Odcinek 139 - Nimrodel ukoi nasze smutki
Dziś usłyszymy zapomnianą pieśń w zapomnianym języku. Drużyna pierścienia ukryje się ostatecznie przed orkami z Morii ale czy będzie to bezpieczniejsze rozwiązanie? Zapraszamy na 139-ty odcinek podcastu - drugi z trzech poświęconych rozdziałowi Lothlorien.Wspieraj Gospodę na Patronite - https://patronite.pl/podzielonymsmokiemDołącz do Discorda - https://discord.com/invite/GTGN7Drg2T
Nazywam się Haldir. Moi bracia Rumil i Orofin słabo władają waszą mową. Wiedzieliśmy, że macie tu przybyć, bo wysłannicy Elronda szli przez Lorien wracając schodami Dimrila do domu. Od wielu już lat nie słychać było nic o hobbitach, czyli niziołkach. Powątpiewałem nawet, czy jeszcze mieszkają w Śródziemiu. Z oczu wam dobrze patrzy, a że jest z wami elf z naszego plemienia, chętnie was ugościmy, spełniając prośbę Elronda, chociaż zazwyczaj nie pozwalamy obcym na przemarsz przez nasze ziemie. Dzisiaj jednak musicie nocować tutaj. Ilu was jest? Ośmiu, odpowiedział Legolas. Ja, czterech hobbitów, dwóch ludzi, z których jeden to Aragorn, przyjaciel elfów z ludu Westernesa.
Imię Aragorna, syna Arathorna, nie jest, Lothlorien, obce, odparł Hardir. Ma on łaski u naszej pani, a więc wszystko w porządku. Wyliczyłeś wszakże dopiero siedmiu. Ósmy jest Krasnoludem. Rzekł Legolas. – Krasnolud! – zawołał Haldir. – To gorzej. Od czarnych dni nie zadajemy się z krasnoludami. Nie mają wstępu do naszego kraju. Tego krasnoluda nie będę mógł wpuścić. – Ależ to zaufany Dalina z Samotnej Góry, przyjaciel Elronda! – odezwał się Frodo. – Elrond go wybrał na towarzystwa naszej wyprawy i słusznie, bo w drodze okazał się mężny i wierny. Elfy porozumiały się między sobą szeptem i zadały kilka pytań Legolasowi w swoim języku.
Dobrze, powiedział wreszcie Haldir. Zgadzamy się jakkolwiek niechętnie. Skoro Aragorn i Legolas zobowiążą się go pilnować i ręczą za niego, przepuścimy tego krasnoluda. Musi mieć jednak oczy zasłonięte opaską, wędrując przez Lothlorien. Ale dość tych rokowań. Wasi towarzysze nie powinni tam dłużej stać na zimę. Strzeżemy brzegów rzek, odkąd przed wieloma dniami zauważyliśmy wojska orków ciągnące z krajem gór na północ w stronę Morii. Na pograniczach lasów słychać wycie wilków. Jeżeli, tak jak powiadacie, idziecie z Morii, niebezpieczeństwo z pewnością ciągnie waszym tropem. Jutro o świcie. Trzeba stąd ruszyć dalej. Cztery hobbici mogą przyjść tutaj i spędzić noc z nami.
Ich się nie boimy. Na sąsiednim drzewie jest drugi talan. Reszta może się tam schronić. Ty, Legolasie, będziesz wobec nas odpowiedzialny za nich. Zawołaj, gdyby się coś działo. Krasnoruda, nie spuszczaj z oka. Tak, dłuższy fragment, większość to wypowiedź Haldira, prawda? Tak, ale też bardzo ciekawa. Poznajemy nowe plemię. I tutaj Haldir, wydaje mi się, że ze względu na Froda, przechodzi na wspólną mowę od samego początku. Mówi powoli i tłumaczy, że nie jest to jego naturalny język. I tu wyjaśnia, dlaczego oni się nie posługują, nie posługują się Westronem. Tak, mówi o tym, że większość elfów mieszka głęboko w Lothlorien i tylko ci, którzy zajmują się strzeżeniem, terytorium i przekazywaniem informacji potrzebują znajomości innych języków i są z nim jego bracia Rumil i Orofin, którzy właśnie w ogóle się Westronem nie posługują.
Tak, i słuchajcie, imiona Haldir i Rumil, ponieważ imię trzeciego elfa nie jest w ogóle etymologicznie wytłumaczone, a mamy tylko te dwa, natomiast to ciekawe w ogóle, bo są to imiona, które już zostały użyte, Haldir i Rumil, to są imiona, które zostały już użyte w legendarium, w wcześniejszych czasach, w czasach Silmarillionu. Ale więcej na ten temat powiemy w odcinku dla Patronów. Natomiast co możemy powiedzieć o Haldirze? Haldir, no etymologię przede wszystkim możemy wyjaśnić, ponieważ Haldir to... Ukryty bohater. Hidden hero, dlatego właśnie tutaj przekazałem go głos Kasi, ponieważ jest to słowo oczywiście pierwotnie strokienne, a przetłumaczone na angielski, wiadomo. Hidden Hero. Natomiast jeśli chodzi o Rumila, etymologia w zasadzie jest bardzo trudna albo praktycznie nie istnieje, więc pomijamy.
I co się dowiadujemy z wypowiedzi Haldira? Przede wszystkim, po pierwsze, stracili wiarę w istnienie ziołków, jeśli w ogóle wierzyli kiedykolwiek, że istnieje taki ludek. Tak, ale tutaj od razu pochwała, bo mówią, że dobrze patrzę im z oczu, hobbitom. Co uważam, że w ogóle się nie zdziwili, że sam... Właśnie miałem mówić, tak? Że tak jakby przyszli do porządku dziennego, że wbrew zaproszeniu jakby przyszło ich trzech, a nie dwóch, ale... Jak powiedzieli później, nie boją się hobbitów, więc chyba dlatego. A hobbici potrafią być groźni. No i tu mogą pozostać hobbici, a pozostali gdzieś indziej. Natomiast Legolas podaje ilość. Podaje ilość i podaje, że było ich ośmiu. No i podczas wymieniania skupia się przez chwilę na Aragornie, a Haldir potwierdza, że imię Aragorna jest znane zarówno jemu, jak i też potwierdza, że ma łaski u jego pani, tak to nazywa, prawda?
Ale co z ósmym, Kasia? I tutaj Legolas tak, o no dobra, powiem. Krzysztof mówi, że to krasnolud. To trochę przypomina mi Hobbita, moment, kiedy byli u Beorna, prawda? Też chciałam właśnie mówić o tym, że takie dawkowanie informacji. No i tutaj Legolas słusznie się obawiał, bo Haldir zmienia nastawienie i mówi, że nie wpuszczą krasnoluda, bo nie zadają się z krasnoludami od czarnych dni. Pytanie, co to znaczy? Co to są czarne dni? Tak, no w historii Śródziemia, przynajmniej w tej historii tutaj tych krain, co tutaj mamy do czynienia z nimi, czarne dni można nazwać dwukrotnie, nie?
Bo pierwszy raz to był II era i upadek regionu, wojna elfów z Sauronem, zamknięcie Morii i tak dalej, to były czarne dni. No i też mamy trzecią erę i upadek Morii, tak? To też może być nazwane czarnymi dniami, bo wtedy te stosunki elfów z krasnodami w zasadzie zamarły, zniknęły na długo, prawda? Więc nie do końca wiemy, co miał na myśli tutaj Haldir. I co ciekawe, to Frodo jako pierwszy broni Gimniego, prawda? To Frodo się wstawia, że jest po pierwsze zaufanym Daina, po drugie zaufanym Elronda, a po trzecie sprawdził się podczas wyprawy. Także tutaj Frodo jak najbardziej broni Gimniego. No i dochodzi do obrad, które są utajone przed Frodem, czyli w języku właśnie tym, języku Elfów Leśnych są przeprowadzone, więc Frodo niewiele albo nic z nich nie zrozumiał.
I w ramach tego ustalono, że Aragorn i Legolas muszą pilnować tego krasnoluda i do niego odpowiadać. No i tutaj dochodzi do ustaleń, które później będą trochę kościoł niezgody. Będzie musiał mieć zawiązane oczy. Gimli, tak, przechodząc przez Lorien. No i na tym dyskusja się kończy, więc dopiero później się okaże właśnie, jakie to będzie miało skutki. Ale teraz Haldir mówi, że trzeba działać, że reszta drużyny nie może stać się na dole. I zapraszają hobbitów na ten talan, na którym oni sami śpią, a dla reszty drużyny mają talan na drzewie obok. To ciekawe, tutaj Haldir mówi o orkach, którzy przybyli z południa. A na południe od Morii czy Lorien w zasadzie jest Rohan i Fangorn, czyli albo to byli orkowie Sarumana, co byłoby dla mnie bardzo dziwne, albo to byli orkowie, którzy w jakiś sposób przebyli Anduinę gdzieś właśnie w okolicy
Czyli takie zdecydowanie do Froda się zwraca, natomiast po angielsku to nie jest tak oczywiste, prawda? Tak, bo w oryginale mamy... We have locked up your blankets as well as our own. I to jest ta różnica, że w języku angielskim your to jest twoje, ale i wasze, czyli to samo. Więc być może jednak też wzięli więcej dla... Samuezowi, gum jemu. Tak, no i dowiadujemy się, że Aragorn schował resztę bagaży pod liśćmi. To chyba nie jest najlepszy pomysł moim zdaniem, bo dowiemy się później, że orkowie potrafili bardzo dobrze tropić. Tak, no i tutaj jeśli chodzi o koce, Haldir zwraca się, że to raczej zbędna troska, ponieważ dostaną takie tronki, że nie będą czuli zimna, to trochę takie pachnie alkoholem.
Takie węszenie, chrobot, zdrapywanie kory, czyli wiedział, że to nie są elfy. Wiedział, że to raczej nie orkowie, no bo jednak zbyt delikatne były te Były te odgłosy, ale no stwierdził, że coś szło pod górę. Tak, zobaczył oczy, prawda? Tak. Słyszał syczenie. I kiedy się dostrzegna wzajem, tak jakby wymiana spojrzeń, to coś po chwili zniknęło, zsuwając się po pniu, prawda? Tak, zsuwało się po pniu. I szósty fragment dzisiejszego odcinka, następujący bezpośrednio po tym, co wydarzyło się przed chwilą. Niemal w tej samej chwili ukazał się Haldir szybko wspinając się wśród gałęzi. Coś tu było na drzewie, jakiś stwór, którego w życiu jeszcze nie spotkałem.
— Żegnaj, miła Nimrodel — zawołał Legolas. Frodo obejrzał się i dostrzegł blask białej piany między szarymi pniami drzew. — Żegnaj — powiedział. Zdawało mu się, że już nigdy nie usłyszy równie pięknej muzyki i wody, wiecznie zestrajającej tysiączne dźwięki w różnorodną melodię. Tak, no i wróćmy do początku tego fragmentu, bo tam się dzieją rzeczy, prawda? Tak, natychmiast pojawia się Haldir. To natychmiast po tym, jak ten stwór, prawda, zniknął. I mówi, że widział tego stwora, ale nie próbował go łapać, żeby nie wzbudzać hałasów. I mówi, że gdyby nie to wspinanie się na drzewa, to mogły go pomilić z hobbitami. Czyli musiał być nieduży, prawda?
Into the wood. Czyli wybawili ich w głąb lasu, a nie z lasu. I wtedy jakby to zdanie, które on później mówi o tym, że z Lothlorien nie wyjdą, bo tutaj w tłumaczeniach Skibniewskich się wydaje, że oni wrócą i później te elfy ich zaatakują. Albo, no i skoro wybawili ich z lasu, to całe zostawianie pułapki nie ma sensu, prawda, w tym momencie, bo już wyszli. Tak, u fronców, ciekawe jest, ociągnęliśmy w głąb lasu i u Łozińskiego pociągnęliśmy ich w głąb lasu. Czyli tu prawidłowo, prawda? Tak. Zgodnie z oryginałem. No i dowiadujemy się też, że Haldir albo Haldir z Rumilem wysłali Orofina, czyli trzeciego z tych trzech elfów, do stolicy, żeby ostrzegł resztę, no i nie wyjdą stamtąd, prawda?
Czyli to właśnie ten błąd, o którym mówiliśmy, byłby tutaj w tym momencie, no i jest bez sensu, prawda? To cała ta konstrukcja zdań. Natomiast na koniec Haldir mówi, że drużyna musi się zaraz spieszyć i później przechodzimy do wypowiedzi narratora w zasadzie. Dowiadujemy się, że drużyna się budzi, że czują się jak w chłodny dzień w środku lata. Skoro się budzą, to w końcu dotarliśmy do 16 stycznia, tak? Dosyć długo to trwało, dwa rozdziały. Tak, ale zobaczcie, jaki jest inny klimat w Lothlorien, bo właśnie to wrażenie lata. I ten ciepły, chłodny, ale mimo wszystko cieplejszy poranek, to oni jeszcze nie są tak bardzo na południu, żeby to poczuć. Ale właśnie tak, bo jest też, mam przygotowany na ten temat fragment w przyszłym odcinku, ale już powiemy, mniej więcej Lorien leżało na wysokości, gdyby jakby
Widać były na niej ślady orków. I po chwili zeszli z drogi i tam Haldir wezwał ptaśnym głosem swojego współplemieńca z drugiej strony potoku, przerzucili sobie linę i zawiązali ją do drzewa. I tu będziemy kończyć dzisiejszy odcinek, także to by było na tyle, jeśli chodzi o ten odcinek oczywiście. Dziękujemy bardzo za czas spędzony z nami w Gospodzie Pod Zielonym Smokiem i pamiętajcie, czekamy na wasze komentarze i pytania we wszystkich naszych mediach. Jeśli spodobał Wam się odcinek, zostawcie oczywiście subskrypcję, ocenę lub polubienie w swojej ulubionej aplikacji. Oczywiście, jak najbardziej też komentarz. Tak, zapraszamy do podzielenia się, a przepisy do cytatów i materiałów znajdziecie w bibliografii odcinka na naszej stronie internetowej. Tam znajduje się również Tolkien Observer, czyli biblioteka książek, z których korzystamy przygotowując podcast.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Maciej i Kasia przedstawiają gospodę i prezentują dzisiejszego gościa, Dorotę Szyc, specjalistkę od konserwowania papieru.
Maciej i Kasia pytają Dorotę o jej relację z dziełami Tolkiena i o jej ulubione cytat z jego prac.
Dorota opowiada o swoim wyborze miejsca na emeryturę i o swojej kolekcji książek Tolkiena, a następnie przejmuje temat Księdza Mazarbul.
Dorota opisuje swoje zadania jako pracownika archiwum i szczegółowo opisuje proces konserwacji papieru.
Rozmowa skupia się na konserwacji papieru i ewentualnych zniszczeniach Księgi Mazarbul. Analiza warunków zachowania papieru w Morii i propozycje metodyk konserwacji.
Rozdział poświęcony analizie pieśni o Nimrodel, jej historii i znaczeniu w Śródziemiu.
Podróżnicy opowiadają o języku Sindarin i języku leśnych elfów, analizując ich różnice i użycie.
Podróżnicy analizują scenę z wodospadem, w której Legolas opisuje spotkanie z elfami.
Zapraszamy na nasze konto w serwisie Patronite.
Drużyna budzi się wcześnie, Haldir i jego bracia prowadzą ich dalej. Frodo odczuwa uczucie, że nigdy nie usłyszy równie pięknej sceny jak ta z Nimrodel.
Drużyna wraca na ścieżkę wzdłuż Srebrnej Żyły, gdzie zauważają ślady orków. Haldir wezwał swojego współpleśnieca za potokiem, przerzucili się liną i kontynuują podróż.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Zapraszamy na nasze konto w serwisie Patronite."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dziś usłyszymy zapomnianą pieśń w zapomnianym języku. Drużyna pierścienia ukryje się ostatecznie przed orkami z Morii ale czy będzie to bezpieczniejsze rozwiązanie? Zapraszamy na 139-ty odcinek podcastu - drugi z trzech poświęconych rozdziałowi Lothlorien.
Wspieraj Gospodę na Patronite - https://patronite.pl/podzielonymsmokiem
Dołącz do Discorda - https://discord.com/invite/GTGN7Drg2T