Grzegorz Rasiak: PSG chciało mnie ściągnąć
Kiedy chciało go PSG? Skąd wziął się konflikt z Niedzielanem? Dlaczego stał się ofiarą hejtu? Jak skrzywdził go Orest Lenczyk? Dlaczego Brendan Rodgers bronił go w sądzie? Czy Gareth Bale wciąż o nim pamięta? Kto robił większe wrażenie niż Bale? Czy rozmowa z Dziekanowskim pozbawiła go wyjazdu na Euro?
W kolejnym spotkaniu miałem udział przy bramce z Astą Wilą, gdzie zagrałem 90 minut. A tak naprawdę decydujące było to, że po tych dwóch spotkaniach wrócił Egipcjanin Mido, który mimo młodego wieku wtedy już był w piątej lidze europejskiej tej światowej czołówki, bo był w Romie. W Ajaxie, w Celcie, Wigo, Olimpiku Marsylia. Naprawdę w bardzo dobrych zespołach, w świetnej grupie zawodników miał okazję się rozwijać i się okazało, że wszedł. Następny mecz był najlepszy na boisku, kolejny mecz zdobył gola i asystę. Ciężko było wskoczyć, ale mimo wszystko w kolejnych dwóch spotkaniach jeszcze wchodziłem, ileś minut miałem, a później zespół naprawdę dobrze grał.
Dostałem jasny przykaz od trenera Martina Jola, że do końca okno transferowego, póki on nie wróci, nie ma absolutnie mowy, żeby mógł odejść. I pozostawało, a były mistrzostwa świata w Niemczech, pozostawało tak naprawdę tylko rozwiązanie, że trafię do Championship na wypożyczenie, bo takie były przepisy, że można trafić po oknie transferowym. I tak też się stało po namowach mojego byłego trenera George'a Barleya, który był wcześniej ze mną w derby, później objął zimą Sohampton. Dodałem się namówić, trafiłem do Sohampton i uważam, że to był dobry krok. Sam pana transfer do Anglii odbywał się w kuriozalnych, można powiedzieć, okolicznościach, bo jak człowiek dzisiaj spojrzy na pana CV na Transfermarkt, to Sieny tam nie ma, ale ta Siena odegrała tak naprawdę, można powiedzieć, kluczową rolę w karierze i chyba nawet w życiu, bo dzisiaj pan spędza bardzo dużo czasu we Włoszech, rodzina również mieszka właśnie we Włoszech, ale w samej Italii pan nie pograł, choć było bardzo blisko.
Nigdy nie lubiłem grać jako jeden z przodu, bo jak się zapnęłem po piłkę, to znowu mnie brakowało. Jak nikt nie wszedł na miejsce, to każdy trener... zostań bądź blisko Pawła Karnego. A ja generalnie nie zawsze lubiłem być blisko Pawła Karnego. Lewy chyba też ma to do siebie, mam wrażenie. Szczególnie jak tej piłek nie ma. Nie wszyscy są Christianem Wieri, który żył tylko z tego, tylko że Christian Wieri każdemu potrafił strzelić gola i wystarczy, że przez minutę był poza sekundę, przepraszam, poza ladarem obrońców, potrafił to zamienić na bramkę. I te jego jakby statystyki meczowe nie wpływały na to, jak go ktoś oceniał. Jak nie strzelił bramki, to krytyka już była, że był bardzo niewidoczny. I dlatego ja też lubiłem grać czy z Andrzejem, czy wcześniej z Michałem Chałbińskim w Odrze Włodzisław, gdzie tak naprawdę stworzyliśmy duet też napastników i mieliśmy bardzo wiele asyst między sobą.
To powoduje, że napastnicy... mają więcej swobody, łatwiej się gra i łatwiej też przede wszystkim jest grać bocznym pomocnikom, którzy mają więcej osób w polu karnym i łatwiej jest się znaleźć i zdobyć gola, więc jakby inne predyspozycje piłkarskie, podobnie jak w Tottenhamie był Robby Kinley, Jermaine Defoe, Martinho tak samo ustawiał to, bo wiedział, że ta sprawa może się opłacić i przede wszystkim może mieć wymierne korzyści, jeśli chodzi o... o współpracę i zdobywanie goli. Więc jakby tutaj z Andrzejem się naprawdę dobrze rozumieliśmy. Szkoda, że graliśmy tylko grochlinie przez rok, bo może jakby była sytuacja taka, żebyśmy do lata wytrwali i prezes by się nie obraził, że ja odchodzę latem jako wolny transfer. To te mecze...
W ostatnim meczu sezonu już spadliśmy, zagraliśmy z Odrą Włodzisław, było 1-1, strzeliłem bramkę. Grałem w dwóch półfinałach, grałem w ćwierćfinale Pucharu Polski, czyli jakby jak najbardziej miałem udział w tym, że doszliśmy do finału. W styczniu trafiłem do Bełchatowa, wyjechałem z Poznania, no i finał okazał się w Poznaniu, graliśmy z Amiką Wronki. W międzyczasie zdążyłem zagrać sześć meczów w Ekstraklasie, ale tylko w jednym za trenera Leńczyka. Zagrałem w pierwszym składzie, strzeliłem gola, bo 1-1, tak jak mówiłem z Odrą Wodzisław. Zdążyłem jeszcze zagrać dwa mecze rezerw przed finałem, bo jakby finał był troszeczkę później. Wygaliśmy 3-0, strzeliłem trzy gole. Wygaliśmy 5-2, strzeliłem trzy gole. Więc łącznie chyba w 11 spotkaniach czułem 34 bramki w drugiej drużynie.
Czyli gdzieś tam byłem obserwowany, więc na pewno trzeba powiedzieć, że możliwość gry w piłkę, jeśli chodzi o mnie, były. A szczególnie, bo nie wszyscy o tym wiedzą, miałem na polskie warunki wybitny organizm, jeśli chodzi o wydolność. moja szybkość była jaka była, są cechy wrodzone, te wydolnościowe do mnie trafiły, te szybkościowe niekoniecznie, więc trzeba było wykorzystywać to, co się ma. Wyszliśmy od Brendana Rodgersa, bo tak patrząc chyba z perspektywy czasu, wydaje mi się, że obok Martina Jola, albo nawet nie obok Martina Jola, to jest takie największe nazwisko trenerskie, z jakim pan się zetknął, przede wszystkim ze względu na to, jaką później karierę także zrobił Brendan Rodgers. Jaki to był gość wtedy i czy on wtedy zapowiadał się na takiego po pierwsze mało brytyjskiego szkoleniowca, jeśli chodzi o filozofię futbolu, po drugie, że zrobi taką karierę, że będzie trafiał do wielkich klubów lub że będzie łączony z wielkimi klubami.
bo większość było do mnie, więc generalnie znakomicie mi się z nim grało, szczególnie, że po lewej stronie jeszcze był Rudi Skacza, oni się wymieniali i ten serwis z lewej strony miałem znakomity. Ciężko było tych goli nie strzelić. I Garew na pewno by powiedział, że mnie pamięta, bo się śmiałem, że mój kolega, który pracował w Chicago Fire, był w meczu All Stars swego czasu, to podszedł do niego, że się przyjaźni z Grzegorzem. Mówił, wiadomo, więc doskonale mnie pamiętał, nie mógł zapomnieć, a po nim od razu było widać, że to jest wielki talent i to jest tylko kwestia czasu, kiedy będzie błyszczał. Ale od samego początku, już od tych najmłodszych kategorii? Ja poznałem Garefa, jak miał niespełna 17 lat. Czyli jakby on debiutował w meczu, w którym też jakby zagrał jedno spotkanie chyba, czy dwa spotkania na wiosnę, gdzie byłem wypożyczony z Tottenhamu, a od pierwszego spotkania już nowego sezonu w pierwszej kolejce fantastycznego gola strzelił z derby i zaczął grać regularnie i
Korona sugerowała, że pan chciał wziąć prowizję, która panu się nie należała, tak? Ja przede wszystkim nie chciałem, żeby Oskar podpisał konta w Koronie, bo na niego nie było planu, a w Legii był plan. I to był powód. No to czas racji mu nie przyznał, bo spojrzałem sobie na jego karierę, to nie poszło to w odpowiednim kierunku. Jak w piłce nożnej wiemy doskonale. Ale ciekaw byłem po prostu, czy tego typu sytuacje albo jakieś tam, nie wiem, spory o Marcina Grabowskiego z Wisłą po prostu, czy to nie sprawiło, że pomyślałbym sobie, a po co mi to tak naprawdę? Po co mam się szarpać? No akurat tutaj spór Marcina Grabowskiego, no to jeśli są jakieś przepisy, są jakieś regulacje, no to jeśli... wykorzystujesz swoje błędy i próbujesz je naprawiać, no tak do końca nie jest, bo jak najbardziej wszystkie znaki na niebie pokazywały i to było jasne i wszyscy w Wiśle Kraków wiedzieli, że przedłużenie kontraktu jednostronne, jeśli chodzi o klub, było niemożliwe, no bo nie spełniało przesłanek ten kontrakt.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kiedy chciało go PSG? Skąd wziął się konflikt z Niedzielanem? Dlaczego stał się ofiarą hejtu? Jak skrzywdził go Orest Lenczyk? Dlaczego Brendan Rodgers bronił go w sądzie? Czy Gareth Bale wciąż o nim pamięta? Kto robił większe wrażenie niż Bale? Czy rozmowa z Dziekanowskim pozbawiła go wyjazdu na Euro?