Mentionsy Mentionsy
Pierwsza Randka
Pierwsza Randka

Jak mam w końcu coś zmienić?

05.12.2025 ·54 min 46 s · 1 rozdział · 1 sponsor

Zmiana często nie przychodzi nagle. Zaczyna się od myśli, że coś już nie działa. Od cichego zdania wypowiedzianego do siebie: „nie chcę już tak żyć“.W tym odcinku rozmawiam z Sylwią Sitkowską - psycholożką, terapeutką i i autorką książki „Kobiety, które pragną zmiany”, w której pokazuje, jak wygląda droga od poczucia utknięcia do życia bardziej w zgodzie ze sobą.Mówimy o tym, jak zaufać sobie, kiedy wokół jest chaos. Jak znaleźć w sobie motywację i siłę, by zacząć od nowa, nawet jeśli to „nowe” jeszcze nie ma kształtu.Partnerem tego odcinka jest SADVA - polska marka biżuterii sygnowanej Motylem, która od lat tworzy symbole ważnych momentów w życiu kobiet. Bo każda zmiana, nawet ta najmniejsza, zasługuje na to, żeby ją zapamiętać.Posłuchaj i dowiedz się, jak wygląda zmiana, która naprawdę prowadzi do spokoju.subskrybuj kanał: https://www.youtube.com/@natalia_kusiak IG: www.instagram.com/nataliakusiak o mnie: https://www.nataliakusiak.comPatronite: https://patronite.pl/pierwszarandka

0:59 · Sadfa 5

tylko czekamy na taką iskrę motywacji, taką, wiesz, coś takiego, że mi się zachce, że ja będę chciała to zrobić, że ja obudzę się rano i pomyślę, boże, dzisiaj przebiegnę pięć kilometrów, jak fantastycznie, nie? To to się nie wydarzy. Czyli jeżeli nie zrobimy sobie z tego pewnego rodzaju nawyku, nie obudujemy się, ten sprzęt, to kupienie tych leggingsów i butów to jest, wiesz, to jest najczęstsze, można sobie kupić, ale ja proponuję po trzech miesiącach, wiesz, najpierw zacznij biegać. No bo to łatwiej, to jest przyjemna aktywność związana z tym, miła i jeszcze taka łatwo wykonalna, a wydaje nam się, że już robimy jakiś progres na tej drodze. Dokładnie tak. To są takie pozorne czynności, czyli robiąc tą czynność, nam się wydaje, że już jesteśmy gdzieś tam...

Ale mam koleżankę, która mówi, Jezu, podróż do, nie wiem... na inny kontynent, to Boże, to ja muszę pół roku się przygotowywać, to ja muszę wszystko przeczytać o tym, wiesz, muszę wszystko wiedzieć i dopiero wtedy jestem gotowa. Więc... No tak, mamy, ale też nie chciałabym, żeby to zabrzmiało, że jeden układ nerwowy, czy jedno funkcjonowanie układu nerwowego, taki bardziej odporny na te bodźce jest, nie wiem, jakoś lepszy, a drugi gorszy, bo to w ogóle w ten sposób nie działa. W przypadku zmiany faktycznie ta niska reaktywność nam pomaga. Ale zobacz, że ta wysoka wrażliwość znowu, no to ma swoje takie fajne aspekty w innych rzeczach, nie wiem, artystycznych, tak, czy w takim kontakcie z ludźmi, gdzie jesteś w stanie empatycznie bardzo podejść do różnych rzeczy.

I powiem ci, że w gabinecie czasami jak to tworzymy te scenariusze, takie czarne scenariusze, które są równie prawdopodobnie jak białe, czyli możesz sobie równie dobrze wymyślić, że wygrałaś właśnie, nie wiem, tam 300 milionów w Totolotka. To jest tak samo prawdopodobne jak to, że znajdziesz się z AIDS pod mostem w Brazylii. No dobra, w Brazylii może jakoś tam. Ale w Szwajcarii to jest bardzo, tak jakby jedno i drugie jest tak samo prawdopodobne, tylko my nie myślimy o tych scenariuszach takich, okej, a co się wydarzy, jeżeli właśnie wszystko mi pójdzie super, nie? Tylko boimy się tego. I jak tworzymy te czarne scenariusze z klientami, to często dochodzimy do takich absurdów, że oni się śmiać zaczynają, nie? Na zasadzie, boże, faktycznie, no przecież to w ogóle nie ma takiej opcji. Nie, to już, no... To jest na tyle abstrakcyjny jest ten czarny scenariusz, że on jest po prostu fizycznie niemożliwy do tego, żeby się zrealizował.

Ale nasza głowa go produkuje. Ale nasza głowa go produkuje i jeśli my go nie zwerbalizujemy, nie powiemy sobie głośno, nie przyjrzymy się temu, czego się boimy, nie? Na zasadzie, Boże, przecież to w ogóle jest nawet niemożliwe, żeby to wszystko się wydarzyło, to ona będzie się tego bała. Więc idziemy w stronę czarnego scenariuszu, tworzymy czarny scenariusz, a później tworzymy sobie rozwiązania na nie. niego, tak jak już jestem pod tym mostem w tej Szwajcarii, to co mogę zrobić, tak, jak mam AIDS, to ile żyją ludzie, czy ja jeszcze trochę pożyję, czy właściwie to już mam się kłaść, wiesz, i do trumienki i czekać tylko na śmierć. Sprawdzić wszystko, bo nagle okazuje się, że nawet w najczarniejszym scenariuszu jest naprawdę bardzo dużo możliwości i że ja mogę sobie poradzić. Mhm. Że ja mogę z tego wyjść. Po prostu. My jesteśmy jak szczury.

Ale zaczęłabym właśnie albo od tego, co jest najtrudniejsze, co jest najgorsze i najbardziej mnie kuje, albo od tego, co jest najprostsze. Czyli w zależności od tego, czego potrzebowałaby dana osoba, są takie, wydaje mi się, najsensowniejsze dwie drogi, żeby wybrać jedną rzecz, albo z tych najtrudniejszych, albo z tych właśnie najłatwiejszych. ale jedną. Z tych najłatwiejszych jest często lepszym pomysłem, dlatego, że jak już będziemy mieli jakiś sukces na koncie, to nas to bardziej nakręca, wiesz. Da się, nie? Wow, Jezu, mogę wstawać te 10 minut wcześniej i wypić kawę w spokoju. Boże, faktycznie się da.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.