Mentionsy Mentionsy
Historie potłuczone
Historie potłuczone

O ludziach, co historie piszą

28.09.2025 ·35 min 6 s

O historiach z komentarzy, ludziach i życiu. 

Pyta znajomą, która przychodzi z malutką córeczką, czy mu dorzuci. Ona mówi, że nie, bo jej samej brakuje kasy. A on mówi, spoko, nie ma sprawy. Znika w sklepie, grzebie najpierw w kieszeni. Gdy wychodzi, trzyma w ręku czekoladę i wręcza tej malutkiej. I naprawdę nie obchodzi mnie, czy to jest naiwne myślenie. Ale zawsze wtedy myślę, że może ten jeden gest Bogu wystarczył. Monia, skreś w tym zdaniu, może. AJ, czy jakoś tak? Ojcze Adasiu, wróciłam po długim czasie do historii potłuczonych, kiedy w sumie same do mnie wróciły, w kolejnym trudnym doświadczeniu, jakie na mnie spadło nieoczekiwanie.

Słucham w niedzielę w szpitalu, czekając na jutrzejszą operację. Okazało się, że niewinny guz zupełnie pochłonął jajnika, no i będziemy się musieli rozstać. Może poproszę anestezjologa, żeby mi puścił, Adasiu, twój głos podczas narkozy. Mam wrażenie, że z tobą w uszach to jak zasnąć w najbezpieczniejszym przytuleniu. Jezu, kobieto, nie kać mi takich rzeczy. Duszę drżącą niech utuli mi Pan. Ciało umęczone i chore, dłoń lekarska, zaś serce drżące, głos Adasia. Nawet z tą myślą jest mi już lżej iść pod nóż. A gdy się obudzę, choć głowa krzyczy, jeśli się obudzę, przyjdzie czas w końcu odgruzować i wysłać moją HP.

Ale gdybyś podeszła do tego z taką wiarą, że to jest tylko dla ciebie symbol dotyku Pana Jezusa. Ha! Następnym razem się przyczaj. Zrób to tak, żeby się nikt nie zorientował. Ale dotykaj. Patrycja. Pozdrawiam ze stajni. Głos ojca Adasia uspokoił mojego końskiego kompana i mogłam bez problemu obciąć ogon, bo był już za długi. Teraz kończąc słuchać odcinka, poszłam kawałek w pola, by zamknąć plac do jazdy. Jest prawie 21, więc ciemno, nie mamy latarni, bo w końcu to pole. No i nagle coś mi z zamijanych krzaków zwiało. Ja zawał na miejscu, ale pocieszam się tym, że pewnie zwierzyna miała jeszcze większy zawał i była wystraszona bardziej niż ja.

I potem zawsze mi się zdarza taki komentarz, że widzę, aha, wcale nie wiedzą różnych rzeczy. Więc kochani, ci, którzy jesteście tu jakoś tam na stałe, wybaczcie, że ja czasem w kółku gadam o tym samym, ale jak się właśnie okazuje, widzicie, jest wiele ludzi, którzy i tak nie wieją, więc fajnie im to przypomnieć, żeby mogli sobie takie informacje znaleźć. Kurczę, długi ten odcinek już mamy, słuchajcie, ale pomału do brzegu. Stało nam jeszcze raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć chyba komentarzy. Jeszcze jeden, kochani, a propos mszany tak bardzo szybko, Paweł. Właśnie wracamy z Mszany z naszym 9-letnim synem, który marzyłby zobaczyć ojca Adasia na żywo. Przejechaliśmy prawie 200 km, by spełnić marzenie. Brakło mu odwagi, by zaczepić ojca tuż po konferencji, kiedy mały spacerował z tatą, czekając na mnie.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.