Hrabia Monte Christo. 34. Nieznajomy
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
Jutro możesz Pan za nim biegać dowoli. Ale proszę mi go nigdy nie przedstawiać, bo umarłabym ze strachu. A teraz dobranoc. Staraj się, pan, zasnąć, a ja i tak wiem, kto dziś na pewno nie zaśnie. I hrabina pożegnała Franza, zostawiając go w niepewności. Czy po prostu bawiła się jego kosztem, czy naprawdę czuła taką trwogę, jak mówiła? Po powrocie do hotelu, Franz zastał Alberta w szlafroku i domowych pantalonach. Jak wyciągnięty z rozkoszą w fotelu, palił cygaro. — A, to ty! — zdziwił się Albert. — Słowo daję, spodziewałem się, że zobaczę cię dopiero jutro. — Kochany Albercie, — odparł Franz, — content jestem, że mam okazję powiedzieć ci coś raz na zawsze. Masz całkowicie błędne wyobrażenie o Włoszkach, a przez twoje niepowodzenia miłosne powinny ci były otworzyć oczy.
Być może. I parę wołów? To też możliwe. No, to mój drogi posłuchaj, co wymyśliłem. Każe udekorować wóz, przebierzemy się za neapolitańskich żeńców i będziemy wyglądaliście tak, jak na wspaniałym obrazie Leopolda Roberta. A jeżeli dla większego podobieństwa hrabina G zechciałaby przebrać się za wieśniaczkę Puzzole lub Sorrento, maskarada będzie kompletna, bo hrabina jest przecież tak piękna, że niejeden ją weźmie za oryginał Madonny z Dzieciątkiem. — Do licha! — wykrzyknął Franz. — Tym razem masz rację, Moście Albercie. To naprawdę szczęśliwy pomysł. I do tego nasz, francuski, na wzór królów gnuśnych. Aha, panowie Rzymianie, myśleliście, że będziemy biegać piechotą po waszych ulicach, jak jacyś Lazzaroni, tylko dlatego, że nie macie dosyć powozów i koni.
Karnawał zawrócił mu zupełnie głowę i obudził go wcześniej, niż Franz mógł się spodziewać. – Czy moglibyśmy, drogi panie Pastrini – rzekł Franz – skoro jesteśmy już obejgotowi, złożyć teraz wizytę hrabiemu de Monte Christo? – Jak pan sądzi? – O, naturalnie. Hrabia de Monte Christo to ranny ptaszek i jestem pewny, że wstał już ze dwie godziny temu. I sądzisz pan, że nie będzie to nietakt, jeśli odwiedzimy go o tej porze? Bynajmniej. W takim razie, Albercie, jeśli jesteś gotów całkowicie, to chodźmy podziękować sąsiadowi za jego uprzejmość. Franz i Albert musieli przejść tylko kilka kroków. Hotelaż wyprzedził ich i zadzwonił do drzwi. Służący otworzył. – I signori francesi! – oznajmił hotelaż.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!