Odcinek 139 - Nimrodel ukoi nasze smutki
Dziś usłyszymy zapomnianą pieśń w zapomnianym języku. Drużyna pierścienia ukryje się ostatecznie przed orkami z Morii ale czy będzie to bezpieczniejsze rozwiązanie? Zapraszamy na 139-ty odcinek podcastu - drugi z trzech poświęconych rozdziałowi Lothlorien.Wspieraj Gospodę na Patronite - https://patronite.pl/podzielonymsmokiemDołącz do Discorda - https://discord.com/invite/GTGN7Drg2T
Dlatego nazwano ich szczep Galadrimami, ludem drzew. W głębi lasów rosną drzewa olbrzymi. Mieszkańcy leśnej krainy nie kopali sobie siedzib pod ziemią jak krasnoludy. Nie budowali też kamiennych twierdz, póki nie zapadł cień. Nawet w naszych czasach mieszkanie na drzewach można uznać za bezpieczniejsze niż siedzenie na ziemi, rzekł Gimli. Spojrzał przez strumień ku drodze, która wiodła z powrotem do Doliny Dimrila, a później w górę, na strop czarnych gałęzi nad swoją głową. Przypadkiem dałeś nam dobrą radę, Gimli, powiedział Aragorn. Nie możemy zbudować sobie domu, ale dzisiejszą noc spędzimy wzorem plemienia Galadrimów. W kronach drzew, jeżeli oczywiście zdołamy. Już i tak dłużej siedzimy przy drodze, niż by nakazywała roztropność.
Chcielibyśmy się nie mylić, ale jesteśmy tylko i wyłącznie ludźmi, więc Jest w naszej naturze popełnianie błędów. Zaraz zobaczymy, czy w naturze naszej drużyny jest panie na drzewach, bo Aragorn podłapuje pomysł i mówi, że właściwie tak właśnie spędzą dzisiejszą noc, jeśli im się uda wdrapać na górę. Tak, tak. Bo faktycznie nadal są w niebezpieczeństwie i to, że siedzą tak długo przy drodze, to i tak już jest zbyt lekko myślne. Dokładnie. I teraz będzie dłuższy fragment, którego nie będziemy czytali. W ramach tego fragmentu drużyna cała udała się kawałek dalej w górę biegu Nimrodel, czyli jakby odeszli od tej głównej ścieżki, która biegnie wzdłuż Celebrantu. Skręcili właśnie w stronę Nimrodel, w górę Nimrodel i dotarli do wodospadu.
To jest końcówka tego momentu. Trochę dziwnie, że nie było w tym Aragorna, który jednak Tak, też się zdziwiam. Jest mocno powiązany z tym miejscem. Ale może oni jeszcze nie wiedzą, że Aragorn teraz przejął jakby dowództwo. Albo że jest, znaczy nie, powinni wiedzieć. Dobrze. Ostatni fragment, nie czytany przed przerwą. W ramach tego fragmentu opuszczono dla nich drapinkę. Najpierw szedł Legolas, potem oczywiście Frodo zasapany, a na koniec Sam. Niezaproszony. Samwise. Który wstrzymywał oddech dodatkowo, czyli bał się tych potencjalnych strzał po ciemku. No i wyjść na pomost. I tu jest jedna korekta tłumaczenia. Kasia, musiałabyś tutaj przytoczyć oryginał. Konary wyrastały z pnianiem, ale poziomo. Dalej jednak wyginały się ku górze. U wierzchołka zaś tworzyły splecioną z mnóstwa kołęzi koronę, a w niej hobbici udzielili drewniany pomost, czyli talan.
Nazywam się Haldir. Moi bracia Rumil i Orofin słabo władają waszą mową. Wiedzieliśmy, że macie tu przybyć, bo wysłannicy Elronda szli przez Lorien wracając schodami Dimrila do domu. Od wielu już lat nie słychać było nic o hobbitach, czyli niziołkach. Powątpiewałem nawet, czy jeszcze mieszkają w Śródziemiu. Z oczu wam dobrze patrzy, a że jest z wami elf z naszego plemienia, chętnie was ugościmy, spełniając prośbę Elronda, chociaż zazwyczaj nie pozwalamy obcym na przemarsz przez nasze ziemie. Dzisiaj jednak musicie nocować tutaj. Ilu was jest? Ośmiu, odpowiedział Legolas. Ja, czterech hobbitów, dwóch ludzi, z których jeden to Aragorn, przyjaciel elfów z ludu Westernesa.
Imię Aragorna, syna Arathorna, nie jest, Lothlorien, obce, odparł Hardir. Ma on łaski u naszej pani, a więc wszystko w porządku. Wyliczyłeś wszakże dopiero siedmiu. Ósmy jest Krasnoludem. Rzekł Legolas. – Krasnolud! – zawołał Haldir. – To gorzej. Od czarnych dni nie zadajemy się z krasnoludami. Nie mają wstępu do naszego kraju. Tego krasnoluda nie będę mógł wpuścić. – Ależ to zaufany Dalina z Samotnej Góry, przyjaciel Elronda! – odezwał się Frodo. – Elrond go wybrał na towarzystwa naszej wyprawy i słusznie, bo w drodze okazał się mężny i wierny. Elfy porozumiały się między sobą szeptem i zadały kilka pytań Legolasowi w swoim języku.
Dobrze, powiedział wreszcie Haldir. Zgadzamy się jakkolwiek niechętnie. Skoro Aragorn i Legolas zobowiążą się go pilnować i ręczą za niego, przepuścimy tego krasnoluda. Musi mieć jednak oczy zasłonięte opaską, wędrując przez Lothlorien. Ale dość tych rokowań. Wasi towarzysze nie powinni tam dłużej stać na zimę. Strzeżemy brzegów rzek, odkąd przed wieloma dniami zauważyliśmy wojska orków ciągnące z krajem gór na północ w stronę Morii. Na pograniczach lasów słychać wycie wilków. Jeżeli, tak jak powiadacie, idziecie z Morii, niebezpieczeństwo z pewnością ciągnie waszym tropem. Jutro o świcie. Trzeba stąd ruszyć dalej. Cztery hobbici mogą przyjść tutaj i spędzić noc z nami.
I co się dowiadujemy z wypowiedzi Haldira? Przede wszystkim, po pierwsze, stracili wiarę w istnienie ziołków, jeśli w ogóle wierzyli kiedykolwiek, że istnieje taki ludek. Tak, ale tutaj od razu pochwała, bo mówią, że dobrze patrzę im z oczu, hobbitom. Co uważam, że w ogóle się nie zdziwili, że sam... Właśnie miałem mówić, tak? Że tak jakby przyszli do porządku dziennego, że wbrew zaproszeniu jakby przyszło ich trzech, a nie dwóch, ale... Jak powiedzieli później, nie boją się hobbitów, więc chyba dlatego. A hobbici potrafią być groźni. No i tu mogą pozostać hobbici, a pozostali gdzieś indziej. Natomiast Legolas podaje ilość. Podaje ilość i podaje, że było ich ośmiu. No i podczas wymieniania skupia się przez chwilę na Aragornie, a Haldir potwierdza, że imię Aragorna jest znane zarówno jemu, jak i też potwierdza, że ma łaski u jego pani, tak to nazywa, prawda?
I w ramach tego ustalono, że Aragorn i Legolas muszą pilnować tego krasnoluda i do niego odpowiadać. No i tutaj dochodzi do ustaleń, które później będą trochę kościoł niezgody. Będzie musiał mieć zawiązane oczy. Gimli, tak, przechodząc przez Lorien. No i na tym dyskusja się kończy, więc dopiero później się okaże właśnie, jakie to będzie miało skutki. Ale teraz Haldir mówi, że trzeba działać, że reszta drużyny nie może stać się na dole. I zapraszają hobbitów na ten talan, na którym oni sami śpią, a dla reszty drużyny mają talan na drzewie obok. To ciekawe, tutaj Haldir mówi o orkach, którzy przybyli z południa. A na południe od Morii czy Lorien w zasadzie jest Rohan i Fangorn, czyli albo to byli orkowie Sarumana, co byłoby dla mnie bardzo dziwne, albo to byli orkowie, którzy w jakiś sposób przebyli Anduinę gdzieś właśnie w okolicy
Czyli takie zdecydowanie do Froda się zwraca, natomiast po angielsku to nie jest tak oczywiste, prawda? Tak, bo w oryginale mamy... We have locked up your blankets as well as our own. I to jest ta różnica, że w języku angielskim your to jest twoje, ale i wasze, czyli to samo. Więc być może jednak też wzięli więcej dla... Samuezowi, gum jemu. Tak, no i dowiadujemy się, że Aragorn schował resztę bagaży pod liśćmi. To chyba nie jest najlepszy pomysł moim zdaniem, bo dowiemy się później, że orkowie potrafili bardzo dobrze tropić. Tak, no i tutaj jeśli chodzi o koce, Haldir zwraca się, że to raczej zbędna troska, ponieważ dostaną takie tronki, że nie będą czuli zimna, to trochę takie pachnie alkoholem.
Tak, tak. Rozmiarami. Tak, potem wypowiedź Haldira przechodzi na temat orków. Mówi o tym, że zbezcześcili brud Nimrodel, że było ich około setka, że coś zwęszyli, bo badali teren po obozowisku przy rzece. Co ciekawe, nie zbadali miejsca, gdzie Aragorn ukrył bagaże. To dziwne, bo mógłby wyczuć to miejsce, mogliby oni. I tu w następnym fragmencie jest troszkę błąd w tłumaczeniu, który przede wszystkim zmienia znaczenie kolejnych zdań. So we went ahead and spoke with feigned voices, leading them on into the wood.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Maciej i Kasia przedstawiają gospodę i prezentują dzisiejszego gościa, Dorotę Szyc, specjalistkę od konserwowania papieru.
Maciej i Kasia pytają Dorotę o jej relację z dziełami Tolkiena i o jej ulubione cytat z jego prac.
Dorota opowiada o swoim wyborze miejsca na emeryturę i o swojej kolekcji książek Tolkiena, a następnie przejmuje temat Księdza Mazarbul.
Dorota opisuje swoje zadania jako pracownika archiwum i szczegółowo opisuje proces konserwacji papieru.
Rozmowa skupia się na konserwacji papieru i ewentualnych zniszczeniach Księgi Mazarbul. Analiza warunków zachowania papieru w Morii i propozycje metodyk konserwacji.
Rozdział poświęcony analizie pieśni o Nimrodel, jej historii i znaczeniu w Śródziemiu.
Podróżnicy opowiadają o języku Sindarin i języku leśnych elfów, analizując ich różnice i użycie.
Podróżnicy analizują scenę z wodospadem, w której Legolas opisuje spotkanie z elfami.
Zapraszamy na nasze konto w serwisie Patronite.
Drużyna budzi się wcześnie, Haldir i jego bracia prowadzą ich dalej. Frodo odczuwa uczucie, że nigdy nie usłyszy równie pięknej sceny jak ta z Nimrodel.
Drużyna wraca na ścieżkę wzdłuż Srebrnej Żyły, gdzie zauważają ślady orków. Haldir wezwał swojego współpleśnieca za potokiem, przerzucili się liną i kontynuują podróż.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Zapraszamy na nasze konto w serwisie Patronite."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dziś usłyszymy zapomnianą pieśń w zapomnianym języku. Drużyna pierścienia ukryje się ostatecznie przed orkami z Morii ale czy będzie to bezpieczniejsze rozwiązanie? Zapraszamy na 139-ty odcinek podcastu - drugi z trzech poświęconych rozdziałowi Lothlorien.
Wspieraj Gospodę na Patronite - https://patronite.pl/podzielonymsmokiem
Dołącz do Discorda - https://discord.com/invite/GTGN7Drg2T