Odcinek 139 - Nimrodel ukoi nasze smutki
Dziś usłyszymy zapomnianą pieśń w zapomnianym języku. Drużyna pierścienia ukryje się ostatecznie przed orkami z Morii ale czy będzie to bezpieczniejsze rozwiązanie? Zapraszamy na 139-ty odcinek podcastu - drugi z trzech poświęconych rozdziałowi Lothlorien.Wspieraj Gospodę na Patronite - https://patronite.pl/podzielonymsmokiemDołącz do Discorda - https://discord.com/invite/GTGN7Drg2T
Tak, tak, tak. No właśnie, słuchaj Maciek, no tak, dokładnie. Ja odpowiedziałam już wcześniej trochę na to pytanie. Tak, tak, już udzielałeś odpowiedzi. Tak, i tutaj też warto nadmienić, że ta księga nigdy nie powróciłaby do stanu sprzed zniszczeń, tak? Natomiast my byśmy dali radę zabezpieczyć ją dla przyszłych pokoleń. My w sensie teraz współcześnie, tak? Masz na myśli? Tak, tak. A powiedz mi, bo teraz zobacz, mamy taką sytuację, zakładamy, że to jest sytuacja oczywiście czysto teoretyczna, ale tak Tolkien kazał nam myśleć, że Tolkien był tłumaczem Władcy Pierścieni, prawda? Autorami byli Frodo, Bilbo. Names mentioned – Nimrodel, Lothlorien, Moria. Names mentioned – Nimrodel, Lothlorien, Moria.
Czy to Frodo był w stanie stworzyć idealną kopię, mając, nie wiem, fotograficzną pamięć i odtworzyć dokładnie taki sam wygląd tych trzech kartek z pamięci później, nie wiem, dwa lata później i narysował to wszystko sam? Czy rzeczywiście... Właśnie, czy on te trzy kartki podwędził Gimliemu, po prostu schował gdzieś do swojego tobołka, albo sam schował, czyli sam Wise, schował do swojego plecaka i w ten sposób to się udało jakoś tam wynieść? Jest to w ogóle realne? Jak myślisz? Jest to realne. No tak, to jest bardzo ciekawe pytanie. Jak to się stało? Bo nie wiem, czy być może Frodo miał taką fotograficzną pamięć.
Właśnie, tak, to też jest czynnik. Aczkolwiek z drugiej strony też tak jakby trochę zapomniał o tej księdze, więc może faktycznie Frodo ukradł te trzy karty. Prawda jest taka, że najpotężniejszą magią dysponował Gandalf, a Gandalf od momentu, kiedy oni skończyli czytać tę księgę, to od tego momentu był cały czas zajęty aż do krańca, że tak powiem, swojego, tak? Mimo czasu, żeby ewentualnie zajmować się kartkami ze księgi Mazarbul i próbować je jakoś magicznie ochronić, tak? Przed dalszym zniszczeniem, więc wydaje mi się, że Gandalfa trzeba wykluczyć tutaj. Ja myślę też przede wszystkim, że jeśli on w ogóle ją chwycił i pozwolił na to, żeby one tam właśnie, wiesz, pokruszyły się i tak dalej, to on już nawet podnosząc ją mógł jakieś tam magiczne inkantacje wypowiedzieć, bo pewnie widział, w jakim ona jest stanie.
Tak, tak. Widział, że tam coś wypada i tak dalej, więc jak coś, no to mógł ją już na tym etapie w jakiś sposób zabezpieczyć. Natomiast czy to zrobił, tego nie wiemy. Tego nie wiemy. I to jest myślę najfajniejsze. Tak. Prawda? Dlatego też, no ja jestem pewna, że nawet jeśli inaczej, ja myślę, że nawet jeśli w Rivendell potrafiliby ją w jakiś sposób zabezpieczyć, ja myślę, że mogli to tak naprawdę zrobić, to na pewno nie poddali jej Tak, natomiast... To zrobił Tolkien dopiero, po części. To zrobił Frodo. No tak, Frodo I, a później Tolkien, tak? Frodo zrobił digitalizację oczami. Tak. Hobicie mają niesamowite zdolności, prawda?
Przynajmniej Frodo, bo to Frodo nam tutaj wszystko nazywa. Natomiast później głos przyjmuje Legolas, to będzie jego odcinek głównie. I spośród wszystkiego, co tutaj Legolas opowiedział, Frodo, bo Frodo jest naszym tutaj oczami i uszami, Frodo przekazał nam tylko o słońcu i gwiazdach nad rzeką. Tak, tylko tyle zapamiętam z tego, co mówił Legolas. Tak, nie ma tutaj za dużo szczegółów o tej całej krainie Lorien, więc znowu mamy taki zestawiony tutaj, no ale co o tym kraju Lorien się dowiedział? Dokładnie. Tak, więc my dowiemy się później. W ramach tego rozdziału jeszcze będą przekazywane nam informacje. Tak, no i też Frodo zauważa, że wydaje mu się, że W ramach szumu wody, która tam właśnie z wodospadu sobie spływa, słychać w nim też jakieś głosy, prawda?
To rzekłszy Legolas zwinnie odbił się od ziemi i chwycił konaru wyrastającego z pnia wysoko nad jego głową. W tejże chwili z cienia korony w górze zabrzmiał niespodzianie głos. — Taro! — krzyknął rozkazująco. Legolas ustumiony i przerażony znalazł się natychmiast z powrotem na ziemi. Skulił się pod drzewem. — Stójcie! — szepnął towarzyszom. — Nie ruszać się i nie odzywać! Nad ich głowami ktoś roześmiał się z cicha, a potem drugi głos przemówił w języku elfów. Frodo trochę rozumiał, bo mowa lecznego ludu, mieszkającego na wschód od gór, podobna była do mowy używanej przez elfów na zachodzie. Legolas, zadarwszy głowę, odpowiedział w tym samym języku. — Co to za jedni? Czego chcą? — spytał Merry. — Elfy — odparł Sam.
A to później jeszcze, ale jeszcze mamy ten moment, kiedy był, musimy powiedzieć parę słów o języku, prawda, którego Frodo nie do końca rozumiał. I tutaj znowu na podstawie The Reader's Companion wiemy, że język Leśnych różnił się od Sindarinu. Tolkien dodał na ten temat zapis dodatku F do trzeciego tomu Władcy Pierścieni, ale dodał go dopiero po 1965 roku, ponieważ jest to przypis, prawda? Wcześniej tego nie było. Przed 65 rokiem tego nie było w oryginale, w związku z tym też wydaje mi się, że Maria Skimniewska też tego nie zastosowała, ale to musiałbym sprawdzić. Niemniej teraz zacytuję wam ten... A nie, przepraszam, jest, bo to przepis, który właśnie wam zdecydował, pochodzi z tłumaczenia Skimniewskiej, czyli był dodany później.
Posłuchajcie. W tym okresie w Lorien używano języka sindarińskiego, lecz nadawano mu szczególny miejscowy akcent, ponieważ większość mieszkańców wywodziła się ze szczepu leśnych elfów. Ten akcent oraz niedostateczna znajomość języka sindarin wprowadziła w błąd Froda, jak zaznacza pewien gundoryjski komentator w Księdze Tana. Wszystkie staty zmowy elfów w tomie 1, rozdział 6, 7, 8 są w rzeczywistości wzięte z języka sindarińskiego, podobnie jak większość nazw geograficznych lub imion własnych, lecz Lorien, Karas Galadhon, Amrod, Nimrodel prawdopodobnie pochodzą z języka elfów leśnych i zostały tylko przystosowane do języka sindarin. Lubię notatki Tolkiena, który mówi, prawdopodobnie coś zostało zrobione. To jest jego książka, tak?
Tak, to jest właśnie śmieszne. Sam reaguję często bardzo, bardzo prosto linijnie, prawda, bo jakby już jest za późno na zatykanie sobie ust. Ale powie, mówią, że no nie ma się co bać, są śledzeni i wiedzą o co chodzi w misji drużyny w Lothlorien. I skąd wiedzą? Eladan i Elrohir, czyli synowie Elronda, po naradzie zostali wysłani do Dziwnej Krainy i to właśnie tutaj zostali wysłani i przekazali wieści o misji Froda. Wiadomo, że wtedy jeszcze nie było wiadomo, ile będzie osobowa drużyna i tak dalej. W momencie, kiedy byli wysłani, wiadomo tylko było, że Frodo ruszy. Tylko Legolas i Frodo są zaproszeni na górę.
To jest końcówka tego momentu. Trochę dziwnie, że nie było w tym Aragorna, który jednak Tak, też się zdziwiam. Jest mocno powiązany z tym miejscem. Ale może oni jeszcze nie wiedzą, że Aragorn teraz przejął jakby dowództwo. Albo że jest, znaczy nie, powinni wiedzieć. Dobrze. Ostatni fragment, nie czytany przed przerwą. W ramach tego fragmentu opuszczono dla nich drapinkę. Najpierw szedł Legolas, potem oczywiście Frodo zasapany, a na koniec Sam. Niezaproszony. Samwise. Który wstrzymywał oddech dodatkowo, czyli bał się tych potencjalnych strzał po ciemku. No i wyjść na pomost. I tu jest jedna korekta tłumaczenia. Kasia, musiałabyś tutaj przytoczyć oryginał. Konary wyrastały z pnianiem, ale poziomo. Dalej jednak wyginały się ku górze. U wierzchołka zaś tworzyły splecioną z mnóstwa kołęzi koronę, a w niej hobbici udzielili drewniany pomost, czyli talan.
I talan to jest to oryginalne słowo elfickie, oznaczające... Czyli tutaj jakby Skimieska nie zastosowała w ogóle tego słowa flat, a moim zdaniem warto by było, powinna, bo to jest jakby westron, to nie jest język angielski tak do końca. Chociaż słowo wychodzi z starao-angielskiego, tak jak Kasia mówiła. Tak, weź nas raz przez dziurę w środku elfowej, było ich trzech i byli świetnie zamaskowani, bo byli tylko i wyłącznie widoczni wtedy, kiedy się poruszali. Jeden miał srebrną latarkę, to ciekawe, natomiast powitał ich po elficku, a Frodo mu odpowiedział. Tak się kończy ten fragment, którego nie czytaliśmy. Oczywiście Frodo odpowiedział troszkę niepewnie, bo nie do końca rozumiał ten język, a teraz czas na naszą krótką autoreklamę. Jeśli chcecie wesprzeć nasz podcast, zapraszamy na nasze konto w serwisie Patronite.
Imię Aragorna, syna Arathorna, nie jest, Lothlorien, obce, odparł Hardir. Ma on łaski u naszej pani, a więc wszystko w porządku. Wyliczyłeś wszakże dopiero siedmiu. Ósmy jest Krasnoludem. Rzekł Legolas. – Krasnolud! – zawołał Haldir. – To gorzej. Od czarnych dni nie zadajemy się z krasnoludami. Nie mają wstępu do naszego kraju. Tego krasnoluda nie będę mógł wpuścić. – Ależ to zaufany Dalina z Samotnej Góry, przyjaciel Elronda! – odezwał się Frodo. – Elrond go wybrał na towarzystwa naszej wyprawy i słusznie, bo w drodze okazał się mężny i wierny. Elfy porozumiały się między sobą szeptem i zadały kilka pytań Legolasowi w swoim języku.
Ich się nie boimy. Na sąsiednim drzewie jest drugi talan. Reszta może się tam schronić. Ty, Legolasie, będziesz wobec nas odpowiedzialny za nich. Zawołaj, gdyby się coś działo. Krasnoruda, nie spuszczaj z oka. Tak, dłuższy fragment, większość to wypowiedź Haldira, prawda? Tak, ale też bardzo ciekawa. Poznajemy nowe plemię. I tutaj Haldir, wydaje mi się, że ze względu na Froda, przechodzi na wspólną mowę od samego początku. Mówi powoli i tłumaczy, że nie jest to jego naturalny język. I tu wyjaśnia, dlaczego oni się nie posługują, nie posługują się Westronem. Tak, mówi o tym, że większość elfów mieszka głęboko w Lothlorien i tylko ci, którzy zajmują się strzeżeniem, terytorium i przekazywaniem informacji potrzebują znajomości innych języków i są z nim jego bracia Rumil i Orofin, którzy właśnie w ogóle się Westronem nie posługują.
Bo pierwszy raz to był II era i upadek regionu, wojna elfów z Sauronem, zamknięcie Morii i tak dalej, to były czarne dni. No i też mamy trzecią erę i upadek Morii, tak? To też może być nazwane czarnymi dniami, bo wtedy te stosunki elfów z krasnodami w zasadzie zamarły, zniknęły na długo, prawda? Więc nie do końca wiemy, co miał na myśli tutaj Haldir. I co ciekawe, to Frodo jako pierwszy broni Gimniego, prawda? To Frodo się wstawia, że jest po pierwsze zaufanym Daina, po drugie zaufanym Elronda, a po trzecie sprawdził się podczas wyprawy. Także tutaj Frodo jak najbardziej broni Gimniego. No i dochodzi do obrad, które są utajone przed Frodem, czyli w języku właśnie tym, języku Elfów Leśnych są przeprowadzone, więc Frodo niewiele albo nic z nich nie zrozumiał.
W okolicy granicy z Rohanem i przeszli po północnych granicach Rohanu właśnie na zachód w stronę gór i stamtąd skręcili na północ w stronę mori. To moim zdaniem najbardziej sensowne tłumaczenie. Tak i mówi też o wilkach, które wznowiły aktywność. Tak, czyli okolica jest niespokojna. Dokładnie. Tak, dlatego właśnie tutaj wzmożone straże są, nie? Dobrze, nie czytamy teraz dwóch, w zasadzie trzech akapitów i co się w ramach nich wydarzy. Legolas oczywiście poszedł na dół. Po resztę? Zrapali się Mary i Pippin, koc przynieśli, ale tylko dla Froda, tak się wydaje. Tak to jest powiedziane, ponieważ jest powiedziane dosłownie, przynieśliśmy twoje koce razem z naszymi. I wcześniej mówi, masz, wycapał Mary.
Czyli takie zdecydowanie do Froda się zwraca, natomiast po angielsku to nie jest tak oczywiste, prawda? Tak, bo w oryginale mamy... We have locked up your blankets as well as our own. I to jest ta różnica, że w języku angielskim your to jest twoje, ale i wasze, czyli to samo. Więc być może jednak też wzięli więcej dla... Samuezowi, gum jemu. Tak, no i dowiadujemy się, że Aragorn schował resztę bagaży pod liśćmi. To chyba nie jest najlepszy pomysł moim zdaniem, bo dowiemy się później, że orkowie potrafili bardzo dobrze tropić. Tak, no i tutaj jeśli chodzi o koce, Haldir zwraca się, że to raczej zbędna troska, ponieważ dostaną takie tronki, że nie będą czuli zimna, to trochę takie pachnie alkoholem.
Długi fragment przed nami, piąty fragment dzisiejszego odcinka, posłuchajcie. Frodo czas jakiś leżał bezsennie i patrzał w gwiazdy poprzez blady strop drżących liści. Sam od dawna chrapał o jego boku, nim wreszcie Frodowi sen skleił powieki. Majaczyły mu w ciemności szare sylwetki dwóch elfów, którzy, objąwszy ramionami kolana, siedzieli bez ruchu, gawędząc szeptem. Trzeci zszedł na dół, strażować na jednym z niższych konarów. W końcu, ukołysany szumem wiatru gałęzi i łagodnym szmerem wodospadu, Nimrodel Frodo także zasnął, a w głowie śpiewała mu pieśń Legolasza. Otknął się późną nocą. Inni hobbici spali, elfów nie było. Sierp księżyca świecił mdłym blaskiem pośród liści. Wiatr ustał.
Gdzieś z bliska od ziemi dobiegł wybuch chrapliwego śmiechu i tupot mnóstwa nóg. Szęknęła stal. Zwolna wszystko ucichło jakby oddalając się na południe w głąb lasu. Nagle w otworze pośrodku talana ukazała się jakaś głowa. Frodo usiadł przerażony, ale zaraz poznał szary kaptur elfa. Elf patrzył na hobbitów. Co się stało? spytał Frodo. Irrgh! Odpowiedział elf świszczącym szeptem i wciągnął na pomost sznurową drabinkę. Orchowie! Co tu robią? Zdumiał się Frodo, lecz elf już zniknął znowu. Naległa cizia nawet, liście nie szaleściły, nawet wodospad jakby stłumił swój szum. Frodo siedział drżąc mimo ciepłego okrycia.
Wdzięczny był losowi, że orkowie nie zdybali drużyny na ziemi, lecz dawał sobie sprawę, że drzewo nie jest zbyt bezpiecznym schronem. Pomaga jedynie ukryć się przed wrogiem. Orkowie jak wiadomo nie gorzej od gończych psów węszą tropy, a przy tym umieją wspinać się na drzewa. Frodo dobył żądełka, błysnęło i zaleśniło błękitnym płomieniem. Potem zwolna zaczęło przygasać, aż zmatowiało zupełnie. Mimo to przeczucie bliskiego niebezpieczeństwa, zamiast opuścić Froda, spotęgowało się jeszcze. Wstał, podpełznął do włazu i spojrzał w dół. Był niemal pewny, że słyszy z daleka, spod drzewa, ukradkowe człapanie. Nie mogły to być elfy. Leśne plemię porusza się bezszelestnie. Potem Frodo rozróżnił szmer, jak gdyby węszenia i lekki chrobot.
Jakby ktoś skrobał korę na pniu. Wpatrzony w ciemność chobit wstrzymał oddech. Coś lazło po pniu w górę, cichutko sycząc przez zaciśnięte zęby. Kiedy podeszło tuż pod rozgałęzioną koronę, Frodo zobaczył parę bladych oczu. Nie poruszały się, spoglądały w górę bez zmrużenia powiek. Nagle zgasły, a ciemna postać posunęła się po pniu i zniknęła. Dużo się wydarza w tym fragmencie, prawda? Tak właściwie to mamy większość nocy, ale najpierw Frodo nie może zasnąć. Długo obserwuje, co się dzieje wokół niego. Widział sylwetki dwóch elfów rozmawiających, trzeci widział, że był na straży, ale w końcu ten szum wodospadu liście go uśpiło.
Też by miło uśpiło, bardzo szybko. Ciebie to wszystko sypia bardzo szybko. Tak, to się zgadza. Ale Frodo się zbudził w nocy, prawda? I nie było elfów. Tak. To pierwsze, co go zdziwiło. Druga rzecz, która go zdziwiła, to z dołu usłyszał odgłosy, które wyraźnie sugerują, kim byli wydający te odgłosy, wydające te odgłosy postaci. Tak, było tupanie, szczęk stali. Śmiech dziwny. Tak. No i wtedy w władzie Talanu ukazuje się głowa, na szczęście był to elf tutaj, Frodo miał chwilę zawahania, i mówi słowo Irch. I jest to liczba mnoga słowa ork w języku elfów i jest w języku elfów leśnych, bo to jest właśnie to jedno słowo.
Jedno z tych kilku, które poznaliśmy. Tak, no i jakby dalsze wyjaśnienia nie padły. Ale ciekawe, Frodo zrozumiał to słowo, prawda? Bo on jakby nie pytał, co znaczy irk, tylko od razu powiedział urkowie. Tak, zrozumiał. Więc zrozumiało, czyli musiało być bardzo podobne do sindaryńskiego słowa, prawda? Czy było czytelne. Tak, no i ten elwy zniknął, natomiast zrobiło się dziwnie cicho, nawet wodospad jakby umilkł trochę. I Frodo I to zrobił, sprawdził żądło. No i bardzo taki dobry odruch, prawda? Wiadomo, żądełko pokazywało mu bliskość orków, prawda? Tak, ale mimo że ten blask stopniowo zniknął, blask żądła, to Frodo nadal odczuwał niepokój i coraz rosnący niepokój i podszedł do włazu i coś usłyszał.
Orofin pobiegł szybko do naszej głównej siedziby z ostrzeżeniem. Nigdy żaden ork nie ujdzie żywy z Lorien. Zanim jutrzejszy noc zapadnie, wzdłuż północnej granicy przyczali się wielu elfów. Wy wszakże musicie ruszać na południe, skoro świt. Dzień zjaździł się blady od schodu, rozwidniało się, a hobbici, patrząc na światło przesiane przez żółte liście drzew, mieli wrażenie, że to chłodny świt w pełni lata. Wśród kołyszących się gałęzi przeświecało jasno-błękitne niebo. Przez rozchylone liście, z południowej krawędzi Talana, Frodo widział Dolinę Srebrnej Żyły, nieby morze rdzawego złota falujące w łagodnym podmuchu wiatru. Ranej był zimny i jeszcze młody, gdy drużyna wyruszyła w dalszą drogę, prowadzona przez Haldira i jego brata Rumila.
— Żegnaj, miła Nimrodel — zawołał Legolas. Frodo obejrzał się i dostrzegł blask białej piany między szarymi pniami drzew. — Żegnaj — powiedział. Zdawało mu się, że już nigdy nie usłyszy równie pięknej muzyki i wody, wiecznie zestrajającej tysiączne dźwięki w różnorodną melodię. Tak, no i wróćmy do początku tego fragmentu, bo tam się dzieją rzeczy, prawda? Tak, natychmiast pojawia się Haldir. To natychmiast po tym, jak ten stwór, prawda, zniknął. I mówi, że widział tego stwora, ale nie próbował go łapać, żeby nie wzbudzać hałasów. I mówi, że gdyby nie to wspinanie się na drzewa, to mogły go pomilić z hobbitami. Czyli musiał być nieduży, prawda?
Trzymać się słów Tolkiena, że Gondor to jest mniej więcej Florencja we Włoszech, a wiadomo Szajer to jest Anglia, Środkowa Anglia, to wypadałoby nam, że Lothlorien to jest mniej więcej Bawaria, wysokość Bawarii, prawda, więc na pewno troszkę cieplej niż... Trochę cieplej, ale tak czy inaczej, no zima jeszcze w Bawarii jest... Dokładnie, dokładnie. ...występuje. No ale w każdym razie budzą się i ruszają bardzo wcześnie, prowadzeni przed dwóch elfów i następuje pożegnanie z Nimrodel, pożegnanie Legolasa, pożegnanie Froda i Frodo tutaj ma takie wrażenie, że już nigdy nic równie pięknego nie usłyszy. Dokładnie. I na sam koniec dzisiejszego odcinka mamy fragment, którego nie czytamy. W tym fragmencie dowiadujemy się, że wrócili na ścieżkę wzdłuż Srebrnej Żyły, czyli tej głównej drogi idącej właśnie wzdłuż Srebrnej Żyły, czyli Celebrantu, czyli Silverody po angielsku.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Maciej i Kasia przedstawiają gospodę i prezentują dzisiejszego gościa, Dorotę Szyc, specjalistkę od konserwowania papieru.
Maciej i Kasia pytają Dorotę o jej relację z dziełami Tolkiena i o jej ulubione cytat z jego prac.
Dorota opowiada o swoim wyborze miejsca na emeryturę i o swojej kolekcji książek Tolkiena, a następnie przejmuje temat Księdza Mazarbul.
Dorota opisuje swoje zadania jako pracownika archiwum i szczegółowo opisuje proces konserwacji papieru.
Rozmowa skupia się na konserwacji papieru i ewentualnych zniszczeniach Księgi Mazarbul. Analiza warunków zachowania papieru w Morii i propozycje metodyk konserwacji.
Rozdział poświęcony analizie pieśni o Nimrodel, jej historii i znaczeniu w Śródziemiu.
Podróżnicy opowiadają o języku Sindarin i języku leśnych elfów, analizując ich różnice i użycie.
Podróżnicy analizują scenę z wodospadem, w której Legolas opisuje spotkanie z elfami.
Zapraszamy na nasze konto w serwisie Patronite.
Drużyna budzi się wcześnie, Haldir i jego bracia prowadzą ich dalej. Frodo odczuwa uczucie, że nigdy nie usłyszy równie pięknej sceny jak ta z Nimrodel.
Drużyna wraca na ścieżkę wzdłuż Srebrnej Żyły, gdzie zauważają ślady orków. Haldir wezwał swojego współpleśnieca za potokiem, przerzucili się liną i kontynuują podróż.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Zapraszamy na nasze konto w serwisie Patronite."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dziś usłyszymy zapomnianą pieśń w zapomnianym języku. Drużyna pierścienia ukryje się ostatecznie przed orkami z Morii ale czy będzie to bezpieczniejsze rozwiązanie? Zapraszamy na 139-ty odcinek podcastu - drugi z trzech poświęconych rozdziałowi Lothlorien.
Wspieraj Gospodę na Patronite - https://patronite.pl/podzielonymsmokiem
Dołącz do Discorda - https://discord.com/invite/GTGN7Drg2T