Mentionsy Mentionsy
Rozmowy w Radiu RMF24
Rozmowy w Radiu RMF24

Czy NATO się rozpadnie? | Debata w Radiu RMF24

22.04.2026 ·48 min 17 s · 10 rozdziałów

W ostatnich wypowiedziach Donald Trump podważa sens amerykańskiego członkostwa w największym sojuszu obronnym świata. Prezydent USA wyrażał niezadowolenie z powodu niewystarczającego wsparcia ze strony Europejczyków podczas wojny z Iranem. Czy Amerykanie opuszczą NATO, a Europejczycy będą musieli sami bronić się przed ewentualnym atakiem ze strony Rosji? Debatę prowadził Tomasz Terlikowski, a jego gośćmi byli gen. Leon Komornicki, były wiceszef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i wiceprezes Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego, Robert Pszczel, Ośrodek Studiów Wschodnich i były dyrektor Biura Informacji NATO w Moskwie (2010-2015) oraz amerykanista Rafał Michalski.

0:00 · Debata czy NATO się rozpadnie? 2

Natomiast i tego bym się, tak jak mówiłem kolokwialnie, tego bym się przesadnie nie bał, znaczy Są obawy, mamy do czynienia z wielkim kryzysem. Ważniejsze pytanie, czy najważniejsze moim zdaniem na dzień dzisiejszy, to jest sprawa funkcjonowania i skuteczności, a problem, o którym tak naprawdę wszyscy mówią, jest związany ze zmianą podejścia Tej administracji, czyli Stanów Zjednoczonych, najważniejszego państwa członkowskiego. I tu jest, że tak powiem, pies pogrzebany. Ale nawet tu jest, i na tym zakończę w tym punkcie, jest więcej niż niskierka nadziei. Mianowicie tylko 16% Amerykanów, tak ostatnie badania przynajmniej pokazują, popiera ideę wyjścia Stanów Zjednoczonych z NATO. Więc tak naprawdę mamy do czynienia z problemem politycznym.

I trzeba ten problem polityczny albo próbować rozwiązać, albo trzeba wziąć na tzw. przeczekanie i mieć nadzieję na to, że stanowisko Stanów Zjednoczonych się zmieni. Panie generale, to rozpada się, dekonstruuje się, a może przeżywa tylko bardzo głęboki kryzys, który w Europie przynajmniej narusza zaufanie do jednego z sojuszników. Podzielam tu w zupełności pogląd pana ambasadora. My zresztą nie jesteśmy od tego, żeby spełniać marzenia Putina, bo to marzenia Putina, żeby to się stało i byśmy wychodzili naprzeciw jego oczekiwaniom. Oczywiście NATO jest w kryzysie i kryzys jest oczywistością, głównie z tego, że Amerykanie No, definiując też w dużej części swoje zaangażowanie w NATO, w nowej strategii bezpieczeństwa wychodzą z pewnymi inicjatywami bardzo, można im powiedzieć, niebezpiecznymi, ale które, które, które wiążą się i także z naszym bezpieczeństwem.

2:34 · Analiza sytuacji z perspektywy NATO i USA 2

Na Stanach Zjednoczonych. I Stany Zjednoczone też tutaj definiują, że musi nastąpić proces europezacji NATO. Czyli będą osłabiać swoją obecność, wycofywać część swojego potencjału. W jakim stopniu to ma nastąpić? No to też się nie dzieje z dnia na dzień. To są procesy, które będą w jakiś sposób zdefiniowane, uzgodnione. I tak dalej. I za tym trzeba podejść na pytanie właśnie, jak to opuszczenie, czy też osłabienie obecności w NATO powinno następować, bo Stany Zjednoczone ustawiają się jeszcze tutaj w jakiej roli? W roli arbitra. W tym procesie deeskalacji. Są członkiem NATO, ale ustawiają się jako arbiter między NATO a Rosją. Tak jest. W związku z tym,

Tu jest nasze zadanie, żebyśmy sobie odpowiedzieli na pytanie, jak ten proces ma się odbywać. On nie może się odbywać w emocjach i być podyktowany emocjonami Trumpa, który ciągle zmienia swoje zdanie. I odpowiedzieć sobie na pytanie, na ile jesteśmy w stanie zastąpić Stany Zjednoczone tutaj, jeżeli będą się osłabiać swoją obecność, swoimi zdolnościami. No i gdzie te zdolności trzeba zbudować? A tych właśnie problemów jest bardzo dużo. I tu, za chwilę do tego przejdziemy, teraz przenosimy się do Amerykanisty, naszego Rafała Michalskiego, układ sił. Dzień dobry, witam na łączach. No i pytanie, czy to jest rzeczywiście kwestia wyłącznie Trumpa i tych 16% Amerykanów, którzy chcą osłabienia? Czy to jest jednak problem głębszy? To znaczy, że Stany Zjednoczone, nawet jeśli tylko Trump to mówi tak głośno, nie tylko Trump, ale jego otoczenie,

5:25 · Rafał Michalski na łączach 3

I tak czasem rzeczywiście powiedziałbym retorycznie dziwacznie, o tak powiedzmy łagodnie, czy to jest jednak coś, co się po prostu dzieje w Stanach Zjednoczonych i uświadomienie sobie, że ten teatr polityczny jest dla nich dużo mniej istotny. Po pierwsze, tematu wyjścia z NATO nie ma i on został zakończony przez kongresmenów w roku 2023, kiedy oni przegłosowali poprawkę ustawową zakazującą władzy wykonawczej samodzielne wyjście lub zawieszenie swojego członkostwa w NATO. Tego scenariusza nie będzie. Ale my obserwujemy od kilku lat, i tutaj spory tyczą się od kiedy, proces bezpośredniego wiązania się polityki zagranicznej i polityki wewnętrznej. Bo w tym momencie, w którym my rozmawiamy, to jest dobry moment, ponieważ obecnie dyskutowana jest ta duża, opisywana na całym świecie rekordowa ustawa budżetowa dla Pentagonu, półtora biliona dolarów.

Tylko jeżeli się wczytamy w ten dokument, to my przeczytamy, że ta baza finansowa, ona wynosi tylko bilion dolarów, a pozostałe 500 miliardów dolarów miałoby się tyczyć z cięć podatkowych w polityce socjalnej. To jest Donald Trump rozumie, i to samo rozumiał Joe Biden, że rozwijanie potencjału militarnego przy obecnej sytuacji budżetowej Stanów Zjednoczonych będzie musiało się skończyć wycięciem wydatków socjalnych, co jest niepopularne. Stąd Donald Trump, Erbicz, Kolb i Ptychev mówią o tym, że powinny Stany Zjednoczone ograniczyć swoją obecność na świecie, ponieważ to finansowanie ze strony Kongresu, ono będzie miało swoje limity, ale to jest tak, że ta frakcja, która dzisiaj jest z perspektywy Europy najbardziej, moglibyśmy powiedzieć, niepokojąca. To nie są ludzie, którzy mówią o wyjściu z NATO, ale to są ludzie, którzy mówią tak. Stany Zjednoczone wydają od końca zimnej wojny coraz więcej pieniędzy, a nie ma reformy wewnętrznej.

Więc tutaj ta hierarchia, ta zimnowojena hierarchia, którą my pamiętamy przez wiele dekad, ona się już skończyła. No to teraz pytanie, bo oczywiście może nie mówią wprost o wyjściu z NATO, ale jak słuchać Pita Hexeta albo Donalda Trumpa, to mówią o NATO źle albo bardzo źle. Mówią o nim jako o papierowym tygrysie, a czasem rzeczywiście mówią o NATO jako o onych. To znaczy, tu już nie ma mówienia my, tylko są oni z NATO, którzy nam nie pomogli. No i pytanie, oczywiście to nie jest takie proste rozwiązać NATO, tylko ono może istnieć. Tylko pytanie, czy będzie działać. No właśnie, to jest ta najważniejsza gwostka. Zasadniczo już zgadzamy, ale żeby nie było tak nudno, to powiem tak. To nie do końca jest tak, moim zdaniem, przy całym szacunku dla wiedzy pana Michalskiego, oczywiście na temat systemu amerykańskiego i się z nim zgadzam, że to jest bardzo ważna ustawa, która ogranicza, ale prezydent Stanów Zjednoczonych ma takie uprawnienia, że może uniemożliwić funkcjonowanie NATO.

8:22 · Analiza polityki zagranicznej USA 3

Może uniemożliwić funkcjonowanie Stanów Zjednoczonych ze wszystkimi konsekwencjami. Mówiąc inaczej, NATO może trwać, tylko Stany Zjednoczone nie będą działać. Może powiedzieć, żeby nie płacić składek. Może wycofać wszystkich oficerów, a to jest szalenie istotna sprawa z punktu widzenia systemu dowodzenia. Trzecia sprawa, jeśli zechce, bo może można to robić przez apatię, a można to robić czynnie, czy na przykład blokować każdą decyzję. W NATO wszystkie decyzje zapadają na zasadzie konsensusu. Więc krótko mówiąc, Bez nawet wchodzenia, i tu się zgadzam, bo nie widzę możliwości, żeby Senat w ogóle miał zaprobować pójście w tym kierunku i opinia publiczna, ale to jest realne zagrożenie. I na dzień dzisiejszy koszty już są, bo siła NATO polega na tym, że NATO nie chce prowadzić wojny.

NATO chce, w cudzysłowie, nie dopuścić do konfliktu poprzez siłę swojego odstraszania. I teraz mamy do czynienia z sytuacją, w którym taka retoryka, o której pan słyszał, że się mówi o NATO jako o czymś obcym, prawda? Jako organizacji, które jakoby, no, Stany Zjednoczone w niej są, ale nie są, prawda? To jest niebezpieczne i to osławia znakomicie jakość tego funkcjonowania i tym samym stwarza większe zagrożenie dla Europy. I wystarczy spojrzeć, ja wiem, że to jest człowiek, który nadużywa alkoholu i w większości pisze kompletne bzdury, czyli były tak zwany prezydent Rosji Medvedev. Ale ostatnio napisał, postawił sprawę w ten sposób. Europejczycy, no bez Stanów Zjednoczonych? To zobaczcie, czy bylibyście w stanie prowadzić wojnę? Odpowiedź brzmi, owszem, bylibyśmy prowadzić w stanie i byśmy tą wojnę wygrali z Rosją.

Ale trzeba powiedzieć uczciwie, Tak, że koszty i wyzwanie byłoby znacznie większe. Innymi słowy, postawa Stanów Zjednoczonych ma ogromne znaczenie dla funkcjonowania sojuszu, niezależnie od tych procesów, o których była mowa, że oczywiście Europejczycy muszą przyjmować odpowiedzialność. To jest już w tej chwili dyskusja, a nawet proces, jak to przebiega, więc to jest jakby coś normalnego. Problem jest jeszcze raz, to powtórzę, polityczny. Mogę dać parę przykładów z historii, że nie jest to zupełnie coś nowego, ale skala tego problemu jest największa chyba od wielu, wielu lat. Do Rosji do testowania na to teraz przejdziemy, bo to jest też istotne pytanie. Ale pytanie, czy to w takim razie możemy powiedzieć, że nawet jeśli nie rozpada się, to gnije? To znaczy, że ten proces zaufania wewnątrz NATO powoli podlega takiej... Destrukcji.

11:22 · Rola USA w NATO i zagrożenia 3

Społeczeństw, społeczeństwa, one decydują w głównej mierze, jakie są stanowiska później polityczne. Tak, to jest poważna destrukcja, której nie można lekceważyć, temu należy przeciwdziałać i od tego są odpowiednie gremia, które powinny się tym też zajmować, nie tylko zbierać się od czasu do czasu, żeby ustalać jakie pieniądze wydajemy na zbrojenie, ale z punktu widzenia psychologii także i tej społecznej też tu trzeba się nad tym zastanawiać. Ale chciałem też zauważyć, że takie opuszczenie Stanów Zjednoczonych nie jest proste. Z punktu widzenia interesów strategicznych Stanów Zjednoczonych Dlaczego? Dlatego, że Amerykanie mają swoje strategiczne interesy nie tylko na zachodniej półkuli, ale przecież w tej przestrzeni geopolitycznej. No i bez baz wojskowych, które posiadają eksterytorialnie, a w Europie posiadają gdzieś ponad 37 baz, nie mają Amerykanie projekcji siły, czyli nie mają tym samym możliwości realizacji swoich celów politycznych czy celów strategicznych w tych obszarach, chociażby na Bliskim Wschodzie.

My mamy, to nie znaczy, że Europa jest pozbawiona jakiekolwiek odziemywania na tego typu narracje, tak? No i to po części się wydarza, bo przecież wiele państw odmówiło udzierzyczenia swoich baz dla działania chociażby w tej wojnie z Iranem, pan ambasadorze. Tylko teraz przenosimy się do amerykanisty naszego. Pytanie jest takie też... Jedną rzeczą jest oczywiście kwestia geopolitycznych interesów Stanów Zjednoczonych, ale drugą rzeczą jest to, że rzeczywiście amerykańscy wyborcy głosują w tej chwili w dużej mierze portfelem. I głosują kryzysem ekonomicznym, społecznym, który dotyka Stany Zjednoczone. Trump wygrał, czy ją realizuje? To jest zupełnie inne pytanie. Na izolacjonizmie i na America First. Natomiast, no i pytanie na ile ta narracja polityczna, która przecież dotyka nie tylko republikanów.

Obecnie ma ich pracować około 50. To oznacza, że 250 analityków zajmujących się regionami świata, w tym Europy, zostało zwolnionych. Więc to samo dzieje się w Departamencie Stanu, to samo dzieje się w Departamencie Wojny. To co my widzimy to jest personalizacja polityki zagranicznej. Donald Trump w pierwszej kadencji mógł mieć swoje awangardowe pomysły względem sojuszników NATO, ale było tam szereg bezpieczników instytucjonalnych czy osobowych, które odwiodły go od wielu negatywnych decyzji. Dzisiaj tych różnych bezpieczników nie ma, bo i ustawy budżetowe, i rozporządzenia wewnętrzne, one dają bardzo dużą władzę Donaldowi Trumpowi. To nas prowadzi do wniosku, że co prezydent będzie się zmieniał co 4 lata albo co 8 lat, to ta polityka zagraniczna może się o nagle bardzo szybko zmieniać, ponieważ Stany Zjednoczone przez te 4 lata utracą rzecz szalenie istotną i tutaj mam nadzieję, że pan generał mnie poprze, czyli bardzo istotna jest pamięć instytucjonalna.

18:56 · Testowanie NATO przez Rosję 12

Europejscy sojusznicy, plus Kanada, plus Turcja, nie zapominając i tak dalej, nie muszą osiągać takiej zdolności wojskowej jak Stany Zjednoczone, bo NATO by nam zajęło wiele dekad i to jest prawie niemożliwe albo bardzo trudne i tak dalej. Wystarczy, że będziemy tak silni jak Rosja. To jest absolutnie więcej niż w naszym zasięgu. Natomiast problem polega na tym, że nawet kiedy Rosja rozumie to w jakim stopniu, to nie oznacza, że zmieniła swoje cele, prawda? To, o czym wspomniał pan Michalski, to ma już swoje pokusie, bo po drugiej stronie Atlantyku jest coraz mniej osób, które w ogóle rozumieją, jak działa Rosja, prawda? Nie rozumieją polityki zagranicznej, nie rozumieją interesów amerykańskich w tym świecie, bo to, że ktoś jest młody i ma swoje wizje, to bardzo dobrze, tylko te wizje muszą mieć jakiś związek z rzeczywistością. Tak samo jest w Rosji. To jest największe niebezpieczeństwo, że po prostu wojna hybrydowa jest wojną z wyboru, bo ona jest tania, można udawać, że się nie podpala, nie przeprowadza sabotaży, nie kaperuje ludzi, przecież ciągle coś się dzieje.

Krasnoludki podpalają hale albo gdzieś tam przycinają kable i tak dalej. Tego będzie więcej, to nie ma złudzeń. Natomiast problem polega na tym, że to oderwanie od rzeczywistości Putina, które, no, w jakimś sensie niestety jest troszeczkę, jest pewne podobieństwo, powiem, ze smutkiem, tak? Nie to, że Stany Zjednoczone i Rosja, to bym chciał powiedzieć, to zupełnie dwa różne byty, ale sposób funkcjonowania prezydenta Trumpa... Putinowi w głowie, dopóki on nie jest prezydentem, a to jeszcze może trochę potrwać, może się zrodzić pokusa, że to przetestujmy w sposób bardziej jeszcze agresywny niż te działania hybrydowe. I dlatego musimy być w cudzysłowie, kiedy się mówi o zwarcie gotowi i tak dalej, niezależnie od tego niebezpieczeństwa, które drzemie właśnie w labilności polityki amerykańskiej.

Ale automatyczne, i tu chciałem jakby uspokoić troszeczkę, są pewne działania, które były podjęte niezależnie nawet, bo to często się mówi, musi się spotkać tam rada i omówić. Nie. Obecnie głównodowodzący, prawda, ma uprawnienia, ma wydzielone środki i tak jak to było, czy to można mieć różne zdanie na temat wszczerpnięcia tego dronowego, system działa od razu, prawda, natomiast nie zmienia to w postaci rzeczy i tu się zgadzamy, że jeśli w państwie X, czy to jest Stany Zjednoczone, czy inne, pojawi się idea, że może jakoś te nasze zobowiązania, prawda, okej, no to wtedy będziemy mieli niejako problem, ale nie twórzmy problemu, prawda, tam gdzie go nie ma w tym sensie, że Chciałem uspokoić słuchaczy w tym sensie, że zobowiązania dotyczące zbiorowej, kolektywnej, jak to nazwać, obrony, one są w tej chwili, że tak powiem, pełni aktualne.

System zadziała. W tym znaczeniu ta pierwsza fala systemu zadziała, o to się nie musimy niepokoić. Ja się bardziej pytam o to, czy... A zadziała druga część i tutaj chwilę do Stanów, znaczy do naszego amerykanisty się przeniesiemy, do pana Rafała Michalskiego. Właśnie pytanie o to, co, bo rzeczywiście jak słuchamy Donalda Trumpa na przykład komentującego wtargnięcie dronów do Polski, to on przynajmniej w pierwszym momencie miał taką narrację, że on nie wie, czy to Rosja. Może jakieś drony w sklepie kupione z dronami se przyleciały. I pytanie właśnie o to, jak obecna administracja, jak to środowisko zaczęłoby reagować, gdyby pojawiły się eskalujące działania wojny hybrydowej, względnie te pierwsze momenty, znowuż to wszystko jest płynne, przejścia między czystą hybrydowością

A już jakąś formą wojny kinetycznej. Ja rozumiem, że definicyjnie to są jasne różnice, ale w działaniu one wcale nie muszą być takie jasne. Co by zrobiła pana zdaniem administracja? Czy właśnie ci młodzi głosujący republikańscy kongresmeni? W ostatnich kilkunastu miesiącach wielokrotnie zadawano to pytanie podsekretarzowi obrony Elbridge'owi Kolbiemu i on zawsze odpowiadał w sposób dwojaki. Po pierwsze mówił, że przede wszystkim priorytetem Stanów Zjednoczonych jest trwała obecność w Azji, tutaj w kontekście obrony Tajwanu, w kontekście rywalizacji z Chinami. Kwestie Europy są kwestiami drugorzędnymi. To samo chociażby mówił na początku swojej kadencji obecny przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów Brian Mast.

Że ten front europejski jest frontem drugim po froncie azjatyckim. Ale później Kolbich chociażby w spotkaniu, podczas przesłuchania w kongresie, dopowiadał, że jego zdaniem i zdaniem Departamentu Obrony kraje Europy i kraje NATO są silniejsze strategicznie i militarnie gospodarczo niż kraje Rosji, niż sama Rosja. I kiedy tak słuchamy Kolbiego, to on zarysowuje nam taki obraz sojuszu, że w przypadku takiego nagłej eskalacji ze strony rosyjskiej, to kraje NATO powinny na tyle sfinansować, na tyle zbudować swoje możliwości militarne, swoje możliwości infrastrukturalne, żeby ten pierwszy atak, tą pierwszą negatywną reakcję, działanie Rosji odeprzeć. I dopiero kiedy uda się to odeprzeć, to Stany Zjednoczone zareagują na tyle, i to jest ten niepokojący fragment, który Colby zawsze powtarza i który jest także zasugerowany niejako w koncepcji obrony narodowej, że Stany Zjednoczone zareagują w Europie na tyle, na ile to nie osłabi ich pozycji w Azji.

To jest, że my będziemy widzieć ten piwot azjatycki, o którym się tyle mówi, coraz szerzej, ponieważ to postrzeganie Rosji, ponieważ to postrzeganie zagrożenia chińskiego jest o tyle istotne. I dlatego też być może Donald Trump na tyle optuje na rozmowy ze stroną rosyjską, na tym my wywodzilibyśmy kolejną trzecią próbę resetu Donald Trumpa z Rosją, rozumiejąc, że jeżeli by do takiej eskalacji w Europie doszło, w przypadku ataku Rosji na państwa chociażby bałtyckie, Chiny mogą w to wejść. A ten sojusz rosyjsko-chiński jest dla Donalda Trumpa, dla republikanów, dla jastrzębiów, dla senatorów, dla Departamentu Obrony Typt. najgorszym. A więc przede wszystkim odpowiadając jednym słowem Biały Dom, Amerykanie będą próbowali balansować te swoje interesy w naszej części świata i w tej części wschodniej. To pytanie do Roberta Pszczela, to znaczy do pana ambasadora. Jesteśmy w stanie na tym etapie, bo oczywiście to jest być może kluczowe, bez tego pierwotnego udziału Stanów Zjednoczonych I poradzić sobie z takim atakiem, bo jak rozumiem Rosja zakładałaby, gdyby wiedziała, że nie jesteśmy gotowi, to gdyby miała taki pomysł, to przetestowałaby nas zanim się przygotujemy.

Więc czy w tej chwili jesteśmy gotowi na taką samodzielną, do pewnego momentu gotowi? To jest pytanie hipotetyczne, dlatego że stan na dzień dzisiejszy jest taki, że na flance wschodniej, czyli tym punkcie stykowym ważniejszym, jest nadal znacznie więcej żołnierzy amerykańskich niż żołnierzy chociażby z państw sojuszniczych zachodniej Europy. To być może się powinno zmienić, są takie idee. Ale jeszcze się nie zmieniło. Ale jeszcze się nie zmieniło. Głównym odwodzącym, który ma dwie czapki, zarówno na to jak i, prawda, amerykańskich i generalnie około 100 tysięcy wojsk amerykańskich, NADA stacjonuje. Nie zapominajmy o parasolu nuklearnym, prawda? Nie zapominajmy o tych wszystkich rzeczach, które latają w powietrzu, dostarczają. Wiedzą o tym Ukraińcy, dlatego tak długo trwają w tym dziwnym związku z administracją amerykańską, bo chętnie by z niego wyszli, ale są uzależnieni, więc tak samo w jakimś sensie jak Europejczycy.

Więc na dzień dzisiejszy to nie chodzi o to, że jakby Pan Kolbe, który jest oczywiście, no... Intelektualnie ciekawszy od wielu osób innych administracji, ale no co z tego, że Europa jest gdzieś tam na drugim, trzecim miejscu, a Bliski Wschód jest na którym? Strategii amerykańskiej. Na czwartym, a dzisiaj stoi ewidentnie na pierwszym miejscu, prawda? Bo polityka wewnętrzna jest taka, że ewadykalni chrześcijanie i magacowie... I tam Stany Zjednoczone wystrzelały się, mówiąc kolokwialnie, z połowy swoich zasobów, tak to już zaczynają niektórzy mówić, prawda? To też ma ogromne konsekwencje, prawda? To jest w ogóle odrębny temat, tak? Więc innymi słowy, to pytanie jest dobre, ale ono jest na dzień dzisiejszy hipotetyczne. Chodzi właśnie o to, że wiemy, że ten proces, bo to się zaczęło do Bamy, musi postępować, bo rzeczywiście Stany Zjednoczone z różnych względów nie są w stanie prowadzić, tak powiedzmy wprost, dwóch pełnoskalowych wojen, prawda?

Takiej sytuacji nie mamy i musimy zrobić absolutnie wszystko, żeby to nie dopuścić ze względu chociażby na to, co się dzieje w głowach Putina, o czym mówiliśmy wcześniej. No właśnie, bo to się chciałem zapytać, bo to jest tak. Panowie mówicie, musimy się przygotowywać. Europa też już mówi, musimy się przygotowywać. Ale zakładam, może się mylę, ale że jakbym był rosyjskim sztabowcem i wiedziałbym, że coś się dzieje, to raczej bym przeprowadzał jakieś próby działania i testowania. Zanim ten proces się, no już nie mówię zakończy, ale zacznie się dokonywać, a nie w momencie, jak on się zacznie dokonywać. Więc jak rozumiem, jeżeli testowanie, to raczej teraz. I czy my teraz, gdyby Rosjanie coś zaczęli kombinować, jesteśmy w stanie? Ja rozumiem, że jest system amerykański i ci dowódcy i tak zadziałają, bo mają pewne procedury i muszą zadziałać.

Natomiast pytanie, czy bez nich byśmy sobie w ogóle poradzili? Pytanie dotyczy, czy NATO w tej sytuacji, w jakiej jesteśmy i Stany Zjednoczone, też uwikłane przez wojnę na Bliskim Wschodzie. Przy bardzo ograniczonych zasobach, bo zasoby armii amerykańskiej stopniały do 50%, mówimy o zapasach, o tym się też prawie że oficjalnie mówi. Z drugiej strony Amerykanie weryfikują harmonogram dostaw sprzętu wojskowego zamówionych przez sojuszników w przemyśle amerykańskim. Jest decyzja wczoraj, że zostanie wstrzymana dostawa sprzętu wojskowego, które zamówiła Finlandia i kraje nadbałtyckie. To są decyzje, to są ważne rzeczy. I to są kraje dodajemy stykowe z Federacją Rosyjską.

Mimo, że Stany Zjednoczone też mają niezależnie od swoich strategicznych interesów w tych obszarach, o których powiedzieliśmy tutaj wcześniej, czyli Zachodnia Półkula, Pacyfik, Europa czy Bliski Wschód. I tak dalej, a widzimy, że jednak Izrael jest tutaj bezwarunkowo traktowany przez Stany Zjednoczone, zawsze będą spieszyć z pomocą i tak dalej i z odpowiednim potencjałem, żeby go zaangażować i wiadomo czym to się kończy, jakie są tego konsekwencje, to tutaj no jednak następuje bardzo ważne, groźne tutaj zjawiska godzące w zdolności państw, członków NATO i służników Stanów Zjednoczonych. Amerykanie oprócz tego Mają inną przestrzeń bardzo istotną. To jest biegun północny. To jest nowy obszar, który jest w tym... Ale i Rosja ma tam swoje interesy.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.