Mentionsy Mentionsy
Pod Zielonym Smokiem
Pod Zielonym Smokiem

Odcinek 097 – Trwoga nad Hobbitami

01.08.2025 ·1 godz 25 min

Jak przebiegała noc Pod Rozbrykanym Kucykiem? Czy hobbitom uda się niepostrzeżenie opuścić Bree? Co tymczasem dzieje się w innych zakątkach Śródziemia? To wszystko w 97-tym odcinku podcastu, pierwszym z czterech poświęconych rozdziałowi "Nóż w ciemności".

Jak przebiegała noc pod rozbrykanym kucykiem? Czy Hobbitom uda się niepostrzeżenie opuścić Bree? Co tymczasem dzieje się w innych zakątkach Śródziemia? To wszystko w 97. odcinku podcastu, pierwszym z czterech poświęconych rozdziałowi Nóż w ciemności. Witam, nazywam się Maciej i będę Was gościł w uroczym gospodzie pod Zielonym Smokiem. W naszym podcaście zajmuję się przygotowywaniem oraz opowiadaniem Wam kolejnych fragmentów tekstów profesora Tolkiena. Analizujemy je później wspólnie z moją współprowadzącą. Cześć, z tej strony Ola. Na co dzień zajmuję się w naszej gospodzie mediami społecznościowymi, ale na tym rozdział książki ponownie dołączam do Maćka, żeby było mu uraźnie. Tak jest, ale oczywiście nie jesteśmy w naszych działaniach sami. Jest z nami Nikodem, który odpowiada za edycję dźwięku i efekty specjalne i oczywiście Kasia, która tym razem będzie tylko i wyłącznie stronę techniczną ogarniała.

Mieliśmy długi ciąg wydarzeń w Bree, prawda? Ciągnęło się z nami, ciągnęliśmy się za bohaterami w zasadzie przez kartki książki, aż do tego momentu, aż nagle, kiedy chobici położyli się spać i są w sytuacji zagrożenia, prawda? Bo wiemy, że czarni jeźdźcy są też w Bree, prawda? W tym momencie Tolkien nagle przemieszcza nas do Crick Hollow, do miejsca, gdzie Frodo był pięć dni temu, prawda? Ponad sześć. Tak, to jest taki ciekawy zabieg, zdecydowanie jakby czytelnik może przez ten czas zdążył zapomnieć, co tam się działo, że tamten Fatty Bolger, Grubas Bolger został, a jednak on jest takim zapomnianym, tak naprawdę piątym hobbitem troszkę, że on jednak na początku z nimi uczestniczył. No i został w tym Creek Hollow i teraz się dowiaduje, co tam się dało. Tak, jest cichym bohaterem, prawda, bo to, co zrobił, to, że zachował, dowiemy się o tym w następnych fragmentach, ale jednak jego zachowanie pomogło zachować jakiś tam spokój.

Wiemy, że 26 września rano Kamul zebrał wszystkich dostępnych Nazguli, jakich miał, po tym jak spotkali się albo nie spotkali, prawie że się spotkali przy promie na Brandewinie, hobbici z czarnymi jeźdźcami, a dokładnie z Kamulem, zebrał wszystkich dostępnych i tak naprawdę dopiero później wszedł do Bucklandu, ale po cichu i bez pośpiechu. Dwóch czarnych jeźdźców, Kamul, bo on dowodził tą operacją, która działa się w Shire, wysłał na patrolowanie gościńca po to, żeby w razie czego odciąć drogę hobbitom, żeby nie uciekli na gościńcem, Natomiast dwóch kolejnych wysłał do wodza Nazguli, do czarnoksiężnika Zangmaru byłego, który stacjonował w okolicy Bree, żeby przekazać, co się dzieje, tak?

Na zgóle czarni jeźdźcy zaatakowali sypianie hobbitów, tylko ludzie. Natomiast tutaj też mamy troszkę potwierdzenie tego, ponieważ tutaj mamy dom, który jest zupełnie oddalony od wszystkich innych. Jest sam jeden w promieniu mili, bo dowiemy się w następnym fragmencie, że Fredegar Bolger musi obiec mile, żeby dobiec do następnego domostwa po to, żeby wezwać pomoc. Tak. Amila to jest kilometr sześćset, więc to jest naprawdę daleko od jakiegokolwiek innego. No sporo, sporo, tak. Tak. No i w tym momencie tutaj naprawdę mogli to zrobić, ale zobaczcie w jakim stylu oni atakują. Oni pukają do drzwi. Tak? Zapukali do drzwi. A w gospodzie pod rozbrykanym kucykiem dowiemy się za chwilę jak wyglądał atak. Dokładnie. I pytanie w imię Mordoru.

Takich słów użył Cameron. Dlaczego? Czy nazwa Mordor jest aż tak groźna dla wszystkich istot w Śródziemie, nawet tak oddalonych od Mordoru, jak mieszkańcy Shire, prawda? Czy Bucklandu? No właśnie, bo... Pytanie, czy wszyscy mieszkańcy Shire w ogóle wiedzieli, czym jest Mordor, nie? Tak naprawdę... Za każdym razem, jak ta nazwa pojawiała się w książce, na przykład jak Gandalf powiedział do Froda, że Mordor, tak, coś z Mordoru, to Frodo wiedział. No ale Frodo mógł wiedzieć, bo Frodo był bardzo światłym hobbitem, bardzo obytym hobbitem. Światowy, tak, tak. Był w kontakcie, tak, z wieloma innymi osłami. Ale taki typowy hobbit, który wiesz, cały życie spędza szajr. Ciekawe. Natomiast tu, co to w imię Mordoru, tak mi się jakoś skojarzyło z tym, z motywami samego Saurona, nie? Bo wiemy, że Sauron jakby wierzył oczywiście w swoją wyższość, wierzył w to, że on jakby naprawi, nie wiem, uzdrowi śródziemie, jakby według swojego własnego planu.

I tak mi się skojarzyło to, że on pewnie miał taką właśnie wiarę w swój wyższy autorytet i to takie w imię Mordoru, jak tam pewnie przekazał sobie Nazgulom tak mówić, to takie w jego głowie pewnie to wzbudzało jakieś tam grozę, szacunek i tak dalej. No ale mówisz, no to dobrze zauważyłeś, że być może taki zwykły hobbit nawet nie wiedział, gdzie jest Mordor. Ale ciekawe, ciekawe w ogóle właśnie, że słyszymy tutaj, jak Nazgul w ogóle się odzywa jeszcze z takimi ciekawymi słowami. To na chwilę też poznamy ich myśli na zgólni, co jest w ogóle ciekawe, bo chyba jedyny moment w historii. Dobra, upuścimy teraz dwa krótkie zdania. W pierwszym z nich drzwi puściły, ponieważ zapukał jakby już bardziej intensywnie kamu drugi raz. I drzwi puściły, jakby i te czarne postacie weszły do wnętrza.

Oni tymczasem mieli inne zadanie. Teraz wiedzieli, że dom stoi pusty, a pierścień zniknął. Startowali strażniki przy bramie i opuścili Shire. Tak, strasznie ciekawe fragmenty, ja go w ogóle uwielbiam. Dokładnie. Tutaj należy zwrócić uwagę na oryginał, ponieważ to same wyzwanie alarmowe, tutaj Hobbitus Packlandu w oryginale naprawdę świetnie brzmi, ponieważ mamy tutaj jednoselobowe wyrazy i aliteracje, czyli wszystkie wyrazy tutaj zaczynają się na tą całą literę, a jest to awake, fear, fire, foes, awake. Czyli mamy właśnie to fear, fire, foes. Tak, świetnie. Świetnie to tutaj brzmi. No i tutaj było to przetłumaczone pobudka, trwoga, gore, wróg, pobudka. Natomiast Łyski-Mniewski jest to pobudka, gore, gore, dobroni.

Ale on się bał tego pytania, nie? Tak jakby ewidentnie bał się tego pytania. Dokładnie. A to jest ciekawe spostrzeżenie, no. Tak teraz myślę, bo to tak zastanawiające jest, nie? Czy on właśnie, czy to było tak, że gdzieś tam te głosy, które załóżmy w cudzysłowie głosy szukamy pierścienia, gdzie jest pierścień i to wszystko powtarzane. Tak, tak, aż tak pływały na niego. Tak, tak. No być może, to jest rzeczywiście ciekawe. Piedny Fatih. Tak. Biedny Fatty, tak, zostawiony sam. Pamiętacie je? Dokładnie. W rozdziale piątym. Fredegar Bolger mówił, że oni, pozostała piątka Hobbitów, czwórka Hobbitów, idąc do Starego Lasu, popełnia błąd i na pewno będą żałować tego, co zrobili, a Pippin mu powiedział, że lepiej właśnie, mamy lepszą rolę niż ty, bo ty zostajesz tutaj sam. No i teraz się spełniło, prawda?

No, rzeczywiście, no tak, oni mieli kompanów, a on tutaj był sam i biedny, taki mały hobbit, cały dzień tutaj ta groza na niego oddziaływała, ale Fatih rzeczywiście dał radę, bo mimo, że był taki przytłoczony tym strachem, to uciekł od razu wołać o pomoc, no i hobbici z Woklandu nie tracili czasu. To jest też strasznie fajne moim zdaniem, bo ich reakcja jakby pokazuje tą odwagę Hobbitów. Tak, jak szybko w ogóle, jak szybko to się wszystko rozbudziło, prawda? Całe towarzystwo. Tak, nawet Fatty nie miał szans. Ja na niego mówię Fatty Bulger. Wiem, że to jest Grubas Bulger, ale to oryginalny Fatty. Fatty brzmi tak fajniej niż Grubas, prawda? Mniej agresywnie gdzieś tam. Tak.

Tak. Tak, tak. I że tutaj hobbici bronili po prostu swoich ziem. Tu widać, że rzeczywiście oni, hobbici są kojarzeni z takim spokojnym stylem życia, ale kiedy trzeba, to bronią swojego. Tu też mi się skojarzyło fragment z prologu do Drużyny Pierścienia, kiedy byli wspomniani ci hobbicy łucznicy, którzy prawdopodobnie walczyli w wojnie z Angmarem. Fajnie, że mówisz prawdopodobnie, bo w Angmarze nikt o nich nie słyszał. No ale ja wierzę hobbitom. Też mi się wydaje, że coś jednak było na rzeczy. Coś było na rzeczy, a tu widzimy zresztą, że po raz kolejny była sroga zima, oni jednak wstanęli do walki, bronili swojego, więc... Dokładnie. Dobrze, no i co się wydarza w momencie, kiedy te rogi zaczynają odpowiadać i te wszystkie odgłosy się podnosić, czarniejscy wypadają szybko. z domu i pytanie, czy to ten alarm faktycznie, czy też zorientowali się po prostu, że to nie tu i lecą szybko przekazać informacje dalej?

No i teraz pytanie, kto z nich, kto z nich wiedział, co pomyśleli Czarni Jeźdźcy? Może Frodo przez jakąś tam koneksję z nimi wyczuł gdzieś ten, nie wiem, ten moment, Później, kiedy będzie miał bliższe kontakty z nimi, prawda, bo będzie miał na koniec naszego rozdziału aktualnego. Być może, no tak, no bo tak to raczej nikt nie miałby wglądu w myśli i nadkóli, więc to jest ciekawa teoria, myślę, że Frodo tutaj przyzwyczaił się. Najbardziej chyba nie jest predysponowany, żeby to później z czasem gdzieś tam te myśli może jakoś, nie wiem, w jakiś sposób do niego dotarły. Albo to jest tylko przypuszczenie na zasadzie, że a, no pewnie tak sobie pomyśleli czarne jesce. Taka dramaturgia. Tak, dokładnie. dobrze na koniec fragmentu przemknęli przez bramę przez bramę i stratowali strażników nie wiadomo nic o tym żeby ktoś zginął więc wydaje się że tylko tam roztrącili na boki hobbitów którzy stali przy bramie opuścimy teraz dłuższy fragment są to wracamy znowu w tych fragmentach do Bree ale dalej jesteśmy w tej samej nocy w Fordowi śnią się dwa sny pierwszy zostaje z nich szybko obudzony z pierwszego snu i widzi że Aragorn czuwa

Nie mogli. Dużo wiary pokładał te kucyki. No ale fajnie jest opisane, jak Aragon ocenia hobbitów, tak? Ma takie oceniające spojrzenie na nich. Tak, na nich patrzy. To jest rzeczywiście ciekawe, tak to wyobrazić sobie, no bo Aragon jednak całe swoje życie spędził gdzieś tam w dziczy na drodze i tak jakby rzeczywiście analizował, no co teraz jest taka sytuacja. Tak, dokładnie. Czy ci hobbici będą w stanie to zrobić? Tak, no i tłumaczy też Hobbitom, że na drogach, które odbiorą, konie nic im nie dają, tak? To jest jakby, nie dają im przewagi w żaden sposób. Są pomocne, okej, ale nie dają im przewagi. I tak naprawdę martwi się tylko o noszenie zapasów, prawda? No i tutaj w odpowiedzi, najpierw Pipin, później sam deklarują, że oni mogą mieć więcej niż się wydaje, tak? Jakby na to spojrzenie oceniające Aragorna reagują odpowiedzią. Dokładnie, próbują być twardzi.

No i Butterbur deklaruje, że tak. próbuje, mimo że jakby jest negatywnie nastawiony, bo większość stacjonowała u niego, tak jakby on miał taką stajnię wspólną, największą stajnię w tej miejscowości, prawda? Więc, ale deklaruje chęć pomocy cały czas. To jest też fajne, ponieważ Butterbur, mimo że był przerażony, odkąd usłyszał, że mamy tu do czynienia z Mordorem, czymkolwiek jest ten Mordor dla niego, w jego wyobraźni, to jednak cały czas deklaruje tą pomoc, prawda? Pomaga Hobbiton, jak tylko Tym bardziej już po tym zniszczeniu tych sypialni na pewno też się czuje źle jako gospodarz. No i te kuciki, które były u niego, więc on też się czuł odpowiedzialny za te... Zostały wypłoszone czy ukradzione, cokolwiek. Nie wiemy tak naprawdę, co się z nimi stało jeszcze.

No nie dotarły, właśnie. Pierwsza część tego fragmentu, który przeczytałem, Frodo podejrzewa spisek, podejrzewa, że Bilferny być może chce tu jakieś tam GPS-a podkleić jednemu kucykowi, żeby śledził ich. W tych czasach to wszystko było. No i tu widać też, że Frodo bardzo często mówi, a Aragorn właśnie bardzo rzadko. Tutaj on jednak tak w tym milczeniu cały czas obserwował hobbitów, cały czas oceniał tutaj sytuację. Bo po prostu potrzebuje więcej czasu na podjęcie decyzji, ale jak już podejmuje to są to, powiedzmy, bardziej przemyślane decyzje, prawda? Bo ona analizuje wszystko za i przeciw. Tak, no i Aragon nie podejrzewa, że Ferny w jakikolwiek sposób był w stanie manipulować tym zwierzęciem w momencie, kiedy to zwierzę zniknie z jego, z zasięgu jego ręki, powiedzmy, tak?

Dochodziła dziesiąta, gdy wreszcie wyruszyli w drogę. W tym czasie całe Bree wrzało z podniecenia. Historia ze zniknięciem Froda, pojawienie się czarnych jeźdźców, obrabowanie stajni i przede wszystkim wieść, że strażnik obieży świat dołączył do tajemniczych hobbitów. Wszystko to złożyło się na opowieść, którą wspominano przez lata, gdyby nie zaćmiły jej inne wydarzenia. Większość mieszkańców Bree i Staddle, a nawet sporo przybyszów z Combe i Archet stłoczyło się na gościńcu, żeby zobaczyć wyjazd podróżników. Goście gospody oblegli drzwi i wystawiali głowy przez okna. Obieży świat zmienił zamiar i postanowił opuścić Bree głównym gościńcem. Jakakolwiek próba ruszenia na przełaj natychmiast pogorszyłaby sprawę. Połowa mieszkańców pociągnęłaby za nimi, żeby zobaczyć co zamierzają i powstrzymać ich od wejścia w szkodę.

Nie miało to sensu, a wręcz przeciwnie, pewnie wzbudziłoby jeszcze większą sensację i jeszcze większą ciekawość, gdyby tak się wymykali, więc... Tak jest. No i mamy ten moment poznania z Nobem i Bobem i to, znowu to, że żegnają się z nimi hobbici, jakby razem jednocześnie jest Nob i Bob, znowu sugeruje, bo mamy taką dyskusję, która jest otwarta nadal, kim jest Bob, czy jest hobbitem, czy człowiekiem, bo nie wiemy, nie ma w książce dalej dowodu na to, że jest tym lub tym przedstawicielem tego lub tego gatunku. No a tu jednak jest taka lekka sugestia w stronę, że jest hobbitem, prawda? Bo skoro tak razem się żegnają i potem prezent od Boba i Noba pożegnalny dla sama, więc to jakby sugestia, że może jednak Bob był hobbitem, ale ja dalej wątpię osobiście. Tak. No i mamy porównanie z Barlimanem, mamy kolejność Urszaku.

Dlatego powiedziałam, że to takie ciekawe przemyślenie, być może sam bardziej właśnie realistycznie patrzy na tę sytuację, bo no też jest świadomy tego, co się dzieje, że zostali zaatakowani cudem, uszli z życiem, tak naprawdę mieliśmy tutaj komentarz Mary'ego, tak, o śniadaniu, no tutaj jakby może też ta pozycja społeczna i jakby styl życia widać, że jakby Mary, Pipin, tacy dalej jakby nieświadomi, nie do końca świadomi, a sam może jednak bardziej sobie tutaj stał sprawę z powagi sytuacji, dlatego taki pesymizm mu się wytarł. Może. To jest też, mnie to teraz kojarzyło z, wiesz, wszystkim z Bilbem. I Bilbo bardzo często, przede wszystkim w pierwszej części książki Hobbit, bardzo często tęsknił i wzywał jakby brak komfortu.

No to czyli po prostu ten zezowaty, no tak jak na nim cały czas go nazywają. Tu jest czytelnie, bo właśnie squint eyes, pamiętamy, że wtedy tłumaczyliśmy to słowo i Tolkien dowiedział się, Christopher Tolkien już wtedy dowiedział się później, wiele lat później, z jednego z listów, że właśnie squint eye ma różne znaczenia w języku angielskim, angielskim i amerykańskim angielskim, prawda? I gdzieś tam ta różnica była też sugestywna i Christopher odpowiedział na to, że właśnie chodziło o to, że ten południowiec patrzył tak chytrze, że tak powiem spod byka, czy tak ze skosa patrzył w kierunku hobbitów, natomiast tutaj slanting eyes wyklucza wszelkie wątpliwości. On był zazowaty, po prostu. Był zazowaty i przystojny, zazowaty mężczyzna z południa, tak?

Nie do końca. Tak średnio, prawda? Dokładnie. Aragorn jest po prostu wyższy, no bo ma tą krew numerową. No i ma długie nogi, bo tak też go określił Gandalf, więc tak, on tak wyglądał, miał po prostu długie nogi i tak. No nie. Aragorn się podobało, więc... No dokładnie. W większości czytelników Władcy Piesień też Aragorn się jako postać podoba, niekoniecznie wszystkim fizycznie, ale raczej jest to lubiana postać. Więc tak, więc tutaj te... Nawet mając długie nogi jest dalej lubiany. Nie przeszkadza to w lubieniu Aragorna. No i dalej go tutaj próbuje obrażać, mówiąc, że wreszcie znalazłeś sobie przyjaciół. Dokładnie. Czyli tak wygląda na to, że Aragon tutaj nie był widywany w towarzystwie raczej. Na pewno nie w Towarzystwie Hobbitów, może w Towarzystwie Innych Strażników, ale też raczej nie wiemy o tym za dużo, prawda?

Czyli tak określił Aragorna. Określił go właśnie jako taką bezwzględną osobę, która po trupach do celu potrafi dążyć, czyli jakby to taka przestroga dla hobbitów była, prawda? Tak, przestroga zupełnie nie mająca żadnego zasadnienia tak naprawdę w rzeczywistości. A nasi tłumacze właśnie próbowali, ale nie wyszło chyba najlepiej, prawda? Mamy powśnogę u fronców, czytaliśmy, mamy wiercipiętę u Skibniewskiej, no i Łoziński w ogóle nie podjął się próby przetłumaczenia tego idiomu, może i dobrze, ale właśnie no ani wiercipięta, ani powśnoga nie za bardzo, nie? To chyba nie jest to znaczenie. Jakby nie oddają tego znaczenia. Zdecydowanie, ale czy to stick it not, to też jakby krodzy nie oddaje, więc myślę, że tutaj powsinoga jakby pasuje, bo jakby Ferny tutaj rzuca obelgą, która tak jak powiedziałam, w ogóle nie ma żadnego uzasadnienia, więc no wiemy, że Aragorn wędruje tak z miejsca na miejsce, to ta powsinoga tutaj właściwie do kontekstu pasuje, tak moim zdaniem.

No to w takim wypadku, no mi się tak właśnie wydaje, że... że jakby w języku angielskim to słowo miało taki bardziej, miało znaczyć bardziej jakby przestrzec hobbitów przed, hobbitów przed Aragornem, nie? A nazwanie kogoś powsinogą to nie jest tak, że no czujesz zagrożenie słyszącego, a ten gość jest powsinogą, nie? No dobrze, no lubi się włóczyć, lubi chodzić, lubi wędrować, wierci pięta drugie, ockimieski, czy jest taki, nie wiem, no bardzo ruchliwy, okej, spoko. To nie jest coś, czym można kogoś obrazić albo kogoś przed kimś w takim słowem przestrzec, więc wydaje mi się właśnie, że tego tu brakuje w tych polskich tłumaczeniach, nie? Powśnoga czy wierci pięta nie oddają tego, że jakby użył przymiotnika, koniec, kropka, nie?

Może wtedy gdzieś tam się przedstawili, bo wydaje mi się, że jeśli Butterby przedstawił wszystkich, nawet sobie nawzajem, w jakikolwiek sposób, to nikt tego nie zapamiętał. Nie sądzę. Chyba, że Fern zapamiętał, bo wiedział, że powinien zwrócić uwagę na tych hobbitów. To może on właśnie zapamiętał. Może dlatego tak utknął pamięcią. No może dlatego. No dobrze. Tak, no i co się stało? Sam, jak to usłyszał, w tym samym momencie, kiedy wypowiadał słowa, które wypowiedział, to automatycznie też jabłko opuściło jego dłoń w sposób dynamiczny. Dokładnie, w sposób dynamiczny, tak, trafiło tutaj bardzo celnie. Pamiętajmy, że w prologu autor Tolkien mówił nam o tym, że właśnie hobbici są obdarzeni talentem do broni dystansowej powiedzmy, do rzucania, do strzelania.

Dostaje się do Bagend. Dopiero 30, czyli ten dzień, kiedy my jesteśmy właśnie w ramach analizowanego fragmentu rozdziału 30, jest w Ustroni, czyli właśnie w Creek Hollow. Tam nie znajduje Hobbitów, jedynie fragment materiału z płaszcza, prawda, ten, który zostawili czarniejscy na progu. To jest materiał, to jest kawałek płaszcza Hobbita, tak, czyli tylko to znajduje. I późnym wieczorem trzydziestego jest w Bree, czyli tego dnia, kiedy oni o dziesiątej wyruszają, oni o dziesiątej trzydziestego wyruszyli, a Gandalf wieczorem tego samego dnia dotrze do Bree, tak? No i tam oczywiście słyszy, co się wydarzyło, no bo wiadomo, że całe miasteczko tym żyje, a Gandalf oczywiście też jest z przyjacielem Butterbura, czy nawzajem są sobie przyjaciółmi, więc dowiaduje się tego wszystkiego i pierwszego października, dzień po naszej ekipie, wyjeżdża z Bree, tak?

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.