Malta na języku
Malta to mała, ale wielka wyspa, która zdobywa serca Polaków. Oprócz słońca przez ponad 300 dni w roku, pięknych plaż i morza we wszystkich odcieniach niebieskiego, kusi gościnnością i kuchnią. W tym odcinku „Smaków z Plusem” spróbujemy „ugryźć” odrobinę tych dobroci. Nie spodziewajcie się jednak, że wymienię i opiszę wszystko, co wyspa ma do zaoferowania. Tak jak nie da się w kilka minut opowiedzieć o kuchni polskiej, tak nie da się o maltańskiej. Jednak, jeśli zastanawiacie się - co zjeść na Malcie, ten odcinek będzie pomocny. O kulinarnym życiu na wyspie opowie też Kamil Willinsky @kamilwillinsky (Polak, który od 6 lat mieszka na Malcie, autor książki „A Taste of Two Homes” oraz prezenter i dziennikarz promujący maltańską scenę gastronomiczną). Będzie też o polskiej kuchni na Malcie. O tym, jakie danie zrobiło furorę wśród miejscowych, opowiada Andżelika Sztykiel, właścicielka polskiej restauracji Full House w Birgu.
Na początku brzmi to kosmicznie. Teraz po tych sześciu latach niestety zaczynam rozumieć. I się wszyscy pytają, czy się będę uczył, czy się będę uczył. Na szczęście urzędowy język jest angielski też, także niech pozostanie jak jest. Czy jest kraj śniadaniowy? Takie tradycyjne maltańskie śniadanie, to co to jest? No ta dżbejna ser, dużo oliwy z oliwy, mają ten swój chleb, taki dosyć popularny, wtyra. I ona jest zazwyczaj z tuńczykiem i z różnymi warzywami, na zimno. Dobra opcja, zazwyczaj w dobrych miejscach za 2,50 tylko. A czy Maltańczycy właśnie chcą tej kuchni takiej fine diningowej, czy jednak skupiają się na takiej prostocie? Prostota, prostota. Malta nie jest takim miejscem na razie. Może będzie później. Byłoby miło zobaczyć taką zmianę. Bardziej taka prostota właśnie.
Takie trochę nawet twardawe, taki omlet jakby. Czasem można jeszcze spotkać. Jeśli jest z rodziną, to jedno danie można zamówić i się można podzielić. I potem można narzekać, można się do mnie odezwać. Czego jeszcze warto spróbować? Nie no, to najważniejsze, żeby przyjechać na Malce. Mimo rozmiarów, dwa tygodnie na przykład, to dalej nie będzie wystarczająco. Jest masa rzeczy do zrobienia. Na szczęście pogoda dopisuje, także te plany się da zrealizować. Planować, tak, i dwa tygodnie na pewno niezapomniane. Który produkt kulinarny mógłby być takim flagowym, jeśli chodzi o Maltę? Tuńczyk, ten prawdziwy, wielki, na Malcie jest dla mnie chyba najlepszym produktem, jakim można. Bardzo wiele restauracji nigdy by nie ściągnęło z menu tu na tartar. Tartarz z tuńczyka. Świetne danie, bardzo świeże. Jeśli się jest na Malcie, polecałbym, żeby odwiedzić te sklepy z rybami, bo jak jest sezon z tym tuńczykiem, to bardzo tanio to można dostać.
W Polsce to chyba kojarzy się z marzeniem, że taka cena fajna może być. Wszędzie to podają. Główne danie, wielki stek z tego tuńczyka. Jest w takim sezamie zrobiony dookoła. Przyznam się, że mógłbym jeść codziennie. Na śniadanie, obiad i kolację. Kulinarna stolica Malty jest jakieś takie miejsce, jedno? Waleta będzie się zawsze przepychać między sobą, między restauracjami. Te uliczki się tak jakby ich oddzielają, to tam mają taką dumę między sobą, że kto jest najlepszy. Na przykład jest jedna restauracja, The People's. Bardzo ciężko zabukować stolik. Da się jednak. Jak się prawie dwa tygodnie, trzeba zadzwonić i się może uda stolik znaleźć. Teraz, jest to jedna z tych restauracji, gdzie jest prowadzona przez rodzinę maltańską. Kuchnia będzie troszeczkę w stronę Włoch, ale nie ma menu na przykład. I to jest takie, co ja zawsze lubię polecać. Najlepsza interakcja w restauracji.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.