Mentionsy Mentionsy
Podcast Wojenne Historie
Podcast Wojenne Historie

Droga do Centralnego Okręgu Przemysłowego

10.12.2025 ·48 min 29 s

Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie🔶PATRONITE.PL🔶https://patronite.pl/Podcastwojennehistorie⁠Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie 🔷BUYCOFFEE.TO🔷https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie

O tyle podjęte od roku 1933 wielkie zbrojenia niemieckie taki strach i niepokój już wywołały. Po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego dotychczasowa jednolitość władzy w Polsce przeszła do historii. Obóz sanacyjny, który utrzymał władzę nie był monolitem. Formalnie de facto władzę niemalże dyktatorską, ale absolutnie silną sprawował prezydent Mościcki. Gwarantowała mu to konstytucja. Ale Mościcki był cywilem. Mościcki nie miał silnego zaplecza politycznego pośród oficerów sanacyjnej władzy. Konstytucja, prawo w tamtych czasach znaczyły dużo, ale jeszcze więcej mogła znaczyć brutalna siła.

Żeby Polska na wojnę z Niemcami, jeżeli do takiej wojny dojdzie, poszła u boku zachodnich sojuszników. Ale Piłsudski zmarł w maju 1935 roku. Wkrótce wielu jego najbliższych współpracowników zostało wyautowanych z głównego nurtu życia politycznego. Władzę w Polsce w jakimś zakresie przejmował teraz Triumvirat, prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki, generalny inspektor sił zbrojnych Edward Śmigły-Rydz i minister spraw zagranicznych Józef Beck. Człowiekiem Mościckiego był wicepremier i minister skarbu Eugeniusz Kwiatkowski, ale w dużej mierze władza spoczywała w rękach armii. Ministrem spraw wojskowych był generał Tadeusz Kasprzycki, premierem generał Felicjan Sławój-Składkowski.

Edward Śmigły-Rydz został marszałkiem. Zdobył bardzo silną władzę. On i jego prawa ręka, szef sztabu głównego, generał Stachiewicz, de facto mieli przygotować kraj do wojny i de facto armia przejmowała kontrolę nad wieloma aspektami państwa, ale nie do końca, bo człowiek Mościckiego, Kwiatkowski, minister skarbu, zachował jednak wielką autonomię. Ale Mościcki, Kwiatkowski, Śmigły i Stachiewicz Tak naprawdę w dużej mierze z pominięciem Kasprzyckiego czy Składkowskiego mieli przygotowywać kraj do wojny, a Józef Beck jako minister spraw zagranicznych miał tej wojny uniknąć. Przez co tak na marginesie zaczęliśmy taką prowadzić nieco dziwaczną politykę, która będąc antyniemiecką koniec końców prowadziła do konfrontacji z Niemcami.

Konkluzje takich raportów jak ten z 1936 roku, jak tych o zagodnieniach operacyjnych, jakie przedkładał np. generał Kutrzeba, były dla marszałka, wcześniej generała Śmiłego Rydza, po prostu wstrząsające. Wniosek był prosty. Niemcy szaleją, szykują się do wojny, podporządkowują gospodarkę jednemu celowi, wojnie, inwestują, dążą do samowystarczalności, pomnażają potęgę państwa, a zatem i sił zbrojnych. My leżymy na łopatkach. To była wiedza, którą otrzymywał generalny inspektor. I dlatego podjęliśmy cały szereg działań. Rewitalizowaliśmy sojusz z Francją od strony marszałka Śmiłego Rydza, podczas gdy minister Beck ten sojusz torpedował jak tylko mógł. Dostaliśmy francuskie pożyczki. Zaczęliśmy budować COP. On był nam niezbędny do wojny. Chociaż mieliśmy też pełną świadomość, że nawet jak byśmy 5-10 takich COP-ów pobudowali, to nadal będziemy mieli gospodarkę mniejszą niż ówczesne Niemcy.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.