Odcinek 097 – Trwoga nad Hobbitami
Jak przebiegała noc Pod Rozbrykanym Kucykiem? Czy hobbitom uda się niepostrzeżenie opuścić Bree? Co tymczasem dzieje się w innych zakątkach Śródziemia? To wszystko w 97-tym odcinku podcastu, pierwszym z czterech poświęconych rozdziałowi "Nóż w ciemności".
To będzie nagranie odcinka setnego, prawda? Tak, wyjątkowy odcinek, będzie bardzo ciekawy, bo będziemy wszyscy obecni na Discordzie. Na nasz Discord możecie dołączyć w każdej chwili, jest on zupełnie darmowy, także zapraszamy, już teraz dzieje się na nim całkiem sporo, dzieją się ciekawe dyskusje, no a na tym wydarzeniu myślę naprawdę warto być, bo to będzie coś nowego, także zobaczymy jak pójdzie, na pewno będzie to bardzo miły po prostu czas. Dokładnie, a przede wszystkim w tym odcinku setnym mamy w planie dokończyć rozdział właśnie ten, który teraz zaczniemy, prawda? Czyli to będzie sama końcówka, moment, spoiler lekki teraz będzie, ale moment napaści na Froda przez czarnych jeźdźców. To będzie właśnie analizowane podczas odcinka, ale tylko w pierwszej jego połowie, bo w drugiej połowie będziemy właśnie chcieli z wami, z tymi osobami, które się połączą z nami na żywo,
Mieliśmy długi ciąg wydarzeń w Bree, prawda? Ciągnęło się z nami, ciągnęliśmy się za bohaterami w zasadzie przez kartki książki, aż do tego momentu, aż nagle, kiedy chobici położyli się spać i są w sytuacji zagrożenia, prawda? Bo wiemy, że czarni jeźdźcy są też w Bree, prawda? W tym momencie Tolkien nagle przemieszcza nas do Crick Hollow, do miejsca, gdzie Frodo był pięć dni temu, prawda? Ponad sześć. Tak, to jest taki ciekawy zabieg, zdecydowanie jakby czytelnik może przez ten czas zdążył zapomnieć, co tam się działo, że tamten Fatty Bolger, Grubas Bolger został, a jednak on jest takim zapomnianym, tak naprawdę piątym hobbitem troszkę, że on jednak na początku z nimi uczestniczył. No i został w tym Creek Hollow i teraz się dowiaduje, co tam się dało. Tak, jest cichym bohaterem, prawda, bo to, co zrobił, to, że zachował, dowiemy się o tym w następnych fragmentach, ale jednak jego zachowanie pomogło zachować jakiś tam spokój.
Dobrze, w tym momencie, który przeczytałem, ten moment w historii samej, to jest 29 września, czyli to jest dzień wcześniej, czyli Tolkien nam przypomina to, co się wydarza dzień wcześniej i w nocy z 29 na 30, czyli tu już jakby chronologia wyrównuje. Jesteśmy w tej samej nocy, w której Frodo i pozostali hobbici śpią w tym pokoiku razem z Aragornem, który czuwa pod drzwiami. Tak zostawiliśmy ich na koniec poprzedniego rozdziału. Tak, no i słuchajcie, tutaj jest na bazie Reader's Companion, autorstwa Hammond & Scull, znaleźli oni notatkę Tolkiena, w której jest, to jest długa notatka, której nie będziemy czytali w oryginale, natomiast streścimy wam ją. I co się wydarzyło właśnie w ramach chronologii wydarzeń, którymi objęci byli Nazgule, tak, czarnie jeźdźcy.
Tak, oczywiście, ale to jest fajne, co mówisz o pomyłkach właśnie, że pomyłki trafiają się, znaczy zdarzają się zarówno tym złym, jak i dobrym, prawda, bo wiemy, że niektóre rzeczy, które, decyzje, które podjęli zarówno Gandalf, czy Aragorn, czy Frodo oczywiście też były błędne i często jest tak, że te decyzje są błędne, my to wiemy, bo czytaliśmy książkę, prawda, wiemy, że z perspektywy czasu, że to był błąd, ale oni podejmują te decyzje tu i teraz. Na podstawie wiedzy, którą mają, nie? Tak, znajdują się w tej sytuacji, tak, tak. No i nie mają też pełnej wiedzy, nie? No bo tak nawet jak tutaj wspomniałeś o tej mapie jednak, tutaj brakowało baklandu, to jest jakby takie duże, ważna, istotna rzecz. Tak, to jest z jednej strony mieli szczęście, że te mapy w ogóle trafiły ich w ręce, nie? To był szpanek. a z drugiej strony właśnie były niekompletne i to po części uratowało sytuację, bo gdyby wszyscy na zgóle byli tej nocy w Brie, mogło być zupełnie inaczej, mogło się potoczyć inaczej.
Takich słów użył Cameron. Dlaczego? Czy nazwa Mordor jest aż tak groźna dla wszystkich istot w Śródziemie, nawet tak oddalonych od Mordoru, jak mieszkańcy Shire, prawda? Czy Bucklandu? No właśnie, bo... Pytanie, czy wszyscy mieszkańcy Shire w ogóle wiedzieli, czym jest Mordor, nie? Tak naprawdę... Za każdym razem, jak ta nazwa pojawiała się w książce, na przykład jak Gandalf powiedział do Froda, że Mordor, tak, coś z Mordoru, to Frodo wiedział. No ale Frodo mógł wiedzieć, bo Frodo był bardzo światłym hobbitem, bardzo obytym hobbitem. Światowy, tak, tak. Był w kontakcie, tak, z wieloma innymi osłami. Ale taki typowy hobbit, który wiesz, cały życie spędza szajr. Ciekawe. Natomiast tu, co to w imię Mordoru, tak mi się jakoś skojarzyło z tym, z motywami samego Saurona, nie? Bo wiemy, że Sauron jakby wierzył oczywiście w swoją wyższość, wierzył w to, że on jakby naprawi, nie wiem, uzdrowi śródziemie, jakby według swojego własnego planu.
Wnętrze było puste. Natomiast w niedalekiej odległości odezwały się głosy, zatrąbił róg i tak dalej. Dowiemy się teraz, co się wydarzyło. Pobudka! Trwoga! Góry! Wróg! Pobudka! Grubas Bolger nie próżnował. Gdy tylko zobaczył ciemne postacie wypełzające z ogrodu, wiedział, że musi uciekać, bo inaczej spotka go marny koniec i uciekł drzwiami na tyłach domu, przez ogród i przez pola. Kiedy wreszcie dotarł do najbliższej zagrody, która stała o mile z okładem od siedziby Froda, padł bez siły na progu. Nie! Nie! Nie! Krzyczał. To nie ja! Ja go nie mam! Minęła dłuższa chwila, nim wreszcie mieszkańcy zrozumieli coś z tego bełkotu. Najpierw odnieśli wrażenie, że wróg zajął Buckland.
Pytanie bardziej, no bo pewnie już wcześniej gdzieś tam Hamlet był najbardziej centralną postacią, wokół której toczyły się wydarzenia związane z czarnymi miejscami, ale pytanie bardziej jest, kto te słowa zapisał w książce? Bo wiemy, że autorem książki jest po pierwsze Frodo, po drugie Sam, po trzecie jest, dobrze pamiętam, Findgil, nazywał się ten, który w Gondorze przeredagował tą najbardziej znaną wersję Władcy Pierścieni, tak, czyli to on jeszcze miał jakiś tam swój wkład na pewno w treść książki, on dopisał między innymi rozdział o Arwenie i Aragornie, tak, czyli tą historię Arwenia i Agorna. Natomiast jeszcze do tego nakłada się jeszcze Tolkien, czyli osoba, którą Tolkien sam się znowu zatłumacza, prawda, tłumacza Czerwonej Księgi Marchii Zachodniej, ale też jego jakby wkład musiał być jakiś, prawda.
No i teraz pytanie, kto z nich, kto z nich wiedział, co pomyśleli Czarni Jeźdźcy? Może Frodo przez jakąś tam koneksję z nimi wyczuł gdzieś ten, nie wiem, ten moment, Później, kiedy będzie miał bliższe kontakty z nimi, prawda, bo będzie miał na koniec naszego rozdziału aktualnego. Być może, no tak, no bo tak to raczej nikt nie miałby wglądu w myśli i nadkóli, więc to jest ciekawa teoria, myślę, że Frodo tutaj przyzwyczaił się. Najbardziej chyba nie jest predysponowany, żeby to później z czasem gdzieś tam te myśli może jakoś, nie wiem, w jakiś sposób do niego dotarły. Albo to jest tylko przypuszczenie na zasadzie, że a, no pewnie tak sobie pomyśleli czarne jesce. Taka dramaturgia. Tak, dokładnie. dobrze na koniec fragmentu przemknęli przez bramę przez bramę i stratowali strażników nie wiadomo nic o tym żeby ktoś zginął więc wydaje się że tylko tam roztrącili na boki hobbitów którzy stali przy bramie opuścimy teraz dłuższy fragment są to wracamy znowu w tych fragmentach do Bree ale dalej jesteśmy w tej samej nocy w Fordowi śnią się dwa sny pierwszy zostaje z nich szybko obudzony z pierwszego snu i widzi że Aragorn czuwa
No i być może słyszeli wtedy jakieś tam hałasy, które działy się w gospodzie. Natomiast drugi sen, gdy Frodo zasnął z powrotem, to wtedy jakby wyraźnie ściął się wydarzenia z Crickhalo, prawda? Wydarzenia, kiedy ktoś puka, ktoś czarnieścy i tak dalej. Tak. I tutaj mamy sytuację... Może nawet w tym śnie jakby, nie wiem, przyśniłyby mu się te myśli na zguli, no bo skoro... A, może, tak. Tak, to też... To jest takie raczej niewyjaśnione, ale... Słuchajcie, i ten drugi sen Froda, w którym właśnie mówi o tych wydarzeniach z Crick Hollow, to jest sen, który pozostał z dawnych wersji tego rozdziału, który znam z historii Śródziemia. W tych wersjach to Gandalf przegonił czarnych jeźdźców z Crick Hollow, tak?
Dokładnie, dokładnie. Poza tym, no to znowuż, no jak ja nie bym jej motówł, płuczenie koni, płuczenie koni, no nie zniżaliby się do tego. Dokładnie, po co by im to było w ogóle. A jeszcze zwróćcie uwagę, że proces, bo dowiemy się w następnych fragmentach, że ten proces był bardziej skomplikowany niż się wydaje, ponieważ te konie nie były tylko wypłoszone, z gospody, ale też w ogóle z miasteczka Brie, tak? Czyli to musiało być skoordynowane z Harrym Odźwiernym, który musiał tą bramę otworzyć, żeby konie mogły się rozbiec gdzieś tam po terenie. Tak. Czyli to była grubsza akcja i tego nie mogli zrobić czarni jeźdźcy. Absolutnie nie. Zdecydowanie. Dobrze, opuścimy teraz dosyć długi fragment, dwa kapity. Słuchajcie, na pociągu tego fragmentu opuszczonego Frodo ma czarne myśli, zwizualizował sobie podróż do Rivendell bez kucyków, z tym wszystkim na plecach, a do tego tam jest taki moment, że Frodo myśli, że dzięki tym kucykom mogli w jakikolwiek sposób uciekać czarne miejsce.
Także dziękujemy i zapraszamy do kontaktu. No i po przerwie kolejny fragment. Posłuchajcie. Nie znalazłaby się na to rada, panie Butterbur? Zapytał Frodo. Może są w miasteczku ze dwa wolne kocyki albo choć jeden podjuki. Wprawdzie nie możemy ich wynająć, lecz moglibyśmy je kupić. Dodał trochę niepewnie, zastanawiając się, czy go na to stać. Wątpię, odparł gospodarz ze spodną miną. Mieliśmy w brie kilka kocyków nadających się pod siodło, ale te stały w moich stajniach, no i zniknęły. Innych zwierząt pociągowych, których jest tu niewiele, nikt się nie pozbędzie. Ale zrobię co w mojej mocy. Wyciągnę Boba z łóżka i jak najszybciej wyprawię go na poszukiwania. Tak, zgodził się obieść świat niechętnie.
Nie ma innego wyjścia. Musimy zdobyć przynajmniej jednego Lucyka. I tak oto prysły nadzieje na wczesne wyruszenie i wymknięcie się po cichu. Równie dobrze rykiem moglibyśmy oznajmić swój wyjazd. Nie wątpię, że to była część planu nocy napastników. Mimo wszystko jest w tym coś pocieszającego w trąciu Mary. Czekając na wynik poszukiwań możemy zjeść przyzwoite śniadanie i to na siedząco. Rozejrzyjmy się za nobem. Najważniejsza sprawa. Na siedząco. Na siedząco, na siedząco. Cały dzień już lepszy. W poprzednim fragmencie była mowa o tym, że Aragon sugerował, że jednak zjedzą po drodze coś, prawda? To im zapadło bardzo w pamięć. Dobrze, no i pierwsze co Frodo, jakby zmartwiony całą sytuacją, pyta Butterbura, czy cokolwiek się znajdzie, czy może pomóc, czy jakkolwiek tutaj z końmi, czyli kucykami, prawda?
Bob wyruszył w celu poszukiwań. No i okazuje się, że tylko jeden, jedyny Bill Fern, o którym mówiliśmy, ma kucykę na sprzedaż. I to za potrójną cenę standardowej. Co za przypadek. No co za przypadek. Akurat wtedy, kiedy wypłoszone zostały wszystkie konie z gospody pod rozbryganym kucykiem, to on ma jednego na sprzedaż. Okazyjna cena. No i słuchajcie, co na to wszystko? Jaka jest reakcja Froda, gdy to usłyszą? – Bill Ferny? – powiedział Frodo. – Czy to aby niejaki postęp? Może kuc zawróci do niego z całym naszym dobytkiem albo pomoże nas śledzić? Sam się nad tym zastanawiam. Rzeko bierze światło. Nie wyobrażam sobie jednak zwierzęcia, które powróciłoby do niego, gdy raz odzyska wolność. Pewnie Ferny jak zwykle chce skorzystać z okazji i jak najwięcej zarobić.
No nie dotarły, właśnie. Pierwsza część tego fragmentu, który przeczytałem, Frodo podejrzewa spisek, podejrzewa, że Bilferny być może chce tu jakieś tam GPS-a podkleić jednemu kucykowi, żeby śledził ich. W tych czasach to wszystko było. No i tu widać też, że Frodo bardzo często mówi, a Aragorn właśnie bardzo rzadko. Tutaj on jednak tak w tym milczeniu cały czas obserwował hobbitów, cały czas oceniał tutaj sytuację. Bo po prostu potrzebuje więcej czasu na podjęcie decyzji, ale jak już podejmuje to są to, powiedzmy, bardziej przemyślane decyzje, prawda? Bo ona analizuje wszystko za i przeciw. Tak, no i Aragon nie podejrzewa, że Ferny w jakikolwiek sposób był w stanie manipulować tym zwierzęciem w momencie, kiedy to zwierzę zniknie z jego, z zasięgu jego ręki, powiedzmy, tak?
To już mógł być Frodo, nie? Tak naprawdę, no bo chyba on doświadczył tego A powiem ci, że ja bym podejrzewała bardziej sama, ponieważ on był bardziej zafascynowany zarówno Rivendell, jak i w ogóle elfami. Jak i kucykiem. Tak, i kucykami też, bo wiemy, że później z kucykiem, z którym wyruszyli z Rivendell, bardzo się związał emocjonalnie. Więc wydaje mi się, że sam byłby tej osobą, która powiedziała właśnie, że te kucyki nie widziały tego pięknego Rivendell. Być może, tak. No i też już... Już też trochę wychodząc w przyszłość, o ile dobrze pamiętam, to właśnie ten kucyk Bill, to on tam chyba będzie nawet opisany, nie? W rozdziałach Rivendell, że on tam w tym Rivendell jakby doznał takiego odnowy biologicznej. Tak, odnowy, tak. Szeroko pojętej rehabilitacji, tak. Tak, że już z tego kościstego kucyka się zamienił w takiego porządnego, żywego kucyka.
Dochodziła dziesiąta, gdy wreszcie wyruszyli w drogę. W tym czasie całe Bree wrzało z podniecenia. Historia ze zniknięciem Froda, pojawienie się czarnych jeźdźców, obrabowanie stajni i przede wszystkim wieść, że strażnik obieży świat dołączył do tajemniczych hobbitów. Wszystko to złożyło się na opowieść, którą wspominano przez lata, gdyby nie zaćmiły jej inne wydarzenia. Większość mieszkańców Bree i Staddle, a nawet sporo przybyszów z Combe i Archet stłoczyło się na gościńcu, żeby zobaczyć wyjazd podróżników. Goście gospody oblegli drzwi i wystawiali głowy przez okna. Obieży świat zmienił zamiar i postanowił opuścić Bree głównym gościńcem. Jakakolwiek próba ruszenia na przełaj natychmiast pogorszyłaby sprawę. Połowa mieszkańców pociągnęłaby za nimi, żeby zobaczyć co zamierzają i powstrzymać ich od wejścia w szkodę.
Pożegnali się z Nobem i Bobem, podziękowali gorąco panu Butterburowi. Mam nadzieję, że pewnego dnia znów się spotkamy w bardziej radosnej atmosferze, rzekł Frodo. Nic nie sprawi mi większej przyjemności niż pobyt w pańskiej gospodzie. ruszyli niespokojni i przygnębieni pod bacznym okiem tłumu. Nie wszystkie twarze były przyjazne, nie wszystkie okrzyki życzliwe, ale wyglądało na to, że obieży świat budzi nabożną grozę w sercach większości Brylandczyków, bo ci, na których ledwie spojrzał, zamykali usta i chowali się za plecami innych. Obieży świat szedł naprzedzie z Frodem, za nimi Merry i Pippin, a na końcu sam prowadził kucyka. Kucyk dźwigał tyle bagażu, ile jego nowi panowie mieli serce nań załadować, ale już wyglądał raźniej, jakby zadowolony z takiego obrotu fortuny. Sam za dumą gryzł jabłko, miał ich w pełną kieszeń.
Był to pożegnalny prezent od Noba i Boba. Nie ma jak jabłka w marszu, a fajka na popasie, powiedział. Choć coś mi się zdaje, że niedługo zabraknie mi jednego i drugiego. No i słuchajcie, dziesiąta, jak się zebrali, wiemy, że to była dziesiąta, więc już całe miasteczko na nogach, oczywiście nie tylko jedno, wszystkie okolica, cała okolica i tłumy, tak, tłumy, no bo wiadomo, sensacyjne wyjście całej tej ekipy. Bardzo. Największe wydarzenie pewnie od lat, to było opisane, że byłoby opowiadane przez lata. To zniknięcie Froda. Tak, sekwencja wydarzeń, prawda, zniknięcie Czarniej Jeźdźcy, Obieży Świat i tak dalej. No i Aragon postanowił zmienić plany, bo pierwotnie chciał się wymknąć z Brie jakimiś tam bocznymi ścieżkami, od razu trafić gdzieś jakby w dzicz, tak powiem, ale tutaj nie miało to sensu żadnego.
Tak. Dobra, no i mamy tutaj te słowa, sam dostał jabłka. Tak, wracając do sama. No i mówi o tym, że właśnie tam, że nie ma to jak jabłka w marszu, fajka na popasie, a przede wszystkim mówi, że tego i tego niedługo mu zabraknie, najprawdopodobniej, tak? Podejrzewa. No i to tak trochę nietypowe, jak na sama, nie? Jak to myślisz? Bo sam jest raczej taką osobą optymistyczną. Tak go postrzegamy, tak? Jako osobę optymistyczną, która zawsze ma jakieś pozytywne słowo, szczególnie w tych dalszych fragmentach książki, kiedy będzie już tylko z Frodem wędrował, prawda? A sam, kiedy bardzo często to on... jakby ciągnie Froda, podtrzymuje go na duchu, zaprzecza jego słowom Froda, które mówią o tym, że to już jest koniec, że padamy, że nie dojdziemy dalej, a sam mówi, że jednak damy radę, nie, jakoś tam znajduje słowa pocieszenia, a tu raz, tu mówi on nagle, że chyba niedługo będzie.
Dowiadujemy się w niej, że hobbici nie za bardzo patrzyli na tych ludzi, którzy się wokół nich zromadzili, natomiast jedynie co to Frodo zauważył, zauważył dom Billa Fernego, zauważył wewnątrz tego domu zazowatego południowca i samego Fernego, który stał przy płocie. No i przede wszystkim mamy tutaj ciekawostkę językową i tutaj, Ola, oddam tobie wzrok, bo tu wzrok, głos. Dziękuję. Zroku nie oddam, bo to żaden plus, masz swój. Mama, tak. Natomiast jest dużo językowych tutaj ciekawostek z angielskiego, więc tutaj oddaję głos, nie wzrok. Oli. No tak, bo tutaj rzeczywiście w tym fragmencie ukazuje się ziemista twarz o chytrych, zezowatych oczach. I w oryginale brzmi to In one of the windows he caught a glimpse of a sallow face with sly, slanting eyes, but it vanished at once.
To właściwie tak, to właściwie racja, że to kontekst się troszkę zmienia, masz rację, że to jest taka, no to jest bardziej taka... ostrzeżenie, a po wsi noga to po prostu takie... Określenie kogoś, tak? Dokładnie. Po prostu przymiotnik, nic więcej. Może tutaj nie przymiotnik, tylko od przymiotnika utworzony rzeczownik. O, tak. To by trzeba było po polskiemu powiedzieć. Dobrze. No i na koniec wraca się do Sama i tu jest moje pytanie, czy albo skąd zna jego imię Sama? No bo... Dunio sama jest tutaj znany w Brie. Mnie się bardziej jedynie tak myślę, że był ten moment, kiedy Sam i Piepin odsobno od Froda uczestniczyli tam w rozmowach, prawda, z Brylandczykami w gospodzie, prawda, poprzedniego wieczoru.
No, wszystko by było inaczej. Ale my oceniamy to z punktu widzenia i wiedzy, jaką miał Gandalf w tym momencie, prawda? No to właśnie jest strasznie ciężko, no ja bym go tak pochopnie nie oceniała, bo Gandalf nie miał prawa tutaj widzieć, nie? Właściwie czy Frodo już ruszył z tego bagę, czy czekał na Gandalfa. Frodo miał powiedziane, żeby czekać na Gandalfa tak naprawdę, tak? No to... Tak. A jeśli nie, to ruszy do Rivendell, prawda? A ruszy do Rivendell, więc... Tak, tak, tak. Ja myślę, że tak, gdyby... Gdyby Gandalf pojechał najpierw do Bree, załóżmy, tak? I okazałoby się, że hobbici są nadal w Shire, jeszcze nie byli w Bree. straciłby czas, prawda? Musiałby się wracać i później znowu tą drogę pokonywać jeszcze raz, gdyby na przykład okazało się, że ich nie spotka. Natomiast myślę, że świadomie nie pojechał do Ustroni najpierw, czyli do Creek Hollow, dlatego, że wiedział, że hobbici tam mogliby być jeszcze, bo wiedział, że planem Froda jest około 22 września wyruszenie w stronę Creek Hollow i stamtąd dopiero wyruszenie dalej.
I w takiej kolejności, w jakiej mogli się poruszać, prawda? Więc to jest też sensowne. Gdyby Aragorn i Hobbici szli kościelnicem, to tak. że no a to niestety plan się zmienił i dlatego jakby wszystko się potoczyło inaczej. No tak, tu zmiany planów już jakby zaczęły się dużo wcześniej, prawda, bo to, że na początku lipca Gandalf został uwięziony przez Sarumana pokrzyżowało bardzo wiele planów, ale w ostateczności nie wyszło tak strasznie źle. Ale najgorsze, co stanie się w ramach tych wszystkich pokrzyżowań planów, wydarzy się na koniec tego rozdziału, prawda? No właśnie. Najgorszy moment, najtrudniejszy wyprawy. tej pierwszej części. Który będzie miał konsekwencje do samego końca. Do samego końca książki, nieprawda? Tak, tak. Dla Froda. Dobrze, nie wyprzedzajmy faktów, będziemy o tym mówili, będziemy to czytali.
Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.