Potem przeszedł w poniedziałek. Tak jak poprzedniego dnia ustawił na stole krzyż, kielich oraz inne niezbędne do odprawiania mszy przedmioty i zaczął się modlić. Tym razem stołu nie było. Nie było też odpowiedniej atmosfery do odprawiania mszy. Ludzie byli pochłonięci przygotowaniami do obrony kopalni. Adam Skwira, górnik z 28-letnim stażem pracy. Organizował Solidarność na Kopalni Wujek. Gdy rozpoczynał się strajk, wszedł w skład Komitetu Strajkowego. To właśnie on razem ze Stanisławem Płatkiem i Jerzym Wartakiem pierwszego dnia strajku poszli na rozmowy z komisarzem wojskowym, czyli przedstawicielem rządu w Katowicach. Żądali uwolnienia przewodniczącego Zakładowej Solidarności, Jana Ludwiczaka. Nic jednak nie uzyskali. Dlatego, kiedy wrócili na kopalnię, załoga Solidarnie podjęła decyzję o kontynuowaniu protestu.
Jeżeli chodzi o materiał wybuchowy, to nie wyraziliśmy zgody na jego użycie. Wspominał Stanisław Płatek z Komitetu Strajkowego. Zanim nastał świt byli gotowi do walki o kopalnię. Tymczasem około godziny 8 kopalnie otoczyła milicja. Jakiś czas później pojawiło się wojsko, wozy opancerzone i czołgi. Ale pojawili się również mieszkańcy okolicznych bloków. Znów, jak w ciągu poprzednich dni, podawano górnikom garnki z zupą, chleb, termosy z herbatą czy kawą i interesowano się tym, co dzieje się wokół. A działo się sporo. Widzieli więc ludzie, jak około godziny 9 na teren kopalni przyjechał dyrektor Zaremba w towarzystwie jakiegoś pułkownika i razem weszli na teren kopalni.
Za czołgiem szedł oddział ZOMO i wóz pancerny. Do walki z górnikami doszło w okolicach Wagi Drobnicowej, wspominał Stanisław Płatek. ZOMO się nie przedarło, ponieważ nie ustępowaliśmy przed wozem pancernym, który stanął przy rogu kotłowni. Górnicy próbowali go unieruchomić przez wkładanie w koła świdrów. ZOMOWCY odstąpili. W tym czasie przy bramie głównej trwał ostrzał petardami hukowymi, a gdy się skończył, dwa czołgi zniszczyły mur i otworzyły zomowcą drogę na teren kopalni. Kilka chyba do dziesięciu armat czołgowych biło jak na froncie, tyle że z nabojów ślepych, wspominał Adam Skwira. Kanonada ta była określona jeszcze strzelaniną z pistoletów, broni krótkiej, a także rakietnic. Zrodziła się pewna psychoza, która zaczęła się udzielać.
Walczono na dystans. ZOMO używało petard i granatów z gazem łzawiącym, które górnicy zazwyczaj, lecz nie zawsze, odrzucali w stronę intruzów. Lecz główną bronią górników w tej walce były cegły, kamienie, śruby i nakrętki. Wszystko ciężkie i nieporęczne, ale przynajmniej do pewnego stopnia skuteczne. ZOMO naprawdę zaczynało pękać. A potem rozpoczął się nieskoordynowany odwrót, w trakcie którego trzech milicjantów dostało się do niewoli. O godzinie 12.30 na teren kopalni wszedł pluton specjalny ZOMO dowodzony przez chorążego Romualda Cieślaka. Dokładnie ten sam, który poprzedniego dnia strzelał do górników w Jastrzębiu. Szli za zwykłą kompanią ZOMO, tylko jak twierdzi Stanisław Płatek, mieli mundury w panterkę, a na głowach rogatywki. Nie poszli na pierwszą linię, szukali dogodnych miejsc w budynkach, za zasłoną czołgów czy wozów pancernych.
Do ataku ruszyło natomiast ZOMO, jak zwykle używając petard i gazu łzawiącego. I znów dym przesłonił widok. Dopiero kiedy się rozwiał, Płatek zobaczył leżącego górnika. Chciałem do niego podbiec Strzelano do górników znajdujących się między kotłownią a wagą. 23 odniosło rany. Zginęło sześciu, a trzech kolejnych zmarło w szpitalu. Z tych dziewięciu zamordowanych górników bardzo dobrze znałam sześciu, wspominała Czesława Makarewicz. Zenona Zająca i Zbigniewa Wilka znałam jeszcze z czasów, kiedy chodzili do technikum górniczego.
Poza tym nasze siły były ograniczone, a siły przeciwnika właściwie nie. Dalsza walka nie miała sensu. Górnicy zaczęli się rozchodzić około 7 wieczorem. Ale system prawny PRL o nich nie zapomniał. Adama Squire internowano, a 9 lutego 1982 roku sąd w Katowicach skazał go na 3 lata więzienia. Na taką samą karę skazano Jerzego Wartaka. Ranny 16 grudnia Stanisław Płatek dostał karę od 4 lat więzienia. Ale prawo zajęło się również plutonem specjalnym ZOMO, choć bieg wypadków pokazał, że motywy kierujące tym procesem były zupełnie inne. Przede wszystkim podczas procesu padło pytanie. Kto wydawał rozkaz strzelania do górników zarówno w Katowicach, jak i dzień wcześniej w Jastrzębiu? Nikt się do tego oczywiście nie przyznał. ZOM-owcy twierdzili, że strzelali w powietrze.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Ksiądz Bolczyk pobłogosławił mszę w kościele św. Michała w Katowicach przed pacyfikacją kopalni Wujek.
Górnicy z KWK Wujek poprosili o uspokojenie po trudnym dniu strajku.
Strajk w KWK Wujek zaczyna się z aresztowania przewodniczącego Komitetu Zakładowego NSZZ Solidarność Jana Ludwiczaka.
Pacyfikacja kopalni Wujek zaczyna się z ataku ZOMO i milicji, prowadzącym się strach i walka o kopalnię.
Bitwa o kopalnię Wujek, w której zginęło sześć górników i trzej zostali ranni. Górnicy zdecydowali się na zgodę na przyjęcie warunków zaproponowanych przez reżim.
Procesy sądowe i tajemnice związane z użyciem broni palnej przez ZOMO podczas pacyfikacji kopalni Wujek. Zakończenie misji specjalnej w RMF FM.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.