Adam Fidusiewicz – o byciu sobą mimo oczekiwań
Nie odcina się od tego, co było, ale też nie próbuje nikomu nic udowadniać. Zamiast budować na tym, jak był postrzegany, wybiera to, co naprawdę jest mu dziś bliskie. Wybiera to, co z nim współgra i mówi o tym z perspektywy, która nie przyszła od razu, ale przyszła na czas.
Nie, ale masz też dobrą pamięć, bo pamiętasz te szczególiki. Metro. No, no. Musical. Musical. No. Jak trafiłeś? To z matką wyssałem. Z mlekiem matki, tak się mówi. Ale naprawdę? Naprawdę, bo moja mama była gimnastyczką kiedyś i w pewnym momencie swojej kariery trafiła do musicalu Metro, gdzie przygotowywała młodzież w latach dziewięćdziesiątych do tego musicalu. Bo Józef Łowisz wtedy tworzył coś nowego i potrzebował specjalistów z każdej dziedziny. Mama była specjalistką od gimnastyki i po prostu przygotowywała i uczyła Edyty Górniak stania na rękach, Michała Milowicza salta i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. I ja z nią chodziłem na te spektakle.
No właśnie, więc sam zauważyłeś, że to był kultowy musical. Sam śpiewałeś, do dzisiaj śpiewasz piosenki. I młodzież w latach dziewięćdziesiątych też była zafascynowana tym wszystkim. Ty, na przykład taki ty. Byłeś zafascynowany pewnie i sam chciałeś to robić i sam chciałeś stać na deskach i być tak jak Robert Janowski, Edyta Górniak. Oczywiście, że tak. Jak bardziej jak Kasia Groniec, ale jakby ten. Rozumiem, też bardzo. Też bardzo, też bardzo. Też kochałem się w Kasie Groniec. Tak, kiedyś był taki czas, że napisałem, znałem jej miłość przez internet. Dlatego uważam, że internet jest spoko. Też to zrobiłeś? Tak. Czyli rywalizowaliśmy o tę samą dziewczynę. Ale na szczęście nikt z nas nie wygrał, bo inaczej mielibyśmy konflikt, że ty wygrałeś, ja nie.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Ostatnio sobie takie kupiłem okulary sygnowane nazwiskiem Lenego Krawica
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Ostatnio sobie takie kupiłem okulary sygnowane nazwiskiem Lenego Krawica"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Nie odcina się od tego, co było, ale też nie próbuje nikomu nic udowadniać. Zamiast budować na tym, jak był postrzegany, wybiera to, co naprawdę jest mu dziś bliskie. Wybiera to, co z nim współgra i mówi o tym z perspektywy, która nie przyszła od razu, ale przyszła na czas.