy tego, co się dzieje, ale jesteśmy razem z bohaterką jakby w czasie realnym, to znaczy obserwujemy, zresztą świetna scena, świetny w ogóle pomysł realizacyjny, jak można wizualnie coś opowiedzieć.

Bo tak sobie myślę, że my tak chodzimy dookoła i trochę nie spoilerujemy. Może za chwilę będziemy rozmawiać o spoilerach, ale jeszcze może powiedzmy parę rzeczy naokoło, żeby zachęcić ludzi. Spoilerować i tak będziemy. Tak, tak, tak, ale może za chwileczkę. Zachęcamy was. Zachęcamy was do obejrzenia tego filmu, jeżeli ktoś nie widział. Wróćmy do skeczy Comedy Center. Tak, brawo. To są takie skecze biurowe. Biurowe skecze, o. Ewa Wiktor wciela się w pracowniczkę korporacji, która wpada w szereg jakichś takich niezręcznych sytuacji społecznych. Na przykład jest na spotkaniu firmowym. I kupiła sobie w automacie puszkę z napojem gazowanym i się zastanawia, czy ma sobie ją otworzyć, czy nie. I w którym momencie może ją otworzyć, a w którym nie może. A, takie ps, żeby nie zrobić tego... Albo na przykład wchodzi do budynku i nagle ktoś przytrzymuje dla niej windę.

Tak, tak. Bardzo dzielnie próbuję otworzyć to. I to buduje taką spoistość tego całego scenariusza, że wydaje się, że ten film jest zrobiony z szeregu takich scenek, które są dość luźne, dość takie niezwiązane ze sobą, ale przez to, że mamy te nitki motywów, które biegną przez ten film, to to jest bardzo spoiste. Już powiedziałem to? Powtarzam się. Spoiste. Pewnie. Dobrze napisany film po prostu. Dobrze napisany film. Jeszcze jest jeden, jedna nitka, przepraszam. Już kończę. Już nie będę nic więcej mówił w tym podcaście. O nie. Jeszcze jest jedna taka nitka, która prowadzi nas też przez ten film. To jest nitka rekwizytów. Mamy cały szereg rekwizytów, które powracają. Na przykład buty, jaką grają Rolo w tym filmie, nie? Albo to zaklejone kartkami okno. Tak. No i generalnie też może książki jako też taki rekwizyt.

Trochę książka, która opisuje jakby to, czym się zajmuje bohaterka, bo ona jest profesorką literatury. Trochę jakby tematycznie te książki rezonują z tym, co się dzieje, bo tu mamy Virginia Woolf, tu mamy Lolitę, tu też jakoś tam Przemyka. Więc powiem to jeszcze raz, bardzo dobrze napisany film. Bardzo dobrze. Ale też wyreżyserowany dobrze. Bardzo dobrze też wyreżyserowany. To może ja teraz o coś o reżyserii powiem. Jest to film, który nie szarżuje. To znaczy, to jest film, w którym nie ma jakichś takich, wiesz, fajerwerków reżyserskich. Tak jak już mówiłam na początku, to jest bardzo kameralny film. No tam jest może z pięć postaci czy sześć w sumie. W większości czasu jest to jedna bohaterka bądź dwoje bohaterów w scenie. Nie ma tam jakichś takich, powiedzmy, grupowych.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.