Wszyscy zastanawiali się, czy to już. Okazało się, że nie. Dlatego późnym wieczorem, wykorzystując ostatnie godziny spokoju, pewien górnik podszedł do księdza Bolczyka. Powiedział. Nie, nie zareagowałem zdziwieniem, bo rozgrzeszenie generalne i absolucja na godzinę śmierci była realna w tych warunkach. Po wygłoszeniu formuł absolucji ksiądz zaczął zbierać się do domu. Odprowadzali go jak zwykle górnicy. Zaczął się również rozchodzić tłum spod kopalni. Ludzi wygoniła godzina milicyjna, zbliżała się 22. Tymczasem w gmachu Komendy Wojewódzkiej w Katowicach pułkownik Jerzy Gruba zebrał sztab na radę. Decyzja o pacyfikacji kopalni Wujek już zapadła. Teraz debatowano tylko nad tym, jak tę pacyfikację przeprowadzić.
Postanowiono poszczuć górników z forą 1471 milicjantów, co w tym przypadku równało się pięciu kompaniom ZOMO, dwóm kompaniom ORMO, Do tego dochodziło 7 armatek wodnych i pluton specjalny ZOMO. Milicję wspierało 720 żołnierzy, 22 czołgi i 44 bojowe wozy piechoty. Tak jak w Jastrzębiu, kierowanie akcją powierzono pułkownikowi Kazimierzowi Wilczyńskiemu. Kończył się wtorek 15 grudnia, trzeci dzień stanu wojennego. Zza muru kopalni Wujek przez całą noc dochodził odgłos uderzeń metalu o metal. To pracowała kuźnia. Każdy górnik musiał mieć jakąś broń. Przygotowywano pręty metalowe i długie wiertła. Trzonki, czyli, jak się mówi na śląsku, sztyle od łopat i kilofów. Łańcuchy i grube, cięte na półtora metrowe kawałki kable.
Należało więc zatrzeć wszelkie możliwe dowody zbrodni. Czy to się udało? Niezupełnie. Doktor Jarosław Neja z Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach zwrócił uwagę na tajny szyfrogram, który odebrano w Katowickiej Komendzie Wojewódzkiej MO już w niedzielę 13 grudnia 1981 roku. Szyfrogram pozwalał na użycie broni palnej przez oddziały ZOMO bez konsultacji z przełożonymi. Zgodę taką wydał sam generał Czesław Kiszczak. Trzy dni później, czyli tragicznego dnia, 16 grudnia, do Kiszczaka zadzwonił pułkownik Gruba. Krótko przedstawił mu sytuację przy kopalni i poprosił o zgodę na użycie broni. Dlaczego pytał, skoro, jeśli wierzyć doktorowi Neyi, od trzech dni miał zgodę na piśmie? Może oczekiwał potwierdzenia? Jeśli tak było w istocie, to Kiszczak zwiódł jego oczekiwania. Świadkowie tej rozmowy telefonicznej twierdzą, że generał nie pozwolił strzelać do górników.
Gdzie więc leży prawda? Sąd PRL-u, ani później Sąd RP w toku kilku procesów tej zagadki nie rozwiązał. Czy rozwiążą ją historycy na podstawie dokumentów i subiektywnych wspomnień świadków? Czas pokaże. Wspomniany już doktor Neja sugeruje, że decyzja zapadła w Katowicach, a nie w Warszawie, a więc byłby za nią odpowiedzialny pułkownik Gruba. Gruba oczywiście zaprzeczał. Aby więc poszukać rozwiązania, wypadnie odwołać się do notatki w dzienniku sztabowym. Zapisano tam znaną nam już krótką wymianę zdań między Wilczyńskim i Grubą, w której ten pierwszy prosi o zgodę na użycie broni palnej. Co odpowiedział Gruba? Nie czekajcie na rozkaz! Czy może... Nie czekajcie na rozkaz! Skoro kazał czekać na rozkaz, to dlaczego, mimo że go nie wydał pluton specjalny ZOMO, zaczął strzelać?
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Ksiądz Bolczyk pobłogosławił mszę w kościele św. Michała w Katowicach przed pacyfikacją kopalni Wujek.
Górnicy z KWK Wujek poprosili o uspokojenie po trudnym dniu strajku.
Strajk w KWK Wujek zaczyna się z aresztowania przewodniczącego Komitetu Zakładowego NSZZ Solidarność Jana Ludwiczaka.
Pacyfikacja kopalni Wujek zaczyna się z ataku ZOMO i milicji, prowadzącym się strach i walka o kopalnię.
Bitwa o kopalnię Wujek, w której zginęło sześć górników i trzej zostali ranni. Górnicy zdecydowali się na zgodę na przyjęcie warunków zaproponowanych przez reżim.
Procesy sądowe i tajemnice związane z użyciem broni palnej przez ZOMO podczas pacyfikacji kopalni Wujek. Zakończenie misji specjalnej w RMF FM.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.