Mentionsy Mentionsy
Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo

Hrabia Monte Christo. 115. Przebaczenie

27.07.2025 ·11 min 52 s

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

– Ale są ludzie, którzy cierpieli dużo bardziej niż pan. – Nie wierzę. – A jednak tak. Ci, którzy umarli z głodu. Danglar pomyślał o starcu, którego w chwilach majaczeń widywał, jak jęczy na posłaniu za oknem biednej izdebki. Dotknął czołem ziemi, wydając jęk. — Ach, to prawda — przyznał. — Są tacy, którzy wycierpieli więcej ode mnie, ale to byli męczennicy. — Żałujesz pan przynajmniej? — spytał ktoś tak posępnym i uroczystym głosem, że Danglarsowi zjeżyły się włosy. Wzrok osłał był mu tak, że dopiero teraz zauważył, że za bandytą stoi w cieniu pilastra mężczyzna owinięty w pelerynę.

— Czego miałbym żałować? — wybełkotał. — Zła, które pan czynił! — odpowiedział ten sam głos. — O tak! Żałuję, żałuję! — krzyknął Danglar i uderzył się w pierś wychudzoną dłonią. — A więc wybaczam ci! — rzekł człowiek, zrzucając pelerynę i stając w pełnym świetle. — Hrabia de Monte Christo! — krzyknął Danglar i z przerażenia zbladł jeszcze bardziej. Mylisz się, pan. Nie jestem hrabią de Monte Christo. A więc kim? Tym, któregoś sprzedał, wydał i schańbił. Jestem tym, którego narzeczoną pchnąłeś do nierządu. Jestem tym, po kim przeszedłeś, by zrobić karierę. Jestem tym, którego ojciec umarł przez ciebie z głodu.

Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.