Odcinek 139 - Nimrodel ukoi nasze smutki
Dziś usłyszymy zapomnianą pieśń w zapomnianym języku. Drużyna pierścienia ukryje się ostatecznie przed orkami z Morii ale czy będzie to bezpieczniejsze rozwiązanie? Zapraszamy na 139-ty odcinek podcastu - drugi z trzech poświęconych rozdziałowi Lothlorien.Wspieraj Gospodę na Patronite - https://patronite.pl/podzielonymsmokiemDołącz do Discorda - https://discord.com/invite/GTGN7Drg2T
Drużyna w zasadzie wchodzi do lasu, tak? W tym momencie zostawiliśmy ją poprzednio i posłuchajcie pierwszego fragmentu. Będzie to fragment, w którym jest też kawałek pieśni, ale tą pieśń jakby zajmiemy się nią troszkę osobno, więc najpierw krótki wstępik do tejże pieśni. Kiedy już wszyscy się przeprawili na drugi brzeg, rozsiedli się, odpoczęli i zjedli coś niecoś, wtedy Legolas opowiedział im wszystko, co o kraju Lorien przechowało się w sercach elfów z Mrocznej Puszczy, o słońcu i o gwiazdach, co świeciło nad łąkami u brzegu wielkiej rzeki, zanim świat cały zszarzał. W końcu umilkli i słuchali muzyki wodospadu przymrzącej łagodnie w mroku. Wodowi niemal zdawało się, że w szumie wody rozróżnia śpiew.
Czy słyszeliście głos Nimrodel? spytał Legolas. Zaśpiewam wam pieśń o dziewczynie, która nosiła to samo imię co potok Nimrodel, a mieszkała nad jego brzegiem przed wiekami. To piękna pieśń w naszym leśnym języku, ale w Rivendell ją śpiewają we wspólnej mowie. I cichym głosem, który ledwie wznosił się na trzyle z liści, zaczął... I słuchajcie, duży fragment pieśni przeczyta nam jak zwykle w takich sytuacjach zapraszany specjalny gość, czyli profesor J.R.R. Tolkien, autor tejże pieśni. Posłuchajcie. An elfen maid was of old a shining star by day. Her mantle white was hemmed with gold, her shoes of silver gray. A star was bound upon her brows, a light was on her hair.
Przynajmniej Frodo, bo to Frodo nam tutaj wszystko nazywa. Natomiast później głos przyjmuje Legolas, to będzie jego odcinek głównie. I spośród wszystkiego, co tutaj Legolas opowiedział, Frodo, bo Frodo jest naszym tutaj oczami i uszami, Frodo przekazał nam tylko o słońcu i gwiazdach nad rzeką. Tak, tylko tyle zapamiętam z tego, co mówił Legolas. Tak, nie ma tutaj za dużo szczegółów o tej całej krainie Lorien, więc znowu mamy taki zestawiony tutaj, no ale co o tym kraju Lorien się dowiedział? Dokładnie. Tak, więc my dowiemy się później. W ramach tego rozdziału jeszcze będą przekazywane nam informacje. Tak, no i też Frodo zauważa, że wydaje mu się, że W ramach szumu wody, która tam właśnie z wodospadu sobie spływa, słychać w nim też jakieś głosy, prawda?
Tak, słychać śpiew i wtedy Legolas przypomina sobie o piosence, o pieśni Nimrodel. Jest to właśnie nazwa zarówno potoku, jak i pewnej elfki, elfickiej księżniczki, można powiedzieć. I jest ono oryginalnie w ich języku, jak Legolosny mówi, w języku elfów leśnych. Jest to język, który różni się od Sindarinu. Dokładnie. Jest trochę różnic pomiędzy, przede wszystkim jeśli chodzi o akcentowanie. Do tego jeszcze też momentu dojdziemy, kiedy te języki się ze sobą zetkną. No i pieśń pod tytułem Nimrodel, albo tak jest tutaj przynajmniej w języku polskim, natomiast oryginalnie Lay of Nimrodel lub Song of Legolas, tak tytułował tę piosenkę Sam Tolkien.
No i przede wszystkim powstało bardzo dużo wersji, bo była wersja, W dalszej części analizy tej pieśni powiemy wam, o czym ona była. Ponieważ był to, wiemy, Jakby z późniejszych słów Legolasa dowiemy się, że jest to fragment dłuższej historii. Dlaczego Legolas więcej nie zaśpiewał też dowiemy się później. Natomiast na chwilę obecną wiemy na pewno, że to nie jest cała pieśń.
Tak, pieśń o Nimrodel mamy zakończoną i przechodzimy do kolejnego fragmentu bez żadnej przerwy, czyli nie opuszczamy żadnego fragmentu tekstu, chociaż opuściliśmy niektóre zwrotki piosenki w ramach czytania, ale one oczywiście są w tekście. Dobrze, i czytamy teraz drugi fragment, posłuchajcie. Głos Legolasa zadrżał. Pieśń się urwała. Nie mogę śpiewać więcej, powiedział. To tylko urywki, resztę zapomniałem. Pieśń jest długa i smutna. Mówi bowiem o niedoli, która spadła na Lothlorien, gdy krasnoludy zbudziły złe siły w górach. Ale krasnoludy nie stworzyły złych sił, odparł Gimli. Ja też tego nie mówiłem. Ze smutkiem, rzekł Legolas. Zło wszakże przyszło, a wówczas wiele elfów z rodu Nimrodel porzuciło swoje siedziby i wywędrowało.
No i widzicie, że Legolas przerywa pieśń i mówi, że nie pamięta, ale nie wiem, czy... Mówi też, że nie może, nie? Tak, że nie może, więc nie wiem, czy to po prostu te emocje jeszcze w porównaniu z tym dniem, kiedy, no nadal to jest ten dzień, kiedy stracili Gandalfa. Tak, tak, dokładnie. I sam mówi, że jest to smutna pieśń, mówi o niedoli elfów po przebudzeniu Balroga w Morii. Tak, tylko że tu pamiętajmy o tym, bo nazywanie Balroga Balrogiem nastąpiło dopiero teraz. Dopiero teraz oni wiedzą, że to był Balrog, prawda? Gdyby jakby opowiadał Legolas tą samą historię dzień wcześniej, to mówiłby o zgubie Durina, prawda?
Bo nie wiedzieli, że Balrog... Zguba Durina, czyli to, co obudzili krasnoludowie w podziemiach Morii, to był właśnie Balrog, prawda? Dopiero teraz wyszło na jaw po śmierci Gandalfa w zasadzie. Tak i to też nie jest tak, że ten Balrog wyszedł przed Morię i przestraszył elfów, tylko po prostu ta zła siła Zguba Durina przeciągała wielu orków I po prostu okolica stała się dużo bardziej no taka niebezpieczna. Ja myślę też, że elfowie wyczuwali, że coś tam jakaś siła się pojawiła, większa groza. Wszystko się łączyło. No i tutaj Legolas mówi, że krasnoludy zbudziły złe siły w górach. No i mówi prawdę. Mówi, że krasnoludy zbudziły. Tutaj od razu Gimil reaguje, że ale przecież to
Dokładnie. Dobrze. I wracając do tego, co mówi Legolas, wspomina wielkie drzewa w centrum miasta Lorien, w centrum Lorien. I mówi, że być może nadal tak samo mieszkają tam elfowie leśni i dalej. Że w ogóle są to jedno, a druga, że mieszkają na drzewach. Że są i że mieszkają wysoko w koronach drzew. Jest to ciekawe dla mnie, że Legolas nie wie. Tak, to mówiłem w poprzednim odcinku właśnie o tym, że te plemiona, znaczy dwie gałęzie plemienia elfów leśnych, czyli ta gałąź Lorien i gałąź z Mrocznej Puszczy, pierwotnie żyli bardzo blisko siebie i stanowili w zasadzie jedno plemię, ale później się rozdzielili, prawda? I ten moment rozdzielenia to była utrata wieści o drugich, tak jakby, nie?
O drugiej części, drugiej gałęzi. Tak, ale co jeszcze bardziej dziwne, to Gimli popiera pomysł Legolasa, że mieszkanie na drzewach tutaj jest jakby wskazane, co nie jest chyba typowe dla krasnoludów. Mamy doświadczenia z krasnoludami na drzewach z Hobbita, prawda, ale tam byli nie dlatego, że chcieli i byli z tego zadowoleni. Tak, po pierwsze to, że Gimli jako krasnolud popiera ten pomysł mieszkania na ziemi, a po drugie, że popiera coś, co robią elfowie. Powinien też być chyba z definicji przeciwny. Ale tutaj jest to uzasadnione. Gimil jeszcze raz spogląda w kierunku Doliny Dimril. I tu ważne słowo, co teraz powiedziałaś, Dolina Dimril.
Tam znaleźli właśnie potężne drzewa rosnące w kępie. Nie byli w stanie ocenić ich wysokości, ale Legolas bardzo jest na nie wejść. Chce zbadać ich wysokość i kształt. Tak, no on tu się czuje jak u siebie, tak? Jak leśny. I jeśli chodzi o te drzewa, które właśnie znaleźli, to to są oczywiście malorny. Czyli nazwa malorn. Natomiast tu w tym miejscu, właśnie w oryginale, jest użyta liczba mnoga od słowa mallorn, więc jeżeli czytaliście oryginał, to możecie was to zmylić, bo tu się dosyć intensywnie zmienia rdzeń, prawda? Więc mamy tu użyte słowo mellyrn. Tak, dokładnie. A jeśli chodzi o etymologię, to znowu z linderskiego Malt to złoto, a Orn to drzewo, czyli złote drzewa. Gold trees.
Natomiast Legolas to bardzo sarkastyczny, to nietypowe jak na Legolasa, zawsze taki grzeczny, ułożony, ale to jest dziwny elf, pamiętajcie, więc być może to jest właśnie przejaw dziwności, sarkazm. Tak, mówi, żeby sobie wykopał norkę, tylko szybko, bo orkowie przyjdą tu lada chwila. Ale to, no to jakby, no właśnie, możecie sobie spojrzeć do tekstu, żeby to wyłapać, ale no tutaj Piwin powiedział, że on nie umie spać na grzędzie. Tak, tak. Więc tak trochę przyczące tej tradycji, tradycji elfickiej, więc tutaj Legolas, no to możesz sobie wykopać. Tak, tak, dokładnie. Dobrze. Słuchajcie, dłuższy fragment przed nami, trzeci fragment dzisiejszego odcinka. Mamy długą analizę tego fragmentu. Posłuchajcie, co tu się wydarzy.
To rzekłszy Legolas zwinnie odbił się od ziemi i chwycił konaru wyrastającego z pnia wysoko nad jego głową. W tejże chwili z cienia korony w górze zabrzmiał niespodzianie głos. — Taro! — krzyknął rozkazująco. Legolas ustumiony i przerażony znalazł się natychmiast z powrotem na ziemi. Skulił się pod drzewem. — Stójcie! — szepnął towarzyszom. — Nie ruszać się i nie odzywać! Nad ich głowami ktoś roześmiał się z cicha, a potem drugi głos przemówił w języku elfów. Frodo trochę rozumiał, bo mowa lecznego ludu, mieszkającego na wschód od gór, podobna była do mowy używanej przez elfów na zachodzie. Legolas, zadarwszy głowę, odpowiedział w tym samym języku. — Co to za jedni? Czego chcą? — spytał Merry. — Elfy — odparł Sam.
— Czyż nie poznajesz głosów? — Tak, to elfy — powiedział Legolas. — Mówią, że tak głośno sapiecie, iż trafiłby was po ciemku z łuku. Sam co prędzej zasłonił usta dłonią. Ale mówią też, żebyście się ich nie bali. Od dawna zapowiedziano im nasze przybycie. Słyszeli mój głos jeszcze z tamtego brzegu Nimrodel i wiedzą, że należę do ich krewniaków z północy. Dlatego nie przeszkadzaj nam w przyprawie. Potem słyszeli moją pieśń. Teraz zapraszają mnie wraz z Frodem na górę, bo doszły ich słuchy o nim i o jego wyprawie. Reszta ma poczekać u stóp drzewa i czuwać, póki nie rozstrzygną, co dalej z nami zrobić. Tak, więc coś się dzieje, prawda? To jest to potencjalne zagrożenie, które jest wewnątrz tego lasu.
Legolas zaczął się wspinać, ponieważ taki miał właśnie, taki miał pomysł, ale w tym momencie głos z góry, prawda? I tutaj użyte jest słowo daro. Jest to sindarińskie słowo oznaczające stój, zatrzymaj się I jest to wołacz od czasownika stać. Pamiętajcie, już mówiliśmy o tym kilkukrotnie z Ryszardem Derdzińskim, jak był naszym gościem, że końcówka o na końcu wyrazu jest bardzo charakterystyczna, ponieważ jest to końcówka, którą przypisujemy wołaczowi za każdym razem. Czyli tak samo było właśnie W przypadku wcześniejszych słów pedo, słowo pedo, prawda, które oznaczało właśnie powiedz, to był napis na bramie Druina, prawda, napis na wejściu do Morii, pedo, powiedz, pedo mellon, powiedz przyjacielu, tak.
Ale reakcja Legolasa bardzo intensywna, nie? Na te słowa. Żeby wiedział, że tam jest tylko trzech gości na górze, to może by nie był tak wystraszony. Dokładnie, bo nie tylko zszedł, ale tak... Zaszachowało ich trzech elfów, tak? Skulił się pod drzewem, kazał reszcie zrobić to samo i wiedział, że znaleźli się w jakimś tam zagrożeniu, tak? Tak, myślę, że on był świadomy tego, jak... Niebezpieczni nawet, niezależnie od ilości, potrafią być, wiecie, lefowi byli na górze, tak, tamci, którzy wołali, to już jest przewaga ogromna, prawda, bo dosięgnięcie kogokolwiek z nich, zanim tamci by ich wystrzelali z łuku, było nierealne, więc jakby sprawa jest jasna. Tak, ale żeby tutaj trochę złagodzić atmosferę, rozlega się śmiech pierwszy. Tak. I tutaj mamy to słynne filmowe, tak głośno zapiecie, że mogliby was ustrzelić.
Tak, bo w podstawie nazw własnych ciężko stworzyć gramatykę. Tak, akcenty i tylko nazwy własne, więc to jest, można powiedzieć, rzadko dialekt, coś takiego. Tak, tak. Dobrze, i wracamy do tekstu, bo tutaj Mary za chwilę zadaje nam trochę takie dziwne pytanie. Jak na niego dziwne. Bo są w krainie elfów. Legolas opowiada o tym, że tu mieszkani elfowie, tak? Więc kto do nich krzyczy z góry po elfisku? Po elficku. No może Merry Nimrod w stanie tego poznać, chociaż ja nie wiem, czy język elfów jakikolwiek byłby w stanie być pomylony z jakimś innym językiem w Śródziemiu. Wydaje mi się, że nie. Tak. Nawet Sam się od razu zorientował, prawda? Że jakby... I tutaj nawet Sam znowu niefortunnie... Kasia, być może warto by było z całym szacunkiem dla Sama Samwise'a zacząć używać określenia Gumgee na jego... na tą osobę, postać.
Tak, to jest właśnie śmieszne. Sam reaguję często bardzo, bardzo prosto linijnie, prawda, bo jakby już jest za późno na zatykanie sobie ust. Ale powie, mówią, że no nie ma się co bać, są śledzeni i wiedzą o co chodzi w misji drużyny w Lothlorien. I skąd wiedzą? Eladan i Elrohir, czyli synowie Elronda, po naradzie zostali wysłani do Dziwnej Krainy i to właśnie tutaj zostali wysłani i przekazali wieści o misji Froda. Wiadomo, że wtedy jeszcze nie było wiadomo, ile będzie osobowa drużyna i tak dalej. W momencie, kiedy byli wysłani, wiadomo tylko było, że Frodo ruszy. Tylko Legolas i Frodo są zaproszeni na górę.
To jest końcówka tego momentu. Trochę dziwnie, że nie było w tym Aragorna, który jednak Tak, też się zdziwiam. Jest mocno powiązany z tym miejscem. Ale może oni jeszcze nie wiedzą, że Aragorn teraz przejął jakby dowództwo. Albo że jest, znaczy nie, powinni wiedzieć. Dobrze. Ostatni fragment, nie czytany przed przerwą. W ramach tego fragmentu opuszczono dla nich drapinkę. Najpierw szedł Legolas, potem oczywiście Frodo zasapany, a na koniec Sam. Niezaproszony. Samwise. Który wstrzymywał oddech dodatkowo, czyli bał się tych potencjalnych strzał po ciemku. No i wyjść na pomost. I tu jest jedna korekta tłumaczenia. Kasia, musiałabyś tutaj przytoczyć oryginał. Konary wyrastały z pnianiem, ale poziomo. Dalej jednak wyginały się ku górze. U wierzchołka zaś tworzyły splecioną z mnóstwa kołęzi koronę, a w niej hobbici udzielili drewniany pomost, czyli talan.
Nazywam się Haldir. Moi bracia Rumil i Orofin słabo władają waszą mową. Wiedzieliśmy, że macie tu przybyć, bo wysłannicy Elronda szli przez Lorien wracając schodami Dimrila do domu. Od wielu już lat nie słychać było nic o hobbitach, czyli niziołkach. Powątpiewałem nawet, czy jeszcze mieszkają w Śródziemiu. Z oczu wam dobrze patrzy, a że jest z wami elf z naszego plemienia, chętnie was ugościmy, spełniając prośbę Elronda, chociaż zazwyczaj nie pozwalamy obcym na przemarsz przez nasze ziemie. Dzisiaj jednak musicie nocować tutaj. Ilu was jest? Ośmiu, odpowiedział Legolas. Ja, czterech hobbitów, dwóch ludzi, z których jeden to Aragorn, przyjaciel elfów z ludu Westernesa.
Imię Aragorna, syna Arathorna, nie jest, Lothlorien, obce, odparł Hardir. Ma on łaski u naszej pani, a więc wszystko w porządku. Wyliczyłeś wszakże dopiero siedmiu. Ósmy jest Krasnoludem. Rzekł Legolas. – Krasnolud! – zawołał Haldir. – To gorzej. Od czarnych dni nie zadajemy się z krasnoludami. Nie mają wstępu do naszego kraju. Tego krasnoluda nie będę mógł wpuścić. – Ależ to zaufany Dalina z Samotnej Góry, przyjaciel Elronda! – odezwał się Frodo. – Elrond go wybrał na towarzystwa naszej wyprawy i słusznie, bo w drodze okazał się mężny i wierny. Elfy porozumiały się między sobą szeptem i zadały kilka pytań Legolasowi w swoim języku.
Dobrze, powiedział wreszcie Haldir. Zgadzamy się jakkolwiek niechętnie. Skoro Aragorn i Legolas zobowiążą się go pilnować i ręczą za niego, przepuścimy tego krasnoluda. Musi mieć jednak oczy zasłonięte opaską, wędrując przez Lothlorien. Ale dość tych rokowań. Wasi towarzysze nie powinni tam dłużej stać na zimę. Strzeżemy brzegów rzek, odkąd przed wieloma dniami zauważyliśmy wojska orków ciągnące z krajem gór na północ w stronę Morii. Na pograniczach lasów słychać wycie wilków. Jeżeli, tak jak powiadacie, idziecie z Morii, niebezpieczeństwo z pewnością ciągnie waszym tropem. Jutro o świcie. Trzeba stąd ruszyć dalej. Cztery hobbici mogą przyjść tutaj i spędzić noc z nami.
Ich się nie boimy. Na sąsiednim drzewie jest drugi talan. Reszta może się tam schronić. Ty, Legolasie, będziesz wobec nas odpowiedzialny za nich. Zawołaj, gdyby się coś działo. Krasnoruda, nie spuszczaj z oka. Tak, dłuższy fragment, większość to wypowiedź Haldira, prawda? Tak, ale też bardzo ciekawa. Poznajemy nowe plemię. I tutaj Haldir, wydaje mi się, że ze względu na Froda, przechodzi na wspólną mowę od samego początku. Mówi powoli i tłumaczy, że nie jest to jego naturalny język. I tu wyjaśnia, dlaczego oni się nie posługują, nie posługują się Westronem. Tak, mówi o tym, że większość elfów mieszka głęboko w Lothlorien i tylko ci, którzy zajmują się strzeżeniem, terytorium i przekazywaniem informacji potrzebują znajomości innych języków i są z nim jego bracia Rumil i Orofin, którzy właśnie w ogóle się Westronem nie posługują.
I co się dowiadujemy z wypowiedzi Haldira? Przede wszystkim, po pierwsze, stracili wiarę w istnienie ziołków, jeśli w ogóle wierzyli kiedykolwiek, że istnieje taki ludek. Tak, ale tutaj od razu pochwała, bo mówią, że dobrze patrzę im z oczu, hobbitom. Co uważam, że w ogóle się nie zdziwili, że sam... Właśnie miałem mówić, tak? Że tak jakby przyszli do porządku dziennego, że wbrew zaproszeniu jakby przyszło ich trzech, a nie dwóch, ale... Jak powiedzieli później, nie boją się hobbitów, więc chyba dlatego. A hobbici potrafią być groźni. No i tu mogą pozostać hobbici, a pozostali gdzieś indziej. Natomiast Legolas podaje ilość. Podaje ilość i podaje, że było ich ośmiu. No i podczas wymieniania skupia się przez chwilę na Aragornie, a Haldir potwierdza, że imię Aragorna jest znane zarówno jemu, jak i też potwierdza, że ma łaski u jego pani, tak to nazywa, prawda?
Ale co z ósmym, Kasia? I tutaj Legolas tak, o no dobra, powiem. Krzysztof mówi, że to krasnolud. To trochę przypomina mi Hobbita, moment, kiedy byli u Beorna, prawda? Też chciałam właśnie mówić o tym, że takie dawkowanie informacji. No i tutaj Legolas słusznie się obawiał, bo Haldir zmienia nastawienie i mówi, że nie wpuszczą krasnoluda, bo nie zadają się z krasnoludami od czarnych dni. Pytanie, co to znaczy? Co to są czarne dni? Tak, no w historii Śródziemia, przynajmniej w tej historii tutaj tych krain, co tutaj mamy do czynienia z nimi, czarne dni można nazwać dwukrotnie, nie?
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Maciej i Kasia przedstawiają gospodę i prezentują dzisiejszego gościa, Dorotę Szyc, specjalistkę od konserwowania papieru.
Maciej i Kasia pytają Dorotę o jej relację z dziełami Tolkiena i o jej ulubione cytat z jego prac.
Dorota opowiada o swoim wyborze miejsca na emeryturę i o swojej kolekcji książek Tolkiena, a następnie przejmuje temat Księdza Mazarbul.
Dorota opisuje swoje zadania jako pracownika archiwum i szczegółowo opisuje proces konserwacji papieru.
Rozmowa skupia się na konserwacji papieru i ewentualnych zniszczeniach Księgi Mazarbul. Analiza warunków zachowania papieru w Morii i propozycje metodyk konserwacji.
Rozdział poświęcony analizie pieśni o Nimrodel, jej historii i znaczeniu w Śródziemiu.
Podróżnicy opowiadają o języku Sindarin i języku leśnych elfów, analizując ich różnice i użycie.
Podróżnicy analizują scenę z wodospadem, w której Legolas opisuje spotkanie z elfami.
Zapraszamy na nasze konto w serwisie Patronite.
Drużyna budzi się wcześnie, Haldir i jego bracia prowadzą ich dalej. Frodo odczuwa uczucie, że nigdy nie usłyszy równie pięknej sceny jak ta z Nimrodel.
Drużyna wraca na ścieżkę wzdłuż Srebrnej Żyły, gdzie zauważają ślady orków. Haldir wezwał swojego współpleśnieca za potokiem, przerzucili się liną i kontynuują podróż.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Zapraszamy na nasze konto w serwisie Patronite."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dziś usłyszymy zapomnianą pieśń w zapomnianym języku. Drużyna pierścienia ukryje się ostatecznie przed orkami z Morii ale czy będzie to bezpieczniejsze rozwiązanie? Zapraszamy na 139-ty odcinek podcastu - drugi z trzech poświęconych rozdziałowi Lothlorien.
Wspieraj Gospodę na Patronite - https://patronite.pl/podzielonymsmokiem
Dołącz do Discorda - https://discord.com/invite/GTGN7Drg2T