Hrabia Monte Christo. 81. Włamanie
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
Gdy Bertuccio miał odejść, aby wydać rozporządzenia dotyczące tego pobytu, Drzwi się otwarły i wszedł Baptysta, trzymając na pozłacanej tacy list. — No co ty tu robisz? — zapytał hrabia, spostrzegłszy, że Baptysta cały okryty jest kurzem. — Zdaje mi się, że cię nie wzywałem. Baptysta zbliżył się i bez słowa do hrabiego i podał mu list. — Ważny i pilny — rzekł. Hrabia rozpieczętował list i przeczytał. Ostrzegam pana de Monte Christo, że jeszcze tej nocy do jego domu na polach elizejskich zakradnie się pewien mężczyzna, by wykraść papiery znajdujące się w sekretarzyku stojącym w gotowalni. Wiadomo, że pan hrabia de Monte Christo, znany ze swojej odwagi, nie zechce zawiadomić policji.
— Do licha. Jestem na to wystarczająco bogaty. Po co mam obciążać budżet jego administracji? Hrabia przywołał Baptystę. — Wrócisz do Paryża — rzekł. — I sprowadzisz tu wszystkich moich służących. Dziś wszyscy będziecie mi potrzebni w hotel. — Nikt, panie hrabio, nie ma zostać w domu? — zaniepokoił się Baptysta. — Zostanie odźwierny. — No ale niech pan hrabia raczej pomyśleć, jaka odległość dzieli jego domek od pałacu. — I co z tego? Mogliby okraść cały dom, a on nie usłyszy nawet szmeru. — Kto mógłby to zrobić? — No rabusie. Głupiec z ciebie mości, Baptysto. Złodzieje mogliby okraść mój dom, a i tak mniej wyprowadziłoby mnie to z równowagi, niż gdyby źle wykonano jakiś mój rozkaz.
Baptysto skłonił się. Słyszałeś, rzekł hrabia, masz przywieźć tu wszystkich swoich kolegów co do jednego, ale niech wszystko w domu zostanie bez zmian. Pozamykajcie tylko okiennice na parterze. No a na piętrze? Wiesz przecież, że nigdy nie są zamykane. Odejdź. Hrabia zapowiedział, że zje obiad u siebie i że chce, by usługiwał mu tylko Ali. Zjadł ze spokojem obiad i ze zwykłą sobie wstrzemięźliwością. Po obiedzie dał znak Alemu, aby poszedł za nim. Wyszli przez furtkę i spacerowym krokiem przeszli przez Lasek Buloński na drogę do Paryża. O zmroku stanęli naprzeciw domu na polach elizejskich. Wszędzie panowały ciemności, tylko w mieszkaniu oźwiernego, odległego o czterdzieści kroków od domu, jarzyło się słabe światełko.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!