Głos z groty przerażenia [Poetycki piątek]
Więcej OFF Czarka znajdziesz w aplikacji TOK FM - https://audycje.tokfm.pl/premium/promo/offczareks Poezję Aldy Merini w przekładzie Jarosława Mikołajewskiego (z tomu "Ziemia Święta", wydawnictwo Austeria) wybrała i przedstawiała Diana Dąbrowska, filmoznawczyni.
Ze świadomości i trochę też ze świata, dlatego że kolejne 20 lat spędziła w zakładach, w szpitalach psychiatrycznych. I to też fascynujące, jak łatwo zapomnieć o ważnych poetach. Mowa o włoskiej poetce, która nazywa się Alda Merini. Tak zrozumiałem, że dzisiaj jej poezja będzie przedmiotem naszej rozmowy. Tak, ja zaproponowałam Aldę Merini, bo mam takie poczucie, że choć dziś jest o wiele bardziej znaną osobą i też w kontekście włoskim ma taki status chwilami ikony popkultury, gdzieś jej szczególnie krótkie formy, aforyzmy powracają często w social mediach, jej wiersze też zostały
Przekształcone na poezję śpiewaną i wydane na płytach. To wciąż jednak jest taka luka. Pamiętam jakim wydarzeniem było wydanie Ziemi Świętej w przykładzie dobrze Panu znanego, bo też przecież rozmawialiście o Pazolini między innymi. W przekładzie Jarosława Mikołajewskiego to była taka współpraca z Włoskim Instytutem Kultury, zarówno tym krakowskim jak i warszawskim i wydawnictwo Austeria i to było takie zgromadzenie i takie przejście przez tak ważną podróż Bo właśnie na tym tomie myślę, że się skupimy. On też jest dostępny, jest świetnie przetłumaczony. To był gdzieś taki impuls. Gdzieś zawsze chciałam o niej porozmawiać. Oczywiście tutaj kino się troszkę uśmiecha, bo też w pewnym momencie, jeżeli chodzi o włoską popkulturę, Laura Morante, bardzo znana aktorka, wcieliła się w Alde Merini.
Też wydaje mi się, że to jest taka niezła produkcja, taka na poły telewizyjna, co prawda, ale też było takie... Odnalezienie jej, jeżeli chodzi o audiowizualną formę i myślę, że czasami właśnie takie postacie jak Alda Merini właśnie wymagają takiego ponownego rozpatrzenia i dziękuję, że możemy to dzisiaj zrobić. Myślę sobie też, że to może być też takie zaskoczenie, bo czasami krążą takie różne złote myśli i nie wiemy, że one są Aldy Merini. Na przykład ku mojemu zaskoczeniu przed laty jest taka krótka bardzo rzecz, która zawsze jakoś do mnie powraca. To jest taki cytat, zawsze budzę się w formie, deformują mnie inni albo też jestem deformowana przez innych i to jest na przykład coś, co Alda Merini wymyśliła i gdzieś widziałam, że krąży, jeżeli chodzi o polski internet i czasami bez takiego podpisu.
Tak, a tę twórczość, czy dzisiejsze wiersze pochodzą z tomu, o którym pani wspomniała, Ziemia Święta, La Terra Santa, w tłumaczeniu Jarosława Mikołajewskiego i ten tom ukazał się nakładem wydawnictwa Austeria. Tak i może tutaj taka ważna informacja, bo to jak mówimy o biografii Aldy Merini, ona rzeczywiście stała się częścią jej legendy. To jest takie u niej bardzo ważne, że to jest postać nawet powiązana z konkretnym miejscem, z pewną dzielnicą w Mediolanie. Określało się ją mianem Poetessa dei Navilli, właśnie tego miejsca w Mediolanie, z którego pochodzi.
Jest zaskoczony, jak tak młoda osoba już tak nazywa, już tak przeżywa, ale też krytycznie na przykład odniósł się do niektórych jakby aspektów, ale Montale, który potem został też przecież noblistą, to też jakby jego wsparcie, no tutaj jakby jest taki mocny początek, byśmy powiedzieli, na początku lat 50., dokładnie chyba w 1953 roku, obecność Orfeusza, tak się nazywa ten pierwszy tom. I potem tak naprawdę jest jakby powrót do, można powiedzieć, takiego życia poza poezją, właśnie też ta cała gra z czasem. Bo też jak Włochy się zmieniały w tym czasie, kiedy dochodziło do tych hospitalizacji i wielki powrót, który potem czyni z niej już właśnie taką poetkę, już gwiazdą roka, można tak powiedzieć. To właśnie Laura Morantę w pewnym momencie ją tak porównała, kiedy właśnie grała tę rolę, że Alda Merini jest taką postacią, która naprawdę została jakby
Przez ten główny nurt już w pewnym momencie gdzieś kupiona. I myślę, że te takie porównania, chociaż zupełnie inny jest temperament twórczy, ale do Wisławy Szymborskiej, bo znalazłam takie w internecie, to może żeby tylko państwu oddać właśnie ten rodzaj popularności, To ja proponuję, żeby próbka twórczości Aldy Merini zabrzmiała przed informacjami. To może zróbmy tak, że ja na przykład przeczytam wiersz po polsku, a pani po włosku. O kurczę, no dobra.
And after a meeting, some sick one smiles at the false festivities, time lost in dizzy thoughts, stuck behind bars like nude rondines. Czyżbym wyczuł leciutki neapolitański akcent? Ależ pan jest złośliwy w życiu. Ja tutaj mówię pięknym włoskim standardem. Już od razu kwestie pochodzenia pan wyciąga. No, pięknie. Poetycki piątek. Dzisiaj Alda Merini z tomu Ziemia Święta, La Terra Santa w tłumaczeniu Jarosława Mikołajewskiego.
Ten tom, ten zbiór ukazał się nakładem wydawnictwa Austeria, a gościem jest pani Diana Dąbrowska, filmoznawczyni i koneserka poezji. To rzeczywiście nowość. Chyba tak naprawdę pasjonatka Aldy Merini. Wiem, że już jesteśmy po lekturze nad Jordanem, ale super by było móc się z panem redaktorem trochę wgryźć w ten wiersz, bo rzeczywiście... Tym bardziej, że nikt tak nie czesze włosów jak wiatr. Powiedziała Alda Merini. Powiedziała bardzo dużo pięknych rzeczy.
Ja usiadłabym do tego wiersza, jeśli pan redaktor pozwoli. Rzeczywiście jest tak, że jesteśmy już w samym tytule. Ta Ziemia Święta tutaj jest pewnym bardzo czytelnym nawiązaniem, a Jordan w Biblii Jako to miejsce inicjacji, jako miejsce chrztu Jezusa staje się takim symbolem, wydaje mi się, takiego chrztu, który mogła poczuć jakby w pewnym momencie Alda Merini. Też musi go dokonać jakby w instytucji, która w miejscu, w którym się znalazła, czyli ona to nazywa bardzo dosadnie, wtedy też jakby No, słowo manikomio, prawda, jako tłumaczone wielokrotnie jako dom wariatów nawet tutaj, jeżeli spojrzymy na te inne jej wiersze, także teraz oczywiście z takim określeniem, prawda, oddziału szpitalu psychiatrycznego, ale jest tak, że tutaj to nazywanie rzeczy wprost, łączenie takich rejestrów, można powiedzieć, tutaj i biblijnych, czasami też mitologicznych,
To znaczy nie jest tak, że tutaj Alda Merini bardzo podkreśla, Jak oceniające, jak krzywdzące jest to też spojrzenie właśnie już poza tymi murami i ten Jordan tutaj, który jest taką przestrzenią wywróconą, prawda? Bo w Dolinie Jordanu, jak czytamy na końcu, już ten cud jakby przepada. Nie było Chrystusa. Wyplenił nas ze świata jako chydne chwasty. Tu też ten element tej właśnie oceny. Wydaje mi się, że to jest jeden z kluczowych wierszy dla tego tomu. Jest oczywiście też wiersz pod tytułem po prostu La Terra Santa, ale ten ma w sobie po prostu jakiś taki clue, wydaje mi się, jej twórczości. To takie łączenie właśnie czegoś bardzo bezpośredniego z czymś bardzo wysokim. Jakieś takie zespolenie właśnie tych dwóch porządków, które ona robiła w jakimś takim niesamowitym stylu.
Pokazuje, jak tak nie tylko mówi się negatywnie, nie tylko się mówi jako pieczę, ale też trochę jako w swoim domu, że dochodzi do takiego osadzenia tej wrażliwości, że człowiek się odnajduje też i w tym miejscu, w którym po prostu był zamknięty przez lata. I mówi o tym z taką dziwną czułością i to czuć. Tak, tak, tak, tak, tak. No to może kolejny wiersz? Ja pomyślałam o tym, żeby o jednej takiej rzeczy jeszcze powiedzieć i jeden wiersz tutaj nawet tak się zaczyna, że Alda Merini też jest taką poetką, którą fascynuje taki meta język poezji. Jeżeli Państwo, którzy nas słuchają też tak lubią, kiedy poezja tak jakby zwraca się w taką autorefleksyjność.
Że jest jakby o poezji w poezji, o pisaniu, o tym jak te wiersze i te wersje się kształtują tutaj w wersji libyli, tak jak to jest w przypadku Aldy Merini. No to na przykład czterdziesta strona, jakby pan zobaczył. To ja czytam czterdziestą stronę, a pani potem opowie o tym, skomentuje. Jasne. Najpiękniejsze wiersze pisze się na kamieniach z poranionymi kolanami i umysłem wyostrzonym tajemnicą. Najpiękniejsze wiersze pisze się przed pustym ołtarzem w otoczeniu agentów boskiego szaleństwa. Wtedy ty, kryminalista i wariat, dyktujesz ludzkości wersety, wersety odwetu i biblijne proroctwa i jesteś bratem Jonasza.
Ale na ziemię obiecaną, gdzie kiełkują złote jabłka i drzewo wiadomości, Bóg nigdy nie zstąpił i nigdy Ciebie nie przeklął. Ale Ty, Ty przeklinasz godzina za godziną własną pieśń, albowiem zstąpiłeś do otchłani, gdzie wdychasz absynt odmówionego przetrwania. Więc jeden z tych jej wierszy, które nie mają oficjalnie tytułu i nawet jak szuka się w rozpisce, to jest po prostu jako najpiękniejsze wiersze. I to jest u niej bardzo częste, to widać w tym tomie, ale w ogóle to, co bym nazwała właśnie tą metapoetyckością, może jakoś tak to by było fachowo, proszę zobaczyć, ja nie jestem też, mówię to bardziej tak jakby z serca i ze swojej wrażliwości, ale wydaje mi się, że tutaj jest clou tego, co może się przełożyć jakby od Aldy Merini, jakby w jej doświadczenie, ale znów wyrasta w coś, co jest poza.
To ja teraz pana się, redaktora, zapytam, jak wrażenia? No ja jestem, ja jestem w ogóle pod wrażeniem poezji Aldy Merini. To jest plus, jeszcze ta jej niesamowita historia dodaje jak gdyby prawdy, tak, bo tego zawsze... Zdaje mi się, czy często, szukamy też w poezji, że to jest jakieś dotknięcie prawdy. Zawsze oczekujemy, świadomie czy podświadomie, że poeta czy poetka tak opisze rzeczywistość, że mówimy tak, to o mnie, to jest o tym, co ja czuję, co ja wiem, co mnie rani albo co mnie raduje.
A ta ich historia, to takie właśnie przejście przez piekło, jeszcze dodatkowo Potęguje tę prawdę. To znaczy, jeżeli ktoś wie, o czym to wszystko jest, jeżeli ktoś wie, co to znaczy cierpieć, kochać, co to znaczy być zamkniętym, co to znaczy być pozbawionym, to właśnie Alda Merini. Mam też takie wrażenie, że nawet jeśli się nie wie, nie wiem, czy się pan redaktor zgodzi, to takie poczucie, że to są takie czasami obrazy gdzieś tak wyrwane, bardzo mocne obrazy, takie nawet w czytaniu na głos, to jest coś, co zawsze nawet jak na studiach uwielbiam, kiedy czytaliśmy poezję na głos, że to zamykanie się z nią, że dopiero wtedy, kiedy też ten oddech, prawda, to jak to brzmi, jak to jest zbliżone czasami do takiej mowy potocznej,
Kiedy jest takim właśnie tak jakby wyrywanym z tego miejsca, w którym boli i to czuć i potem tylko ten kontekst tej biografii to uzupełnia, nadaje temu oczywiście jakby dodatkowe wymiary, ale nie sposób jakby nie poczuć, że tutaj jakby naprawdę ktoś pisze z miejsca, w którym go to bolało, w którym to często kosztowało też wyplucie niektórych właśnie tych obrazów i taki rodzaj wizyjności, takich można powiedzieć przeklętych modlitw, tak bym to nazwała. I nie chcę tutaj przedłużać, ale jedną rzecz bym chciała powiedzieć. Być może państwo też jakby szukając Aldzie Merini znajdziecie takie uproszczenie, że to jest poetka miłości, to jest poetka, która pisała właśnie też jakby różnego rodzaju wiersze, które były z tym przede wszystkim związane. No gdzieś jest to uproszczenie, z którym ona sama walczyła.
Rzeczywiście może w późniejszej jakby twórczości to pisanie o miłości też jakoś jest bardziej. Ale nawet jak tutaj, nawet to kochanie się w tych ogrodach, o których tu jest, ze starcańcem takim samym jak ja, pokazuje też właśnie jak miłość, tutaj ten krzyk, to niekoniecznie celebracji, ale krzyk rozpaczy i takiego złożonego spojrzenia na to, co tu znacie blisko w takim miejscu. Pani Diana Dąbrowska, filmoznawczyni, to jest dzisiejszy Poetycki piątek, Alda Merini z tomu Ziemia Święta, który ukazał się nakładem wydawnictwa Austeria.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Więcej OFF Czarka znajdziesz w aplikacji TOK FM - https://audycje.tokfm.pl/premium/promo/offczareks
Poezję Aldy Merini w przekładzie Jarosława Mikołajewskiego (z tomu "Ziemia Święta", wydawnictwo Austeria) wybrała i przedstawiała Diana Dąbrowska, filmoznawczyni.