O ludziach, co historie piszą
O historiach z komentarzy, ludziach i życiu.
No więc, moi drodzy, witam was bardzo, bardzo serdecznie w naszym kolejnym spotkaniu z cyklu Potłuczone Historie w kolejną niedzielę. Moi drodzy, miał być dzisiaj odcinek taki jak zawsze, ale nie będzie odcinka takiego jak zawsze. Miałem na dzisiaj przygotowany odcinek z historią Łucji i ta historia oczywiście będzie odczytana, bo to jest bardzo piękna i ważna historia, ale będzie za tydzień. Dlatego, że jak zawsze, przygotowując sobie odcinek, zacząłem czytać wasze komentarze, bo jak wiecie, na początku zawsze wam czytam kilka komentarzy spod ostatniego zazwyczaj odcinka. No i słuchajcie, tak się wciągnąłem w wasze komentarze, jakoś ostatnia historia tak was poruszyła, tak was uruchomiła na różne możliwe strony, że czytam te komentarze i mówię, boże, jakie to są piękne historie, jakie tutaj są niesamowite opowieści.
Ja nie chcę nikogo osądzać. Ja wiem, że za wszystkim stoi jakaś historia. I nie chcę też tu mówić jakichś złych słów. Powiem tylko prostą rzecz. Drogi mężu, jeżeli tego słuchasz, nie wiem, może jakoś twoja żona ci to podeśle. Może jakoś na to trafisz. Proszę Cię, wróć. Ja rozumiem, że może być tysiąc różnych powodów, rozumiem, że możesz nie mieć siły, możesz myśleć, że nie dasz rady, dasz radę. Bóg jest z Tobą. Bóg jest z Tobą, a Ty masz syna i masz żonę, masz dziecko i masz rodzinę. I nigdy w życiu nie zrobisz nic lepszego, jak wracając do nich. Ciebie, kochana Inko, bardzo ściskam. Widziałem tam komentarze pod twoim komentarzem, gdzie różni ludzie napisali daj znać skąd jesteś, pomogę.
Ale to są właśnie nasze historie potuczone. Anetko, ściskam cię bardzo. Modlę się za Ciebie, błogosławię Ci. Modlę się, żeby Pan Bóg naprawił to, jeżeli się da. Pamiętaj, że to nie dzieci są Twoją podporą. Przepraszam, że to mówię, bo wiem, że one są w tej chwili dla Ciebie ważne oczywiście, ale nie, nie wolno Ci żyć tylko dla dzieci. Masz żyć dla siebie i masz żyć dla Boga, to w Bogu znajdziesz siłę do tego wszystkiego, nie w dzieciach. Jak postawisz wszystko na dzieci, to postawisz nie tam, gdzie trzeba. Tak, kochaj je, oczywiście, to jasne, ale to na Boga postaw. A ja się modlę. żeby Pan Bóg Cię poprowadził w tej trudnej sytuacji. Wojtek. Wieczór. Lampka oświetla świeżo nazbierane grzyby, które czekają, aż ktoś się nad nimi zlituje i oczyści.
Tak sobie wyobrażam, że Bóg też nas tak obierze i zostawi bielutkie duszyczki. Dzięki za przedstawioną kolejną, piękną, potłuczoną historię. Hej Wojtek, ty jakbyś mógł, to proszę nie porównuj mnie do Radia Maryja, dobra? Chociaż to oczywiście pewnie w niektórych kręgach jakaś jest, wiecie, pochwała. Ale chyba niekoniecznie chciałbym zostać kolejnym Radio Maryja. Wojtek, jak ty pięknie piszesz, Wojtek. Ty piszesz coś? Wojtek, ty masz bardzo ciekawy sposób opisywania obierania grzybów. A uważam, że kunszt literacki polega na tym, że bierzemy najprostszą rzecz na świecie i robimy z niej dzieło. Wojtek, szacun. No i bardzo was pozdrawiam. Stare małżeństwo bierające grzyby. Słuchające Szustakowego Radia Maryja.
Bart nie był z Bogiem blisko, chociaż pod koniec życia zaczął o nim wspominać. Po śmierci przyśnił mi się, powiedział, jest zaje... Wiecie jak? Basiu. Wierzę w to, że Bóg zobaczył jego dobre serce. I kiedyś, gdzieś na szczycie, spotkamy się. Basiu, dziękuję za ten komentarz, za tą historię krótką. Wiecie, ja też mam takie właśnie myśli o tym, jak to kiedyś się na szczycie wszyscy spotkamy, jak zobaczymy się, wiecie, zupełnie inaczej, zobaczymy prawdę naszych historii, różnych też tych ludzi, których znaliśmy, których mało znaliśmy. Tak myślę, wiecie, o tych wszystkich ludziach, których za życia nie uda nam się zrozumieć, pogodzić. Nie mówię, że mamy nie próbować tego robić oczywiście, ale nie oszukujmy się, nie wszystko da się zrobić.
I tam kiedyś będzie takie jedno wielkie spotkanie, wielkie tłumaczenie, gdzie Bóg będzie między nami, będzie nam pokazywał nasze serce i pokazywał nasze historie. I mówił, zobacz Adaś, patrz tam. Ja będę mówił, ojacie, ja nie miałem pojęcia. No właśnie. Monika. Znałam chłopaka, studenta, który marzył o tym, żeby być bezdomnym włóczykijem. Myślę, że po prostu pragnął być wolny, ale nigdy nie miał odwagi, żeby wolnym być. I nie chodzi mi o studia. Przypomniał mi się też kolega, umarł z przedawkowania. Przepiękny uśmiech, artystyczna dusza, z którym, gdy o nim myślę, zawsze kojarzy mi się ta sama sytuacja. Zbiera na alkohol.
Pyta znajomą, która przychodzi z malutką córeczką, czy mu dorzuci. Ona mówi, że nie, bo jej samej brakuje kasy. A on mówi, spoko, nie ma sprawy. Znika w sklepie, grzebie najpierw w kieszeni. Gdy wychodzi, trzyma w ręku czekoladę i wręcza tej malutkiej. I naprawdę nie obchodzi mnie, czy to jest naiwne myślenie. Ale zawsze wtedy myślę, że może ten jeden gest Bogu wystarczył. Monia, skreś w tym zdaniu, może. AJ, czy jakoś tak? Ojcze Adasiu, wróciłam po długim czasie do historii potłuczonych, kiedy w sumie same do mnie wróciły, w kolejnym trudnym doświadczeniu, jakie na mnie spadło nieoczekiwanie.
Strata Asi, czyli dziesięciotygodniowego maluszka, którego nosiłam pod sercem. I tak, szukając chwili oddechu, włączyłam YouTube'a, a tam na głównej HPO kobiecie cierpiącej na krwotok . I tak wróciłam do serii, bo to doświadczenie mnie z jednej strony potłukło, ale z drugiej czuję się tak mocno w rękach Pana Boga, że On mnie scala i skleja, kiedy serce pęka ze smutku. Jednocześnie On przynosi mi pokój. Jestem w trakcie pisania mojej historii potłuczonej o Ani, którą Bóg posklejał. Moje serce jest pełne wdzięczności za łaski, której mnie Bóg obdarowuje, za męża, który przytula i trwa, za dzieci, te urodzone i te w niebie, za ludzi, którzy mnie wspierają. Za Ciebie, Ojcze, bo też jesteś w tej mojej potłuczonej historii, obecnie nie tylko wirtualnie, ale i fizycznie, bo, Ojcze, pobłogosławiłeś moją córkę kiedyś na górze św.
Aniu, twoje dzieciątko jest u Pana Boga. Kiedyś się spotkacie właśnie na tym szczycie, o którym było poprzednio. A modlę się, żebyś przetrwała te trudne chwile. Mariola. Piękna, choć bardzo trudna, historia polskiego emigranta. Dziękuję za nią. Sama jestem od 12 lat na emigracji, właśnie w Anglii. Wiem, jak to bywa, z dala od ojczyzny i rodziny, ale oczywiście bywa różnie i czasami jest bardzo ciężko, a czasami jest, tak jak w moim przypadku, że dzięki emigracji życie się zmienia diametralnie. I to poszło u mnie w dobrym kierunku. Może kiedyś ja napiszę swoją potłuczoną historię, która będzie tą z kategorii zakończonych happy endem. Póki co mogę napisać, że słucham regularnie HP, a dziś wysłuchałem historii o poranku w hotelowym pokoju w Chicago.
W Ameryce jestem po raz pierwszy i właśnie za kilka godzin zaśpiewam koncert i opowiem moją historię emigracyjną przed chicagowską Polonią. Opowiem im, jak z księgowej w Polsce stałam się artystką na emigracji, spełniając w tym swoje najskrytsze marzenia. Proszę o modlitwę za całą Polonię świata, bo życie na emigracji jest trudne, ale może i być bardzo piękne. Trzymaj się, kochany ojczulku. Ojczulku, kciuku? Aha, trzymaj w sensie kciuki za mój dzisiejszy występ. Jak głęboko wierzę, że skoro Pan Bóg doprowadził mnie do takiego momentu, to i na scenie mi pomoże. Pozdrawiam serdecznie Longustową Rodzinkę i Ciebie, Ojcze, który jesteś wsparciem dla tak wielu potłuczonych.
Dziękujemy. Panie Boże Wielki, zapłać. Kochani, serdecznie pozdrawiam. Tak, w Mszanie to było niesamowite, że na tych rekolekcjach chrzciliśmy Rozalię. Cały chrzest przespała. Calutki. Ani słóweczka w ogóle. Łudziła się dopiero po wszystkim. Strasznie fajnie, że mogłem tam. Bardzo, wiecie, lubię chrzcić. Bardzo lubię. Tak lubię chrzcić dzieci. Znaczy w ogóle wszystkich dorosłych też, ale zazwyczaj oczywiście mam okazję dzieci. Strasznie to jest fajne. Ostatnio jakoś dużo miałem tych chrztów. Bo na różnych rekolekcjach, przy okazjach, kiedy tak to zdarza, że ludzie piszą, ojcze, będziesz tu i tu, chrzcij mi. No to szruno, no to chrzcimy. Super. Ale to jeszcze czytam a propos komentarza, do tego komentarza. Bo Adek tak odpisała. O, gdybym wiedziała, że tak blisko mojego miasta jest ojciec Adaś, to szkoda, że nie jest gdzieś napisane, że ojciec będzie tam gdzieś te rekolekcje wygłaszał.
A mój syn jedenastoletni byłby bardzo szczęśliwy, ponieważ słuchamy razem od kilku lat. Kochani, to mnie zawsze zadziwia. Od lat każdego miesiąca jest publikowane, kochana, jak to mówisz, szkoda, że nie jest gdzieś napisane. Jest napisane. Kochani, jak wejdziecie na Langusta, jest tam zakładka kalendarz. I zawsze na bieżący miesiąc, na ten aktualny, czyli teraz jest na wrześniu, zaraz pod koniec września będzie, czyli pewnie jak to słuchacie, to może już nawet jest. albo zaraz będzie, na październik, zawsze na miesiąc do przodu, gdzie ja jestem. Więc wystarczy sobie sprawdzać i zobaczyć, czy nie jestem przypadkiem w Twojej okolicy. Kochani, wiecie, takie komentarze mnie zazdziwiają, bo ja sobie często mówię, jak powtarzam różne rzeczy, wiecie, mówię, Boże, czemu ja to ciągle powtarzam, oni przecież to wszyscy wiedzą.
Ja mówię, że no halo. On chyba jedyny jest w kościele, który o tym myśli, że tak będzie. Więc no, kochany, pozdrawiam cię bardzo serdecznie i całą twoją rodzinę. Wanda. Dziś było inaczej. Przeważnie słucham, jak przystało na kurę domową w kuchni, ale dziś słuchałam na meczu rozgrywanym z moimi owczarkami, dziesięcioletnim Borysem i trzyletnią Doris. To głównie ze względu na niego, co wieczór kopiemy tę piłkę, żeby staruszek trochę się poruszał. Doris, jak to dziewczyna, niekoniecznie chce brać w udziału, w tym woli, spacery. Pozdrawiam wszystkich słuchających. Kochana, pozdrawiam Cię i Twoje psiary. Boże, jak ja bym chciał mieć psa, ludzie.
Tydzień temu byłam na pogrzebie sąsiada z dzieciństwa, który w dorosłym życiu też bardzo się pogubił. Ja jednak zapamiętałam go jedynie z dzieciństwa, jako chłopczyka, który przychodził do nas pożyczyć szczypiorku. Mam nadzieję, że Ojciec z nieba też patrzy na nas wszystkich jak na sepleniące dzieci. Zobaczcie, czasem zapamiętujemy człowieka tylko po tym jednym. Czy można szczepiorku? Pan Bóg to wszystko widzi. Kochani, jeszcze trzy króciutkie komentarze. Regia. Dzisiaj śniłam ojca. Strasznie mi się podało to wyrażenie, słuchajcie. Nie ojciec mi się dzisiaj śnił. Śniłam dzisiaj ojca.
To są święte historie. One są czasem zwykłe. Są moczeniem stóp i słuchaniem i mogą być rajem. Są z nami, są ludźmi, których spotykamy, których czasem nie potrafimy uratować. Są naszymi cierpieniami, naszymi tragediami, naszymi szczęściami, naszymi rozbłyskami i świętościami. Bóg jest w każdej sekundzie waszych historii. Bóg jest wszędzie tam obecny. Bóg nigdy nie odchodzi. Tak, my Go czasem nie widzimy, my Go czasem olewamy. My się od Niego bardzo często odwracamy, ale On nie. On jest w każdym waszym kroku, w każdym waszym oddechu, w każdej waszej ważnej i nieważnej sprawie, w każdej pierdole i w każdej rzeczy absolutnie cudownej i wielkiej.
On jest. Jest bardzo blisko. Nie ma waszych historii w swoich rękach i On je prowadzi. Niczego nie jestem tak pewny jak tego. Także bądźcie dobrzy dla siebie i bądźcie dobrzy dla innych i dla ich historii. Kochajcie innych, kochajcie siebie, a nade wszystko kochajcie Boga, który zawsze kocha was. Tyle na dzisiaj. Ściskam Was, pozdrawiam, błogosławię i widzimy się, słyszymy się za tydzień. Wszystkiego dobrego, z Bogiem. Pa, pa.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.