Mentionsy Mentionsy
DIGITALKS
DIGITALKS

DIGITALKS 191 - Lifelong learning i transformacja z sercem. Rozmowa z Sylwią Górską

24.09.2025 ·47 min 13 s

Gościnią nowego odcinka Digitalks jest Sylwia Górska — Chief People Officer, ekspertka Digital University ds. edukacji, budowania kompetencji zawodowych i transformacji cyfrowej w organizacjach, była dyrektorka HR i członkini zarządu w IKEA Austria. Ambasadorka i zwolenniczka lifelong learningu, czyli koncepcji uczenia się przez całe życie. Dlaczego to właśnie lifelong learning jest odpowiedzią na dynamiczne zmiany technologiczne i nowe wyzwania na rynku pracy? Jakich kompetencji ludziom brakuje najbardziej? I co zrobić w praktyce, żeby zacząć realizować swoje cele? Zapraszam do słuchania i oglądania!

Więc do czego tutaj zmierzam z tym notatniczkiem? Jestem orędowniczką i praktyczką journalingu. To było moje następne pytanie, ale... Tak, widzisz, no właśnie. Bo tak naprawdę chodzi o to lifehacki, bo to chodzi, bo możemy tutaj teoretyzować o różnych takich praktykach, jak to w organizacjach, włączać, jak budować takie ekosystemy, jak to samemu, jak ważne są takie te praktyki lifelong learningowe, ale de facto diabeł zawsze jest w szczególe. Bardzo mi zależy, żebyśmy zeszły na ten indywidualny poziom, żeby osoby, które nas dzisiaj będą oglądać, żeby wyszły z jakimiś konkretami. Więc dla mnie bardzo ważny jest ten taki czas jakościowy, czas samego ze sobą. Są takie praktyki, które przywiozłam też ze Szwecji. W Szwecji one mnie utwierdziły, że w tym szaleństwie jest gdzieś tam metoda, że to nie jest jakiś wymysł, że ten jakościowy czas samego ze sobą jest bardzo istotny.

Ja to nazywam taką koncepcją randką samej ze sobą, już coraz częściej się mówi o tej koncepcji. I to jest dla mnie taki czas, czy on jest rano, czy wieczorem, dla mnie na ogół rano, kiedy właśnie wstaję, mam czas, żeby troszkę pomyśleć, troszkę się przygotować na dzień, wyjść z psem czy z psami na spacer. Trochę mieć takiego czasu wgłąb w siebie medytacyjno-refleksyjnego, ale przede wszystkim tego pisania, bo do tego właśnie zmierzamy, do tego journalingu. Ja prowadzę od zawsze tak naprawdę, kiedy pamiętam, prowadzę taki sobie notatnik, gdzie zapisuję swoje cele. Cele zapisuję najróżniejsze i mam taką praktykę od zapisywania, zaczynania roku, każdego roku.

Bo dzisiaj mam wrażenie, że mamy tyle rozpraszaczy, tyle rzeczy się dzieje, tyle fajnych rzeczy się dzieje. Mamy też często taką naturę, że chcemy być zaangażowani w wiele rzeczy, że się bardzo rozpraszamy. Że nie koncentrujemy się na rzeczach, które są dla nas ważne. Eisenhower mówił, rzeczy ważne i rzeczy pilne. I reflektujemy się po jakimś czasie, że jesteśmy bardzo zajęci, będąc zajętym. Jesteśmy bardzo zajęci takim gaszeniem pożarów i robieniem rzeczy pilnych, a tak naprawdę nie robimy rzeczy ważnych. I te cele pozwalają mnie, ale też widzę, że osoby w moich zespołach i te, z którymi pracuję, to pozwala nam się po prostu skoncentrować. Powinnaś robić coaching journalingowy.

Mam takie doświadczenie za sobą, kiedyś właśnie jakiś dobry znajomy rozmawiał ze mną o mojej transformacji, kiedy ja przeszłam z wielu lat pracowania w wielkich organizacjach do rozpoczęcia od zera najpierw fundacji, potem spółki, gdzie przez lata się zarzekałam, że nigdy nie będę robiła nic swojego. I mówi do mnie, jak to udało ci się efektywnie wykonać tę drogę? Mówi, bo ja próbowałem, wziąłem sobie tam nawet rok tego sabbaticalu, ale właściwie nic się w tym czasie nie wydarzyło. można powiedzieć, przebalowałem, jakoś przeciekł mi między palcami ten czas. I ja mówię, no właśnie, taki journaling, właśnie wypisywanie, zeszyt, patrzenie. Ja też lubię ten retrospektywny journaling, który bardzo jest fajny, żeby, trudne słowo, ale rzecz prosta, czyli wyobrażam sobie, że jestem za rok, wyobrażam sobie ten dzień, tę sytuację i wtedy myślę sobie, zadziało się to.

I cofam się, jakie były potrzebne do tego kroki, wtedy mózg jakby to lepiej łapie. I ja mówię, to jest banalne, a wręcz głupie. Mówię, oczywiście, tylko takie rzeczy prowadzą cię do celu. Musisz tylko wybrać któreś z tych teoretycznie głupich narzędzi i one wszystkie działają. I to jest właśnie taka ta pułapka trochę, bo to jest naprawdę bardzo proste. I nikt tego nie robi. Ale ponieważ jest to tak bardzo proste, jest to bardzo prosto zrobić i dlatego jest też bardzo prosto tego nie robić. I w związku z tym wiele osób od tego odchodzi. Ale też wspomniałyśmy o tych nowych trochę technologiach i są różne właśnie takie platformy czy aplikacje journalingowe na tabletach, w telefonach. Five-minute journal można sobie kupić, to też jest świetne narzędzie. Więc właśnie takie koncepcje, ale polecam i widać te rezultaty są o wiele prostsze te analogowe.

Czy jest jakaś książka, którą byś poleciła? Czy jest jakiś podcast? Czy czymś się inspirujesz? Coś, co przydałoby się tutaj naszym widzom i słuchaczom, co byś zostawiła nam tutaj w takim darze na pożegnanie? Właśnie tak myślałam, że zadasz mi to pytanie, więc zastanawiałam się nad takimi dwoma tytułami, którymi chciałam się podzielić. Takimi tytułami, do których ja wracam. I bardzo często, i one też przypominają mi, jak ważny jest właśnie ten journaling. I tutaj myślę o książce Marka Aureliusza, która się nazywa Medytacje po angielsku, a chyba po polsku to jest Refleksje Marka Aureliusza. Jeszcze nie było takiej poleceń. A właśnie. I słuchajcie, to jest taka lektura, do której ja naprawdę wracam w miarę regularnie, bo to jest jego journal.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.