Mentionsy Mentionsy
PROSZĘ JA CIEBIE
PROSZĘ JA CIEBIE

MÓW MI MISZCZ

25.09.2026 ·27 min 44 s · 5 rozdziałów

Uwaga! Puszę się. Leczenie kompleksowe.Ostrowiec Miszcza.Najpierw góry. Profesorowie polonistyk.BezA, BezY.Mogę w „jażem”. Żona nie chce miszcza.Psychiatra i psycholog naprostuje. Uważajcie na mnie. Zaproszenie.

0:00 · Podsumowanie sytuacji 2

Raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy, ja i ty. Tutaj podcast Mistrza Mowy Polskiej. Tutaj Szełon Majewski, tutaj podcast PROSZĘ JA CIEBIE. Dobrze, mam straszny czas teraz, naprawdę. Żona ma dosyć, wszyscy mają dosyć, Sofia ma dosyć, współpracownicy mają dosyć. Naprawdę, uwierzcie mi, że jestem tak napuszony, tak nadęty, że jak będziecie widzieli nad swoim miejscem, nad swoją miejscowością, balon Z napisem Szymona Łajewskiego, mistrz mowy polskiej i taką cudowną kaligrafią mistrza mowy polskiej, no prawie że Mickiewiczowską, bo nawet przecież to M jest takie właśnie jak od Mickiewicza, takie jakieś jest no z tej epoki, takie romantyczne, tak pociągnięte i ja już teraz...

Z kim ja tam byłem na roku? Z Piotrkiem Kraśko. Czy wy to sobie wyobrażacie? Ja tam braciaka spotykałem. Tam gdzieś Agata Kulesza chodziła i też ją widziałem i Artur Żmijewski i ja teraz mistrz, mistrz z głoski i litery i w pisaniu i w mowie, w buczynku i zaniedbaniu, we wszystkim ja mistrz. Przecież tam, na tej Akademii Teatralnej i przecież i teraz i po co to było i po co mnie było stamtąd wyrzucać i na rzecz, że ja się stamtąd sam relegowałem, bo przecież już stwierdziłem dobra, Nocki mam w Radiu Z, już tam zostanę i się nie będę dokształcał. A może trzeba było, a może bym był teraz literatem, a może bym był teraz Stefanem Chwinem, który dostał tam super laurę, a właściwie taki wawrzyniec.

3:00 · Historia z Ostrowca Świętokrzyskiego 4

Może ja bym był Żulczykiem i dałbym wam... Taką właśnie żulczykową literaturę mroczną i ślepnąć oświatem byłoby moje, gdybym ja tylko chciał, a przecież nie chciałem, bo przecież nie muszę, bo mi przyznano tego mistrza i ja byłem mistrz, ja byłem Legia mistrz, ja byłem Krakowia mistrz, ja byłem Wisła mistrz i to jest Liga Mistrzów i tam... Dobrze, ale żeby było już tak, bo naprawdę... Bardzo się cieszę i w ogóle dziękuję, bo tam wielkie słowa wsparcia płynęły i było też na mnie głosowanie i ja pojechałem do tego Ostrowca Świętokrzyskiego i nawet miałem to napisane, to całe przemówienie. I pisałem je troszkę tu w domu, trochę na kolanie, trochę tam w hotelu, w tych górach świętokrzyskich, w tym Ostrowcu i chciałem je tam wygłosić przed tą komisją, a tam było w tej komisji.

To mój, to mój, mój ci on jest. To przecież on mój. I Artur Andrus. No co Arturze Andrusie? No proszę bardzo, ty też jesteś mistrzem mowy polskiej. I patrz, ja ten, z tą składnią porąbaną i co to w jednym zdaniu wszystkie czasy i pytania i orzeczenia i imię słowy. Wszystko razem pakuję do jednego worka. I nie kończy, gdzieś w tym chlasta i rozrzuca, a czasami zbiera, a czasami nie, a czasami mu za DHD to wychodzi i mu się bełkot włącza, a czasami jest jakiś zborny i że mądrość jakaś z tego płynie. A tu widzicie, a tu taka historia. Chocki klocki. I słuchajcie, nie, ale to jest zupełnie serio. I tam było tak, że ja usiadłem, przerażony byłem, ciśnieniowałem się, no... Powiem szczerze, mocarnie, mocarnie ciśnieniowałem i zrobiłem nawet taką sytuację, że tam jak już pojechałem, to pojechałem trochę wcześniej.

Taki gołoborzowy będę, bo tam przecież gołoborza i jakiś taki kamienny będę i ten taki świętokrzyski, a to najstarsze przecież góry polskie i zobaczcie jak ja mówię, zobaczcie jakaś poezja mi się udziela, przecież ja powinienem pisać, co ja w tych radiach, co ja w tych podcastach, przecież sieć pisz i to w ogóle teraz takie mam wrażenie, że ja powinienem piórem gęsim. Każde słowo, zobaczcie, jak mówię kurdelebele, patrzcie, co to się zrobiło, jak ja mówię raz kurdelebele, to jest kurdelebele mistrza mowy polskiej. Jak ja mówię cóś, jak ja mówię ktoś, jak tam mówię figofago kawamarago i jak nawet brzydki wyraz, to to jest wyraz mistrza mowy polskiej i to należy po prostu przyjąć, należy z szacunkiem i pokłonem. Dobrze, nie, nie puszcz się, bo ci się odwinął. I posłuchajcie, jest sytuacja taka, że ja tam się dowiedziałem w ostatniej chwili, że to jednak trzeba tam mowę trzasnąć.

Z tą kartuńką przygotowaną i obok mnie siedział mistrz mowy polskiej, laureat z zeszłego roku, który mi powiedział, że cenione jest najbardziej mówienie z tak zwanej bańki, dyńki z szarych komórek, otworzenie jopiszona i z tego jopiszona Wyklecenie tej mowy i sklecenie na miejscu. Patrzcie, teraz każde słowo, nawet ktoś by powiedział wyklecenie. Panie Szymonie, nie można. Tak, można. Ja wam mówię, ministrze mowy polskiej, że można. Słuchajcie, ale serio. I on mi powiedział, że nie, że to jest cenione bardziej, że jak się powie, to tak... Po prostu z duszy, z serca. Można trochę przygotować, ale trzeba wyjść i opowiedzieć. I słuchajcie, ja odłożyłem tę kartkę.

10:00 · Reakcja żony 3

Na przykład w słowie postanowienie, które postanowiłem sobie dziś dać to przemówienie, że jest też zaprzeczenie, że jak postanowię, nie. No to się kasuje. Albo na przykład, że w tym co biorę, czyli w antydepresantach jest też co się znosi, mianowicie antydepres, anty zaraz potem, więc jak anty dodać anty, to mamy depres, czyli to powinno powodować właśnie depresję. A dziś właśnie Szymon do pani psychiatry idzie ze swoimi wszystkimi lękami, ale idzie dziś już Szymon do niej jako mistrz mowy polskiej i od razu powiem, pani, tu nie będę ujawniał, Imienia i po prostu pań jest dobrze-źle, jest źle-dobrze raz tak, jest raz tak, ale i z tą dykcją, i z tą taką dykcją mistrza mowy polskiej.

Gdzie idzie? Zaszczyt idzie zwariować. Za który? Za święty krzyż na przykład idzie. I że to jest ciasto też bezy. No a przecież bezy w liczbie mnogiej. Y. Bezy. Jak to bez Y? Jak są tam Y? No bezy. No ale bez Y. No ale są tam Y. A jest ciasto bez O. Bez owe. Ale jest tam przecież O. No jak to jest? No ale jest przecież O. Bez owe. Czyli ciasto bez owe. No i to wszystko. I potem na koniec opowiedziałem im, jak już Tam się wkręciłem i tam im przyciastowałem, to potem pojechałem. To już zresztą słyszeliście kiedyś w movie się opowiadałem o tym Aśce. Bądź tu samotrzeć. Samotrzeć właśnie nie można mówić, bo samotrzeć to poszli we trzech. Czyli już zobaczcie, sam nawet. Ja siebie koryguję. Zobaczcie co to jest. Czyli mistrz korygujący.

Samomistrz. Samokorygujący się mistrz. O tym, że historię, która się kończy żartem, a jest też, o Polsce opowiada, o zazdrości opowiada, o charakterkach opowiada, a kończy się żartem i grą słów, którą zwieńczyłem swoją mowę na samo zakończenie, która dała mi ligę mistrzów. Mianowicie, powiedziałem historię rolnika, który hodował Osiołka, bardzo lubił tego osiołka, trzesał tego osiołka, kochał tego osiołka, mył tego osiołka, osiołka dawał mu karmę i w tej samej wsi mieszkał rolnik, który zazdrościł mu tego osiołka.

15:00 · Refleksje po sukcesie 4

Że tak naprawdę to jest się miszem, ale w tym dążeniu, że to nigdy nie jest się tym. Patrzcie, patrzmy, może mówiło się takie słowa, że ktoś jak teraz do mnie powie i tak jak na przykład gdzieś tam ktoś mówi, że Legia mistrz, no to prawda, no to już wiadomo, że mistrz, a my jesteśmy właśnie, bo mamy tę świadomość, ile jest jeszcze do zrobienia. Słuchajcie, pamiętajcie, że teraz mówię na takim W wypzdyczeniu i na takim spuszeniu, że to póki nie zejdzie to powietrze ze mnie, to ja tak będę mówił, to my jesteśmy tak naprawdę, że to jest ścieżka. To jest ścieżka, która prowadzi gdzieś tam do tego Mistrzowska i to jest taka ścieżka, którą nigdy się nie dojdzie, bo zawsze coś tam... Za rogiem coś nowe, nowa zgłoska, nowe znaczenie, nowe się pojawią rzeczy, które zawsze będą gdzieś tam do wchłonięcia, do przetworzenia.

Ten mistrz romantyczny, ten ciężar nosić, Ten nieosiągalny tej własnej jakby... Słuchajcie, za czas mi się morda tak układa własnej niedoskonałości. Gdzieś będziemy po prostu tak gdzieś w sobie nieść. Tak gdzieś w sobie z tym człowiek ma po prostu jakby kroczyć i ja tak będę się właśnie jakoś tak po prostu umęczył, ale póki co... Teraz słuchajcie, naprawdę, okres straszny jest, bo to jest okres takiego wzdęcia. We mnie tak się słuchajcie pusza, że cokolwiek, no nawet próbowałem tutaj tak w domu za dwa razy zejść na śniadanie i myślałem, że jakoś z automatu, sądziłem, że jak ktoś mistrz, to nie wiem, no jak na przykład Real Madyt zrobił, zrobił Ligę Mistrzów, to jakoś te żony tych realowców

Jakoś tak było tak, że on schodził ten realowiec i było śniadanie, a tak próbowałem parę razy krzyknąć, śniadanie dla mistrza, ale nawet tak jakoś, można nawet nie krzyknąć tak po prostu, tylko tak normalnie głosem, czy jest śniadanie dla mistrza? No i jakoś tak się, no, nie pojawiło to śniadanie, tylko jakieś takie spojrzenie, więc tak próbuję gdzieś tam siać tym mistrzem, No tak na boksie nie zrobiłem wrażenia. Trener podszedł, spytał się, że tam dostaniesz tego mistrza. No ale tak powinszował, pogratulował tam, polajkował, no to tyle by było. Potem tak gdzieś Jakoś też się ten mistrz tak rozchodzi, jakoś tak po gaciach, też tak myślałem, że jakoś, no też, nie wiem, no idę jeszcze, prawda, do radia, nie wiem, czy tam jakaś podwyżka powinna być, bo zastanawiam się, no w końcu, no kurczę, jest to jakiś cholera, no taki, no taki półprofesor troszeczkę, no i czy ja...

A słuchajcie, tam takie nazwiska, Stefania Grodzieńska, Gustaw Holubek. Ludzie, kto tam był, że mistrzem? Ależ jakie. Ależ jaki ja jestem. Naprawdę, słuchajcie, tu nie ma właściwie takiego psychicznego espumisanu, który by mi to wszystko zdjął i mnie po prostu gdzieś tak troszeczkę, jak czasami Coca-Colę trzeba odgazować, gdzieś żeby mnie odgazował, to mi zejdzie, to mi przejdzie, ja to wszystko rozchodzę, to mi gdzieś się tak po kościach... To muszę to jakoś tak pomieść, jak jakoś to wygładzi, to już wrócą wszystkie lęki. Już dzisiaj idę do psychiatry. Już wiadomo, co będzie. I będzie o lekach na DHD, które były rzucone, ale chwilowo rzucone, bo jakieś inne i one wchodziły mi w koniunkcję, więc ja zaraz będę do nich... Jeszcze na razie są odłożone, ale że może za jakiś czas.

22:00 · Podsumowanie i wyzwania dalej 4

A jak, czy ja taki będę miał psychic and psychological Today's, ale już jako master. Master. I właściwie też sobie myślałem, że gdyby gdzieś jakiegoś dawali mistrza w kategorii po prostu pacjent psychoterapii i psychiatrii, to również myślę sobie, że tam się zgłoszę i tam już moja mowa, to ona nie będzie dwie minuty trwała. Ona nie będzie trwała dwie i pół minuty. Ona będzie, moi kochani, trwała naprawdę Zgodzinę, bo tam już będzie tyle do powiedzenia i tam już gdzieś mam, tak myślę sobie, że ja tam postawię jakąś taką uczelnię właśnie, że gdzieś będę uczył. Właśnie, dlaczego skoro są uczelnie, które

Kształcą psychiatrów to dlaczego nie ma uczelni, które kształtują wzorowych pacjentów? No przecież to też jest jakaś sztuka. Przecież ja psychiatrowałem się i psychologizowałem w tylu różnych miejscach i pod okiem Jakżeż no, mistrzów tego świata, to dlaczego jakbym mógł tej nauki jakoś, po prostu bądź wzorowym pacjentem, bądź mistrzowskim pacjentem i taka wyższa szkoła po prostu pacjenta, czyli tego właśnie no, że my, pacjenci, uczymy się jak być wzorowymi pacjentami, jak to wszystko przejmować, ale póki co, słuchajcie, to zobacz, pamiętajcie, spotkacie gdzieś mnie w mieście i gdzieś wam wyjadę, A coś tam z kurczywyku, albo nawet figo cavo marrago, albo nawet posłem, wyszłem, zeszłem, zeszłem jarzębiną jakąś, przyjarzębiniakiem, to jest to, pamiętajcie.

Niedaleko Łodzi jest to przytulisko, więc jak chcecie ich wesprzeć, to wejdźcie na stronę. Zapraszam również na Mamin Szymka, którego gram. Jak ktoś by chciał rozryczeć i rozbeczeć, to gram 26.16 w Och Teatrze. A potem, jak już opowiadałem, jeszcze będzie Różowy Dzik w Poznaniu, będzie Różowy Dzik też w Bydgoszczy i będzie Różowy Dzik, czyli kto pan jutro zrobił, będzie też w Opolu. Zapraszam serdecznie, wszystkiego dobrego, trzymajcie się kochani, kto mówił do was. MISZCZ MÓWIŁ. MISZCZ MÓWIŁ. Ale nic, żeby żona. Ale nic, żeby... Ale uwierzcie mi, ona leży obok mistrza. Ona śpi z mistrzem. Przecież ja z jakimś takim laurem powinienem leżeć, jak jakiś Petroniusz.

Przecież może ja, może ja właśnie będę jakąś taką... Może sobie zrobię jakiś taki miękki laur flanerowy, może flanelowy, coś sobie uszuję, jakąś taką koronkę jakąś taką, żeby z tym na głowie, no przecież... A mój dentysta, że on grze... Mój dentysta, że on się grzebie w japie mistrza? W japie mistrza on się grzebie. Nawet jak, zobaczcie, suchy zębodów, czyli to jest suchy zębodów, jeżeli jest mistrza, jeżeli to jest korzeń, korzeń mistrza. Dobrze, dosyć tego. Już będę inny za tydzień. To było PROSZĘ JA CIEBIE. Zapraszam was serdecznie. I zapraszam serdecznie do, że co?

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.