Odcinek 097 – Trwoga nad Hobbitami
Jak przebiegała noc Pod Rozbrykanym Kucykiem? Czy hobbitom uda się niepostrzeżenie opuścić Bree? Co tymczasem dzieje się w innych zakątkach Śródziemia? To wszystko w 97-tym odcinku podcastu, pierwszym z czterech poświęconych rozdziałowi "Nóż w ciemności".
Jak przebiegała noc pod rozbrykanym kucykiem? Czy Hobbitom uda się niepostrzeżenie opuścić Bree? Co tymczasem dzieje się w innych zakątkach Śródziemia? To wszystko w 97. odcinku podcastu, pierwszym z czterech poświęconych rozdziałowi Nóż w ciemności. Witam, nazywam się Maciej i będę Was gościł w uroczym gospodzie pod Zielonym Smokiem. W naszym podcaście zajmuję się przygotowywaniem oraz opowiadaniem Wam kolejnych fragmentów tekstów profesora Tolkiena. Analizujemy je później wspólnie z moją współprowadzącą. Cześć, z tej strony Ola. Na co dzień zajmuję się w naszej gospodzie mediami społecznościowymi, ale na tym rozdział książki ponownie dołączam do Maćka, żeby było mu uraźnie. Tak jest, ale oczywiście nie jesteśmy w naszych działaniach sami. Jest z nami Nikodem, który odpowiada za edycję dźwięku i efekty specjalne i oczywiście Kasia, która tym razem będzie tylko i wyłącznie stronę techniczną ogarniała.
To co? Pierwszy fragment. Posłuchajcie. Gdy cztery hobbici przygotowywali się do snu w gospodzie w Bree, nad Bucklandem zalegały ciemności. Mgła zasnąła doliny i brzegi rzeki. W domu w Creek Hollow panowała cisza. Grubas Bolger ostrożnie uchylił drzwi i wyjrzał na zewnątrz. Przez cały dzień narastał w nim strach i nie był teraz w stanie położyć się spać. W nieruchomym nocnym powietrzu czaiło się zagrożenie. Wyspoglądał w mrok. Czarny cień przemknął pod drzewami, a furtka otworzyła się jakby całkiem sama i zamknęła bezgłośnie. Grubas zmartwiał z przerażenia. Skulił się i stał przez chwilę w sieni, drżąc na całym ciele. Wreszcie zamknął i zaryglował drzwi.
Mieliśmy długi ciąg wydarzeń w Bree, prawda? Ciągnęło się z nami, ciągnęliśmy się za bohaterami w zasadzie przez kartki książki, aż do tego momentu, aż nagle, kiedy chobici położyli się spać i są w sytuacji zagrożenia, prawda? Bo wiemy, że czarni jeźdźcy są też w Bree, prawda? W tym momencie Tolkien nagle przemieszcza nas do Crick Hollow, do miejsca, gdzie Frodo był pięć dni temu, prawda? Ponad sześć. Tak, to jest taki ciekawy zabieg, zdecydowanie jakby czytelnik może przez ten czas zdążył zapomnieć, co tam się działo, że tamten Fatty Bolger, Grubas Bolger został, a jednak on jest takim zapomnianym, tak naprawdę piątym hobbitem troszkę, że on jednak na początku z nimi uczestniczył. No i został w tym Creek Hollow i teraz się dowiaduje, co tam się dało. Tak, jest cichym bohaterem, prawda, bo to, co zrobił, to, że zachował, dowiemy się o tym w następnych fragmentach, ale jednak jego zachowanie pomogło zachować jakiś tam spokój.
Wiemy, że 26 września rano Kamul zebrał wszystkich dostępnych Nazguli, jakich miał, po tym jak spotkali się albo nie spotkali, prawie że się spotkali przy promie na Brandewinie, hobbici z czarnymi jeźdźcami, a dokładnie z Kamulem, zebrał wszystkich dostępnych i tak naprawdę dopiero później wszedł do Bucklandu, ale po cichu i bez pośpiechu. Dwóch czarnych jeźdźców, Kamul, bo on dowodził tą operacją, która działa się w Shire, wysłał na patrolowanie gościńca po to, żeby w razie czego odciąć drogę hobbitom, żeby nie uciekli na gościńcem, Natomiast dwóch kolejnych wysłał do wodza Nazguli, do czarnoksiężnika Zangmaru byłego, który stacjonował w okolicy Bree, żeby przekazać, co się dzieje, tak?
I co się dzieje? Wódz się waha, tak? Wódz na zgóli się waha, podejrzewa, że powiernik krescinia ucieknie przez las, dalej w stronę Rivendell, nie spodziewa się tak naprawdę porodu na gościniec i z automatu wysyła trzech kolejnych jeźdźców w stronę wichrowego czuba, tak? Czyli miejsca, które daleko, daleko jest przed nimi i mają oni patrolować gościniec, bo nie spodziewa się, że ci, którzy niosą pierścień lub ten, który niesie pierścień, będzie szedł przez Bree. Natomiast dwóch kolejnych zostaje razem z nim, czyli ta trójka, on plus dwóch, zostają i patrolują Zielony Trakt, czyli tą drogę północ-południe, prawda? Tamci byli na drodze wschód-zachód, ci na drodze północ-południe. No i sam Kamul, jeden jedyny, który został w Backlandzie, działa, ale bardzo, bardzo, bardzo powoli, tak? Znalazł w końcu, zdokalizował Creek Hollow,
Tak, oczywiście, ale to jest fajne, co mówisz o pomyłkach właśnie, że pomyłki trafiają się, znaczy zdarzają się zarówno tym złym, jak i dobrym, prawda, bo wiemy, że niektóre rzeczy, które, decyzje, które podjęli zarówno Gandalf, czy Aragorn, czy Frodo oczywiście też były błędne i często jest tak, że te decyzje są błędne, my to wiemy, bo czytaliśmy książkę, prawda, wiemy, że z perspektywy czasu, że to był błąd, ale oni podejmują te decyzje tu i teraz. Na podstawie wiedzy, którą mają, nie? Tak, znajdują się w tej sytuacji, tak, tak. No i nie mają też pełnej wiedzy, nie? No bo tak nawet jak tutaj wspomniałeś o tej mapie jednak, tutaj brakowało baklandu, to jest jakby takie duże, ważna, istotna rzecz. Tak, to jest z jednej strony mieli szczęście, że te mapy w ogóle trafiły ich w ręce, nie? To był szpanek. a z drugiej strony właśnie były niekompletne i to po części uratowało sytuację, bo gdyby wszyscy na zgóle byli tej nocy w Brie, mogło być zupełnie inaczej, mogło się potoczyć inaczej.
No i teraz pytanie, kto z nich, kto z nich wiedział, co pomyśleli Czarni Jeźdźcy? Może Frodo przez jakąś tam koneksję z nimi wyczuł gdzieś ten, nie wiem, ten moment, Później, kiedy będzie miał bliższe kontakty z nimi, prawda, bo będzie miał na koniec naszego rozdziału aktualnego. Być może, no tak, no bo tak to raczej nikt nie miałby wglądu w myśli i nadkóli, więc to jest ciekawa teoria, myślę, że Frodo tutaj przyzwyczaił się. Najbardziej chyba nie jest predysponowany, żeby to później z czasem gdzieś tam te myśli może jakoś, nie wiem, w jakiś sposób do niego dotarły. Albo to jest tylko przypuszczenie na zasadzie, że a, no pewnie tak sobie pomyśleli czarne jesce. Taka dramaturgia. Tak, dokładnie. dobrze na koniec fragmentu przemknęli przez bramę przez bramę i stratowali strażników nie wiadomo nic o tym żeby ktoś zginął więc wydaje się że tylko tam roztrącili na boki hobbitów którzy stali przy bramie opuścimy teraz dłuższy fragment są to wracamy znowu w tych fragmentach do Bree ale dalej jesteśmy w tej samej nocy w Fordowi śnią się dwa sny pierwszy zostaje z nich szybko obudzony z pierwszego snu i widzi że Aragorn czuwa
Okiennice wiszą tylko na zawiasach, postrzępiona pościel, pocięta i tak dalej. Także w tym momencie dowiadujemy się bardzo wiele i jak wiele zawdzięczają przypadkom, które się wydarzyły poprzedniego wieczoru. Chociażby temu, że Mary... popełnił błąd, poszedł na dwór, mimo że jakby, no po co? Poszedł się przewietrzyć, ale dzięki temu dowiedzieli się, że czarni jeźdźcy są wewnątrz w miasteczku Bree i dzięki temu Aragon podjął decyzję, nie śpijcie w swoich sypialniach, śpijcie w tym pokoju wspólnym. To uratowało im życie. No, dokładnie, dokładnie. to ogromne szczęście. Tak, błąd, który przerodził się w powiedzmy szczęście.
Dokładnie, dokładnie. Poza tym, no to znowuż, no jak ja nie bym jej motówł, płuczenie koni, płuczenie koni, no nie zniżaliby się do tego. Dokładnie, po co by im to było w ogóle. A jeszcze zwróćcie uwagę, że proces, bo dowiemy się w następnych fragmentach, że ten proces był bardziej skomplikowany niż się wydaje, ponieważ te konie nie były tylko wypłoszone, z gospody, ale też w ogóle z miasteczka Brie, tak? Czyli to musiało być skoordynowane z Harrym Odźwiernym, który musiał tą bramę otworzyć, żeby konie mogły się rozbiec gdzieś tam po terenie. Tak. Czyli to była grubsza akcja i tego nie mogli zrobić czarni jeźdźcy. Absolutnie nie. Zdecydowanie. Dobrze, opuścimy teraz dosyć długi fragment, dwa kapity. Słuchajcie, na pociągu tego fragmentu opuszczonego Frodo ma czarne myśli, zwizualizował sobie podróż do Rivendell bez kucyków, z tym wszystkim na plecach, a do tego tam jest taki moment, że Frodo myśli, że dzięki tym kucykom mogli w jakikolwiek sposób uciekać czarne miejsce.
Także dziękujemy i zapraszamy do kontaktu. No i po przerwie kolejny fragment. Posłuchajcie. Nie znalazłaby się na to rada, panie Butterbur? Zapytał Frodo. Może są w miasteczku ze dwa wolne kocyki albo choć jeden podjuki. Wprawdzie nie możemy ich wynająć, lecz moglibyśmy je kupić. Dodał trochę niepewnie, zastanawiając się, czy go na to stać. Wątpię, odparł gospodarz ze spodną miną. Mieliśmy w brie kilka kocyków nadających się pod siodło, ale te stały w moich stajniach, no i zniknęły. Innych zwierząt pociągowych, których jest tu niewiele, nikt się nie pozbędzie. Ale zrobię co w mojej mocy. Wyciągnę Boba z łóżka i jak najszybciej wyprawię go na poszukiwania. Tak, zgodził się obieść świat niechętnie.
Najgorsze, że to biedne zwierzę ledwo dycha. Ale chyba nie mamy innego wyboru. Ile chce za kuca? Ferny zażyczył sobie dwunastu srebrników, co w tych stronach rzeczywiście stanowiło trzykrotną cenę kocyka. Zwierzę okazało się kościste, niedożywione i melancholijne, ale jeszcze nie szykowało się tamten świat. Pan Butterbur osobiście za nie zapłacił i na dodatek zaproponował Maryjemu osiemnaście srebrników tytułem odszkodowania za stracone zwierzęta. Był człowiekiem uczciwym i, jak na Brie, zamożnym, ale wydatek 30 srebrnych groszy stanowił dla niego poważny uszczerbek, tym dotkliwszy, że dał się okpić Billowi Ferniemu. Jednak jak się później okazało, los wynagrodził mu stratę z nawiązką. Wyszło na to, że skradziono tylko jednego konia, inne wypędzono ze stajni albo może same, pieszchły, spłoszone i po jakimś czasie odnaleziono je w różnych zakątkach Brie.
Kucyki Mary'ego uciekły w gromadzie i w końcu, wykazując się dużym rozsądkiem, trafiły na wyżynę. Przez pewien czas przebywały pod opieką Toma Bombadila i dobrze im się tam działo. Kiedy do domu pod wzgórzem dotarły wieści o zdarzeniach w Bree, Tom odesłał je do pana Butterbura, który tym sposobem za bardzo niską cenę zyskał pięć dorodnych zwierząt. W Bree co prawda musiały ciężko pracować, ale bo dobrze je traktował, więc ogólnie rzecz biorąc dopisało mi szczęście. Ominęła je długa i niebezpieczna podróż, ale też nigdy nie znalazły się w Rivendell. Biedny kucyki. W sumie to mają dobrze. W sumie wyszło ostatecznie dobrze. Tak, tak. Ale w rejwentel nie dotarły.
Tak, więc nie dowiemy się nic więcej o systemie monetarnym w Śródziemiu na koniec III ery. No i tak, no i po czasie potem wyszło, że te kocyki, mimo że były wypłoszone, no znalazły się w różnych zakątkach Brie, tylko właśnie chodzi o to, że to nie chodzi o miasteczko Brie, tylko właśnie krainy Brie. Może tutaj przeczytam, jak to brzmi w oryginale. As a matter of fact, he came out on the right side in the end. It turned out lately that only one horse had been actually stolen. The others had been driven off or had bolted in terror and were found wandering in different corners of Bree land. Czyli tutaj mamy to Bree land. No i u Skibniewskiej to tłumaczenie wygląda następująco. Inne zwierzęta wypuszczono ze stajni, czy może same panice rozbiegły się i po kilku dniach znaleziono je błąkające się w różnych zakątkach Bree?
Czyli samo Brie tutaj zdecydowała zostawić. Natomiast Łoziński przetłumaczył to jako odnaleziono je wkrótce na polach krainy Brie. Czyli to jest bardziej oryginał. Łoziński najlepiej przetłumaczył, prawda? Bo mówił o krainie Brie. Bo Francowie i z kim nie skardali tylko Brie, więc nie dają tej, czy to chodzi o miasteczko, czy cały kraj, prawda? Tak. Kolejny fragment, w nim dowiadujemy się, co się stało z kucykami Mary'ego. Otóż uciekły one w stronę wyżyny i ta wyżyna to jest w domyśle, to jest wyżyna kurhanów, tak? Czyli miejsce, z którego niedawno obici tutaj dotarli, prawda? Wyżyna kurhanów w okolicy domu Toma Bombadila. Tam oczywiście Tom wziął je pod swoją opiekę, a jak się zorientował, że tak, że są to, usłyszał historię, jaka się wydarzyła pod rozbrykanym kucykiem, to odezwał je Barnimanowi.
Myślę, że to też jest najbardziej prawdopodobne. Bo druga opcja jest taka, że to był Gandalf, który się w momencie, kiedy cała ekipa wracała już po zakończeniu Wojny o Pierścień, wracała do domów, to pamiętajcie, że Gandalf rozstał się z Hobbitami właśnie na tym ostatnim odcinku po wyjechaniu z Bree, na ostatnim odcinku w drodze do Shire i powiedział, że idzie sobie na pogawędki, która trwała dwa lata, bo oni tam dwa lata rozmawiali. Tak, bo to rzeczywiście tak się nie jest powiedziane, nie kiedy. Właściwie masz rację, jest tylko, że kiedy po prostu dotarły wieści, no to tam odesłamy, więc no, to tak, masz rację. Bo pytanie, gdyby jakby, gdyby chobici tam byli i tam byłyby kucyki Meriego, tak, to załóżmy, że mogliby się jakoś tam... nie wiem, chcieć odkupić, chociaż porozmawiać o nich, prawda?
A w momencie, kiedy hobbici byli w Bree i rozmawiali z Butterburem, nie było ze strony Butterburem wzmianki o tym, że słuchajcie, mam wasze kucyjki, wróciły coś tam i co dalej z nimi, nie? Czy rozwiązujemy tą sprawę? No właśnie, tak, tak. Więc może dopiero po tym, jak właśnie Gandalf się pojawił, powiedział o tym wszystkim, to on mówi, dobra, to odsyłam je, żeby tam Butterburem... Odsyłamy, no. To nie moje. Szykane, tak, tak. No i ta końcówka tutaj, że ominęły tylko cykli trudy podróży całej, ale to zdanie właśnie, nigdy nie znalazły się w Rivendell. To jest fajne, prawda? Jak cenne musiało być to bycie w Rivendell, że Tolkien o tym wspomniał. Albo być może też znowu, bo to jest też takie pytanie, które wcześniej zadaliśmy, kto dopisał te słowa, nie? Bo wiemy, że znowu autorów Władcy Piescieni możemy podejrzewać kilku.
No i bardzo dobrze. I okazało się, że tak naprawdę nikt z tych południowców, którzy dotarli do Bree razem z tym właśnie zazowatym, naszym bohaterem książki. Nie wiedział ani kiedy, ani dlaczego on do nich dołączył, skąd on się wziął w ogóle, co ciekawe. Idą, wędrują w dwudziestu, nagle jest dwudziestu jeden. Jak to się stało? Kiedy stan się zmienił? Dobrze. Słuchajcie, kolejny fragment, jeszcze nie ostatni dzisiaj, ale dzisiaj wyjdzie nam dłuższy odcinek, ale to nic. Mamy naprawdę fajny rozdział i fajne wydarzenia. Posłuchajcie. Po śniadaniu hobbici przepakowali bagaże i zgromadzili więcej zapasów, gdyż czekała ich podróż znacznie dłuższa niż przewidywali z początku.
Dochodziła dziesiąta, gdy wreszcie wyruszyli w drogę. W tym czasie całe Bree wrzało z podniecenia. Historia ze zniknięciem Froda, pojawienie się czarnych jeźdźców, obrabowanie stajni i przede wszystkim wieść, że strażnik obieży świat dołączył do tajemniczych hobbitów. Wszystko to złożyło się na opowieść, którą wspominano przez lata, gdyby nie zaćmiły jej inne wydarzenia. Większość mieszkańców Bree i Staddle, a nawet sporo przybyszów z Combe i Archet stłoczyło się na gościńcu, żeby zobaczyć wyjazd podróżników. Goście gospody oblegli drzwi i wystawiali głowy przez okna. Obieży świat zmienił zamiar i postanowił opuścić Bree głównym gościńcem. Jakakolwiek próba ruszenia na przełaj natychmiast pogorszyłaby sprawę. Połowa mieszkańców pociągnęłaby za nimi, żeby zobaczyć co zamierzają i powstrzymać ich od wejścia w szkodę.
Był to pożegnalny prezent od Noba i Boba. Nie ma jak jabłka w marszu, a fajka na popasie, powiedział. Choć coś mi się zdaje, że niedługo zabraknie mi jednego i drugiego. No i słuchajcie, dziesiąta, jak się zebrali, wiemy, że to była dziesiąta, więc już całe miasteczko na nogach, oczywiście nie tylko jedno, wszystkie okolica, cała okolica i tłumy, tak, tłumy, no bo wiadomo, sensacyjne wyjście całej tej ekipy. Bardzo. Największe wydarzenie pewnie od lat, to było opisane, że byłoby opowiadane przez lata. To zniknięcie Froda. Tak, sekwencja wydarzeń, prawda, zniknięcie Czarniej Jeźdźcy, Obieży Świat i tak dalej. No i Aragon postanowił zmienić plany, bo pierwotnie chciał się wymknąć z Brie jakimiś tam bocznymi ścieżkami, od razu trafić gdzieś jakby w dzicz, tak powiem, ale tutaj nie miało to sensu żadnego.
To właściwie tak, to właściwie racja, że to kontekst się troszkę zmienia, masz rację, że to jest taka, no to jest bardziej taka... ostrzeżenie, a po wsi noga to po prostu takie... Określenie kogoś, tak? Dokładnie. Po prostu przymiotnik, nic więcej. Może tutaj nie przymiotnik, tylko od przymiotnika utworzony rzeczownik. O, tak. To by trzeba było po polskiemu powiedzieć. Dobrze. No i na koniec wraca się do Sama i tu jest moje pytanie, czy albo skąd zna jego imię Sama? No bo... Dunio sama jest tutaj znany w Brie. Mnie się bardziej jedynie tak myślę, że był ten moment, kiedy Sam i Piepin odsobno od Froda uczestniczyli tam w rozmowach, prawda, z Brylandczykami w gospodzie, prawda, poprzedniego wieczoru.
Dostaje się do Bagend. Dopiero 30, czyli ten dzień, kiedy my jesteśmy właśnie w ramach analizowanego fragmentu rozdziału 30, jest w Ustroni, czyli właśnie w Creek Hollow. Tam nie znajduje Hobbitów, jedynie fragment materiału z płaszcza, prawda, ten, który zostawili czarniejscy na progu. To jest materiał, to jest kawałek płaszcza Hobbita, tak, czyli tylko to znajduje. I późnym wieczorem trzydziestego jest w Bree, czyli tego dnia, kiedy oni o dziesiątej wyruszają, oni o dziesiątej trzydziestego wyruszyli, a Gandalf wieczorem tego samego dnia dotrze do Bree, tak? No i tam oczywiście słyszy, co się wydarzyło, no bo wiadomo, że całe miasteczko tym żyje, a Gandalf oczywiście też jest z przyjacielem Butterbura, czy nawzajem są sobie przyjaciółmi, więc dowiaduje się tego wszystkiego i pierwszego października, dzień po naszej ekipie, wyjeżdża z Bree, tak?
Czyli mamy ten moment, kiedy Gandalf de facto dogania całą naszą kompanię, która w tym momencie, dowiemy się z następnego odcinka podcastu, będzie ukrywała się, nie będzie szła gościńcem, tylko właśnie bocznymi drogami, czy nawet nie drogami, tak? Hola. I tu jest pytanie, które często właśnie, no bo wiadomo, że dużo osób analizując działania Gandalfa uznaje jego czyny za błędy, prawda? Że zrobił tak, a nie inaczej, a gdyby zrobił inaczej, to byłoby lepiej. Okej, zgadza się. Ale w tej sytuacji, czy to, że Gandalf pojechał najpierw do Bagent, później do Ustroni, a dopiero na końcu do Bree, było błędem Gandalfa? Z punktu widzenia Gandalfa, nie z punktu widzenia nas po czasie, kiedy wiemy, że gdyby oni się spotkali w Bree, prawda?
No, wszystko by było inaczej. Ale my oceniamy to z punktu widzenia i wiedzy, jaką miał Gandalf w tym momencie, prawda? No to właśnie jest strasznie ciężko, no ja bym go tak pochopnie nie oceniała, bo Gandalf nie miał prawa tutaj widzieć, nie? Właściwie czy Frodo już ruszył z tego bagę, czy czekał na Gandalfa. Frodo miał powiedziane, żeby czekać na Gandalfa tak naprawdę, tak? No to... Tak. A jeśli nie, to ruszy do Rivendell, prawda? A ruszy do Rivendell, więc... Tak, tak, tak. Ja myślę, że tak, gdyby... Gdyby Gandalf pojechał najpierw do Bree, załóżmy, tak? I okazałoby się, że hobbici są nadal w Shire, jeszcze nie byli w Bree. straciłby czas, prawda? Musiałby się wracać i później znowu tą drogę pokonywać jeszcze raz, gdyby na przykład okazało się, że ich nie spotka. Natomiast myślę, że świadomie nie pojechał do Ustroni najpierw, czyli do Creek Hollow, dlatego, że wiedział, że hobbici tam mogliby być jeszcze, bo wiedział, że planem Froda jest około 22 września wyruszenie w stronę Creek Hollow i stamtąd dopiero wyruszenie dalej.
Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.