Odcinek 097 – Trwoga nad Hobbitami
Jak przebiegała noc Pod Rozbrykanym Kucykiem? Czy hobbitom uda się niepostrzeżenie opuścić Bree? Co tymczasem dzieje się w innych zakątkach Śródziemia? To wszystko w 97-tym odcinku podcastu, pierwszym z czterech poświęconych rozdziałowi "Nóż w ciemności".
Jak przebiegała noc pod rozbrykanym kucykiem? Czy Hobbitom uda się niepostrzeżenie opuścić Bree? Co tymczasem dzieje się w innych zakątkach Śródziemia? To wszystko w 97. odcinku podcastu, pierwszym z czterech poświęconych rozdziałowi Nóż w ciemności. Witam, nazywam się Maciej i będę Was gościł w uroczym gospodzie pod Zielonym Smokiem. W naszym podcaście zajmuję się przygotowywaniem oraz opowiadaniem Wam kolejnych fragmentów tekstów profesora Tolkiena. Analizujemy je później wspólnie z moją współprowadzącą. Cześć, z tej strony Ola. Na co dzień zajmuję się w naszej gospodzie mediami społecznościowymi, ale na tym rozdział książki ponownie dołączam do Maćka, żeby było mu uraźnie. Tak jest, ale oczywiście nie jesteśmy w naszych działaniach sami. Jest z nami Nikodem, który odpowiada za edycję dźwięku i efekty specjalne i oczywiście Kasia, która tym razem będzie tylko i wyłącznie stronę techniczną ogarniała.
Natomiast sama gospoda pod Zielonym Smokiem to miejsce przyjazne wszystkim podróżnikom i podróżniczkom. Tutaj będziecie mogli wspólnie z nami przewędrować przez niezwykle obszerną oraz ogromnie bogatą twórczość profesora Johna Ronalda Rula-Tolkina. Ponieważ analizujemy jego teksty po kilka akapitów w każdym odcinku, zagłębiamy się w historię, poszukujemy ciekawostek oraz humorystycznych wątków. Sprawdzamy też, jak nasze rodzime tłumaczenia dzieł profesora wypadają między sobą czy też w porównaniu do oryginalnego tekstu. W naszych rozmowach posiłkujemy się w dużej mierze już istniejącymi materiałami, które tworzą bardzo pokaźny Tolkien Ozbiór, czyli bazę książek, na których się koncentrujemy, szykując każdy odcinek. Jednak wszystko odbywa się w sposób bardzo... Gospodowy. Dokładnie, jako luźna i swobodna rozmowa między nami, a czasami także między nami a naszymi wyjątkowymi gośćmi, którzy regularnie odwiedzają gospodę.
Zawołał głos wysoki i groźny. Zawsze mi się kojarzy groźny, groźny głos kojarzy mi się z niskim głosem, prawda? A tu jest wysoki, prawda? To jest takie wysoki. Taki jakiś skrzeczący skrzyki. Skrzeczący może, właśnie, może. Ciężko sobie wyobrazić, nie? Jak na przykład te głosy filmowe mi przychodzą na myśl, to nigdy raczej nie słyszymy ich, kiedy mówią słowa. Ale to właśnie, no, to otwierać mi mordoru tutaj jeszcze straszniejsze by tak naprawdę było. Tak, ten głos wysoki właśnie jest taki, no, trudny do... No, ale... Tak sobie wyobrażał Tolkien i tak napisał. Dobrze, słuchajcie, przede wszystkim sama scena jest świetnie umieszczona, prawda?
Mieliśmy długi ciąg wydarzeń w Bree, prawda? Ciągnęło się z nami, ciągnęliśmy się za bohaterami w zasadzie przez kartki książki, aż do tego momentu, aż nagle, kiedy chobici położyli się spać i są w sytuacji zagrożenia, prawda? Bo wiemy, że czarni jeźdźcy są też w Bree, prawda? W tym momencie Tolkien nagle przemieszcza nas do Crick Hollow, do miejsca, gdzie Frodo był pięć dni temu, prawda? Ponad sześć. Tak, to jest taki ciekawy zabieg, zdecydowanie jakby czytelnik może przez ten czas zdążył zapomnieć, co tam się działo, że tamten Fatty Bolger, Grubas Bolger został, a jednak on jest takim zapomnianym, tak naprawdę piątym hobbitem troszkę, że on jednak na początku z nimi uczestniczył. No i został w tym Creek Hollow i teraz się dowiaduje, co tam się dało. Tak, jest cichym bohaterem, prawda, bo to, co zrobił, to, że zachował, dowiemy się o tym w następnych fragmentach, ale jednak jego zachowanie pomogło zachować jakiś tam spokój.
Dobrze, w tym momencie, który przeczytałem, ten moment w historii samej, to jest 29 września, czyli to jest dzień wcześniej, czyli Tolkien nam przypomina to, co się wydarza dzień wcześniej i w nocy z 29 na 30, czyli tu już jakby chronologia wyrównuje. Jesteśmy w tej samej nocy, w której Frodo i pozostali hobbici śpią w tym pokoiku razem z Aragornem, który czuwa pod drzwiami. Tak zostawiliśmy ich na koniec poprzedniego rozdziału. Tak, no i słuchajcie, tutaj jest na bazie Reader's Companion, autorstwa Hammond & Scull, znaleźli oni notatkę Tolkiena, w której jest, to jest długa notatka, której nie będziemy czytali w oryginale, natomiast streścimy wam ją. I co się wydarzyło właśnie w ramach chronologii wydarzeń, którymi objęci byli Nazgule, tak, czarnie jeźdźcy.
Dlaczego to długo trwało? Ponieważ działał tylko w nocy, bo tylko wtedy jego moc była mocna w ciągu dnia, a się ukrywał gdzieś tam w lasach czy w jakichś tam zagajnikach, żeby nie być narażony na światło słoneczne. A dodatkowo, co wiemy, pamiętajcie, że na zgóle jadąc w stronę Shire, szukając Shire, kiedy już opuścili Isengard i ruszyli na północ, dostali w ręce mapy, które przyjęli od szpiega Sarumana, tego zazowatego południowca, którego spotkaliśmy już w gospodzie pod rozbrykanym I dzięki tym mapom wiedzieli bardzo dużo o Shire, ale te mapy nie zawierały żadnej informacji o Bucklandzie, ponieważ Saruman tego nie zdobył, tych informacji nie zdobył. To wszystko, co teraz mówię, to są te notatki Tolkiena, także... Małe niedopatrzenia, które czasami decydują o losie wielu, prawda?
Tak. No i słuchajcie, koniec końców. Kamur, jak już dowiedział się właśnie, że w Creek Hollow był powiennik lub jest nadal powiennik pieścienia, otoczył, obserwował ten dom, dołączyło do niego dwóch kolejnych Nazguli i dopiero wtedy... przygotowywali się do ataku na ten dom. Ale dlaczego tak długo trwało? Pamiętajcie, co mówił Tolkien. Tolkien mówił, że największą mocą na Zguli nie była siła fizyczna. Wiadomo, że oni potrafili używać mieczy, oczywiście. Natomiast to nie była ich największa broń. Największą bronią był strach. I oni będąc tam przez cały dzień i przez większą część nocy... Działanie ich polegało na tym, żeby właśnie osoby lub osobę, która jest wewnątrz tego domu, po prostu jak najbardziej przestraszyć, doprowadzić do paniki, do rozpaczy, do desperacji, prawda?
I dzięki temu mogli osiągnąć sukces. Dlatego tak długo to trwało, dlatego tak długo się przygotowywali. To wszystko, co teraz opisałeś, to jest w ogóle dla mnie bardzo fascynujące z kilku względów. W ogóle po pierwsze tutaj widać raz jeszcze, no po raz kolejny tutaj dbałość Tolkiena o szczegóły, nie? Bo jakby on w tej notatce tutaj rozpisał sobie dokładnie cały ten plan działania nad Gulli i właśnie plan. Tutaj też widać to, że ci czarni jeźdźcy, oni to nie był jakiś taki dziki pościg, nie? Że po prostu dostali od Saurona rozkaz zdobyć pierścień, tylko oni rzeczywiście planują między sobą. Tak, konsultują się. Dokładnie, to jest strasznie ciekawe to widzieć, że oni po prostu między sobą mieli ten dokładny plan, jakby kto dokładnie w którym miejscu, gdzie, kiedy idzie. No i nawet to, że tutaj pomyłki też popełniają, że tutaj wódz się waha, jakby nie wiedzą do końca co zrobić, więc strasznie to jest ciekawe, takie nadanie głębi.
No i słuchajcie, tak jak już mówiliśmy, no najwyciśniejszą bronią była właśnie ta zastraszenie, prawda, ten wzbudzanie strachu wśród ofiar. W związku z tym ta operacja trwała tak długo, całą noc czekali i tak dalej, tak. Co do tego wzbudzania strachu, to też już tak wskakując daleko w przyszłość, ale armia nieumarłych, tak? U Tolkiena też właściwie ich głównym orężem jest to wzbudzanie strachu, takie budowanie tej grozy. Myślisz, że to może jakoś wpłynęło z Tolkiena doświadczenia, na przykład pobytu na wojnie? Czy on tak jakby zdał sobie sprawę z tej powagi i jakby z tej mocy, jaką ma strach? To ciekawe pytanie. Nie zastanawiałem się o tym wcześniej, albo nie analizowałem tego w ten sposób, jako właśnie armia. Tak jakoś po prostu pomyślałam, wiesz, o jego jakby osobistych doświadczeniach, a o tym właśnie podkreślaniu jakby przez całość Władcy Pierścieni, jaką moc ma strach.
Nawet właśnie nie jakiś tam oręż i tak dalej, tylko po prostu wzbudzanie takiego okropnego, paraliżującego uczucia. Tak, myślę, że Tolkien mógł mieć takie doświadczenia z czasów wojny, kiedy gdzieś tam siedząc w tych okopach, wiadomo, on był oficerem łącznikowym, więc nie był nigdy na pierwszej linii, ale mimo wszystko myślę, że groza sytuacji, groza tego, że ten atak może się pojawić, że może to być atak śmiercionośny, w każdym momencie, szczególnie, że w 1916 roku, czyli wtedy, kiedy Tolkien dołączył osobiście do wojny pierwszej światowej, już wtedy były stosowane technologie pod postacią czołgów, pod postacią karabinów maszynowych, pod postacią gazów bojowych, czyli bardzo szybko i skutecznie działających broni masowej zagłady, prawda?
A jednak jakbyś krzyczał pożar, palisz się, to wszyscy by tam wybiegnęli. To może by ktoś bardziej się zainteresował tematem, niż widząc jakąś, nie wiem, dowolny rodzaj przemocy, grozy czy zagrożenia, prawda? Tak. No i słuchajcie, tu mamy znowu takie jakby nawiązanie do osobistych przeżyć Tolkiena, bo pamiętajmy, że Tolkien był sygnalistą, czyli oficerem łącznikowym w armii podczas I wojny światowej, a to znaczy na pewno znał różne rodzaje nadawania sygnałów, podawania sygnałów między sobą. Znał język morsa, znał sygnały dźwiękowe, sygnały świetlne czy dowolne inne. I wiemy, że na pewno mógł tą wiedzę wykorzystać tutaj pisząc ten fragment. Można podejrzewać, że, bo róg jest instrumentem, który w zasadzie nie daje możliwości wydobywania wyższych lub niższych dźwięków.
Jedyne co możemy zrobić to dłuższy lub krótszy, albo bardziej lub mniej dynamicznie, czyli głośno. To jedyne dwa, jakby dwie zmienne, które możemy zastosować, dmąc wróg, prawda? A w tym momencie mimo wszystko rogi w dawnych czasach, w czasach polowań, czy później właśnie wykorzystywane podczas działań wojennych... rogiem byli sobie w stanie właśnie osoby potrafiące przekazać informacje bardzo konkretne, prawda? Podczas polowań było wiadomo, że taki sygnał oznacza, że na przykład dana zwierzyna jest już w potrzasku i trzeba tylko dokończyć albo ucieka w tą, albo w tą stronę, prawda? I Tolkien na pewno to wiedział, nie wierzę, że nie. No zdecydowanie. Dlatego tak dobrze skonstruował to wezwanie i dlatego tak epicko chyba ta scena brzmi.
Pytanie bardziej, no bo pewnie już wcześniej gdzieś tam Hamlet był najbardziej centralną postacią, wokół której toczyły się wydarzenia związane z czarnymi miejscami, ale pytanie bardziej jest, kto te słowa zapisał w książce? Bo wiemy, że autorem książki jest po pierwsze Frodo, po drugie Sam, po trzecie jest, dobrze pamiętam, Findgil, nazywał się ten, który w Gondorze przeredagował tą najbardziej znaną wersję Władcy Pierścieni, tak, czyli to on jeszcze miał jakiś tam swój wkład na pewno w treść książki, on dopisał między innymi rozdział o Arwenie i Aragornie, tak, czyli tą historię Arwenia i Agorna. Natomiast jeszcze do tego nakłada się jeszcze Tolkien, czyli osoba, którą Tolkien sam się znowu zatłumacza, prawda, tłumacza Czerwonej Księgi Marchii Zachodniej, ale też jego jakby wkład musiał być jakiś, prawda.
Także jeśli macie taką możliwość i oczywiście jeśli chcecie, to łączcie do naszego Patronite. Wasze wsparcie pomoże nam nie tylko utrzymać poziom podcastu, ale wręcz wznieść go jeszcze wyżej. Linki do naszego Patronite znajdziecie na naszej stronie internetowej, będą też one widoczne na YouTubie czy innych mediach. Ale oczywiście nic nie musicie, ponieważ sam podcast nadal będzie się ukazywał w takiej samej formie jak dotąd, czyli absolutnie za darmo. W końcu w pierwszej kolejności jesteśmy fanami Tolkiena i tworzymy z czystej pasji. Dokładnie. No i nadal zapraszamy też na naszego Instagrama i Facebooka, gdzie regularnie wrzucamy posty uzupełniające materiały z aktualnych odcinków. Natomiast na naszej stronie internetowej znajdziecie linki do wszystkich odcinków wraz z przepisami oraz ogromny Tolkien Ozbiór, czyli naszą bibliotekę książek, z których korzystamy tworząc podcasty.
A od niedawna zapraszamy też na Hobbitskie Wiadomości, gdzie raz na dwa tygodnie omawiamy aktualne wydarzenia ze świata Tolkienowskiego, zarówno te rodzime, polskie, jak i zagraniczne. Jeśli chcecie być na bieżąco, zasubskrybujcie kanał Hobbitskich Wiadomości. Oczywiście liczymy też na informacje od Was. Zbieramy je na wszystkich możliwych mediach, od Discorda przez Instagrama i Facebooka, aż po maila. Także zachęcamy Was do wspierania nas na wszystkich tych mediach, na których nas obserwujecie. Wasze polubienia, oceny czy recenzje sprawiają, że jesteśmy bardziej zauważalni. A to z kolei przekłada się na kolejnych fanów Tolkiena dołączających do naszej gospody. A największą grupę takich osób stanowi społeczność na naszym Discordzie. Tam też jest bardzo dużo różnych ciekawych dyskusji, wymian informacji. I kto jeszcze nie dołączył, zapraszamy. Wszystkie te fantastyczne rozmowy z Wami, dyskusje, komentarze pomagają nam się rozwijać, ale są też prawdziwym motorem napędowym dla naszych działań.
Tak, gdzie w efekcie Barliman zyskał pięć kucy, które normalnie powinny kosztować 20 srebrników, a zapłacił 18, więc dwa do przodu. Tak, dokładnie. To też jest fajne, że Tolkien aż takie szczegóły opisuje, prawda? Żeby pokazać, że jednak ostatecznie tutaj Barliman, który miał dobre intencje, cały czas chciał pomagać, jakby Tolkien nam pokazuje, że warto być jednak dobrym, uczciwym, bo to nam ostatecznie wyjdzie na dobre, nie? Tak, tak. Ale to zastanawia mnie... Kiedy i jak Tom Bombadil dowiedział się o sytuacji spod rozbrekanego kocyka? Bo mało mamy wiedzy o kontakcie Toma Bombadila z innymi. Wiemy, że jakoś tam z Magotem się kontaktował. Być może tą drogą dotarły do niego informacje. Dokładnie. Być może Magot dostał ten kontakt od kogoś w PRI, a z kolei Magot potem powiedział o tym Bombadilowi.
A w momencie, kiedy hobbici byli w Bree i rozmawiali z Butterburem, nie było ze strony Butterburem wzmianki o tym, że słuchajcie, mam wasze kucyjki, wróciły coś tam i co dalej z nimi, nie? Czy rozwiązujemy tą sprawę? No właśnie, tak, tak. Więc może dopiero po tym, jak właśnie Gandalf się pojawił, powiedział o tym wszystkim, to on mówi, dobra, to odsyłam je, żeby tam Butterburem... Odsyłamy, no. To nie moje. Szykane, tak, tak. No i ta końcówka tutaj, że ominęły tylko cykli trudy podróży całej, ale to zdanie właśnie, nigdy nie znalazły się w Rivendell. To jest fajne, prawda? Jak cenne musiało być to bycie w Rivendell, że Tolkien o tym wspomniał. Albo być może też znowu, bo to jest też takie pytanie, które wcześniej zadaliśmy, kto dopisał te słowa, nie? Bo wiemy, że znowu autorów Władcy Piescieni możemy podejrzewać kilku.
Tak, to ciekawe, że Tolkien to wymienił właśnie, w jaki sposób poruszają się hobbici. To chyba musiało być ważne dla Tolkiena, skoro o tym napisał, prawda? Jak myślisz, czy to... Myślę, że tak, to szczególnie to jakby Obieży Świat szedł na przedzie z Frodem, to tak, nie wiem, taka hierarchia jakaś już, no nie wiem, Tolkien był bardzo szczegółowy, więc też jakby łatwiej sobie wyobrazić ten cały warsztat. Tak, no i wiadomo, że sam jako jakby najniższy w hierarchii, gdzieś tam społecznej, szedł na samym końcu, prowadził kucyka, wiadomo, zajmował się tym takim zapleczem, że tak powiem, nie był przedstawicielem arystokracji, która przyszła wcześniej. Widać to na każdym kroku. Tak, tak, bardzo często. Ale to nie umniejsza nic jego postaci, bo robi wiele rzeczy bardzo istotnych.
No to czyli po prostu ten zezowaty, no tak jak na nim cały czas go nazywają. Tu jest czytelnie, bo właśnie squint eyes, pamiętamy, że wtedy tłumaczyliśmy to słowo i Tolkien dowiedział się, Christopher Tolkien już wtedy dowiedział się później, wiele lat później, z jednego z listów, że właśnie squint eye ma różne znaczenia w języku angielskim, angielskim i amerykańskim angielskim, prawda? I gdzieś tam ta różnica była też sugestywna i Christopher odpowiedział na to, że właśnie chodziło o to, że ten południowiec patrzył tak chytrze, że tak powiem spod byka, czy tak ze skosa patrzył w kierunku hobbitów, natomiast tutaj slanting eyes wyklucza wszelkie wątpliwości. On był zazowaty, po prostu. Był zazowaty i przystojny, zazowaty mężczyzna z południa, tak?
Może wtedy gdzieś tam się przedstawili, bo wydaje mi się, że jeśli Butterby przedstawił wszystkich, nawet sobie nawzajem, w jakikolwiek sposób, to nikt tego nie zapamiętał. Nie sądzę. Chyba, że Fern zapamiętał, bo wiedział, że powinien zwrócić uwagę na tych hobbitów. To może on właśnie zapamiętał. Może dlatego tak utknął pamięcią. No może dlatego. No dobrze. Tak, no i co się stało? Sam, jak to usłyszał, w tym samym momencie, kiedy wypowiadał słowa, które wypowiedział, to automatycznie też jabłko opuściło jego dłoń w sposób dynamiczny. Dokładnie, w sposób dynamiczny, tak, trafiło tutaj bardzo celnie. Pamiętajmy, że w prologu autor Tolkien mówił nam o tym, że właśnie hobbici są obdarzeni talentem do broni dystansowej powiedzmy, do rzucania, do strzelania.
Dlatego taki kamień czy nawet jabłko w ich rękach to jest już niebezpieczna broń. Jabłku szczególnie. No Ferny się przekonał, że na jabłko wystarczy. Zdecydowanie, tak. A sam pożałował, ale nie Fernego, tylko właśnie jabłka. No pewnie, no jabłko. Tak. Dobrze i słuchajcie, na koniec tego odcinka zrobimy szybki skok na chronologię, że tak powiem. I tutaj znowu kolejny raz posłyszymy się książką Michaela W. Perry'ego pod tytułem Którzy do Tolkiena. Co wiemy, co się wydarzyło w okolicy tych dni dwóch w innych miejscach Śródziemia? 29 września, czyli dzień, dwa dni wcześniej w zasadzie. Dzień wcześniej, przepraszam. Gandalf dociera do Shire. Wpierw jedzie do Dziedunia, do Bagend. To jest jego pierwszy kierunek, który obrał jako pierwszy, prawda?
Natomiast na dzisiaj to było na tyle, jeśli chodzi o ten odcinek. Dziękuję bardzo za Wasz czas spędzony pod zielonym smokiem i pamiętajcie, czekamy we wszystkich mediach na Wasze komentarze i pytania. Nie zapomnijcie też kliknąć subskrypcji i polubień Waszej ulubionej aplikacji. Przepisy do wykorzystanych w tym epizodzie cytatów oraz innych materiałów znajdziecie w bibliografii odcinka na naszej stronie internetowej. Tam mamy też Tolkien Odbiór, pełną, bardzo bogatą bibliotekę książek i innych mediów, z których korzystamy tworząc podcast. A w następny piątek hobbici w końcu wyjadą z Brylii i trafią w dzikie ostępy. Na horyzoncie zaś pojawi się wichrowy czub. I jak mówił Gandalf w tym momencie żegnając się, niech wiatr niesie wasze skrzydła tam, gdzie słońce żegluje i gdzie przechadza się księżyc.
Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.