Hrabia Monte Christo. 37. Katakumby Świętego Sebastiana
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
O jedenastej Albert nadal nie wracał. Franz przebrał się i pojechał, uprzedzając hotelarza, że spędzi noc u księcia Bracciana. Dom księcia Bracciana jest jednym z najpiękniejszych w Rzymie. Jego żona, pochodząca z ostatnich kolonów, przyjmuje gości z największym wdziękiem. Stąd przyjęcia u nich cieszą się sławą na skalę europejską. Franz i Albert przybyli do Rzymu z listami polecającymi do księcia. Książe zapytał więc, zaraz na wstępie, co się dzieje z towarzyszem podróży Franza. Ten odparł, że rozstali się z Albertem, gdy gaszono Moccoletti i że stracił go z oczu na Via Macello. – I od tego czasu nie wrócił? – zapytał książę. – Czekałem na niego aż do tej pory.
Poszedł u sobie, jak tylko zobaczył, że wchodzę do sali balowej, by pana zawiadomić. – O Boże! – zawołała hrabina. – Niech pan idzie. Biedny chłopiec, pewnie mu się coś przydarzyło. – No już biegnę. – Wrócisz pan jeszcze do nas, by powiedzieć, co się stało? – zapytała hrabina. – Tak, jeżeli tylko sprawa nie jest poważna. W przeciwnym razie sam jeszcze nie wiem, co będę robił. – W każdym razie niechże pan będzie rozważny – rzekła hrabina. – O, proszę się nie martwić. Franz pochwycił cylinder i pospiesznie wybiegł z sali. Powóz miał zajechać po niego dopiero o drugiej. Na szczęście pałac Bracciano, który stoi na rogu Via del Corso i Placu Świętych Apostołów, znajduje się o 10 minut drogi od hotelu londyńskiego. Zbliżając się do hotelu, Franz spostrzegł jakiegoś człowieka stojącego na środku ulicy.
Brakowało zatem blisko 800 piastrów do całkowitej sumy. Franz mógł wprawdzie w podobnym wypadku liczyć na grzeczność panów Torlonia. Już się więc wybierał z powrotem do pałacu Bracciano, gdy nagle w głowie zajaśniała mu pewna myśl. Przypomniał sobie hrabiego de Monte Christo. Już miał posłać po pana Pastriniego, gdy hotelarz sam pojawił się w drzwiach. – Drogi panie Pastrini, – zapytał żywo, – jak pan sądzi, czy hrabia jest u siebie? – Jest, ekscelencjo, tylko co powrócił. – A zdążył się już położyć? – Wątpię. – Racz więc pan zadzwonić do jego drzwi i zapytać, czy mógłbym do niego przyjść. Imć Pastrini spiesznie spełnił prośbę Fransa, wrócił w pięć minut później. Pan hrabia czeka na waszą ekscelencję. Franz przeszedł przez klatkę schodową.
— Komentarze Cezara — rzekł bandyta. — To moja ulubiona książka. — Ejże, nie idziesz? — zawołał Albert. — Zaraz — odparł Franz. — Już idę. I wysunął się przez rozpadlinę. Przeszli potem kilka kroków. — Ach, przepraszam — odezwał się Albert, zawracając. — Za pozwoleniem wodzu. I zapalił cygaro od pochodni wampy. – A teraz, panie hrabio, – rzekł Albert, – jedźmy, jak można najprędzej. Zależy mi niezmiernie, by zakończyć tę noc u księcia Bracciana. Powóz czekał w tym samym miejscu. Hrabia rzucił alemu jedno słowo po arabsku i konie ruszyły galopem. Na zegarku Alberta była druga, gdy przyjaciele weszli na salę balową. Ich powrót wywołał sensację. Jako że weszli razem, wszelkie obawy o Alberta natychmiast ustały.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!