Magda Grydniewska "O tym, jak lubelski ratusz budowano"
Wydawało się, że o budynku lubelskiego ratusza wiadomo niemal wszystko. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że magistrat, który w obecnej formie powstał 200 lat temu w miejscu spalonego kościoła karmelitów, kryje jeszcze wiele tajemnic. Opowiemy między innymi o projektach, o tym, jak w umowach było zapisane, że nie można oszukiwać z materiałami, o tym, co robili cieśle zamiast budować gmach, a także o śladach po dawnych czasach, które nadal można odnaleźć - to wszystko w audycji Magdy Grydniewskiej "O tym, jak lubelski ratusz budowano".
Jeden, ten najstarszy, opracował Jan Stąpf, budowniczy generalny Dróg i Mostów, a ostatni z tych projektów opracował Aleksander Groffe, również jeden z centralnych urzędników budowlanych ówczesnego Królestwa Polskiego. I ten projekt Aleksandra Groffe został zrealizowany. Czyli ten projekt, który widzimy dzisiaj, gdy widzimy ratusz. Budynku jednowierzowego z ryzalitem pośrodku, siedmioosiową fasadą. Zdecydowano się rozebrać część klasztoru i część kościoła. Rozebrano wschodni rząd kaplic, rozebrano dzwonnice. Ta struktura kościoła, można by powiedzieć tak obrazowo, trochę zniknęła w bryle nowego ratusza. I jakkolwiek może się ta bryła i wystrój elewacji wydawać stosunkowo spokojny, surowy,
To trzeba też zaznaczyć, że jest to bardzo harmonijny obiekt. Harmonijny dlatego, że jak wynika z analizy elewacji frontowej tego budynku, Aleksander Graffe posłużył się tutaj znanymi od starożytności zasadami komponowania budowli, przede wszystkim tzw. złotym podziałem. To jest taki podział odcinka, w którym część dłuższa ma się do krótszej w taki sposób, jak całość do tej części dłuższej. Jest to liczba niewymierna, mniej więcej około 1,618. I co ciekawe, nie było to wcale takie proste, dlatego że miał pewne elementy zastane. Fasada kościoła karmelickiego to jest obecna wschodnia część fasady ratusza, czyli od strony Bramy Krakowskiej. Natomiast mury zespołu klasztornego zachowały się właściwie w całej frontowej części ratusza.
Czyli to, co widzimy, fasady ratuszowe, to jest zupełnie nowa kompozycja. Nie został tutaj żaden fragment architektury kościoła karmelitów, natomiast pozostały ściany. Też interesującym wątkiem jest fakt, że Groffe projektował wieżę murowaną, natomiast już w trakcie budowy wspólnie z Jakubem Hemptlem uznali, że jednak mury kościoła są trochę zbyt delikatne, zbyt nadwątlone, w związku z czym wieża uzyskała konstrukcję drewnianą. No i z tego też powodu wieża uległa zniszczeniu w 1944 roku, kiedy spłonęła. I dzisiaj ta najwyższa część wieży jest odtworzona w okresie tuż powojennym. No i tutaj jest prawdziwa biwnica. Tak, dlatego zaprosiliśmy do tej drugiej strony, gdzie czuć tą historię nawet, dosłownie.
Aleksander Groffe musiał po prostu doprojektować taką salę. I kiedy analizujemy ten rysunek, te właśnie odpowiednie zdaniem Groffego proporcje, to znowu stosunek złotego podziału. Sali jednak nie zrealizowano, dlatego że koszty będą zbyt duże, bo tego rodzaju wiązania dachowe będą wymagały użycia większej ilości żelastwa. W związku z czym po prostu tylko i wyłącznie powiększono sale, które miały powstać, ale nie podniesiono ich wysokości. Prace trwały wolniej niż chcieli tego inwestorzy. Kłótnie o różnego rodzaju naprawy, nie do końca wykonanych właściwie elementów. Ostatecznie prace w mniejszym czy większym zakresie można uznać, że zostały zakończone w roku 1829-30 i w tym czasie już Urząd Municipalny rozpoczął funkcjonowanie w Nowym Ratuszu.
Tutaj widać też, że żadnych szans na przeżycie lub niewielkie szanse na przeżycie miały osoby, które znajdowały się w tym czasie w tym skrzydle. To jest już lipiec 1944 roku. Wtedy budynek doszczętnie spłonął od ostrzału artyleryjskiego. Została skorupa, a wnętrze się wypaliło. Później Ignacy Kędzierski, który od kwietnia 1948 roku nadzorował odbudowę ratusza, bo on też ją przygotował, projekt architektoniczny. Przyjął, że pozostawiamy tą zewnętrzną strukturę ratusza, odbudowujemy tak, jak zaprojektował to w XIX wieku Goffe i w tym momencie zostawiono klasycystyczną bryłę, odbudowano portyk wejściowy, natomiast zupełnie przebudowano i dostosowano już do potrzeb współczesności wnętrza ratusza.
I do dzisiaj, można by powiedzieć, ten brak również daje się we znaki z punktu widzenia funkcjonowania tego obiektu, ponieważ ratusz jest stosunkowo mały, jeśli chodzi o potrzeby urzędu. I w moim przekonaniu faktycznie dobrym pomysłem byłoby, jeżeli dałoby się to Zrobić przywrócenie tylnych skrzydeł ratusza, odbudowanie ich w formie zewnętrznej takiej, jak to wyglądało w czasach Aleksandra Groffe. Oczywiście z nieco już inaczej stworzonym układem przestrzennym wnętrza. Dla mnie osobiście jednak miejsce pracy, miejsce odpowiedzialności, miejsce, które wymaga absolutnie poważnego podejścia do rzeczywistości, bo tutaj współodpowiadamy za to, co dzieje się na terenie całego miasta, więc pomimo piękna, pomimo tych odczuć, to jednak powaga sytuacji.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Wydawało się, że o budynku lubelskiego ratusza wiadomo niemal wszystko. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że magistrat, który w obecnej formie powstał 200 lat temu w miejscu spalonego kościoła karmelitów, kryje jeszcze wiele tajemnic. Opowiemy między innymi o projektach, o tym, jak w umowach było zapisane, że nie można oszukiwać z materiałami, o tym, co robili cieśle zamiast budować gmach, a także o śladach po dawnych czasach, które nadal można odnaleźć - to wszystko w audycji Magdy Grydniewskiej "O tym, jak lubelski ratusz budowano".