Magda Grydniewska "O tym, jak lubelski ratusz budowano"
Wydawało się, że o budynku lubelskiego ratusza wiadomo niemal wszystko. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że magistrat, który w obecnej formie powstał 200 lat temu w miejscu spalonego kościoła karmelitów, kryje jeszcze wiele tajemnic. Opowiemy między innymi o projektach, o tym, jak w umowach było zapisane, że nie można oszukiwać z materiałami, o tym, co robili cieśle zamiast budować gmach, a także o śladach po dawnych czasach, które nadal można odnaleźć - to wszystko w audycji Magdy Grydniewskiej "O tym, jak lubelski ratusz budowano".
No budynek jest z duszą, jest specyficzny, jest stary. Przejdźmy do tych piń. Pani medycynka poproszę, żeby nam otworzyła te pomieszczenia. Więc przejdźmy najpierw tutaj, od tej strony piwnicznej, a później pójdziemy od drugiej strony. Tam, gdzie możemy wejść, to oczywiście zapraszamy. Jakub Hempel po wstępnych oględzinach stwierdził, że mury są trwałe, nadają się do wykorzystania, więc częściowo ostatecznie gmachy zostały jeszcze przed rozpoczęciem remontu części spalonej wykorzystane na pomieszczenia urzędu, ale rozpoczęto od wywiezienia zwłok i trumien z krypt dawnego kościoła. Był to jeden z takich właśnie elementów, które nie podobały się na początku urzędnikom municypalnym.
Więc być może poziom piwnic nie był kiedyś poziomem piwnic. Tu jesteśmy na poziomie nam najniżej dostępnych jednak w ratuszu pomieszczeń. Jest to część, która kiedyś była częścią klasztoru. To się zachowało i nawet ostatnio z dyrektorem Moncikiem chodziłam tutaj i on stwierdził, że to jest faktycznie ta najstarsza część, nieprzebudowana. Rozpoczęto już konkretyzowanie prac projektowych związanych Dwa z nich opracował Jakub Hempel, starszy już wówczas człowiek, będący wówczas budowniczym wojewódzkim lubelskim.
Entreprenerowie obowiązują się dostarczać materiały nowe w dobrym gatunku, to jest drewno suche i zdrowe, wapno dobre w kamieniach, niezlasowane, cegłę dobrze wypaloną i miarę przepisami oznaczoną trzymającą, czyli również nie za mała ta cegła miała być, i tak dalej, i tak dalej. Czyli musiało się zdarzać wówczas, że... Oczywiście, że się zdarzało. I w tej fabryce, jak to wówczas określano, też się tak zdarzało. Jakub Hempel, który jako budowniczy wojewódzki miał między innymi w ramach swoich obowiązków też nadzór nad jakością materiałów budowlanych, cały czas zwracał uwagę na to, że nie do końca jest tak, jak być powinno.
Na przykład 25 czerwca 1828 roku wskazywano, że nie ma właściwego postępu przy budowie dachu, bowiem nie było jeszcze ani belków, ani wiązania dachu. 11 sierpnia Jakub Hempel z kolei narzekał, że wieża już powinna być skończona, a jeszcze nie jest pokryta blachą, w salach brakuje podłóg, a okna i drzwi są bez okuć. Problemem była właśnie jakość materiałów. Hempel skarżył się, że drewno jest niewłaściwe, że drewno jest zbyt świeże, w związku z czym konstrukcja dachowa się paczy. No a poza tym była cała masa problemów z wykonawcami. Na przykład 18 września 1828 roku piece stawiano, ale według Hempla zbyt wolno. Ściąga się do zimowej chwili, gdzie żadnej trwałości piece nie będą mieli.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Wydawało się, że o budynku lubelskiego ratusza wiadomo niemal wszystko. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że magistrat, który w obecnej formie powstał 200 lat temu w miejscu spalonego kościoła karmelitów, kryje jeszcze wiele tajemnic. Opowiemy między innymi o projektach, o tym, jak w umowach było zapisane, że nie można oszukiwać z materiałami, o tym, co robili cieśle zamiast budować gmach, a także o śladach po dawnych czasach, które nadal można odnaleźć - to wszystko w audycji Magdy Grydniewskiej "O tym, jak lubelski ratusz budowano".