Niedługo potem ja wyszłam do sklepu na zakupy. Tam dowiedziałam się, że na wujku strajkują. Opowiadała Czesława Makarewicz. Po południu zobaczyłam się z mężem i wtedy dowiedziałam się, że zostaje ze wszystkimi. Poprosił mnie tylko, żebym przyniosła mu jakieś ciepłe rzeczy i kolację. Czesława Makarewicz dbała nie tylko o swojego męża. Ugotowała dwa 30-litrowe garnki wody i zrobiła w nich herbatę, którą potem razem z synem zaniosła pod kopalnię. Weszła do sklepu mówiąc na głos. Kupuję dla górników! Ludzie ją przepuścili i kupiła wędliny. Ktoś dołożył chleb, ktoś zrobił zupę. Było mi tak żal tych ludzi. Zeszłam do piwnicy i pozbierałam wszystkie zdatne do użycia cichy koce i zaniosłam na kopalnię. Mniej więcej wczesnym wieczorem 15 grudnia zaczęły do Katowic docierać wiadomości o brutalnej pacyfikacji KWK Manifest Lipcowy.
Między górnikami zaczęły krężyć informacje. Jak ZOMO wchodzi, to bije. A potem nadjechały czołgi. Na kopalni w łaźni łańcuszkowej ksiądz Bolczyk odprawiał różaniec. W pewnej chwili otworzyły się drzwi i ktoś krzyknął. Hoppy, jadą! Właźni zrobił się ruch. Górnicy zaczęli wychodzić. Każdy szedł na swoje miejsce przy barykadach. Oni już wiedzieli co robić. Komitet strajkowy przeprowadził naradę i głosowanie. Już wtedy słyszałem tezę obronną górników, którą znali przedstawiciele milicji i wojska. Mówił ksiądz. W wojsku nie będziemy stawiać oporu, ale przed milicją zakładu będziemy bronić. W tej decyzji nie było żadnego taniego bohaterstwa. Raczej determinacja. Wszyscy co do Wspominała Czesława Makarewicz.
Do ataku ruszyło natomiast ZOMO, jak zwykle używając petard i gazu łzawiącego. I znów dym przesłonił widok. Dopiero kiedy się rozwiał, Płatek zobaczył leżącego górnika. Chciałem do niego podbiec Strzelano do górników znajdujących się między kotłownią a wagą. 23 odniosło rany. Zginęło sześciu, a trzech kolejnych zmarło w szpitalu. Z tych dziewięciu zamordowanych górników bardzo dobrze znałam sześciu, wspominała Czesława Makarewicz. Zenona Zająca i Zbigniewa Wilka znałam jeszcze z czasów, kiedy chodzili do technikum górniczego.
Należało więc zatrzeć wszelkie możliwe dowody zbrodni. Czy to się udało? Niezupełnie. Doktor Jarosław Neja z Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach zwrócił uwagę na tajny szyfrogram, który odebrano w Katowickiej Komendzie Wojewódzkiej MO już w niedzielę 13 grudnia 1981 roku. Szyfrogram pozwalał na użycie broni palnej przez oddziały ZOMO bez konsultacji z przełożonymi. Zgodę taką wydał sam generał Czesław Kiszczak. Trzy dni później, czyli tragicznego dnia, 16 grudnia, do Kiszczaka zadzwonił pułkownik Gruba. Krótko przedstawił mu sytuację przy kopalni i poprosił o zgodę na użycie broni. Dlaczego pytał, skoro, jeśli wierzyć doktorowi Neyi, od trzech dni miał zgodę na piśmie? Może oczekiwał potwierdzenia? Jeśli tak było w istocie, to Kiszczak zwiódł jego oczekiwania. Świadkowie tej rozmowy telefonicznej twierdzą, że generał nie pozwolił strzelać do górników.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Ksiądz Bolczyk pobłogosławił mszę w kościele św. Michała w Katowicach przed pacyfikacją kopalni Wujek.
Górnicy z KWK Wujek poprosili o uspokojenie po trudnym dniu strajku.
Strajk w KWK Wujek zaczyna się z aresztowania przewodniczącego Komitetu Zakładowego NSZZ Solidarność Jana Ludwiczaka.
Pacyfikacja kopalni Wujek zaczyna się z ataku ZOMO i milicji, prowadzącym się strach i walka o kopalnię.
Bitwa o kopalnię Wujek, w której zginęło sześć górników i trzej zostali ranni. Górnicy zdecydowali się na zgodę na przyjęcie warunków zaproponowanych przez reżim.
Procesy sądowe i tajemnice związane z użyciem broni palnej przez ZOMO podczas pacyfikacji kopalni Wujek. Zakończenie misji specjalnej w RMF FM.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.