Prezydent może uhonorować Łukasza Litewkę. Marcin Przydacz: Rekomendowałbym
Marcin Przydacz o relacjach z posłem Litewką, możliwym uhonorowaniu go, o odejściu Sławomira Cenckiewicza z BBN, SAFE, relacjach z sojusznikami i sporze wokół ambasadorów
Chodziliście na piwo razem? Spotykaliśmy się u siebie, albo u niego w gabinecie, albo u mnie, albo w innej formule. Akurat z tego co wiem, Sławomir Cenckiewicz prowadzi taki bardzo zdrowy tryb życia i nie kojarzył mi się chyba nigdy. Natomiast jakie są przyczyny? Przecież profesor Cenckiewicz wczoraj to bardzo ładnie wyłożył. Z jednej strony wygrał... To jest prawdziwe. Panie redaktorze, z jednej strony wygrał proces z bezprawiem rządu Donalda Tuska w dwóch instancjach sądów administracyjnych, a jednocześnie próbuje się mu paraliżować pracę. Jak się jest szefem BBN-u i nie dostaje się Informacji w formule niejawnej to rzeczywiście ta praca nie może być w pełni wykonywania z dobrym skutkiem dla prezydenta i myślę, że profesor Cenckiewicz stwierdził, że skoro on ma być jako jego osoba przeszkodą w tej dobrej pracy dla prezydenta, to on zajmie się innymi rzeczami, bo ma co robić i na pewno przysłuży się i profesorowi Czarnkowi, ale też jako, powiedziałbym, intelektualista w polityce, piszący książki, komentujący.
Nie będę o tym mówił. Jest wiele takich rzeczy, które się dzieją w różnej formule i to, że akurat ktoś ze sobą współpracuje, to jest dobre dla Polski, jeśli tak jest. No bo byłoby fajnie, gdyby premier Tusk i prezydent Nawrocki razem uczestnicząc w tych ćwiczeniach mogli okazję, mieli okazję pogadać. Rozumiem, że naszą rozmowę słuchają nie tylko polscy obywatele, a słuchają też służby innych państw, słuchają Rosjanie. Jeśli nawet by tak było, że są jakieś ćwiczenia, to to kiedy się one odbywają, w jakiej formule, w jakim miejscu, albo jakiej tematyki dotyczą, to już jest bardzo istotna informacja, bo dzięki temu można zrobić krok dalej, pozyskiwać dodatkowe informacje. No tak, ale nie padły informacje, gdzie one się odbywały, więc tutaj powiedzmy sobie wprost… Panie redaktorze… Jest wiele takich wydarzeń, które się dzieją i o których zgodnie z ustawą o ochronie informacji niejawnych opinia publiczna nie powinna wiedzieć, bo mogą też te informacje wykorzystywać służby obcych państw.
Jeśli jest jakiś polityk w Polsce, który ma na ten temat wiedzę, a jednocześnie zdradza ją publicznie, no to to jest podstawa do wszczęcia odpowiedniego postępowania, a już na pewno odpowiedzialności politycznej. Panie Ministrze, kończąc wątek polsko-francuski, to prawda, że prezydent Nawrocki bardzo zabiegał o spotkanie z prezydentem Macronem, który był w Polsce, no i niestety prezydent Macron powiedział, że nie interesuje mnie spotkanie z prezydentem Nawrockim. Nie, bo akurat panowie prezydenci są w bezpośrednim kontakcie. Ale do spotkania nie doszło. Także i telefonicznym. Nie doszło do spotkania, bo prezydent Macron został zaproszony przez premiera Tuska wszędzie, tylko nie do Warszawy. Znaczy wiem, że strona rządowa i wiem to też z innych źródeł niż tylko polskiego rządu.
To premier Tusk narzucił prezydentowi Francji? Panie redaktorze. To, żeby się nie spotkał z prezydentem Nawrockim? Panie redaktorze, jeśli proponuje się wszelkie możliwe lokalizacje poza Warszawą, to jest to oczywiście jasny sygnał, że nie chce się doprowadzić do spotkania z prezydentem. I w tym sensie tak, państwo gospodarz też ma wpływ na program. To nie jest tak, że Państwo przyjeżdżające, gość w stu procentach o wszystkim decyduje w jakiej formule, bo to jest zawsze wyśrodkowanie dwóch stron. I gospodarz i gość decydują jak ten program będzie wyglądał. Wiem, bo się zajmowałem tym przez lata w organizowaniu wizyty. Gdybyśmy nagle sobie jadąc gdzieś za granicę wymyślili jakiś punkt, który jest absolutnie nie do akceptacji przez Państwa gospodarza,
Mam takie swoje przypuszczenie, że oni nie chcą tego porozumienia, że oni chcą walczyć z prezydentem przy wszelkich możliwych narzędziach. Oni czyli kto? Premier Tusk i minister Sikorski? A kto bardziej? Myślę, że tutaj są wyścigi, kto bardziej zaatakuje, kto bardziej skrytykuje, ale znając życie, wyobrażam sobie, że dyplomacja, dyplomaci pewnie też naciskają na ministra Sikorskiego i mówią, no panie ministrze, to naprawdę przeszkadza w funkcjonowaniu polskiej dyplomacji, niechże pan się dogada z prezydentem, niechże pan ustąpi. Ale naprawdę, panie ministrze, to przeszkadza, że ktoś nie ma tytułu ambasadora? Tak. Jakoś pan Bogdan Klich w Waszyngtonie nie ma problemów ze spotkaniami w kongresie i z administracją amerykańską.
Po wielu latach pracy w tym gmachu oczywiście znam tam wielu przyzwoitych ludzi, którzy w żaden sposób się nie dzielą żadną tajną wiedzą ze mną, natomiast pewne nastroje jestem w stanie absolutnie wyczuć. Jesteśmy po spotkaniu na szczycie unijnym pana premiera Tuska z panią przewodniczącą von der Leyen. Jesteśmy tuż przed klepnięciem całej umowy dotyczącej SEIF. Czy w kontekście tego, co zdarzyło się w ostatnich dniach, czyli Mówiąc wprost, Ameryka wystrzelała większość pocisków w wojnie z Iranem. Pan minister Kosiniak-Kamysz mówi o tym, że będą opóźnienia w dostarczaniu amerykańskiej broni do Polski. Czy w tym kontekście decyzja pana prezydenta nie była błędem w sprawie SAFE?
Ale opóźnienia będą. Mogą oczywiście pojawić się opóźnienia. Będzie tutaj konkurencja w kolejce i tu też ważne są relacje. Kto będzie miał dobre relacje, to będzie miał mniejsze opóźnienie. Jak Pan myśli? Że po znajomości dostaniemy szybciej? Nie, myślę, że po znajomości możemy mieć mniejszy okres oczekiwania niż inni. To o tym chcę powiedzieć i lepiej o to zabiegać, a nieżeli się kłócić, a później się okazać, że wylądujemy na ostatnim miejscu w kolejce. Natomiast pytanie o alternatywę. Czy Europa ma dzisiaj takie zdolności produkcyjne, aby to nadrobić? Uważam, że nie. Czy ma rozbudowywać swoje zdolności? Tak. Czy sejf temu służy? W moim przekonaniu tylko częściowo, bo jeżeli sejf, a tak mówią też te dokumenty, ma być wydany w perspektywie następnych czterech lat, no to dzisiaj Europa nie ma ani takich technologii, ani takich zdolności produkcyjnych i stanie się to, przed czym przestrzegaliśmy, że na szybcika, na chybcika teraz będzie wydawane, bo trzeba szybko 180 miliardów wydać, na cokolwiek... Ale większość kontraktów, zgodnie z tym, co mówi premier Tusk i minister Kosiniak-Kamysz,
Będzie wydana w polskich zakładach zbrojeniowych. A to dlaczego nie wpisano tego do ustawy, tak jak proponowała jedna z poprawek? Że większość, że 80%. Pan w to nie wierzy, że tak będzie. Publicznie tak mówi rząd, że 80%. No to wpiszcie to do ustawy, że gwarantujecie, że 80% będzie w Polsce. To nie. No to ile? Może 50%? Nie, nie. 50% też nie. Może trzeba było zaproponować, źle zrobiliśmy, trzeba było zaproponować, że 50% to będzie w Rheinmetallu wydane, to może wtedy by się pan Tusk na to zgodził. Ale na przykład gdyby była alternatywa, atakują nas Rosjanie i mamy pociski właśnie niemieckie z Rheinmetallu, to używamy tych pocisków do obrony czy nie? Jeżeli byłyby, to jasnym jest, że... Na zasadzie nie używamy, bo to niemieckie.
A to była oficjalna propozycja pana prezydenta? Tak, oczywiście. A jest oficjalne stanowisko, czy na razie brak reakcji? Panie redaktorze, skoro Niemcy wiedzą, że połowa polskiej sceny politycznej tego nie chce i chce tylko, czyli rząd, liberałowie, lewica, lizusowsko tylko się będą podlizywać Niemcom, no to oni oczywiście będą to rozgrywać. Gdyby mieli poczucie, że cała polska klasa polityczna twardo ten temat stawia, to myślę, że prędzej czy później trzeba byłoby się do tego po stronie berlińskiej ustosunkować. A tak to nas starają się rozgrywać, bo wiedzą, że część Polaków chce, No i mają Donalda Tuska, który wprost mówi, proponuje, nie przejmujcie się tym, my sami sobie zapłacimy poszkodowanym z naszego budżetu. No przecież to zaproponował w rozmowie z kanclerzem. To jest absolutnie skandaliczne.
Zamiast domagać się od Niemców... Ale to była pewnego rodzaju prowokacja, żeby spowodować zażenowanie w samych Niemcach. I co? I Niemcy zmienili swoje postępowanie na skutek tego zażenowania? Pana zdaniem nie zmienili, nie słyszał panu żadnych kroków i decyzji. Moim zdaniem to coraz mniej tych osób, które przeżyły drugą wojnę światową, przymusowe roboty i tak dalej, w ogóle żyje już na świecie. Jeszcze parę lat i już nie będzie z perspektywy Niemiec rozumiem tematu do dyskusji. Być może o to chodzi i Niemcom i Donaldowi Tuskowi. No właśnie premierowi Tuskowi z tego co mówił chodzi o wręcz coś przeciwnego, żeby ci ludzie tak naprawdę otrzymali odszkodowania. Panie ministrze, seria pytań od naszych słuchaczy. Przemysław, czy rezygnacja pana ministra Cenckiewicza Nie oznacza de facto, że rację mieli właśnie Donald Tusk i koalicja 15 października.
No bo pan minister w oficjalnym oświadczeniu mówił o triumfie, ale jednak dymisja to jest porażka. Odchodzę, czyli ci drudzy wygrali, a nie ja. Taka jest logika polityki. Niestety, patrząc na tę sytuację, okazuje się, że wygrywa w Polsce bezprawie. Są przepisy prawa, są orzeczenia jednego sądu, drugiego sądu, a pan Siemoniak z panem Tuskiem mówią, a nas to w ogóle nie obchodzi, co tam sądy orzekają. Niech sobie orzekają, my jesteśmy lepsi. Sądy i prawo to jest dla zwykłych szaraczków, dla Polaków, a my to sobie będziemy decydować, czy będziemy przestrzegać orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, orzeczeń sądów naczelnych. Czyli decyzja pana ministra Cenckiewicza to jest triumf? To jest sukces? To też jest forma protestu wobec takiego bezprawia, które realizuje dzisiaj Donald Tusk.
Jeśli chodzi o ściskanie ręki Władimira Putina, to ekspertem jest tutaj Pan Donald Tuski, to jego trzeba pytać, jakie to jest uczucie ściskać rękę zbrodniarza. USA poświęciło swoich sojuszników w krajach arabskich i Korei, aby bronić Izrael. Przewidywane opóźnienia w dostawach sprzętu USA do Polski są liczone w latach. Do tego Trump zdjął sankcje z Rosji. Jak to możliwe, że duża część polityków w Polsce wciąż bezgranicznie ufa Amerykanom? Zaufanie w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego jest fundamentem funkcjonowania także i artykułu 5. Jeżeli ktoś chce podważać zaufanie, to na pewno przeciwdziała także i interesowi bezpieczeństwa. My sobie zdajemy sprawę, że sytuacja na Bliskim Wschodzie odciąga uwagę od bezpieczeństwa europejskiego, zwłaszcza w kontekście Europy Środkowej i Wschodniej.
Ursula von der Leyen jest szefową Unii Europejskiej, której ja i pan też jesteśmy obywatelami. A ja nie jestem obywatelem Stanów Zjednoczonych. Stany Zjednoczone mogą prowadzić taką politykę, jaką chcą. Natomiast Ursula von der Leyen reprezentuje wszystkich obywateli Unii Europejskiej i wszystkie państwa i nie jest od tego, aby włączać się w dyskusję wewnętrzną, bo to nie jest jej zadanie. Czy ja jako przedstawiciel państwa polskiego, który na przykład nie lubi Donalda Tuska, mam poczucie, że Ursula von der Leyen reprezentuje też moje interesy jako mojej Unii Europejskiej? No nie da się reprezentować interesów wszystkich członków Unii Europejskiej. Ale porównanie jest fałszywe, w tym sensie Stany Zjednoczone są... Polska nie jest częścią Stanów Zjednoczonych, a jest częścią Unii Europejskiej, więc inne oczekiwania wobec Brukseli, a inne wobec Waszyngtonu.
Nie. No właśnie. Przyszli funkcjonariusze i zatrzymali pana ministra Kamińskiego i pana ministra Wąsika. Przez BBN wchodzili, z tego co pamiętam. Myślę, że dzisiejszy BBN nie pozwoliłby na tego typu sytuacje, a tamten BBN zachował się tak, jak się zachował. Natomiast to, że takie myśli mogą się pojawiać w głowie pana Siemoniaka czy pana Tuska... Marcin Przydacz, Prezydent ZET, Na razie pytanie słuchacza. Wyobrażam sobie, że takie myśli mogą się pojawić. Natomiast nie sądzę, aby... Chociaż prawo ich na pewno nie zatrzyma. Już mówiliśmy o tym, że nie przejmują przepisami prawa. Natomiast mogą ich zatrzymać Polacy. Ostatnie pytanie Lucy. Co z projektem penalizacji banderyzmu w Polsce? Od 200 dni ten projekt ustawy leży w Sejmie w zamrażarce pana Czarzastego.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Marcin Przydacz porównuje podejście Ursuly von der Leyen do polityki w Europie z polityką Donalda Trumpa, podkreślając różnicę w roli szefowej Unii Europejskiej i obserwatora wewnętrznych spraw kraju.
Marcin Przydacz omawia obawy dotyczące działania służb podległych ministrom Kierwińskiemu i Siemoniakowi, podkreślając, że Polacy nie pozwolą na siłowe wejście do Pałacu Prezydenckiego.
Przydacz omawia projekt ustawy o banderyzmu, críticując brak postępu w Sejmie i podkreślając kontrast między wyborami prezydenta a marszałka Sejmu.
Przydacz omawia rozmowy z Ukraińcami na temat współpracy wojskowej i historycznej, podkreślając konieczność rozgraniczenia tych kwestii.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.