Mentionsy Mentionsy
Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo

Hrabia Monte Christo. 115. Przebaczenie

27.07.2025 ·11 min 52 s

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

— No dobrze, to dajcie mi butelkę. — Jakiego? — Najtańszego. Oba są w tej samej cenie. A ileż wynosi ta cena? Dwadzieścia pięć tysięcy za flaszkę. To już powiedz od razu, krzyknął Danglars nutą goryczy, którą mógłby wyróżnić w jego głosie tylko harpagon, że chcecie mnie oskubać żywcem. Zróbcie to zaraz, zamiast skubać kawałek po kawałku. Możliwe, że taki jest plan naczelnika. Jeśli się da, chciałbym się z nim zobaczyć. Ależ proszę. Chwilę później wampa stanął przed Danglarsem. Ile żądasz pan o kupu? Mów pan! O, po prostu tych pięciu milionów, które masz pan przy sobie. Danglar poczuł okropny skurcz w sercu.

Dwa miliony. Nie. Trzy miliony. Cztery. Ejże, dostanie pan cztery pod warunkiem, że puści mnie pan wolno. Dlaczego ofiarowuje nam pan cztery miliony za coś, co jest warte pięć? spytał wampa. To wyzysk, panie bankierze. No, chyba że się nie znam. — No to bierzcie wszystko, wszystko! — krzyknął Danglar. — I zabijcie mnie! — No, no, proszę się uspokoić, Excellencio, bo krew zacznie panu szybciej krążyć i nabierze pan takiego apetytu, że przeje pan w jeden dzień milionik. Niechże pan będzie nieco oszczędniejszy, na litość boską. – A jak nie będę miał pieniędzy, by wam płacić? – krzyknął Danglar zrozpaczony. – To będzie pan głodny. – Głodny?

Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.