Odcinek 097 – Trwoga nad Hobbitami
Jak przebiegała noc Pod Rozbrykanym Kucykiem? Czy hobbitom uda się niepostrzeżenie opuścić Bree? Co tymczasem dzieje się w innych zakątkach Śródziemia? To wszystko w 97-tym odcinku podcastu, pierwszym z czterech poświęconych rozdziałowi "Nóż w ciemności".
I dzięki temu mogli osiągnąć sukces. Dlatego tak długo to trwało, dlatego tak długo się przygotowywali. To wszystko, co teraz opisałeś, to jest w ogóle dla mnie bardzo fascynujące z kilku względów. W ogóle po pierwsze tutaj widać raz jeszcze, no po raz kolejny tutaj dbałość Tolkiena o szczegóły, nie? Bo jakby on w tej notatce tutaj rozpisał sobie dokładnie cały ten plan działania nad Gulli i właśnie plan. Tutaj też widać to, że ci czarni jeźdźcy, oni to nie był jakiś taki dziki pościg, nie? Że po prostu dostali od Saurona rozkaz zdobyć pierścień, tylko oni rzeczywiście planują między sobą. Tak, konsultują się. Dokładnie, to jest strasznie ciekawe to widzieć, że oni po prostu między sobą mieli ten dokładny plan, jakby kto dokładnie w którym miejscu, gdzie, kiedy idzie. No i nawet to, że tutaj pomyłki też popełniają, że tutaj wódz się waha, jakby nie wiedzą do końca co zrobić, więc strasznie to jest ciekawe, takie nadanie głębi.
I ten miecz świeci własnym światłem. I tutaj też to jest ważne, żebyśmy odrozumieli, to nie jest to samo światło, które świeciło z żądła, czy z miecza Gandalfa, tak? Tak, to nie jest światło, które umieli jakby wkuć w miecze płatnerzy z gondolinu, bo tam stamtąd pochodzi ta technologia pierwotnie, prawda? Tak, tak, tak. To jest zupełnie inny światło. To dla mnie brzmi jak właśnie taka próba Saurona właśnie jakby z paczenia. Tak, tak. Dokładnie, taka nie do końca udana, ale tak jak zazwyczaj Sauron oczywiście próbował zmieniać rzeczy, które już istniały i stwarzać jakby na własne podobieństwo, tak jak chociażby czarna mowa, to tak mi się też skojarzyło tutaj to światło. Tak, tak, skrzywione jakieś takie, nie do końca udane próby naśladowania.
Tak, na półeczce nocnej koło łóżka, prawda, bo ktoś śpi. Tak, tak, to muszą sprawdzić, zapukać, wejść i zapytać. Poszukać, o jest sypialnia, jest półeczka, nie ma pierścienia, dobra, jedziemy, wracamy. Sauron będzie niezadowolony znowu. Tak, raport do Saurona ciekawy jakby wyglądał, no, weszliśmy, ale nie mieli pierścienia. Dobrze. No albo właśnie, tak jak mówisz, atakowali nie wiedząc o tym, czy ten pierścień tam jest, czy nie, więc mogli po prostu i głównym celem mogło być po prostu zabranie tych informacji, nie? Tak, może dalej szukali informacji. Czy może chcieli tą osobę, która jest w środku wziąć na spytki, nie? I dowiedzieć się, co się wydarzyło, dokąd poszedł, którą drogę obrał, prawda? Dobrze, no i mówiliśmy już o tym, że w poprzednim odcinku, że w BRI to nie...
Takich słów użył Cameron. Dlaczego? Czy nazwa Mordor jest aż tak groźna dla wszystkich istot w Śródziemie, nawet tak oddalonych od Mordoru, jak mieszkańcy Shire, prawda? Czy Bucklandu? No właśnie, bo... Pytanie, czy wszyscy mieszkańcy Shire w ogóle wiedzieli, czym jest Mordor, nie? Tak naprawdę... Za każdym razem, jak ta nazwa pojawiała się w książce, na przykład jak Gandalf powiedział do Froda, że Mordor, tak, coś z Mordoru, to Frodo wiedział. No ale Frodo mógł wiedzieć, bo Frodo był bardzo światłym hobbitem, bardzo obytym hobbitem. Światowy, tak, tak. Był w kontakcie, tak, z wieloma innymi osłami. Ale taki typowy hobbit, który wiesz, cały życie spędza szajr. Ciekawe. Natomiast tu, co to w imię Mordoru, tak mi się jakoś skojarzyło z tym, z motywami samego Saurona, nie? Bo wiemy, że Sauron jakby wierzył oczywiście w swoją wyższość, wierzył w to, że on jakby naprawi, nie wiem, uzdrowi śródziemie, jakby według swojego własnego planu.
Że atak przeprowadzono od strony Starego Lasu. A potem nie trwonili czasu. Trwoga! Pożar! Nieprzyjaciel! Brandybukowie dali wróg alarmowy Bucklandu, który milczał od jakichś stu lat. Od czasu, gdy białe wilki przeszły w srogą zimę po zamarzniętej Brandywini. Pobudka! Pobudka! W dali odpowiedziały inne rogi. Alarm szybko rozszerzył się w okolicy. Czarni intruzi wypadli z domu. Jeden zgubił na progu chobicki płaszcz. Na ścieżce zadudniły kopyta. Konie pocwałowały w mroku. Wokół Krichalou rozbrzmiewał ryk rogów, krzyki i tupot stóp. Czarni jeźdźcy jak burza pędzili do północnej bramy. A niechże ci mali ludkowie podnoszą sobie rwetes. Sauron później się z nimi rozprawi.
Jak myślisz, Ola, czy to hobbici nastraszyli? Chyba wydaje mi się, że nie aż na tyle. Myślę, że może i to i to, bo zdecydowanie znali sobie sprawę ze swojej pomyłki, ale też jakby nie mieli w tym żadnego interesu, żeby zostać i walczyć, czy się opierać tą kobitą. Jakby... Pomyłka została popełniona, czas stracony, więc pewnie dlatego... Trzeba gonić. Tak, tak. No i tu mamy sytuację dosyć nietypową, bo... Poznajemy myśli czarnych jeźdźców, prawda? Poznajemy myśli na zuli. Dokładnie, tak. Pada zdanie, tak, tak, a niechże ci mali ludkowie podnoszą sobie rwety, Sauron później się z nimi rozprawi. Tak jest. A w oryginale jest to let the little people blow, Sauron will deal with them later. Tak jest. Więc tak, myślisz, że to Hamul wypowiada, znaczy myśli te słowa, czy...
Tak. No i tu mamy ciekawe porównanie tego obrazu zniszczeń i w ogóle sposobu ataku właśnie w tych sypialniach w gospodzie, a Creek Hollow, gdzie rzeczywiście byli czarni jeźdźcy. Myślisz, że weszliby oknem? Nie sądzę, nie. Szczególnie, że to by nie było małe okno, tak mi się wydaje, ale nawet jeśli, to pewnie by normalnie zapłukali do drzwi A jeśli nikt by nie odpowiedział, to by te drzwi wyważyli i szukali pokój po pokoju. Tak, tak, dokładnie. Mieli raczej taki otwarty sposób działania. Tak, tak, oni nie musieli się ukrywać, nie mieli takiej potrzeby. Oni dostali od Saurona polecenie, nie pokazujcie całej swojej mocy. Okej, to się zgadza i powiedzmy te efekty wzbudzania strachu nie były tak intensywne, jak później będą w trzecim tomie książki, czy w połowie drugiego tomu książki.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.