Mentionsy Mentionsy
Polityka Insight Podcast
Polityka Insight Podcast

Rekonstrukcja rządu, dekonstrukcja koalicji | Nasłuch

09.07.2025 ·39 min 41 s

W dzisiejszym odcinku Joanna Sawicka i Andrzej Bobiński dyskutują o odroczonej rekonstrukcji rządu, o kolejnych rundach rozmów oraz o oczekiwaniach i żądaniach partii koalicyjnych. Zastanawiają się, jak rekonstrukcja będzie wyglądać od strony strukturalnej, czyli które ministerstwa znikną i personalnej, czyli którzy ministrowie stracą posady. I czy całe przedsięwzięci poprawi notowania rządu Donalda Tuska. Zapraszamy!

Jan, no może najpierw opowiedzmy sobie po co ta cała rekonstrukcja i dlaczego akurat koniecznie teraz i czy rzeczywiście teraz? No nie tak zupełnie teraz, bo dzisiaj dowiedzieliśmy się, że na wniosek Szymona Hołowniej, który zgłosił go wczoraj, planowana na 15 lipca rekonstrukcja zostanie jednak przesunięta i zostanie ogłoszona 22 lipca, więc mamy jeszcze prawie dwa tygodnie. Ale o tym, że w tym czasie właśnie odbędzie się rekonstrukcja, to widzieliśmy od dawna. Premier po raz pierwszy poinformował o tym chyba w lutym, mówiąc, że czeka nas też odchudzenie rządu. I premier czekał na wybory prezydenckie, bo pierwsze nie chciał tego robić w kampanii, a po drugie liczył się ten wynik wyborów prezydenckich, bo od niego zależało to, jakie będą cele, jaka będzie dalsza strategia i co ten rząd będzie mógł i chciał dalej robić.

Więc wydarzenie było planowane, ale jest też rządowi Tuskowi potrzebne. Wybory prezydenckie zostały przez reprezentanta Koalicji Obywatelskiej przegrane, obóz władzy jest w zdecydowanej defensywie i bardzo, bardzo potrzebuje nowego otwarcia. I ta rekonstrukcja ma być nowym otwarciem, ma pokazać, że ten rząd ma jeszcze coś do zaoferowania, że będzie potrafił rządzić, przeprowadzać kluczowe ustawy. Rozumiem, że Donald Tusk będzie chciał też pokazać, jakie są cele rządzenia na najbliższe dwa lata w tej trudnej sytuacji politycznej, w której prezydent będzie przeciwnikiem rządu. Myślę, że premier robiąc tę rekonstrukcję postawił sobie kilka celów. Pierwszym z nich jest usprawnienie działań, skumulowanie władzy w kluczowych ośrodkach, przekazanie jej do osób, którym ufa, którzy są sprawni i sprawczy, po to, żeby w tych najważniejszych ośrodkach rzeczywiście móc...

Teraz prawdopodobnie większość z tych najważniejszych dla energetyki spraw... znajdzie się w jednym resorcie. Więc to usprawnienie władzy, żeby wreszcie zaczęła dowozić w najważniejszych obszarach jest pierwszym najważniejszym celem. Drugim celem jest po prostu odchudzenie rządu. Rząd w tym momencie ma 26 ministrów plus premiera. Ma około setki wiceministrów. Był tworzony na prędce, szybko, w trudnej sytuacji, w której cztery duże partie próbowały się ze sobą dogadać. A premier Tusk dał im w sumie chyba zaskakująco dużo pola. Pozwolił, żeby każdy z koalicjantów wprowadził co najmniej jednego, a czasami dwóch, a czasami trzech przedstawicieli swojej partii do każdego resortu. I efektem jest to, że ten rząd jest bardzo, bardzo duży. Ale efektem tego też jest to, że w każdym ministerstwie mamy ministra i jakichś kluczowych wiceministrów.

Często to są po prostu osoby z tej samej partii, którzy pełnią najważniejsze funkcje. oraz tych wiceministrów mniej ważnych, z mniejszymi kompetencjami i którzy mają mniejszy dostęp do ucha ministra i którzy po prostu odgrywają mniejszą rolę i można by pewnie w każdym ministerstwie czy w większości znaleźć takich, których dymisje nie zmienią bardzo wiele w pracy danych resortów. Trzeci cel, który myślę, że Donald Tusk chciał zrealizować tą rekonstrukcją, to było ukrócenie władzy koalicjantów. Większa kumulacja władzy właśnie w obozie Koalicji Obywatelskiej i przeformułowanie rządów w ten sposób, żeby dać mniej przestrzeni koalicjantom, których spory, emocje, kłótnie blokowały wprowadzanie wielu ustaw do tej pory. Myślę, że póki co, jak obserwujemy te negocjacje między liderami koalicji, to wiele wskazuje na to, że to się premierowi nie uda, ale myślę, że ten cel musiał mu przyświecać od początku.

No i ostatni cel to nowe otwarcie właśnie o tym, co już mówiłam, ale też zmiany komunikacyjne. Pokazanie jakiejś opowieści nowej, pokazanie jakiejś wizji, to też nie mam pewności, to się okaże tego 22 lipca, czy premierowi się uda przedstawić nową opowieść, ale zmiany komunikacyjne przynajmniej częściowo widzimy już teraz, to znaczy 20 czerwca został powołany rzecznik rządu Adam Szłapka i chociaż nie widzimy jakichś takich gigantycznych zmian strategii komunikacji, nie widzimy też, żeby rząd... zyskiwał jakąś przewagę narracyjną w stosunku do swoich przeciwników politycznych, no ale myślę, że samą działalność Adama Szłapki jako rzecznika trzeba odnotować, trzeba zauważyć, myślę, że nawet pochwalić, bo jest bardzo aktywny, zaangażowany i tutaj jest już teraz pewna zmiana na plus. Podpisując się obiema rękami pod celami, które wymieniłaś, to ja bym trochę wrzucił takie dwa makrocele, które trochę zbierają różne wątki z tego, co mówiłaś.

No i oczywiście do tego nowego Ministerstwa Energii zostaną przeniesione kompetencje obecnego Ministerstwa Przemysłu, którym zarządza Marzena Czarnecka i tutaj prawdopodobna jest też jej dymisja. Jeżeli mówimy o gospodarce i energetyce, ważną kwestią, o której też chciałam powiedzieć, jeśli chodzi o to, co się prawdopodobnie wydarzy, to jest przesunięcie Ministerstwa Aktywów Państwowych pod kancelarię premiera. Przez przesunięcie pod, rozumiemy, bardziej rozwiązanie i przeniesienie nadzoru nad spółkami. pod jednego ze sekretarzy stanu Kancelarii Premiera. W ogóle wydaje mi się, że kolejna taka zmiana, poza tym super resortem albo po prostu resortem gospodarczo-rozwojowym i Ministerstwem Energii, to wydaje mi się, że też będzie wzmocnienie Kancelarii Premiera, gdzie mogą przyjść też inne kompetencje.

Myślę, że to też jest jeden z celów, jeden z pomysłów na to, jak lepiej funkcjonować, jak lepiej zarządzać, wytworzyć tą sprawczość, to znaczy scentralizowanie pewnej władzy w rękach samego premiera i w rękach jego kancelarii. Tak i co się z tym wiąże, to jak już powiedziałaś likwidacja Ministerstwa Aktywów Państwowych, ale też likwidacja zapewne Ministerstwa Rozwoju i dymisja dwóch ministrów stojących obecnie na ich czele. Jeżeli chodzi o te inne obszary pracy rządu, to z tego co słyszymy nie będzie tej planowanej konsolidacji czy połączenia nauki z cyfryzacją. Prawdopodobna jest połączenie Ministerstwa Sportu. z którymś z ministerstw i tutaj w grę wchodzi albo kultura, albo edukacja. Z tego, co wiem, decyzji jeszcze nie ma, a w każdym razie my jej nie znamy.

No i ważną kwestią w kontekście rekonstrukcji, a przede wszystkim odchudzania składu rządu, to będzie dymisja wszystkich ministrów bez teki, czyli takich ministrów, którzy zarządzają jakimś obszarem, ale nie mają pod sobą de facto resortu. Jest ich obecnie w rządzie kilkoro. To jest na przykład Marzena Okła-Drewnowicz, odpowiedzialna za kwestie seniorów, czy Kotula za równość. Podsumowując, rozumiem, że to, czego możemy się spodziewać, to jest rzeczywiście zmniejszenie liczby ministerstw, to jest utworzenie dwóch nowych resortów na bazie tych, które już teraz istnieją, to jest wzmocnienie Kancelarii Premiera i przeniesienie tam niektórych funkcji zarządczych. Nie wiemy, co się wydarzy z polityką europejską, czy ona zostanie w Kancelarii Premiera, czy pójdzie do MSZ-u. Ja bym się spodziewał, że pójdzie do MSZ-u. Więc to są mniej więcej te nowe instytucje.

Jest ambitna, dobrze pracuje w Ministerstwie Rodziny, gdzie już ma tak naprawdę za sobą dowieziony ten najważniejszy projekt u niej, czyli Babciowe. Jest taką jasną twarzą Platformy Obywatelskiej, która mogłaby tak wizerunkowo coś w tym rządzie zmienić, natomiast to jest jakiś taki mój luźny pomysł, nie słyszałam o tym i nie mam też wiedzy, gdzie ona mogłaby pójść, ale spodziewam się jakiegoś tego typu ruchu 22 lipca. No dobrze, Jan, no to na koniec pytanie ze 100 punktów. Ta rekonstrukcja, jeżeli się powiedzie, jeżeli mniej więcej będzie tak wyglądała, tak jak sobie rozmawiamy, może nie jest to 10 na 10, ale z perspektywy rządzących powiedzmy jest to jakieś takie 7 na 10. Pytanie tak naprawdę brzmi, czy to coś zmienia. To znaczy, czy patrząc na to, w jakim stanie w tym momencie jest koalicja, Platforma Obywatelska, premier Donald Tusk, czy te zmiany, czy ten reset rzeczywiście może doprowadzić do tego,

że zmieni się atmosfera wokół tego rządu, bo o tym mało rozmawialiśmy, ale jest to dla mnie oczywiste, atmosfera wokół tego rządu jest fatalna. Notowania są słabe, premier jest niepopularny, polityka komunikacyjna jakkolwiek, jak wskazywałaś, stara się jakoś podnieść, ale na razie jednak mimo wysiłków i sympatycznego usposobienia Adam Szopka nie dowozi i prawdopodobnie też bardzo ciężko, żeby dowiózł w przeciągu tygodnia czy dwóch. Natomiast to nie jest tak, że nagle odwróciło się postrzeganie tego rządu albo wszyscy zaczęli z zapartym tchem patrzeć na to, co rząd proponuje. No i wreszcie rząd, tak jak też chyba wskazałaś we wcześniejszej swojej wypowiedzi, przegrywa bitwę narracyjną, to znaczy obskakuje straszem bęckim, mówiąc potocznie w mediach społecznościowych.

No więc ja to widzę mniej więcej tak. Są trochę trzy scenariusze. Jeden jest taki, że to jest już nie do uratowania. To znaczy, że ten rząd ma tak słabe notowania, że jest w tak fatalnym stanie, że cokolwiek by się nie wydarzyło, to nic się nie zmieni. To znaczy, że tu nie ma wyjścia z tej sytuacji, błędy zostały popełnione wcześniej, internet się zmienił, emocja się zmieniła, wybory zostały przegrane i to jest początek końca, a wręcz nieodzowny początek końca. Drugi scenariusz jest taki, że może rzeczywiście Teraz, tak jak rozmawiamy, tu jest popełniany błąd. To znaczy, tu był potrzebny wielki reset. Wywrócenie wszystkiego do góry nogami. Nie wiem, zmiana premiera. Kompletna reorganizacja rządu. Jakiś zasadniczy, olbrzymi wstrząs, który by zmienił tą historię.

jakoś zmobilizować, w związku z czym trzeba teraz doprowadzić do pewnej korekty, uporządkowania, uspokajania nastrojów, skonsolidowania tej koalicji, a następnie przygotować się i ja bym się tego spodziewał do jakiegoś kolejnego ruchu, który zgadywałbym będzie mniej więcej 15 miesięcy przed wyborami, albo zaczną się te ruchy 15 miesięcy, więc to jest takie okienko 15-12 miesięcy do wyborów, I tu może dojść właśnie do większej zmiany, nowych twarzy, ewentualnej zmiany premiera, na przykład Narodosława Sikorskiego i że trochę to jest historia o tym, że jakby teraz dokonać wielkiej zmiany, to ona mogłaby się dosyć szybko szczerpać i w sumie byśmy wrócili do punktu wyjścia. Więc teraz jest właśnie uspokojenie, a następnym ruchem jest albo musi być jakaś zmiana, która da perspektywę na odwrócenie trendów i powalczenie w wyborach.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.