Droga do Centralnego Okręgu Przemysłowego
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie🔶PATRONITE.PL🔶https://patronite.pl/PodcastwojennehistorieAlbo postawić nam symboliczną kawę w serwisie 🔷BUYCOFFEE.TO🔷https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie
Witamy w kolejnym odcinku podcastu Wojenne Historie. Witają Was Kamil Kawalec i Norbert Bączyk. Co tydzień przybliżamy Wam szereg zagadnień oraz obalamy wiele mitów związanych z II wojną światową. Nasze odcinki powstają na bazie własnych, długoletnich badań naukowych, wertowania tysięcy stron, zarchiwizowanych meldunków wojskowych, wreszcie publikowania książek i artykułów. Ten podcast istnieje dzięki zaangażowaniu i niezwykłej hojności naszych patronek i patronów, za co im bardzo dziękujemy. Jeżeli ty też uważasz, że warto zostać naszym patronem, możesz wesprzeć nas wpłatą w serwisie Patronite pod adresem patronite.pl łamane na podcastwojennychistorie.pl Norbert. W 1936 roku podjęto decyzję o utworzeniu w Polsce dużego ośrodka przemysłowego, znanego dzisiaj jako Centralny Okręg Przemysłowy, czyli COP.
Była to największa inwestycja gospodarcza II Rzeczpospolitej, przewyższająca swoim rozmachem nawet budowę miasta i portu w Gdyni. I wbrew uproszczeniom, które wciąż pojawiają się w podręcznikach do historii, COP nie powstał tylko po to, by służyć modernizacji i uprzemysłowieniu państwa, ale były ku temu również inne, mniej oczywiste przesłanki. Jakie, Norbert? Co tak naprawdę zdecydowało o powstaniu COP? Zasadniczą przesłanką, która stała za decyzją o powstaniu Centralnego Okręgu Przemysłowego była wojna. Było oczekiwanie niechętne oczywiście, ale nadchodzącej wojny. Ówcześni polscy decydenci uświadomili sobie w latach 1935-1936, że nastąpiła destabilizacja sytuacji międzynarodowej w Europie i o ile prowadzone już kilka lat wcześniej z wielkim rozmachem wielkie zbrojenia w Związku Radzieckim nie przeraziły jeszcze polskiego kierownictwa państwa,
aby w ten sposób z jednej strony otrzymać władzę, z drugiej strony zabezpieczyć się od strony wojska. Generał Edward Śmigły-Rydz po śmierci Piłsudskiego, przejmując jego stanowisko Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych, zaczął wyraźnie wykazywać inicjatywy polityczne i pragnął jak najwięcej władzy dla siebie. Wynikało to tak z jego osobistych ambicji, jak i z przekonania, że nadchodzi wojna i że kraj może być przygotowany do tej wojny tylko pod warunkiem silnego centralnego kierownictwa państwa, że należy wzmóc propagandę nacjonalistyczną, że należy wyraźnie podkreślać dominującą i uprzywilejowaną rolę Polaków w tej wieloetnicznej, wielonarodowej II Rzeczypospolitej.
Lata 1929-1935. Wielki światowy kryzys gospodarczy. On był dla nas równie straszny jak wojna. On zniszczył naszą gospodarkę. Wątłą, słabą i jeszcze dodatkowo teraz poddaną presji wielkiego kryzysu gospodarczego. Z tego wielkiego kryzysu gospodarczego my do roku 1939 zresztą już nie wyszliśmy. To znaczy nie podnieśliśmy się po wielkim kryzysie. W odróżnieniu od Niemiec, w odróżnieniu od państw zachodnich. Nie byliśmy w stanie w drugiej połowie lat 30. nadać swojej gospodarce takiej dynamiki, która umożliwiałaby nam nawet osiągnięcie wyników makroekonomicznych z 1929 roku. Ale podjęliśmy wysiłek. Podjęliśmy m.in. właśnie wysiłek budowy centralnego okręgu przemysłowego.
nastawionego w pierwszej kolejności i w sposób absolutny na potrzeby wojska. Gdynia, zresztą pod względem zaangażowanych środków, to nie ma porównania pomiędzy olbrzymim COP-em a pojedynczą Gdynią. Ale Gdynia była przede wszystkim projektem cywilnym, była przede wszystkim projektem gospodarczym. Port Gdynia, miasto Gdynia to był węgloport. Gdynia na węglu powstała, bo podstawowym materiałem, który tam szedł w świat morzem, który eksportowaliśmy, to był węgiel ze Śląska. Natomiast Centralny Okręg Przemysłowy miał nas przygotować do wojny, bo zdaliśmy sobie sprawę po śmierci Piłsudskiego, że do żadnej wojny gotowi nie jesteśmy. Nasi decydenci, przede wszystkim otoczenie marszałka Śmigłego Rydza, zdało sobie sprawę, że nie będzie wielkiej modernizacji wojska, jeżeli nie będzie własnego przemysłu.
Jeżeli my się dzisiaj zastanawiamy, co takiego strzeliło do głowy, że ujmę to w ten sposób, może mało elegancko... naczelnemu wodzowi Wojska Polskiego, aby tak, a nie inaczej rozstawić armię do walki i dlaczego stworzył taki, a nie inny plan operacyjny i co tam on powypisywał w tym planie, to nie przez przypadek. Śmigły Rydz miał świadomość tego, że w wojnie z Niemcami wszystkie absolutnie kluczowe obszary gospodarcze znajdują się na pograniczu z Niemcami. Że właściwie na głębokości 100 kilometrów od granicy niemieckiej w pasie trzech dni natarcia nieprzyjaciela Znajdują się wszystkie kluczowe miasta, zakłady przemysłowe państwa polskiego. Oczywiście ktoś powie Lwów, ktoś powie Wilno, oczywiście tak, ale w zakresie surowców, w zakresie gospodarczym Warszawa, Górny Śląsk, a potem praktycznie nic.
A to nas tak nie przerażało. Przerażali nas Niemcy nie dlatego, że baliśmy się Wehrmachtu, tylko że baliśmy się, że ten Wehrmacht rozwali nam fabryki, huty, że spowoduje kompletny paraliż w dostawach węgla. Państwo polskie wisiało na węglu, było całkowicie wewnętrznie uzależnione od węgla. Cała energia elektryczna praktycznie produkowana w Polsce pochodziła z węgla. Produkcja przemysłowa pochodziła z węgla. To nas bardziej przerażało niż Wehrmacht. Na atarcie armii czerwonej wielkiej, wielomilionowej, wyposażonej w tysiące czołgów, samolotów i armat nie budziło takiej grozy. Chociaż powinno, bo my nie mieliśmy zielonego pojęcia pod względem operacyjnym, co oznacza nowoczesna wojna. Żyliśmy w świecie łudy, ale to na poziomie wojskowym, a na poziomie systemowego prowadzenia wojny... Byliśmy często bardziej przytomni, mówię o naszych władzach, niż na poziomie czysto wojskowej walki, na poziomie taktycznym i operacyjnym.
Stąd ten zamysł ewakuacji jak największej liczby surowców na wschód, stąd chęć wywożenia, nie do końca wiadomo gdzie, zakładów przemysłowych z zachodniej Polski, stąd to pojęcie tłowia strategicznego, stąd te decyzje o tak zwanych etapowych wycofaniach. Żyliśmy w takiej nadziei, że będziemy mogli prowadzić wojnę trochę dłużej, bo będziemy mieli przemysł, bo będziemy mieli gospodarkę. Wojsko miało świadomość. Amunicji na 2-3 miesiące, 60-90 dni przy założeniu utrzymania wszystkich składów materiałowych. I koniec. A węgiel skończy się jeszcze szybciej. Więc jeżeli chcieliśmy prowadzić wojnę dłużej niż 3 miesiące, stanęliśmy na granicy. Co skończyło się tak, że nie toczyliśmy jej nawet miesiąc. Bo tak jak powiedziałem, jedno rozumieliśmy, drugiego nie. Ale praca Sekoru, ona sama w sobie jest fascynująca i przerażająca zarazem.
My praktycznie nie wydobywamy węgla brunatnego. Oni wydobywają 160 milionów ton węgla brunatnego. Nawet w zakresie ropy naftowej mamy nieco większe złoża od Niemców, ale Niemcy też wyciągają prawie pół miliona ton ze swoich zasobów krajowych. W zakresie produkcji paliw płynnych Niemcy produkują ich 11 razy więcej niż Polska. Mimo, że mają mniejsze złoża ropy naftowej. Ale zobaczmy, co to jest złoże bez systemu przeróbki. Przecież nie lejemy prosto do baku ropy naftowej. Musimy ją przetworzyć w oleje i benzyny. Niemcy produkują benzol. Niemcy produkują benzyny syntetyczne. Czegoś takiego po naszej stronie praktycznie nie ma. Produkcja spirytusu. Także do celów przemysłowych. Niech nam się to nie kojarzy z alkoholem.
Stachiewicz dostaje ten dokument, Śmigły dostaje ten dokument. To jest rok 1936. Tam oficerowie skierowani do Ministerstwa Przemysłu i Handlu raportują. Praca niniejsza stanowi zestawienie porównawcze przygotowania przemysłu dla potrzeb wojny w Niemczech, Sowietach i Polsce. I raportują w zakresie surowców energetycznych, że Niemcy mają potężne złoża węgla kamiennego, węgla brunatnego, ale też stawiają na elektrownie wodne, że przyrasta moc zainstalowana w tysiącach kilowatów elektrowni wodnych, tzw. siły wodnej. I piszą tak. Względy wojenne spowodowały konieczność wyzyskania innych źródeł energetycznych z racji ich korzystniejszego położenia, a to węgiel brunatny, centralne Niemcy, Saksonia, Bawaria, Hesja i północne Niemcy, siła wodna, Bawaria, środkowe Niemcy, siła wodna wykorzystana w pełni posiadanych zasobów.
Powyższe dane w zakresie węgla i siły wodnej wskazują dobitnie zmniejszenie wydobycia węgla kamiennego na korzyść lepiej położonych, węgla brunatnego i siły wodnej. I to wbrew interesom koncernów przemysłowych, ale, jak podkreślają polscy oficerowie, z korzyścią dla obronności kraju. Że Niemcy przenoszą część elektrowni, czy rozbudowują system energetyczny oparty np. o elektrownie wodne? żeby zmniejszyć uzależnienie pozyskiwania energii od węgla, który na przykład muszą przywozić sobie zza głębia rury bądź ze Śląska. To kosztuje pieniądze, to kosztuje czas, to wymaga infrastruktury. A zatem Niemcy co robią szykując się do wojny? Rozśrodkowują źródła energii, aby nawet utrata kopalń nie powaliła ich przemysłu od razu.
A zatem Niemcy szykując się do wojny... Myślą o decentralizacji systemu energetycznego. Rosjanie w raporcie budują gigantyczne elektrownie wodne. Także szykują się do rozproszenia systemu pozyskiwania energii dla gospodarki. A jak jest w Polsce wedle raportu? Powyższe dane wskazują, że wykorzystanie innych źródeł poza węglem kamiennym, mimo korzystnego położenia, gazy ziemne na Podkarpaciu, siły wodne na Podkarpaciu, torfy w centralnej Polsce, jest znikome. Główna przyczyna tego leży w polityce koncernów węglowych, znajdujących oparcie w polityce gospodarczej, niedoceniającej należycie wojennego znaczenia tego problemu. Według teoretycznych obliczeń zasoby sił wodnych Polski wynoszą 2,7 miliona kilowatów. Dotychczasowa eksploatacja tych zasobów wynosi zaledwie 0,1 miliona.
Niemcy kupowali od nas taką rudę, ale woleli rozbudowywać na wszelki wypadek własny przemysł hutniczy związany z obróbką. W zakresie np. rud żelaznych nasza sytuacja była następująca. Niedobór rud. Posiadane rudy niskoprocentowe. rozmieszczenie pokładów niekorzystne, gdyż większe znajdują się nad granicą niemiecką, część zaś tylko 20% w centrum kraju w Radomskim, gdzie stwierdzono zresztą obecność bogatej rudy o wyższym procencie jakości. Jednocześnie raportowano, powyższe dane wskazują na duży zanik u nas w Polsce produkcji rudy, kosztem znacznego importu ród wysokoprocentowych, przerób których lepiej się kalkuluje. Możliwość wydobycia ród niskoprocentowych w kraju 1,2 mln ton rocznie. Urządzenia kopalń prymitywne. Wobec unieruchomienia szeregu kopalń, brak zbytu, szczególnie w centralnym regionie państwa, potrzebny jest czas około 6 miesięcy na prace przygotowawcze, aby można było wymienioną roczną produkcję otrzymać.
Należy dążyć do przejścia na produkcję opartą na naszych niskoprocentowych rudach, co w konsekwencji doprowadzi do zwiększenia wydobycia rudy, zmodernizowania kopalń i przygotowania brakujących dziś fachowców. oraz intensywnego poszukiwania ród wysokoprocentowych. Istnieje możliwość znalezienia w górach świętokrzyskich. Wymaga to jednak dużego nakładu pieniędzy. No i przekładając to na nasze, w rozumieniu na współczesność, no to można by powiedzieć, że to, co się bardziej opłaca finansowo, to, co się bardziej opłaca przemysłowi, tak prywatnemu, jak i państwowemu, czy raczej firmom, to niekoniecznie opłaca się państwu. W tych postulatach SECOR-u jasno jest napisane. Inwestujmy w coś, co jest może mniej dochodowe albo wcale, ale czyni nas niezależnym na czas wojny. Bo jeżeli będziemy się tylko rachunkiem ekonomicznym kierować i prywatnym zyskiem, to łatwiej będzie nam importować coś z zagranicy, co jest lepsze i tańsze, ale co nas całkowicie od importu uzależnia.
Uprzemysłowienie centrum kraju nieprędko jeszcze uzasadni gospodarczo konieczność budowy linii najwyższego napięcia o znaczeniu strategicznym, to jest linii łączącej Podkarpacie ze stolicą poprzez okręg radomsko-kielecki. Skoro nie ma przemysłu, skoro kraj jest biedny, to nikomu nie opłaca się stawiać linii strategicznych wysokiego napięcia. Z powyższych wykresów wynika, że 94% wytworczości energii jest oparte na węglu kamiennym, co jest niekorzystne ze względu na niedogodne położenie zagłębia węglowego. Ponieważ zagłębie odbiera circa 50% całkowitej energii elektrycznej, przeto resztę należałoby zabezpieczyć na innych źródłach energii dogodnie położonych. Budowana linia Mościce-Starachowice jak dotychczas nie posiada dostatecznie rozbudowanych źródeł energii dla zaspokojenia potrzeb regionu centralnego.
Rozmieszczenie względnie korzystne jako centralne Berlin, Saksonia, Okręg Reńsko-Westfalski. Duża koncentracja przemysłu metalowo-przetwórczego, tak kapitałowa jak i produkcyjna, połączona jest ze specjalizacją oraz zdolnością do współpracy między poszczególnymi zakładami. Obecnie szereg prywatnych zakładów całkowicie przeszło na produkcję sprzętu wojennego. Na przykład Borsig w Berlinie produkuje artylerię polową i przeciwlotniczą, firma Schwarzkopf torpedy, Juliusz Pinch oficjalnie fabryka gazomierzy, produkuje miotacze min, a Daimler benz czołgi. W szczególności jest rozbudowywany przemysł obrabiarkowy i narzędziowy, który posiada nastawienie na eksport i zajmuje jedno z przodujących stanowisk w świecie pod względem rozbudowy i poziomu technicznego przemysłu. Nawiasem mówiąc Niemcy mieli w praktyce najwięcej obrabiarek na świecie, chociaż najbardziej wydajny był przemysł obrabiarkowy USA.
Chcieliśmy to zmienić, ale się nam nie udało. Rozpoczęliśmy drogę ku centralnemu okręgowi przemysłowemu, ale Hitler był szybszy i w roku 1939 uderzył na nas jako na państwo polskie, które w gruncie rzeczy znajdowało się w tak samo niekorzystnej sytuacji jak w roku 1936, kiedy rozpoczęliśmy kolejny etap przygotowań do obrony. Dziękujemy, że byłeś z nami do końca tego odcinka. Odwiedź nas na Facebooku, Instagramie, Twitterze lub TikToku. Wszędzie tam znajdziesz nas wpisując Podcast Wojenne Historie. Do usłyszenia.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie
🔶PATRONITE.PL🔶
https://patronite.pl/Podcastwojennehistorie
Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie 🔷BUYCOFFEE.TO🔷
https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie