Magda Grydniewska "O tym, jak lubelski ratusz budowano"
Wydawało się, że o budynku lubelskiego ratusza wiadomo niemal wszystko. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że magistrat, który w obecnej formie powstał 200 lat temu w miejscu spalonego kościoła karmelitów, kryje jeszcze wiele tajemnic. Opowiemy między innymi o projektach, o tym, jak w umowach było zapisane, że nie można oszukiwać z materiałami, o tym, co robili cieśle zamiast budować gmach, a także o śladach po dawnych czasach, które nadal można odnaleźć - to wszystko w audycji Magdy Grydniewskiej "O tym, jak lubelski ratusz budowano".
To jest fajny kontrakt z entreprenerami. Przeglądając archiwalia, zdałem sobie sprawę i też czytając opracowania, które dotychczas powstały, że właśnie temat jest daleki od wyczerpania, tak to powiedzmy. Co mnie trochę zaskoczyło, muszę przyznać, bo też zawsze wychodziłem z założenia, że jest to jeden z tych zabytków, co do których chyba wszystko wiemy. Dzień dobry, Paweł Ogórek, zastępca dyrektora Wydziału Organizacji Urzędu Miasta Lublin. Jesteśmy przed budynkiem ratusza. Wchodzimy do środka. Zapraszamy serdecznie. Tutaj mamy takie symboliczne miejsce w tym budynku. Z jednej strony bezpieczeństwo, czyli mamy tutaj dyżurujących strażników Straży Miasta Lublin, a jednocześnie otwartość dla klientów, punkt informacyjny.
Najpierw podczas nalotu 9 września 1939 roku, później podczas walk o Lublin w końcu lipca 1944 roku. No i było wiadomo, że został po tych zniszczeniach częściowo odbudowany, częściowo nie, bo tylne skrzydło ratusza odbudowane nie zostało. Jacek Wołoszyn, Katolicki Uniwersytet Lubelski, Instytut Pamięci Narodowej w Lublinie. Przyjmując dzieje ratusza w okresie II wojny światowej, trzeba powiedzieć o dwóch okresach. Pierwszy to jest wrzesień 1939 i lipiec 1944 roku. To są dwa momenty, w których budynek ucierpiał najbardziej. 9 września 1939 roku to najcięższe bombardowanie miasta, przede wszystkim jego centrum.
Część historyków skłania się, jeżeli chodzi o powody, mówiąc o jednym. Tutaj Plac Łokietka to było miejsce, w którym krzyżowały się najważniejsze trasy komunikacyjne w Polsce. Wschód, zachód, północ, południe. Stąd atak na centrum miasta był jakby przewidywalny. Zresztą też tutaj miasto Miasto było wtedy oblężone przez uciekinierów z różnych części państwa. Prawdopodobnie nawet w tym momencie liczba mieszkańców wzrosła do około miliona. Miasto było pełne. Stąd też i liczba ofiar, ale też i wielkość zniszczeń, bo o ile główny budynek od strony krakowskiego przedmieścia i placu Łokietka nie został znacznie zniszczony, Spadła bomba, która przebiła sufit od dachu do piwnicy, o tyle najbardziej ucierpiało północne skrzydło od strony dzisiejszej ulicy Bajkowskiego i od strony ulicy Nowej, czyli tej górnej części lubartowskiej.
I na schodach, dźwigając potężny ciężar, dostał zawału serca i zmarł. Trzydziestoparoletni pan mężczyzna usierdzał z kilkoma dziećmi. Te budynki żyją, a my jeszcze musimy podchodzić nawet w tych detalicznych sprawach organizacyjnych z pewnym szacunkiem do tego miejsca, bo wiemy, co tutaj miało miejsce, jakie osoby tutaj funkcjonowały, które zginęły też, prawda, nawiązując choćby do II wojny światowej, więc te budynki też żyją. Wkraczamy do sali obrad, gdzie też czujemy historię. Mamy tutaj paletę zasłużonych dla miasta Lublin honorowych obywateli.
Mamy tutaj także przewodniczących Rady Miasta Lublin ostatnich kadencji. Jest także na obrazie pan Mor, patron rządzących i polityków, więc taka symbolika miejsca. Tomasz Mor. I to jest dawna nawa. Historia oczywiście dotycząca karmelitów bosych, spalenia kościoła i później budowy w pierwszej połowie XIX wieku magistratu. Historia miejsca jest długa. Historia miejsca jest długa, ponieważ ten teren, na którym stoi dzisiejszy ratusz na początku wieku XV stał się częścią terenów Szpitala Świętoduskiego.
W każdym razie mniejsze tu w tym momencie o właścicieli, istotniejsze rzeczy zadziały się właśnie w roku 1824. Bo wtedy książę-namiestnik Józef Zajączek będąc w Lublinie wyraził życzenie, tak to jest w źródłach opisane, aby te właśnie z walizka gmachów pokarmelickich zakupić i przekształcić na ratusz dla miasta Lublina. Wyceniono całe gmachy na 63 530 złotych i 12 groszy. Tej wyceny dokonali taksatorzy związani właśnie z Komisją Województwa Lubelskiego i z instytucjami rządowymi. Ta cena nie zadowoliła właścicieli. Jan Antoni Dobek bardzo wyraźnie argumentował, że po pierwsze taksatorzy przyjęli zbyt niskie i obrachunkowe wartości Łokcia Muru i nieprawidłowo jego zdaniem zinwentaryzowali obiekt, a co więcej zaznaczał, że gmachy w mieście wojewódzkim w najpiękniejszym oraz najcylniejszym miejscu są położone, a zatem cena powinna być większa.
Dyskusje trwały prawie dwa lata i ostatecznie dopiero w lutym 1826 roku doszło do zgody pomiędzy Janem Antonim Dobkiem a władzami wojewódzkimi, Komisją Województwa Lubelskiego. 21 marca 1826 roku Książe namiestnik zaakceptował tą wstępną umowę i ostatecznie 7 czerwca 1826 roku za 100 tysięcy złotych nabyto gmachy dla miasta Lublina. Nazywam się Edyta Dąbrowska-Majek, jestem pracownikiem Wydziału Organizacji Urzędu, na chwilę obecną administratorem budynku ratusza. Patrząc na historię tego budynku, dzieją się tutaj różne rzeczy. Strażnicy w nocy opowiadają, znaczy po dyżurach nocnych opowiadają, że nawet są duchy w tym budynku, bo czasem się jakieś drzwi otworzą albo zamkną, gdzie nikogo nie ma.
Właśnie fakt, że w takim sąsiedztwie mieli pracować i z tego właśnie powodu przez dłuższy czas nie chciano się do tego obiektu przenieść. 22 czerwca 1826 roku, czyli dwa tygodnie po nabyciu, generał Lubowiecki zażądał, żeby Urząd Municipalny wprowadził się już do zakupionych gmachów, wyznaczył termin 1 lipca tego roku, ale prezydent miasta twierdził, że nie jest to możliwe, bo podziemia są napełnione rozmaitymi gadami i trupami, najnieprzyjemniejsze ekshalacje sprawującymi. Ekshalacje, czyli wyziewy. No a później generał Lubowiecki odpowiadał prezydentowi miasta, że dotychczasowi lokatorowie tego gmachu, bo budynki były częściowo użytkowane, nie obawiają się ani trupów, ani gadów, ani też zawalania się murów, a nadto, pomimo szkodliwych jakoby wyziewów, o których Urząd Municipalny wspomina, ciągle w dobrym stanie zdrowia zostają.
I wiele, wiele innych drobnych, mniej lub bardziej, ale też ciekawych elementów, takich jak na przykład malowidła, które są z 67 roku na drugiej kondygnacji ratusza namalowane przez Eugeniusza Kwerko w sali 24 na korytarzu, przedstawiające Lublin w momencie 650-lecia lokacji, bo taka była właśnie okazja. Tak, jesteśmy na poziomie minus jeden. Tu jest barek. On jest czynny w dniach sesji Rady Miasta, a czasem te debaty są długie. Każdy może skorzystać z tego barku, który tutaj jest tego dnia. I mamy też tutaj takie zaplecze organizacyjne. Tutaj mamy jeszcze takie pomieszczenie, gdzie może to być zaskakujące, ale szkolą się urzędnicy i tu jest sala komputerowa.
Drugie wejście było po stronie lewej tegoż właśnie portyku, bo na samym środku była wartownia. A dodatkową jeszcze ciekawostką był fakt, że w osi od strony ulicy Nowej, mniej więcej w połowie budynku ówczesnego ratusza, była brama przejazdowa na dziedziniec. Więc w miejscu, gdzie było wcześniejsze prezbiterium kościoła. Na drugim piętrze budynku od strony krakowskiego przedmieścia było mieszkanie prezydenta. Była to też cecha charakterystyczna dla tych wszystkich budynków ratuszowych Królestwa Kongresowego, bowiem wszystkie właśnie takie obiekty miały mieć mieszkania służbowe dla burmistrzów, prezydentów miast, w zależności od wielkości miasta. I tych mieszkań służbowych też projektowano całkiem sporo również dla innych osób, które
Tam właśnie, za biurem Rady Miasta, tam co w ogóle runął budynek. A tutaj te ściany zostały, tak. Rok 1944 to był jakby już ostateczny koniec istnienia tego starego ratusza, bowiem w trakcie walk o miasto Niemcy zamienili może nie tyle w samą twierdzę, co w punkt oparcia. Bardzo szybko wojska sowieckie przełamały pierwszą linię obrony i weszły do miasta. Od strony Lubartowa tutaj wzdłuż ulicy Lubartowskiej, od strony też mostów na Bystrzycy, Zamojską w górę, także ostateczne walki jakby trwały tutaj już w samym śródmieściu, bo to był plac Łokietka, Stare Miasto, Lubartowska, Królewska i krakowskie przedmieście do placu Litewskiego, plus jeszcze oczywiście od strony właśnie Alei Racławickich.
I właściwie na to natknęły się czołgi sowieckie, idące od strony Bystrzycy i przez ulicę Zamojską, ale nie wiemy, czy one miały wpływ na zniszczenie samego ratusza, wiemy tylko, że zostały zniszczone kamienice przy ulicy Królewskiej, bo w jedną z nich po prostu wjechał czołg i ona się zapaliła. To są właśnie te zdjęcia ratusza. To już nieistniejące. To nieistniejące od ulicy Świętodruskiej, od Bajkowskiej obecnej. To są zdjęcia pochodzące, prawdopodobnie zrobione przez Niemców, zaraz po ich wejściu do miasta. One pochodzą ze zbiorów pana Marka Gromaszki, więc dzisiaj mamy tutaj pustkę. To jest po prostu
Ale w znacznym stopniu Ignacy Kędzierski przekształcił wnętrze. Stworzył z budynku ratusza budynek użyteczności publicznej godny tego miana. A zrobił to w taki sposób, że na osi wejścia zaprojektował monumentalną klatkę schodową. To również w tym czasie została zaprojektowana na parterze duża sala. Ta, która do dzisiaj służy jako sala obrad Rady Miasta. To była nowa kościoła, tak? To była część nawy kościoła, dlatego że dawna nawa kościoła to jest obecna sala Rady Miasta plus korytarz przy niej. Klatka schodowa jest w miejscu zachodniego ciągu kaplic. Widać powagę budynku, taki majestat. Schody są długie, aczkolwiek nie są męczące, łatwo się po nich wchodzi.
Ale czekamy też na inne rozwiązania. A właśnie jest dostęp dla niepełnosprawnych na pierwsze piętro. Już nie ma na razie. Ale tak jak Pani Edyta powiedziała, pracujemy nad tą dostępnością. Proszę zobaczyć te tabliki Braille'a, które się pojawiły kilka miesięcy temu. To też warto te małe kroki takiej pozytywistycznej pracy wykonać. Piękną rzeźbę. I nie mogę się powstrzymać, żeby nią nie zakręcić. Zawsze jak chodzę na górę, to kręcę tą wieżą. Poemat o mieście Lublinie. Autor Cieślak. Tutaj wchodzimy do kwestii reprezentacyjnych też w znaczeniu władz miasta. Będziemy mieli po prawej stronie kabinet pana prezydenta i tutaj przewodniczący rady.
Pani jest przewodniczący? Możemy zajrzeć? Proszę bardzo, tak. Jest pan przewodniczący? Nie ma. To jest gabinet przewodniczącego Rady Miasta Lublin. Też czuć historię. Dorota Bartoszczyk, dyrektor biura Rady Miasta. Pracuję w biurze Rady Miasta od 1 lipca 1991 roku. Oczywiście historię się czuję. No samo to, że wchodzi się do takiego budynku, które jest zabytkiem, no to już jednak to jest taka trochę inna ranga takiej budowli. Też pamiętam te pierwsze takie lata mojej pracy, kiedy jeszcze na przykład na korytarzach ratuszowych były takie czerwone chodniki na schodach. To jest ORP Lublin.
35. rocznica pierwszego podniesienia bandery. Okno okrętowe. Ma swoją nazwę. Bulaj. To jest oryginalne okno z naszego okrętu, wyjęte. Dobrze naoliwione. I teraz zamknij. Przekręcisz. Odkręcamy. Otwartość na mieszkańców Lublin. Zdzisław Niedrwała, Kancelaria Prezydenta Miasta Lublin. Okręt patronacki Miasta Lublin, okręt wojenny, transportowo-minowy. Bandera podniesiona 12 października 1989 roku. To był pierwszy z pięciu okrętów typu Lublin. Typu Lublin dlatego, że ten typ
To jest też jakby część więzi społeczeństwa Lublina lubelszczyzny z polskim morzem i z marnarką wojenną, która stoi na straży naszych morskich granic. I wchodzimy do gabinetu prezydenta miasta. Z perspektywy oczywiście pracownika urzędu, no to pierwsza myśl to jest szef, pan prezydent, prawda? To jest naturalne, to musimy powiedzieć. A oczywiście sam wystrój, no to tutaj ten słynny obraz, wjazd generała Zajączka do Lublina, to jest obraz, który powstał w 1826 roku. Niestety, po wojnie, ze względu na po prostu problemy finansowe, nie odbudowano tylnego skrzydła ratusza.
I do dzisiaj, można by powiedzieć, ten brak również daje się we znaki z punktu widzenia funkcjonowania tego obiektu, ponieważ ratusz jest stosunkowo mały, jeśli chodzi o potrzeby urzędu. I w moim przekonaniu faktycznie dobrym pomysłem byłoby, jeżeli dałoby się to Zrobić przywrócenie tylnych skrzydeł ratusza, odbudowanie ich w formie zewnętrznej takiej, jak to wyglądało w czasach Aleksandra Groffe. Oczywiście z nieco już inaczej stworzonym układem przestrzennym wnętrza. Dla mnie osobiście jednak miejsce pracy, miejsce odpowiedzialności, miejsce, które wymaga absolutnie poważnego podejścia do rzeczywistości, bo tutaj współodpowiadamy za to, co dzieje się na terenie całego miasta, więc pomimo piękna, pomimo tych odczuć, to jednak powaga sytuacji.
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Wydawało się, że o budynku lubelskiego ratusza wiadomo niemal wszystko. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że magistrat, który w obecnej formie powstał 200 lat temu w miejscu spalonego kościoła karmelitów, kryje jeszcze wiele tajemnic. Opowiemy między innymi o projektach, o tym, jak w umowach było zapisane, że nie można oszukiwać z materiałami, o tym, co robili cieśle zamiast budować gmach, a także o śladach po dawnych czasach, które nadal można odnaleźć - to wszystko w audycji Magdy Grydniewskiej "O tym, jak lubelski ratusz budowano".