Odcinek 097 – Trwoga nad Hobbitami
Jak przebiegała noc Pod Rozbrykanym Kucykiem? Czy hobbitom uda się niepostrzeżenie opuścić Bree? Co tymczasem dzieje się w innych zakątkach Śródziemia? To wszystko w 97-tym odcinku podcastu, pierwszym z czterech poświęconych rozdziałowi "Nóż w ciemności".
Dobrze, w tym momencie, który przeczytałem, ten moment w historii samej, to jest 29 września, czyli to jest dzień wcześniej, czyli Tolkien nam przypomina to, co się wydarza dzień wcześniej i w nocy z 29 na 30, czyli tu już jakby chronologia wyrównuje. Jesteśmy w tej samej nocy, w której Frodo i pozostali hobbici śpią w tym pokoiku razem z Aragornem, który czuwa pod drzwiami. Tak zostawiliśmy ich na koniec poprzedniego rozdziału. Tak, no i słuchajcie, tutaj jest na bazie Reader's Companion, autorstwa Hammond & Scull, znaleźli oni notatkę Tolkiena, w której jest, to jest długa notatka, której nie będziemy czytali w oryginale, natomiast streścimy wam ją. I co się wydarzyło właśnie w ramach chronologii wydarzeń, którymi objęci byli Nazgule, tak, czarnie jeźdźcy.
Tak, oczywiście, ale to jest fajne, co mówisz o pomyłkach właśnie, że pomyłki trafiają się, znaczy zdarzają się zarówno tym złym, jak i dobrym, prawda, bo wiemy, że niektóre rzeczy, które, decyzje, które podjęli zarówno Gandalf, czy Aragorn, czy Frodo oczywiście też były błędne i często jest tak, że te decyzje są błędne, my to wiemy, bo czytaliśmy książkę, prawda, wiemy, że z perspektywy czasu, że to był błąd, ale oni podejmują te decyzje tu i teraz. Na podstawie wiedzy, którą mają, nie? Tak, znajdują się w tej sytuacji, tak, tak. No i nie mają też pełnej wiedzy, nie? No bo tak nawet jak tutaj wspomniałeś o tej mapie jednak, tutaj brakowało baklandu, to jest jakby takie duże, ważna, istotna rzecz. Tak, to jest z jednej strony mieli szczęście, że te mapy w ogóle trafiły ich w ręce, nie? To był szpanek. a z drugiej strony właśnie były niekompletne i to po części uratowało sytuację, bo gdyby wszyscy na zgóle byli tej nocy w Brie, mogło być zupełnie inaczej, mogło się potoczyć inaczej.
Pytanie bardziej, no bo pewnie już wcześniej gdzieś tam Hamlet był najbardziej centralną postacią, wokół której toczyły się wydarzenia związane z czarnymi miejscami, ale pytanie bardziej jest, kto te słowa zapisał w książce? Bo wiemy, że autorem książki jest po pierwsze Frodo, po drugie Sam, po trzecie jest, dobrze pamiętam, Findgil, nazywał się ten, który w Gondorze przeredagował tą najbardziej znaną wersję Władcy Pierścieni, tak, czyli to on jeszcze miał jakiś tam swój wkład na pewno w treść książki, on dopisał między innymi rozdział o Arwenie i Aragornie, tak, czyli tą historię Arwenia i Agorna. Natomiast jeszcze do tego nakłada się jeszcze Tolkien, czyli osoba, którą Tolkien sam się znowu zatłumacza, prawda, tłumacza Czerwonej Księgi Marchii Zachodniej, ale też jego jakby wkład musiał być jakiś, prawda.
No i teraz pytanie, kto z nich, kto z nich wiedział, co pomyśleli Czarni Jeźdźcy? Może Frodo przez jakąś tam koneksję z nimi wyczuł gdzieś ten, nie wiem, ten moment, Później, kiedy będzie miał bliższe kontakty z nimi, prawda, bo będzie miał na koniec naszego rozdziału aktualnego. Być może, no tak, no bo tak to raczej nikt nie miałby wglądu w myśli i nadkóli, więc to jest ciekawa teoria, myślę, że Frodo tutaj przyzwyczaił się. Najbardziej chyba nie jest predysponowany, żeby to później z czasem gdzieś tam te myśli może jakoś, nie wiem, w jakiś sposób do niego dotarły. Albo to jest tylko przypuszczenie na zasadzie, że a, no pewnie tak sobie pomyśleli czarne jesce. Taka dramaturgia. Tak, dokładnie. dobrze na koniec fragmentu przemknęli przez bramę przez bramę i stratowali strażników nie wiadomo nic o tym żeby ktoś zginął więc wydaje się że tylko tam roztrącili na boki hobbitów którzy stali przy bramie opuścimy teraz dłuższy fragment są to wracamy znowu w tych fragmentach do Bree ale dalej jesteśmy w tej samej nocy w Fordowi śnią się dwa sny pierwszy zostaje z nich szybko obudzony z pierwszego snu i widzi że Aragorn czuwa
W wielce zaambarasowany. Kocyki zniknęły. W nocy ktoś otworzył wrota stajni i uprowadził nie tylko kocyki Mary'ego, ale też wszystkie konie i inne stojące tam zwierzęta. No i Ola, wracamy do gospody pod rozbrzykanym kocykiem, a tam hobbici się budzą, idą do swoich sypialni, które opuścili na polecenie Aragorna, prawda, na polecenie Obierze Świata. Dobrze, że możemy go nazywać Obierze Światem, a nie Łazikiem. Tak, zdecydowanie. Chciałaś tego uniknąć, prawda, żeby nie... Bardzo, tak, dokładnie, dlatego teraz to łączam, bo już można go nazywać Obierze Światem, Aragornem. No i mamy obraz zniszczeń, tak? Czyli sypialnie są totalnie zniszczone.
Okiennice wiszą tylko na zawiasach, postrzępiona pościel, pocięta i tak dalej. Także w tym momencie dowiadujemy się bardzo wiele i jak wiele zawdzięczają przypadkom, które się wydarzyły poprzedniego wieczoru. Chociażby temu, że Mary... popełnił błąd, poszedł na dwór, mimo że jakby, no po co? Poszedł się przewietrzyć, ale dzięki temu dowiedzieli się, że czarni jeźdźcy są wewnątrz w miasteczku Bree i dzięki temu Aragon podjął decyzję, nie śpijcie w swoich sypialniach, śpijcie w tym pokoju wspólnym. To uratowało im życie. No, dokładnie, dokładnie. to ogromne szczęście. Tak, błąd, który przerodził się w powiedzmy szczęście.
Ale słuchajcie, oni nadal wierzą, nawet Aragon mimo wszystko wierzy, że uda im się szybko zebrać, wyruszyć, nawet Aragon próbuje przyspieszyć cały ten proces. Tak, no ciekawe co na to hobbici nie będzie śniadania, pierwszy raz chyba w swoim życiu będą mieli sytuację, kiedy nie jedzą śniadania przed wyruszeniem w trasę. To jest dopiero traumatyczne przeżycie. Co tam czarni jeźdźcy? Dokładnie. No i Barleyman leci sprawdzić, czy już kucyki są osiadbane i gotowe, a tymczasem okazuje się, że ich tam w ogóle nie ma. Wszystkie konie zostały wypłoszone. Nie tylko ich, tylko wszystkie. Po prostu wszystkie. No i znowu pytanie. Naprawdę czarni jeźdźcy poszli do stajni i co? Jakby oni tam weszli, to te konie by zwariowały od razu i by zaczęły robić taki rżwy test, że wszyscy by się obudzili. Całe miasteczko.
Nie mogli. Dużo wiary pokładał te kucyki. No ale fajnie jest opisane, jak Aragon ocenia hobbitów, tak? Ma takie oceniające spojrzenie na nich. Tak, na nich patrzy. To jest rzeczywiście ciekawe, tak to wyobrazić sobie, no bo Aragon jednak całe swoje życie spędził gdzieś tam w dziczy na drodze i tak jakby rzeczywiście analizował, no co teraz jest taka sytuacja. Tak, dokładnie. Czy ci hobbici będą w stanie to zrobić? Tak, no i tłumaczy też Hobbitom, że na drogach, które odbiorą, konie nic im nie dają, tak? To jest jakby, nie dają im przewagi w żaden sposób. Są pomocne, okej, ale nie dają im przewagi. I tak naprawdę martwi się tylko o noszenie zapasów, prawda? No i tutaj w odpowiedzi, najpierw Pipin, później sam deklarują, że oni mogą mieć więcej niż się wydaje, tak? Jakby na to spojrzenie oceniające Aragorna reagują odpowiedzią. Dokładnie, próbują być twardzi.
Nie ma innego wyjścia. Musimy zdobyć przynajmniej jednego Lucyka. I tak oto prysły nadzieje na wczesne wyruszenie i wymknięcie się po cichu. Równie dobrze rykiem moglibyśmy oznajmić swój wyjazd. Nie wątpię, że to była część planu nocy napastników. Mimo wszystko jest w tym coś pocieszającego w trąciu Mary. Czekając na wynik poszukiwań możemy zjeść przyzwoite śniadanie i to na siedząco. Rozejrzyjmy się za nobem. Najważniejsza sprawa. Na siedząco. Na siedząco, na siedząco. Cały dzień już lepszy. W poprzednim fragmencie była mowa o tym, że Aragon sugerował, że jednak zjedzą po drodze coś, prawda? To im zapadło bardzo w pamięć. Dobrze, no i pierwsze co Frodo, jakby zmartwiony całą sytuacją, pyta Butterbura, czy cokolwiek się znajdzie, czy może pomóc, czy jakkolwiek tutaj z końmi, czyli kucykami, prawda?
Tak, no i potem wtrąca się znowu Aragorn ze swoją wizją i tak dalej, mówi przede wszystkim, że przyznaje, że muszą poświęcić czas na poszukiwania chociaż jednego czy tam dwóch zwierząt. No i Aragorn zapewne miał czas, żeby rozwarzyć w tym momencie wszystkie zali przeciw, czy czekać i próbować znaleźć kucyka czy kucyki, czy po prostu ruszać tak jak są teraz, niezależnie od tego, że muszą nieść wszystko na plecach. A jednak podjął tutaj decyzję, że próbują czekać. To było chyba w tym momencie ważniejsze, prawda? Tak. No i Aragon mówi, że być może była to część planu nocnych napastników. I ja się z nim zgadzam, ponieważ mi się wydaje, dowiemy się o tym później, że jeżeli Ferny uczestniczył w tym ataku, to on miał cel w tym, żeby te kucyki wypłoszyć.
No nie dotarły, właśnie. Pierwsza część tego fragmentu, który przeczytałem, Frodo podejrzewa spisek, podejrzewa, że Bilferny być może chce tu jakieś tam GPS-a podkleić jednemu kucykowi, żeby śledził ich. W tych czasach to wszystko było. No i tu widać też, że Frodo bardzo często mówi, a Aragorn właśnie bardzo rzadko. Tutaj on jednak tak w tym milczeniu cały czas obserwował hobbitów, cały czas oceniał tutaj sytuację. Bo po prostu potrzebuje więcej czasu na podjęcie decyzji, ale jak już podejmuje to są to, powiedzmy, bardziej przemyślane decyzje, prawda? Bo ona analizuje wszystko za i przeciw. Tak, no i Aragon nie podejrzewa, że Ferny w jakikolwiek sposób był w stanie manipulować tym zwierzęciem w momencie, kiedy to zwierzę zniknie z jego, z zasięgu jego ręki, powiedzmy, tak?
Aragorn też chyba na tyle zna zwierzęta po tym swoim życiu w puszczy, tak? Ludziczy, że jakby, no od razu mówi, że wątpi bardzo, żeby jakiekolwiek zwierzę chciało do niego wrócić. Dokładnie. No i Butter był tutaj znowu kolejny raz, bierze na siebie tutaj wszystkie koszty związane. Znarówno jakby płaci za tego kucyka, którego zaoferował Bilferny, jak i też oddaje Meriemu za jego kucyki. I to nie małą cenę, prawda? 18 srebrników. No, a to jest też ciekawy moment, bo rzadko we Władcy Pierścieni mamy w ogóle jakby monety, czy walutę jakąkolwiek, prawda? Tak, tak. Nie wiem, czy go da kojarzyć jakiś inny taki moment, kiedy cokolwiek było sprzedawane za... Zdecydowanie nie. Zdecydowanie myślę, że Bri jest tutaj jedyny taki moment.
Był to pożegnalny prezent od Noba i Boba. Nie ma jak jabłka w marszu, a fajka na popasie, powiedział. Choć coś mi się zdaje, że niedługo zabraknie mi jednego i drugiego. No i słuchajcie, dziesiąta, jak się zebrali, wiemy, że to była dziesiąta, więc już całe miasteczko na nogach, oczywiście nie tylko jedno, wszystkie okolica, cała okolica i tłumy, tak, tłumy, no bo wiadomo, sensacyjne wyjście całej tej ekipy. Bardzo. Największe wydarzenie pewnie od lat, to było opisane, że byłoby opowiadane przez lata. To zniknięcie Froda. Tak, sekwencja wydarzeń, prawda, zniknięcie Czarniej Jeźdźcy, Obieży Świat i tak dalej. No i Aragon postanowił zmienić plany, bo pierwotnie chciał się wymknąć z Brie jakimiś tam bocznymi ścieżkami, od razu trafić gdzieś jakby w dzicz, tak powiem, ale tutaj nie miało to sensu żadnego.
Absolutnie. No i nawet ma też ciekawe przemyślenia, jak to zaraz się dowiemy. Ale jeszcze najpierw warto wspomnieć, że Aragorn wzbudza strach albo respekt, albo i strach i respekt we wszystkich. Wystarczy, że spojrzy, już się wszyscy odwracają lub tam cichną. Ciekawe jest, z czego to wynika, nie? Czy po prostu to, że jest tak tajemniczy i po prostu jest, nie wiem, wyższy od nich, bo jest, wiadomo, on jest przedstawicielem Numenoryjczyków, prawda? Tak, tak, tak. Jest drudajnem, prawda? Ci ludzie z zachodu. Był wyższy na pewno. No, ciekawe. Czy to tylko to, czy też wiedzą? I ta reputacja też strażników, nie? Że jakby tacy zwykli ludzie nie byli w ogóle świadomi tak naprawdę, kim oni są, co oni robią, więc to taka jakaś dziwna postać. Spojrzenie i wszyscy, no fajnie.
Nie do końca. Tak średnio, prawda? Dokładnie. Aragorn jest po prostu wyższy, no bo ma tą krew numerową. No i ma długie nogi, bo tak też go określił Gandalf, więc tak, on tak wyglądał, miał po prostu długie nogi i tak. No nie. Aragorn się podobało, więc... No dokładnie. W większości czytelników Władcy Piesień też Aragorn się jako postać podoba, niekoniecznie wszystkim fizycznie, ale raczej jest to lubiana postać. Więc tak, więc tutaj te... Nawet mając długie nogi jest dalej lubiany. Nie przeszkadza to w lubieniu Aragorna. No i dalej go tutaj próbuje obrażać, mówiąc, że wreszcie znalazłeś sobie przyjaciół. Dokładnie. Czyli tak wygląda na to, że Aragon tutaj nie był widywany w towarzystwie raczej. Na pewno nie w Towarzystwie Hobbitów, może w Towarzystwie Innych Strażników, ale też raczej nie wiemy o tym za dużo, prawda?
Tak, no i tu mamy w oryginale też jedno ciekawe takie powiedzonko, czy idiom, który ciężko przynosi na język polski. Stick at mouth. To Ola, tu musiałabyś powiedzieć nam, co to znaczy. Tak, to jest idiom oznaczający... Cóż, definicja jest taka. Unscrupulous or ruthless, allowing nothing to hinder one in accomplishing one's desire. Czyli taki właśnie nieuczciwy, bezwzględny, niepozwalający, by cokolwiek przeszkodziło mu w osiągnięciu celu. Czyli taki po trupach do celu, tak jakby można powiedzieć, nie? Dążący po trupach do celu, nie? Coś takiego, dokładnie. To masz zdecydowanie rację, że ciężko to przetłumaczyć jakimś jednym słowem. Więc dlatego tutaj w froncowie mamy... Po wsi Noga. Po wsi Noga, no. Bo to dotyczyło, żebyśmy mieli jasność, to określenie to padło z ust Fernego w stosunku do Aragorna, prawda?
Czyli tak określił Aragorna. Określił go właśnie jako taką bezwzględną osobę, która po trupach do celu potrafi dążyć, czyli jakby to taka przestroga dla hobbitów była, prawda? Tak, przestroga zupełnie nie mająca żadnego zasadnienia tak naprawdę w rzeczywistości. A nasi tłumacze właśnie próbowali, ale nie wyszło chyba najlepiej, prawda? Mamy powśnogę u fronców, czytaliśmy, mamy wiercipiętę u Skibniewskiej, no i Łoziński w ogóle nie podjął się próby przetłumaczenia tego idiomu, może i dobrze, ale właśnie no ani wiercipięta, ani powśnoga nie za bardzo, nie? To chyba nie jest to znaczenie. Jakby nie oddają tego znaczenia. Zdecydowanie, ale czy to stick it not, to też jakby krodzy nie oddaje, więc myślę, że tutaj powsinoga jakby pasuje, bo jakby Ferny tutaj rzuca obelgą, która tak jak powiedziałam, w ogóle nie ma żadnego uzasadnienia, więc no wiemy, że Aragorn wędruje tak z miejsca na miejsce, to ta powsinoga tutaj właściwie do kontekstu pasuje, tak moim zdaniem.
No to w takim wypadku, no mi się tak właśnie wydaje, że... że jakby w języku angielskim to słowo miało taki bardziej, miało znaczyć bardziej jakby przestrzec hobbitów przed, hobbitów przed Aragornem, nie? A nazwanie kogoś powsinogą to nie jest tak, że no czujesz zagrożenie słyszącego, a ten gość jest powsinogą, nie? No dobrze, no lubi się włóczyć, lubi chodzić, lubi wędrować, wierci pięta drugie, ockimieski, czy jest taki, nie wiem, no bardzo ruchliwy, okej, spoko. To nie jest coś, czym można kogoś obrazić albo kogoś przed kimś w takim słowem przestrzec, więc wydaje mi się właśnie, że tego tu brakuje w tych polskich tłumaczeniach, nie? Powśnoga czy wierci pięta nie oddają tego, że jakby użył przymiotnika, koniec, kropka, nie?
I myślę, że Gandalf obawiał się tego, że gdyby on sam osobiście, Gandalf, pojechał do Creek Hollow najpierw, to mógłby przyciągnąć wzrok i podejrzenia czarnych jeźdźców. Bo na pewno go w jakiś tam sposób obserwowali, śledzili, wyczuwali być może, nie? Więc pojawienie się, a skoro podejrzenie jest, że tam mogą być nadal hobbici, no to w tym momencie Gandalf pomyślał, no nie, tam nie jadę, bo pociągnę za sobą szpiegów, czarnych jeźdźców, kogoś to mnie goni, kogoś to mnie śledzi, prawda? Bo Gandalf robił wszystko oficjalnie. Gandalf się nie ukrywał, tak jak Aragorn. Gandalf był Gandalfem. Wszyscy o tym wiedzieli, prawda? Dokładnie. Nie było żadnej tutaj jakby maskowania się, nie? Ze strony Gandalfa. No ostatecznie to on sprawdził wszystkie miejsca, w których mogliby oni być, a to właśnie... Tak.
I w takiej kolejności, w jakiej mogli się poruszać, prawda? Więc to jest też sensowne. Gdyby Aragorn i Hobbici szli kościelnicem, to tak. że no a to niestety plan się zmienił i dlatego jakby wszystko się potoczyło inaczej. No tak, tu zmiany planów już jakby zaczęły się dużo wcześniej, prawda, bo to, że na początku lipca Gandalf został uwięziony przez Sarumana pokrzyżowało bardzo wiele planów, ale w ostateczności nie wyszło tak strasznie źle. Ale najgorsze, co stanie się w ramach tych wszystkich pokrzyżowań planów, wydarzy się na koniec tego rozdziału, prawda? No właśnie. Najgorszy moment, najtrudniejszy wyprawy. tej pierwszej części. Który będzie miał konsekwencje do samego końca. Do samego końca książki, nieprawda? Tak, tak. Dla Froda. Dobrze, nie wyprzedzajmy faktów, będziemy o tym mówili, będziemy to czytali.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.