Mentionsy Mentionsy
Herra On Air
Herra On Air

Adam Fidusiewicz – o byciu sobą mimo oczekiwań

31.10.2025 ·1 godz 26 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Nie odcina się od tego, co było, ale też nie próbuje nikomu nic udowadniać. Zamiast budować na tym, jak był postrzegany, wybiera to, co naprawdę jest mu dziś bliskie. Wybiera to, co z nim współgra i mówi o tym z perspektywy, która nie przyszła od razu, ale przyszła na czas.

Nie, ale masz też dobrą pamięć, bo pamiętasz te szczególiki. Metro. No, no. Musical. Musical. No. Jak trafiłeś? To z matką wyssałem. Z mlekiem matki, tak się mówi. Ale naprawdę? Naprawdę, bo moja mama była gimnastyczką kiedyś i w pewnym momencie swojej kariery trafiła do musicalu Metro, gdzie przygotowywała młodzież w latach dziewięćdziesiątych do tego musicalu. Bo Józef Łowisz wtedy tworzył coś nowego i potrzebował specjalistów z każdej dziedziny. Mama była specjalistką od gimnastyki i po prostu przygotowywała i uczyła Edyty Górniak stania na rękach, Michała Milowicza salta i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. I ja z nią chodziłem na te spektakle.

Na pogrzebie to już... To wszystko jedno. Wprawdy mówiąc, to nawet w zależności od tego, kto by przyszedł, jakby ci, których mniej lubię, to bym cię zaprosił, żebyś zaśpiewał. Godzinnym materiałem pożegnalnym. Oni by musieli siedzieć, no bo nie wypada wstać i wyjść, prawda? Dobra, to miejmy to za sobą. Jak trafiłeś do pustyni i w puszczy? Chyba przez mamę tak naprawdę właśnie, bo moja mama, jak przygotowywała musical Metro, to było duże zapotrzebowanie wśród młodzieży, jak się okazało, że ten musical jest wielkim hitem w latach dziewięćdziesiątych. Stary, ja byłem na mecze z czterdzieści razy, mam kupiony bilet na styczeń, na rocznicową tą historię na Torwarze. Naprawdę? No i pewnie znasz piosenki na pamięć.

Znam na pamięć wszystkie piosenki na pamięć. Jak jadę samochodem i włączam metro, to po prostu drery ja non-stop. No, bo to jest naprawdę świetny musical. Kawał historii polskiej, prawda? I największym szokiem było, jak w zeszłym roku poszedłem po dużej, długim czasie przerwy. I usłyszałem Metro w nowej wersji. W sensie... No ono jest politycznie poprawne. Wiesz, wszystkie piosenki Amurzyn Czarny, bo lubi brud, już nie istnieją. Zmienili to? Zmienili je. Żartujesz? Nowe metro jest takim metrem, które ono dalej ma sens, tak? Emocjonalnie ma sens. Ja tam chciałem pójść, bo chciałem moim synom pokazać. I to jest w ogóle dla mnie najcudowniejsza rzecz w ogóle w musicalach. Oni odkryli, że musicale są fajne.

Mają teraz... Twoi synowie. Moi synowie, 15 i 13 lat. I tak jak teatr jeszcze ich pokonuje, w sensie nie są w stanie pójść do teatru i odkryć, że to, co się dzieje na scenie jest wystarczająco wciągające, to metro, w sensie później byli na kilku innych musicalach, ale zaczęli od metra. Oczywiście jak poszli tam, to najpierw powiedzieli to samo, tato, po co nas tutaj zabrałeś? A że trzy godziny będziemy siedzieć? No, ale widać było, że tak w połowie zaczęli trochę, wiesz, tam nóżka im chodzić, trochę, wiesz, emocje się pojawiły. I największą radością moją było to, jak młodszy syn po, nie wiem, trzech miesiącach przyszedł i powiedział, tato, to było fajne. Tata jeszcze. Tak. A ponieważ ja po prostu kocham musicale.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.