Hrabia Monte Christo. 96. Droga do Belgii
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
Liczniejsza niż zazwyczaj służba. Z uwagi na uroczystość zatrudniono do pomocy cukierników, kucharzy i garsonów z Café de Paris. Poczytywała sobie za afront to, co się zdarzyło i wystawała tu i ówdzie w grupkach, nie przejmując się zupełnie spełnianiem swoich obowiązków, co zresztą przestało być teraz potrzebne. Ale spośród wszystkich tych osób dwie tylko zasługują na naszą uwagę. Panna Eugenia i panna Luiza. Nie doszła narzeczona, odeszła krokiem obrażonej królowej do pokoju. Jej towarzyszka była bledsza i bardziej przejęta od niej. W pokoju Eugenia zaryglowała drzwi, a Luiza osunęła się na krzesło. – O mój Boże, mój Boże, ależ to okropne!
To, o czym marzyłam zawsze, to życie artystki, życie wolne, w którym człowiek zależy tylko od siebie, w którym może liczyć tylko na siebie. Mam tu zostać? A po co? Po to, żeby za miesiąc próbowano mnie znów wydać za mąż? Na przykład za pana Dibreya była o tym kiedyś mowa? Nie, Luizo, nie. Dzisiejszy wypadek posłuży mi za usprawiedliwienie. Nie starałam się, aby doszło do takiej sceny sam. Bóg mi ją zesłał, niech będą mu dzięki. Ależ jesteś silna i odważna, rzekła z podziwem jasnowłosa delikatna dziewczyna do swojej czarnowłosej przyjaciółki. Ejże, to chyba mnie jeszcze nie znałaś. No, Luizo, pomówmy o innych sprawach. Powóz pocztowy. Zarezerwowany trzy dni temu.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!