Odcinek 097 – Trwoga nad Hobbitami
Jak przebiegała noc Pod Rozbrykanym Kucykiem? Czy hobbitom uda się niepostrzeżenie opuścić Bree? Co tymczasem dzieje się w innych zakątkach Śródziemia? To wszystko w 97-tym odcinku podcastu, pierwszym z czterech poświęconych rozdziałowi "Nóż w ciemności".
Jak przebiegała noc pod rozbrykanym kucykiem? Czy Hobbitom uda się niepostrzeżenie opuścić Bree? Co tymczasem dzieje się w innych zakątkach Śródziemia? To wszystko w 97. odcinku podcastu, pierwszym z czterech poświęconych rozdziałowi Nóż w ciemności. Witam, nazywam się Maciej i będę Was gościł w uroczym gospodzie pod Zielonym Smokiem. W naszym podcaście zajmuję się przygotowywaniem oraz opowiadaniem Wam kolejnych fragmentów tekstów profesora Tolkiena. Analizujemy je później wspólnie z moją współprowadzącą. Cześć, z tej strony Ola. Na co dzień zajmuję się w naszej gospodzie mediami społecznościowymi, ale na tym rozdział książki ponownie dołączam do Maćka, żeby było mu uraźnie. Tak jest, ale oczywiście nie jesteśmy w naszych działaniach sami. Jest z nami Nikodem, który odpowiada za edycję dźwięku i efekty specjalne i oczywiście Kasia, która tym razem będzie tylko i wyłącznie stronę techniczną ogarniała.
Natomiast jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o naszym podcaście, zachęcamy do zapoznania się z odcinkiem zerowym albo ze zwiastunem, gdzie mówimy trochę o sobie, a przede wszystkim o samej formie, inspiracji i celach naszych działań. Kończąc wsteją, zapraszamy do zajęcia miejsca w naszej gospodzie pod Zielonym Smokiem. Przygotujcie sobie kufelek dobrego trunku, rozsiądźcie się wygodnie i zaczynamy naszą dzisiejszą podróż do Śródziemia. Dobrze, Ola, ale zanim zaczniemy analizować odcinek, rozdział, odcinka nie trzeba analizować jeszcze chyba, to trzeba by było chyba przypomnieć o naszym wydarzeniu, które zbliża się dużymi krokami. Tak, tak, ważna przypominajka. Tak jest. Słuchajcie, 13 sierpnia o godzinie 20 na Discordzie odbędzie się połączenie live z nami podczas nagrywania odcinka.
porozmawiać, czy być może odpowiedzieć na wasze pytania. Także jak najbardziej zachęcamy i serdecznie zapraszamy do udziału w tym odcinku. Będzie dla nas też wyjątkowe, bo jest setny, prawda? A 100 odcinków podcastu to nie jest mała liczba. 100 razy godzina to jest 100 godzin podcastu. Znaczy więcej, bo tam jeszcze były różne odcinki. Tak, 100 godzin otrukienie. Długa już podróż za nami. Tak jest. Dobrze, słuchajcie, to tyle jeśli chodzi o przypomnienie, a teraz przejdziemy do jedenastego rozdziału. My będziemy analizować ten rozdział na bazie tłumaczenia Państwa fronców, czyli tytuł jest właśnie zastosowany Nóż w ciemności. Oryginalnie Knife in the Dark i zarówno Skibniewska, jak i Łodziński zastosowali tutaj tłumaczenie Sztylet w ciemnościach, trochę inne niż froncowie.
I dzięki temu mogli osiągnąć sukces. Dlatego tak długo to trwało, dlatego tak długo się przygotowywali. To wszystko, co teraz opisałeś, to jest w ogóle dla mnie bardzo fascynujące z kilku względów. W ogóle po pierwsze tutaj widać raz jeszcze, no po raz kolejny tutaj dbałość Tolkiena o szczegóły, nie? Bo jakby on w tej notatce tutaj rozpisał sobie dokładnie cały ten plan działania nad Gulli i właśnie plan. Tutaj też widać to, że ci czarni jeźdźcy, oni to nie był jakiś taki dziki pościg, nie? Że po prostu dostali od Saurona rozkaz zdobyć pierścień, tylko oni rzeczywiście planują między sobą. Tak, konsultują się. Dokładnie, to jest strasznie ciekawe to widzieć, że oni po prostu między sobą mieli ten dokładny plan, jakby kto dokładnie w którym miejscu, gdzie, kiedy idzie. No i nawet to, że tutaj pomyłki też popełniają, że tutaj wódz się waha, jakby nie wiedzą do końca co zrobić, więc strasznie to jest ciekawe, takie nadanie głębi.
To stwarza takie wrażenie, że tam wszedł Nazgul bez szat. Tak, dokładnie, z takiej totalnie niewidzialnej postaci. Dokładnie, fajne, to ciekawe, bo nigdy nie występują w ogóle w innych fragmentach książki raczej w takiej postaci. Zawsze mają jakieś chaty na sobie, prawda? Ale przynajmniej chyba nie wiemy o sytuacjach, nie znamy takiej sytuacji z... Nie znamy, dokładnie. Czyli jednak też można podejrzewać, że te netkule są jakby świadome. Tylko myślisz tej swojej mocy, że... Właśnie to jest ciekawe, nie? Czy oni wiedzą, czy oni to zrobili świadomie, jako to była świadoma decyzja, że ściągają szaty po to, żeby nie było ich widać. Dokładnie. Tak, żeby stali się kompletnie niewidoczni dla śmiertelników. No, ciekawe. Dobrze, idziemy dalej. Wiemy już tuż przed momentem wejścia, czy tam zapłukania na początku grzecznego do drzwi, do krytalu, wiemy, że wyciągnął kamul, bo to on dowodził tą operacją i to on był przy drzwiach, wyciągnął miecz, prawda?
I ten miecz świeci własnym światłem. I tutaj też to jest ważne, żebyśmy odrozumieli, to nie jest to samo światło, które świeciło z żądła, czy z miecza Gandalfa, tak? Tak, to nie jest światło, które umieli jakby wkuć w miecze płatnerzy z gondolinu, bo tam stamtąd pochodzi ta technologia pierwotnie, prawda? Tak, tak, tak. To jest zupełnie inny światło. To dla mnie brzmi jak właśnie taka próba Saurona właśnie jakby z paczenia. Tak, tak. Dokładnie, taka nie do końca udana, ale tak jak zazwyczaj Sauron oczywiście próbował zmieniać rzeczy, które już istniały i stwarzać jakby na własne podobieństwo, tak jak chociażby czarna mowa, to tak mi się też skojarzyło tutaj to światło. Tak, tak, skrzywione jakieś takie, nie do końca udane próby naśladowania.
Takich słów użył Cameron. Dlaczego? Czy nazwa Mordor jest aż tak groźna dla wszystkich istot w Śródziemie, nawet tak oddalonych od Mordoru, jak mieszkańcy Shire, prawda? Czy Bucklandu? No właśnie, bo... Pytanie, czy wszyscy mieszkańcy Shire w ogóle wiedzieli, czym jest Mordor, nie? Tak naprawdę... Za każdym razem, jak ta nazwa pojawiała się w książce, na przykład jak Gandalf powiedział do Froda, że Mordor, tak, coś z Mordoru, to Frodo wiedział. No ale Frodo mógł wiedzieć, bo Frodo był bardzo światłym hobbitem, bardzo obytym hobbitem. Światowy, tak, tak. Był w kontakcie, tak, z wieloma innymi osłami. Ale taki typowy hobbit, który wiesz, cały życie spędza szajr. Ciekawe. Natomiast tu, co to w imię Mordoru, tak mi się jakoś skojarzyło z tym, z motywami samego Saurona, nie? Bo wiemy, że Sauron jakby wierzył oczywiście w swoją wyższość, wierzył w to, że on jakby naprawi, nie wiem, uzdrowi śródziemie, jakby według swojego własnego planu.
A Łysiński przetłumaczył to jako wstawać, groza, ogień, wróg, wstawać. Tak. No i Ola, pytanie, bo ty jesteś specjalistką od języka angielskiego. Kto najlepiej? Mówisz co, to na pewno... Znaczy tak, ja w ogóle osobiście musiałam tutaj, no się przyznam, sprawdzić słowniku języka polskiego, co to właściwie jest to gore. Bo jakby tutaj poza tym kontekstem nie spotkałam się z tym. Wiem Maciek, że ty już mi tutaj wyjaśniałeś, myślałeś, że to jest powszechnie znane, a jednak nie. Nikodem też nie wiedział, od razu się tłumaczę. Bo to pojawiło się też w Hobicie, prawda? Tam był moment, kiedy właśnie Smaug się wychynął gdzieś tam z... No tak, tak. No to tak tylko w razie czego wyjaśnię szybciutko, że dawniej gwarowo to jest właśnie okrzyk informujący o pożarze, czyli takie po prostu pali się pożar.
Jak myślisz, Ola, czy to hobbici nastraszyli? Chyba wydaje mi się, że nie aż na tyle. Myślę, że może i to i to, bo zdecydowanie znali sobie sprawę ze swojej pomyłki, ale też jakby nie mieli w tym żadnego interesu, żeby zostać i walczyć, czy się opierać tą kobitą. Jakby... Pomyłka została popełniona, czas stracony, więc pewnie dlatego... Trzeba gonić. Tak, tak. No i tu mamy sytuację dosyć nietypową, bo... Poznajemy myśli czarnych jeźdźców, prawda? Poznajemy myśli na zuli. Dokładnie, tak. Pada zdanie, tak, tak, a niechże ci mali ludkowie podnoszą sobie rwety, Sauron później się z nimi rozprawi. Tak jest. A w oryginale jest to let the little people blow, Sauron will deal with them later. Tak jest. Więc tak, myślisz, że to Hamul wypowiada, znaczy myśli te słowa, czy...
Czyli jak oni otoczyli ten dom i już byli prawie gotowi do ataku, wtedy pojawia się Gandalf, przegania czarnych jeźdźców i zabiera ze sobą Grubasa, Fatiego, Bolgera na koń i jedzie z nim dalej. Więcej o tym powiemy w odcinku dla patronów, ponieważ jest to dalsza część ciekawej historii właśnie, jak powstawała Władca Pierścienia. A teraz budzą się hobbici i zaraz się dowiemy, co zobaczyli w swoich sypialniach, w których nie spali. Spali oczywiście w tym pomieszczeniu wspólnym. Dziękuję. Na ich widok ucieszyli się, że posłuchali jego rady. Okiennice zostały siłą otwarte i teraz wisiały krzywo na naderwanych zawiasach. Zasłony były zerwane, pościel na łóżkach skłębiona, podgłówki pocięte i zrzucone na podłogę, brązowa mata rozdarta na strzępy.
W wielce zaambarasowany. Kocyki zniknęły. W nocy ktoś otworzył wrota stajni i uprowadził nie tylko kocyki Mary'ego, ale też wszystkie konie i inne stojące tam zwierzęta. No i Ola, wracamy do gospody pod rozbrzykanym kocykiem, a tam hobbici się budzą, idą do swoich sypialni, które opuścili na polecenie Aragorna, prawda, na polecenie Obierze Świata. Dobrze, że możemy go nazywać Obierze Światem, a nie Łazikiem. Tak, zdecydowanie. Chciałaś tego uniknąć, prawda, żeby nie... Bardzo, tak, dokładnie, dlatego teraz to łączam, bo już można go nazywać Obierze Światem, Aragornem. No i mamy obraz zniszczeń, tak? Czyli sypialnie są totalnie zniszczone.
Ale wiemy, że i Butterbur, i Magot, i Dziadunio, prawda, spotkali się z czarnymi jeźdźcami i nie było to dla nich jakieś bardzo traumatyczne spotkanie, prawda? Przeżyli te spotkania. Nawet nie tylko przeżyli. Oni z nimi rozmawiali i oni potrafili ich uprawić. Dokładnie. Więc to nie są ci sami na zgóle i nie zrobiliby tego w ten sposób. Na pewno nie. Zdecydowanie. No i nie bawiliby się w niszczenie poduszek, jak to też jest taki śmieszny element. Dokładnie, dokładnie. Ja myślę, że to taka moja myśl na ten temat jest taka, że jeżeli zrobił to Ferny, który był na pewno takim sprzedawczykiem, on po prostu poszedł tam... On służył czarnym miejscom, bo zaproponowali mu kasę, złoto, tak? Tak mi się wydaje. I w tym momencie to jest taki jakby te zniszczenie poduszek, to jest taki napad furii w momencie, kiedy dowiedział się, że okej, nie spełnię tego zadania, nie dostanę kasy, więc chociaż wyładuję złość na poduszkach.
A od niedawna zapraszamy też na Hobbitskie Wiadomości, gdzie raz na dwa tygodnie omawiamy aktualne wydarzenia ze świata Tolkienowskiego, zarówno te rodzime, polskie, jak i zagraniczne. Jeśli chcecie być na bieżąco, zasubskrybujcie kanał Hobbitskich Wiadomości. Oczywiście liczymy też na informacje od Was. Zbieramy je na wszystkich możliwych mediach, od Discorda przez Instagrama i Facebooka, aż po maila. Także zachęcamy Was do wspierania nas na wszystkich tych mediach, na których nas obserwujecie. Wasze polubienia, oceny czy recenzje sprawiają, że jesteśmy bardziej zauważalni. A to z kolei przekłada się na kolejnych fanów Tolkiena dołączających do naszej gospody. A największą grupę takich osób stanowi społeczność na naszym Discordzie. Tam też jest bardzo dużo różnych ciekawych dyskusji, wymian informacji. I kto jeszcze nie dołączył, zapraszamy. Wszystkie te fantastyczne rozmowy z Wami, dyskusje, komentarze pomagają nam się rozwijać, ale są też prawdziwym motorem napędowym dla naszych działań.
No i Butterbur deklaruje, że tak. próbuje, mimo że jakby jest negatywnie nastawiony, bo większość stacjonowała u niego, tak jakby on miał taką stajnię wspólną, największą stajnię w tej miejscowości, prawda? Więc, ale deklaruje chęć pomocy cały czas. To jest też fajne, ponieważ Butterbur, mimo że był przerażony, odkąd usłyszał, że mamy tu do czynienia z Mordorem, czymkolwiek jest ten Mordor dla niego, w jego wyobraźni, to jednak cały czas deklaruje tą pomoc, prawda? Pomaga Hobbiton, jak tylko Tym bardziej już po tym zniszczeniu tych sypialni na pewno też się czuje źle jako gospodarz. No i te kuciki, które były u niego, więc on też się czuł odpowiedzialny za te... Zostały wypłoszone czy ukradzione, cokolwiek. Nie wiemy tak naprawdę, co się z nimi stało jeszcze.
Najgorsze, że to biedne zwierzę ledwo dycha. Ale chyba nie mamy innego wyboru. Ile chce za kuca? Ferny zażyczył sobie dwunastu srebrników, co w tych stronach rzeczywiście stanowiło trzykrotną cenę kocyka. Zwierzę okazało się kościste, niedożywione i melancholijne, ale jeszcze nie szykowało się tamten świat. Pan Butterbur osobiście za nie zapłacił i na dodatek zaproponował Maryjemu osiemnaście srebrników tytułem odszkodowania za stracone zwierzęta. Był człowiekiem uczciwym i, jak na Brie, zamożnym, ale wydatek 30 srebrnych groszy stanowił dla niego poważny uszczerbek, tym dotkliwszy, że dał się okpić Billowi Ferniemu. Jednak jak się później okazało, los wynagrodził mu stratę z nawiązką. Wyszło na to, że skradziono tylko jednego konia, inne wypędzono ze stajni albo może same, pieszchły, spłoszone i po jakimś czasie odnaleziono je w różnych zakątkach Brie.
Nie miało to sensu, a wręcz przeciwnie, pewnie wzbudziłoby jeszcze większą sensację i jeszcze większą ciekawość, gdyby tak się wymykali, więc... Tak jest. No i mamy ten moment poznania z Nobem i Bobem i to, znowu to, że żegnają się z nimi hobbici, jakby razem jednocześnie jest Nob i Bob, znowu sugeruje, bo mamy taką dyskusję, która jest otwarta nadal, kim jest Bob, czy jest hobbitem, czy człowiekiem, bo nie wiemy, nie ma w książce dalej dowodu na to, że jest tym lub tym przedstawicielem tego lub tego gatunku. No a tu jednak jest taka lekka sugestia w stronę, że jest hobbitem, prawda? Bo skoro tak razem się żegnają i potem prezent od Boba i Noba pożegnalny dla sama, więc to jakby sugestia, że może jednak Bob był hobbitem, ale ja dalej wątpię osobiście. Tak. No i mamy porównanie z Barlimanem, mamy kolejność Urszaku.
Tak, to ciekawe, że Tolkien to wymienił właśnie, w jaki sposób poruszają się hobbici. To chyba musiało być ważne dla Tolkiena, skoro o tym napisał, prawda? Jak myślisz, czy to... Myślę, że tak, to szczególnie to jakby Obieży Świat szedł na przedzie z Frodem, to tak, nie wiem, taka hierarchia jakaś już, no nie wiem, Tolkien był bardzo szczegółowy, więc też jakby łatwiej sobie wyobrazić ten cały warsztat. Tak, no i wiadomo, że sam jako jakby najniższy w hierarchii, gdzieś tam społecznej, szedł na samym końcu, prowadził kucyka, wiadomo, zajmował się tym takim zapleczem, że tak powiem, nie był przedstawicielem arystokracji, która przyszła wcześniej. Widać to na każdym kroku. Tak, tak, bardzo często. Ale to nie umniejsza nic jego postaci, bo robi wiele rzeczy bardzo istotnych.
Dowiadujemy się w niej, że hobbici nie za bardzo patrzyli na tych ludzi, którzy się wokół nich zromadzili, natomiast jedynie co to Frodo zauważył, zauważył dom Billa Fernego, zauważył wewnątrz tego domu zazowatego południowca i samego Fernego, który stał przy płocie. No i przede wszystkim mamy tutaj ciekawostkę językową i tutaj, Ola, oddam tobie wzrok, bo tu wzrok, głos. Dziękuję. Zroku nie oddam, bo to żaden plus, masz swój. Mama, tak. Natomiast jest dużo językowych tutaj ciekawostek z angielskiego, więc tutaj oddaję głos, nie wzrok. Oli. No tak, bo tutaj rzeczywiście w tym fragmencie ukazuje się ziemista twarz o chytrych, zezowatych oczach. I w oryginale brzmi to In one of the windows he caught a glimpse of a sallow face with sly, slanting eyes, but it vanished at once.
Tak, no i tu mamy w oryginale też jedno ciekawe takie powiedzonko, czy idiom, który ciężko przynosi na język polski. Stick at mouth. To Ola, tu musiałabyś powiedzieć nam, co to znaczy. Tak, to jest idiom oznaczający... Cóż, definicja jest taka. Unscrupulous or ruthless, allowing nothing to hinder one in accomplishing one's desire. Czyli taki właśnie nieuczciwy, bezwzględny, niepozwalający, by cokolwiek przeszkodziło mu w osiągnięciu celu. Czyli taki po trupach do celu, tak jakby można powiedzieć, nie? Dążący po trupach do celu, nie? Coś takiego, dokładnie. To masz zdecydowanie rację, że ciężko to przetłumaczyć jakimś jednym słowem. Więc dlatego tutaj w froncowie mamy... Po wsi Noga. Po wsi Noga, no. Bo to dotyczyło, żebyśmy mieli jasność, to określenie to padło z ust Fernego w stosunku do Aragorna, prawda?
Czyli tak określił Aragorna. Określił go właśnie jako taką bezwzględną osobę, która po trupach do celu potrafi dążyć, czyli jakby to taka przestroga dla hobbitów była, prawda? Tak, przestroga zupełnie nie mająca żadnego zasadnienia tak naprawdę w rzeczywistości. A nasi tłumacze właśnie próbowali, ale nie wyszło chyba najlepiej, prawda? Mamy powśnogę u fronców, czytaliśmy, mamy wiercipiętę u Skibniewskiej, no i Łoziński w ogóle nie podjął się próby przetłumaczenia tego idiomu, może i dobrze, ale właśnie no ani wiercipięta, ani powśnoga nie za bardzo, nie? To chyba nie jest to znaczenie. Jakby nie oddają tego znaczenia. Zdecydowanie, ale czy to stick it not, to też jakby krodzy nie oddaje, więc myślę, że tutaj powsinoga jakby pasuje, bo jakby Ferny tutaj rzuca obelgą, która tak jak powiedziałam, w ogóle nie ma żadnego uzasadnienia, więc no wiemy, że Aragorn wędruje tak z miejsca na miejsce, to ta powsinoga tutaj właściwie do kontekstu pasuje, tak moim zdaniem.
Czyli mamy ten moment, kiedy Gandalf de facto dogania całą naszą kompanię, która w tym momencie, dowiemy się z następnego odcinka podcastu, będzie ukrywała się, nie będzie szła gościńcem, tylko właśnie bocznymi drogami, czy nawet nie drogami, tak? Hola. I tu jest pytanie, które często właśnie, no bo wiadomo, że dużo osób analizując działania Gandalfa uznaje jego czyny za błędy, prawda? Że zrobił tak, a nie inaczej, a gdyby zrobił inaczej, to byłoby lepiej. Okej, zgadza się. Ale w tej sytuacji, czy to, że Gandalf pojechał najpierw do Bagent, później do Ustroni, a dopiero na końcu do Bree, było błędem Gandalfa? Z punktu widzenia Gandalfa, nie z punktu widzenia nas po czasie, kiedy wiemy, że gdyby oni się spotkali w Bree, prawda?
I w takiej kolejności, w jakiej mogli się poruszać, prawda? Więc to jest też sensowne. Gdyby Aragorn i Hobbici szli kościelnicem, to tak. że no a to niestety plan się zmienił i dlatego jakby wszystko się potoczyło inaczej. No tak, tu zmiany planów już jakby zaczęły się dużo wcześniej, prawda, bo to, że na początku lipca Gandalf został uwięziony przez Sarumana pokrzyżowało bardzo wiele planów, ale w ostateczności nie wyszło tak strasznie źle. Ale najgorsze, co stanie się w ramach tych wszystkich pokrzyżowań planów, wydarzy się na koniec tego rozdziału, prawda? No właśnie. Najgorszy moment, najtrudniejszy wyprawy. tej pierwszej części. Który będzie miał konsekwencje do samego końca. Do samego końca książki, nieprawda? Tak, tak. Dla Froda. Dobrze, nie wyprzedzajmy faktów, będziemy o tym mówili, będziemy to czytali.
Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.