Mentionsy Mentionsy
Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo

Hrabia Monte Christo. 96. Droga do Belgii

27.07.2025 ·12 min 40 s

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

Sama Eugenia była odważna jak Judyta albo Dalila. Dotarli pod wyznaczony dom. Eugenia kazała tragarzowi złożyć kufer na ziemi, zapłaciła mu i odprawiła, a potem zastukała w okiennicę. Było to mieszkanko młodej Praczki, wtajemniczonej już wcześniej we wszystko. Nie spała jeszcze i otwarła natychmiast. – Panienko! – ozwała się Eugenia. Powiedz odźwiernemu, aby wyciągnął powóz z wozowni i poszedł na pocztę po konie. Dasz mu za fatygę te pięć franków. — Wiesz co, Eugenio — odezwała się Luiza — jestem dla ciebie pełna podziwu. Budzisz we mnie niemal respekt. Praczka patrzyła zdziwiona, ale miała dostać dwadzieścia ludwików za usługę i nie uczyniła najmniejszej uwagi.

W kwadrans później wrócił Odźwierny z Pocztylionem i końmi. W mgnieniu oka zaprzężono je do powozu, a Odźwierny umocował kufer na dachu za pomocą sznura. – Oto moje papiery – odezwał się Pocztylion. – Którą drogą pojedziemy, mój paniczu? — Do Fontainebleau — odpowiedziała Eugenia niemal męskim głosem. — Co ty mówisz? — spytała Luiza. — To podstęp — odszepnęła Eugenia. — Bo ta praczka, co nam pomaga za dwadzieścia ludwików, może nas zdradzić za czterdzieści. Na bulwarze pojedziemy w innym kierunku. I dziewczyna wskoczyła, nie dotykając prawie stopni do powozu, w którym urządzono wygodne posłania. — O, ty zawsze masz rację — rzekła Luiza, siadając obok przyjaciółki.

Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.