Mentionsy Mentionsy
Reportaż Radia Lublin
Reportaż Radia Lublin

Magda Grydniewska "O tym, jak lubelski ratusz budowano"

01.02.2026 ·36 min 10 s

Wydawało się, że o budynku lubelskiego ratusza wiadomo niemal wszystko. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że magistrat, który w obecnej formie powstał 200 lat temu w miejscu spalonego kościoła karmelitów, kryje jeszcze wiele tajemnic. Opowiemy między innymi o projektach, o tym, jak w umowach było zapisane, że nie można oszukiwać z materiałami, o tym, co robili cieśle zamiast budować gmach, a także o śladach po dawnych czasach, które nadal można odnaleźć - to wszystko w audycji Magdy Grydniewskiej "O tym, jak lubelski ratusz budowano".

To jest fajny kontrakt z entreprenerami. Przeglądając archiwalia, zdałem sobie sprawę i też czytając opracowania, które dotychczas powstały, że właśnie temat jest daleki od wyczerpania, tak to powiedzmy. Co mnie trochę zaskoczyło, muszę przyznać, bo też zawsze wychodziłem z założenia, że jest to jeden z tych zabytków, co do których chyba wszystko wiemy. Dzień dobry, Paweł Ogórek, zastępca dyrektora Wydziału Organizacji Urzędu Miasta Lublin. Jesteśmy przed budynkiem ratusza. Wchodzimy do środka. Zapraszamy serdecznie. Tutaj mamy takie symboliczne miejsce w tym budynku. Z jednej strony bezpieczeństwo, czyli mamy tutaj dyżurujących strażników Straży Miasta Lublin, a jednocześnie otwartość dla klientów, punkt informacyjny.

Dyskusje trwały prawie dwa lata i ostatecznie dopiero w lutym 1826 roku doszło do zgody pomiędzy Janem Antonim Dobkiem a władzami wojewódzkimi, Komisją Województwa Lubelskiego. 21 marca 1826 roku Książe namiestnik zaakceptował tą wstępną umowę i ostatecznie 7 czerwca 1826 roku za 100 tysięcy złotych nabyto gmachy dla miasta Lublina. Nazywam się Edyta Dąbrowska-Majek, jestem pracownikiem Wydziału Organizacji Urzędu, na chwilę obecną administratorem budynku ratusza. Patrząc na historię tego budynku, dzieją się tutaj różne rzeczy. Strażnicy w nocy opowiadają, znaczy po dyżurach nocnych opowiadają, że nawet są duchy w tym budynku, bo czasem się jakieś drzwi otworzą albo zamkną, gdzie nikogo nie ma.

No budynek jest z duszą, jest specyficzny, jest stary. Przejdźmy do tych piń. Pani medycynka poproszę, żeby nam otworzyła te pomieszczenia. Więc przejdźmy najpierw tutaj, od tej strony piwnicznej, a później pójdziemy od drugiej strony. Tam, gdzie możemy wejść, to oczywiście zapraszamy. Jakub Hempel po wstępnych oględzinach stwierdził, że mury są trwałe, nadają się do wykorzystania, więc częściowo ostatecznie gmachy zostały jeszcze przed rozpoczęciem remontu części spalonej wykorzystane na pomieszczenia urzędu, ale rozpoczęto od wywiezienia zwłok i trumien z krypt dawnego kościoła. Był to jeden z takich właśnie elementów, które nie podobały się na początku urzędnikom municypalnym.

Właśnie fakt, że w takim sąsiedztwie mieli pracować i z tego właśnie powodu przez dłuższy czas nie chciano się do tego obiektu przenieść. 22 czerwca 1826 roku, czyli dwa tygodnie po nabyciu, generał Lubowiecki zażądał, żeby Urząd Municipalny wprowadził się już do zakupionych gmachów, wyznaczył termin 1 lipca tego roku, ale prezydent miasta twierdził, że nie jest to możliwe, bo podziemia są napełnione rozmaitymi gadami i trupami, najnieprzyjemniejsze ekshalacje sprawującymi. Ekshalacje, czyli wyziewy. No a później generał Lubowiecki odpowiadał prezydentowi miasta, że dotychczasowi lokatorowie tego gmachu, bo budynki były częściowo użytkowane, nie obawiają się ani trupów, ani gadów, ani też zawalania się murów, a nadto, pomimo szkodliwych jakoby wyziewów, o których Urząd Municipalny wspomina, ciągle w dobrym stanie zdrowia zostają.

Jeden, ten najstarszy, opracował Jan Stąpf, budowniczy generalny Dróg i Mostów, a ostatni z tych projektów opracował Aleksander Groffe, również jeden z centralnych urzędników budowlanych ówczesnego Królestwa Polskiego. I ten projekt Aleksandra Groffe został zrealizowany. Czyli ten projekt, który widzimy dzisiaj, gdy widzimy ratusz. Budynku jednowierzowego z ryzalitem pośrodku, siedmioosiową fasadą. Zdecydowano się rozebrać część klasztoru i część kościoła. Rozebrano wschodni rząd kaplic, rozebrano dzwonnice. Ta struktura kościoła, można by powiedzieć tak obrazowo, trochę zniknęła w bryle nowego ratusza. I jakkolwiek może się ta bryła i wystrój elewacji wydawać stosunkowo spokojny, surowy,

Co więcej, też domagał się, ażeby Urząd Municipalny dyscyplinował wykonawców, na przykład miał tego rodzaju uwagi, że Cieśle, Łukasz Olsza i Zabłocki bałamucili po szynkach zamiast pracować przy ratuszu. I niżej już nie ma zejścia. Jeszcze tu jest chyba... Tu jest korytarz. Jeszcze tu będzie niżej o jeden stopień. O, proszę bardzo, tu już nie ma desek. Te stare drzwi. Ja sama się zawsze zastanawiałam, dlaczego tu są takie stalowe drzwi. Być może w czasach odbudowy, ta zimna wojna albo cokolwiek, to być może to było po prostu, tak jak teraz są schrony, tak te najróżniejsze. Albo w trakcie wojny, bo tutaj w ratuszu siedzieli też Niemcy.

Aleksander Groffe musiał po prostu doprojektować taką salę. I kiedy analizujemy ten rysunek, te właśnie odpowiednie zdaniem Groffego proporcje, to znowu stosunek złotego podziału. Sali jednak nie zrealizowano, dlatego że koszty będą zbyt duże, bo tego rodzaju wiązania dachowe będą wymagały użycia większej ilości żelastwa. W związku z czym po prostu tylko i wyłącznie powiększono sale, które miały powstać, ale nie podniesiono ich wysokości. Prace trwały wolniej niż chcieli tego inwestorzy. Kłótnie o różnego rodzaju naprawy, nie do końca wykonanych właściwie elementów. Ostatecznie prace w mniejszym czy większym zakresie można uznać, że zostały zakończone w roku 1829-30 i w tym czasie już Urząd Municipalny rozpoczął funkcjonowanie w Nowym Ratuszu.

To jest też jakby część więzi społeczeństwa Lublina lubelszczyzny z polskim morzem i z marnarką wojenną, która stoi na straży naszych morskich granic. I wchodzimy do gabinetu prezydenta miasta. Z perspektywy oczywiście pracownika urzędu, no to pierwsza myśl to jest szef, pan prezydent, prawda? To jest naturalne, to musimy powiedzieć. A oczywiście sam wystrój, no to tutaj ten słynny obraz, wjazd generała Zajączka do Lublina, to jest obraz, który powstał w 1826 roku. Niestety, po wojnie, ze względu na po prostu problemy finansowe, nie odbudowano tylnego skrzydła ratusza.

I do dzisiaj, można by powiedzieć, ten brak również daje się we znaki z punktu widzenia funkcjonowania tego obiektu, ponieważ ratusz jest stosunkowo mały, jeśli chodzi o potrzeby urzędu. I w moim przekonaniu faktycznie dobrym pomysłem byłoby, jeżeli dałoby się to Zrobić przywrócenie tylnych skrzydeł ratusza, odbudowanie ich w formie zewnętrznej takiej, jak to wyglądało w czasach Aleksandra Groffe. Oczywiście z nieco już inaczej stworzonym układem przestrzennym wnętrza. Dla mnie osobiście jednak miejsce pracy, miejsce odpowiedzialności, miejsce, które wymaga absolutnie poważnego podejścia do rzeczywistości, bo tutaj współodpowiadamy za to, co dzieje się na terenie całego miasta, więc pomimo piękna, pomimo tych odczuć, to jednak powaga sytuacji.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.