Mentionsy Mentionsy
GreenEdge: Best in BESS
GreenEdge: Best in BESS

41: Wanad czyli bateria, która się nie zużywa

26.09.2026 ·30 min 17 s · 6 rozdziałów · 1 sponsor

Czy wanadowe ogniwa przepływowe to realna alternatywa dla LFP, czy kolejna technologia, która lepiej brzmi na slajdzie niż w umowie? W tym odcinku sprawdzamy, jak działa VRFB i dlaczego to nie jest "kolejna chemia", tylko zupełnie inna architektura magazynu - moc oddzielona od energii. Przechodzimy przez to, kto dziś faktycznie dostarcza tę technologię w skali gigawatogodzin, ile to naprawdę kosztuje na tle LFP, oraz dlaczego nawet w Wielkiej Brytanii, w mechanizmie zaprojektowanym pod magazynowanie długoterminowe, to lit wygrywa z wanadem. Na koniec zestawiam ze sobą wszystkie cztery technologie, o których mówiliśmy w tej serii czyli NMC, LFP, sód i wanad, oraz tłumaczymy, dlaczego to nie jest wyścig jednej chemii, tylko skrzynka z narzędziami do różnych zastosowań.Pełne zestawienie źródeł i dokładne liczby, o których dziś tylko wspominam, znajdziecie w artykule o wanadowych ogniwach przepływowych na naszej stronie - naprawdę warto po niego sięgnąć.⁠https://greenedge-solutions.com/pl/wanadowe-ogniwa-przeplywowe-w-magazynach-energii/⁠[email protected]⁠ ⁠www.greenedge-solutions.com

0:00 · Wprowadzenie i temat 5

GreenEdge. Best in BESS. Odcinek 41. Wanad, czyli bateria, która się nie zużywa. Cześć, witam Was serdecznie w 41. odcinku podcastu GreenEdge – Best in BESS. Kilka tygodni temu, w odcinku 36, zadaliśmy sobie pytanie, czy LFP to dziś naprawdę jedyna sensowna opcja dla magazynu energii i przeszliśmy przez ogniwa sodowo-jonowe, Od efektownej premiery w Monachium, przez twardy węgiel w Anodzie, aż po bankructwa Nordvolta i Natronu. Już wtedy było jasne, że na SODzie się nie skończy, no bo jeśli zaczynamy się zastanawiać nad alternatywą dla LFP, to trzeba zbadać ten temat do końca i zobaczyć jakie opcje w ogóle mamy.

Dzisiaj więc kolejna technologia i to taka, która na konferencjach pojawia się w zupełnie innym kontekście niż SUD. Wanadowe ogniwa przepływowe, czyli VRFB od angielskiego Vanadium Redox Flow Battery. Jeśli SUD był przedstawiany jako tańszy i bezpieczniejszy zamiennik LFP, To Wanad jest przedstawiane jako coś zupełnie innego. Jako bateria, która praktycznie się nie zużywa, nie pali się i której pojemność można powiększać po prostu dolewając elektrolitu do większego zbiornika. Brzmi jak odpowiedź na wszystkie problemy, o których rozmawialiśmy w odcinkach o degradacji, o gwarancji pojemności i o LTSA. No właśnie, tylko brzmi. Żeby od razu ustawić skalę, zacznijmy od trzech liczb, które zestawione ze sobą mówią nam bardzo wiele o tej technologii.

Ostatniego dnia 2025 roku w chińskim Xinxiangu pełną moc osiągnął pierwszy na świecie magazyn wanadowy w skali gigawattogodziny , a w czerwcu tego roku przeszedł do eksploatacji komercyjnej. W tym samym czasie największy wanadowy magazyn w Europie, 20,7 MWh w brytyjskim East Sussex został w maju w całości dostarczony na plac budowy, a pod koniec września, w chwili w której powstaje ten odcinek, producent wciąż komunikuje, że przyłączenie do sieci nastąpi wkrótce. Skąd my to znamy? A trzecia liczba jest nasza – Polska. W gminie z Buczyn pod Siedlcami GreenVolt Power ma ruszać z budową magazynu o mocy 600 MW i pojemności użytkowej 2,4 GWh na technologii BYD, czyli oczywiście na LFP.

Do tego dołóżmy drugą warstwę, o której rozmawialiśmy w odcinku 31 przy okazji polskich magazynów i chińskich dostawców, czyli skalę. Jeśli przy LFP mówiliśmy, że rynek ogniw dzieli między siebie kilkunastu producentów, a pojedyncza chińska fabryka potrafi w dwa lata dołożyć więcej mocy produkcyjnej niż skonsumuje cały polski rynek, To przy Wanadzie zobaczymy tę samą logikę w wersji skrajnej. Jeden chiński dostawca ma za sobą więcej zainstalowanych MWh niż wszyscy zachodni dostawcy razem wzięci. A więc zaczynajmy! Jak zawsze zaczynamy od tego jak to w ogóle działa, no bo bez tego trudno zrozumieć dlaczego Wanad to nie jest po prostu kolejna chemia ogniw. Obok sodu, NMC czy LFP tylko zupełnie inna kategoria urządzenia.

Najłatwiej to sobie wyobrazić na samochodzie. Mamy osobno silnik i bak. I żeby przejechać dwa razy więcej, wystarczy zamontować większy bak, zamiast kupować drugi samochód, co wydaje się bardzo logiczne. W LFP, żeby magazyn pracował 8 godzin zamiast 4, kupujecie dwa razy więcej ogniw, a więc kupujecie tak naprawdę drugi samochód. W Wanadzie kupujecie jedynie większe zbiorniki i więcej elektrolitu, a drogi stos ogniw zostaje dokładnie ten sam. Druga rzecz, i to na niej opiera się cała narracja o 30 latach życia, jest taka, że po obu stronach membrany pracuje ten sam pierwiastek, Wanad, tylko na różnych stopniach utlenienia. W bateriach przepływowych opartych na innych chemiach, cynkowo-bromowych czy żelazowych, przenikanie jonów przez membranę oznacza trwałe zanieczyszczenie elektrolitu i nieodwracalną utratę pojemności.

5:12 · Technologia i działanie VRFB 4

W Wanadzie nic się nieodwracalnie nie psuje. Elektrolit można okresowo zbalansować, a po zakończeniu eksploatacji odzyskać i sprzedać albo użyć ponownie. I tu mały ukłon w stronę odcinka 39 o decommissioningu, gdzie rozmawialiśmy o tym, że na koniec życia magazyn LFP to koszt. Obowiązki z rozporządzenia bateryjnego i pytanie komu w ogóle oddać zużyte moduły. W Wanadzie elektrolit na koniec życia projektu to wciąż Wanad, czyli surowiec z ceną rynkową i właśnie dlatego w części chińskich projektów elektrolit rozlicza się w modelu leasingu. Inwestor go nie kupuje, tylko dzierżawi. Ciekawy mechanizm finansowy, o którym na polskim rynku praktycznie się nie mówi. Ale uwaga, bo tu łatwo na interpretację. Nie degraduje się elektrolit.

Natomiast stos ogniw, membrany, pompy, uszczelnienia, elektronika mocy to już są zupełnie normalne komponenty, które się zużywają, psują i wymagają serwisu dokładnie tak, jak w każdym innym magazynie energii. A teraz cena za ten komfort, czyli gęstość energii. W odcinku o sodzie mówiliśmy, że w standardowym 20-stopowym kontenerze, w którym LFP mieściło 5 MWh, niektóre systemy sodowe mieszczą 2,5. Tymczasem najnowsze systemy litowe poszły jeszcze dalej. BYD deklaruje w swoim systemie odpowiednik 10 MWh na gabaryt 20-stopowego kontenera. A cały projekt 2,4 GWh ma zmieścić się na działce o powierzchni lekko ponad 5 ha. A teraz Wanad. Podstawową jednostką systemu Endurium od Infinity, czyli najaktywniejszego dziś zachodniego dostawcy, jest tzw. string złożony z 4 modułów, który według karty katalogowej przechowuje 1,2 MWh energii użytkowej.

W tej samej dekadzie, w której rodziły się ogniwa litowo-jonowe i pierwsze prace nad SODem. Tyle, że Sud przez trzy dekady próbował konkurować z litem na jego własnym boisku, czyli na gęstości, energii i koszcie. No i oczywiście przegrywał. Wanad nigdy na to boisko nie wszedł. Od początku grał w innej lidze. Nie o gęstość, tylko o żywotność cykliczną, bezpieczeństwo pożarowe i ekonomikę bardzo długiego rozładowania. Dlatego pytanie dzisiejszego odcinka nie brzmi czy Wanad zastąpi LFP, bo tak naprawdę nigdy nie miał takich ambicji. Pytanie brzmi raczej czy ta jego inna liga w ogóle istnieje w polskich projektach i czy przypadkiem ktoś już tutaj nie wszedł na boisko w tak zwanym międzyczasie. Przejdźmy więc do tego, kto to dziś faktycznie dostarcza i gdzie to faktycznie pracuje.

Ronke Power ma za sobą trzy kolejne rekordy. 100 MW i 400 MW w Dalian w 2.22, 175 MW i 700 MW w Wushi pod koniec 2024 i teraz Jim Suar oraz deklaruje ponad 3,5 GWh dostarczonych instalacji w sumie. To realna, przyspieszająca krzywa uczenia się, tylko zbudowana w bardzo konkretnym ekosystemie. Państwowi inwestorzy, państwowe cele w zakresie magazynowania i coś, o czym rzadko się mówi. Chiny odpowiadają za około 2 trzecich światowej produkcji Wanadu. A w Sichuanie buduje się całe klastry, w których w jednej strefie ekonomicznej stoi kopalnia, huta, fabryka elektrolitu, producent baterii i magazyn energii. Brzmi znajomo? No dokładnie tak opisywaliśmy chińską skalę przy LFP w odcinku 31.

11:24 · Przykłady projektów i skala 3

Przez kilka lat największa na świecie, a od kwietnia 2022 druga 17 MW i 51 MWh na podstacji Minami Hayakita, zbudowana dla operatora sieci po to, żeby w ogóle dało się przyłączyć kolejne farmy wiatrowe. To jest dziś najcenniejsze, co Wanad ma poza Chinami. Nie rekord skali, tylko ponad 10 lat pracy w prawdziwej sieci i w prawdziwej japońskiej zimie. Ten sam operator w kwietniu tego roku wybrał Sumitomo po raz trzeci, tym razem 11 MW i 33 MWh z terminem oddania pod koniec maja 2.29. Trzy lata na 33 MWh u najbardziej doświadczonego dostawcy na rynku dla klienta, który zna tę technologię od dekady. No to zestawcie sobie to wszystko z harmonogramami, o jakich rozmawiamy przy polskich projektach LFP.

Pamiętacie Nordvolta i Natron z odcinka o SODzie? Nikt tu nie twierdzi, że historia się powtórzy, ale chodzi o to, żeby to pytanie zadać z taką samą powagą przy Wanadzie, przy SODzie i przy każdym mniejszym integratorze LFP, a z tego samego raportu jest jeszcze jeden bardzo ciekawy szczegół. Przetarg w Laufenburgu przyciągnął oferentów z całego świata, w tym tańszych dostawców z Chin i Indii i według Invinigi nie zdecydowała cena, tylko historia działających instalacji, czyli dokładnie to, o czym mówiliśmy w poprzednich odcinkach przy wyborze dostawcy i przy rankingu Tier One – track record, a nie karta katalogowa. Przy technologii, w której referencji jest mało, to kryterium waży jeszcze więcej. Ale przejdźmy teraz do pieniędzy i tak jak przy SODzie to jest pytanie, w którym najtrudniej o jednoznaczną odpowiedź.

Firmy analityczne wyceniają globalny rynek baterii wanadowych na od około 0,5 miliarda do 1,4 miliarda dolarów, w zależności od metodologii. Prawie trzykrotna rozbieżność dla tego samego okresu, co samo w sobie mówi jak mało jest twardych danych transakcyjnych. Dużo bardziej użyteczny jest benchmark instalacyjny. W pierwszym kwartale tego roku systemy wanadowe o czasie rozładowania czterech godzin i dłuższym kosztowały w instalacji około 400 do 500 dolarów za kWh, a porównywalny system LFP o tej samej długości rozładowania Około 230 do 280. Półtora do dwóch razy więcej. Ale tu jest cała logika Wanadu. Ta proporcja zmienia się wraz z czasem rozładowania. W LFP koszt kWh jest w praktyce dość płaski, bo każda kolejna godzina to proporcjonalnie więcej ogniw.

18:24 · Finansowanie i koszty 3

Dla Endurium producent deklaruje 75% dla samej baterii z potrzebami własnymi podawanymi osobno, a dla Jim Suar chińskie opracowania podają sprawność systemu powyżej 72%. Od dobrego systemu LFP oczekujemy powyżej 85%. Policzmy to na konkretnym przykładzie. Magazyn 10 MW i 40 MWh. Jeden pełny cykl dziennie to około 14600 MWh energii pobranej w ciągu roku. Każde 10 punktów procentowych różnicy w sprawności to 1460 MWh, których nie oddacie do sieci. Przy cenie 400 zł za MWh daje to prawie 600 000 zł rocznie, a przy 15 punktach o to już blisko 900 000. Dla magazynu 200 MWh mnożymy to przez 5 i jesteśmy przy 3-4 mln zł rocznie każdego roku przez cały okres życia projektu.

To jest cena, którą płacicie za brak degradacji i trzeba ją świadomie położyć na stole obok oszczędności, a wtedy już nie wygląda to tak kolorowo. Trzecia rzecz to żywotność i tu Wanad oczywiście wygrywa bez dyskusji. Producenci deklarują ponad 20 tysięcy cykli bez degradacji. Niezależne przeglądy naukowe mówią ostrożniej o przedziale między 10 a 20 tysięcy. A benchmark dla LFP, który stosujemy w projektach, to gwarancja co najmniej 60% pojemności po 6 tysiącach cykli albo 15 latach. No i o tym, ile taka gwarancja naprawdę gwarantuje, omówiliśmy w poprzednich odcinkach. Ale zadajmy sobie niewygodne pytanie. Czy w polskim projekcie potrzebujecie 20 tysięcy cykli? Przy jednym pełnym cyklu dziennie 6000 cykli to ponad 16 lat pracy.

No i uwaga praktyczna nawiązująca do odcinka o endemie, gdzie pytaliśmy kto wpuszcza tego serwisanta na teren, kto wydaje polecenia pracy i kto odpowiada za BHP. Przy Wanadzie do tej listy dochodzą pompy, rurociągi, kwas i zupełnie inne kompetencje ludzi, którzy to utrzymują. Na polskim rynku oczywiście takiej kompetencji dzisiaj nie ma, no bo też nie ma takich kompetencji. No i teraz dochodzimy do najważniejszego pytania dzisiejszego odcinka. Wiemy już, że Wanad nie konkuruje z LFP w magazynie dwu czy czterogodzinnym. Jego domem ma być magazynowanie długoterminowe, czyli Long Duration Storage System. 8 godzin i więcej. Tylko czy to miejsce na pewno należy do Wanadu? Zacznijmy od skali. Według już znanego nam podsumowania Bloomberg NEF w 2025 roku na świecie przybyło 112 GW i 307 GW godzin magazynów energii, z czego LFP odpowiadało za około 90%.

23:00 · Wyzwania i perspektywy 5

Z baterii wanadowych przeszedł jeden projekt, 65-megawatowy Frontier Legacy. Infinity nazwało ten wynik głęboko rozczarowującym, czyli w mechanizmie zaprojektowanym po to, żeby dać szansę technologiom długoterminowym, lit wygrał na terenie, który miał należeć do wanadu. Dokładnie z tego samego powodu, o którym mówiliśmy przy SOD-zie. LFP nie stoi w miejscu i nie czeka, aż ktoś go dogoni, tylko tanieje tak szybko, że nawet 18-godzinny magazyn litowy zaczyna się bronić w arkuszu kalkulacyjnym. No a z drugiej strony na to samo boisko wchodzi teraz CATL ze swoim Tenersodium w wariantach od 1 do 8 godzin, a w kwietniu podpisał z HyperStrongiem 3-letni kontrakt na 60 GWh ogniw SOD-owych.

Pierwsze dostawy systemów sodowych powinny ruszyć właśnie w tym miesiącu. Wanad jest więc dociskany z dwóch stron jednocześnie. Z jednej przez coraz tańszy i coraz dłuższy lead, z drugiej przez sód, który też zaczyna mówić o 8 godzinach. Dołóżmy do tego fakt, że flagowe projekty wanadowe wcale nie są 8-godzinne. Ten w Jim Suar ma 5 godzin, instalacje na Hokkaido 3 i 4. No i widać wyraźnie, że realna przewaga Wanadu nie wynika dziś z samej długości rozładowania, tylko z połączenia intensywnego cyklowania, braku degradacji i bezpieczeństwa. No ale jak to wygląda u nas? Polski rynek magazynów to dziś w praktyce w całości LFP. Od lica największym działającym magazynem w kraju jest tu roślin kościelna 200 MW i 800 MWh na technologii BYD. Bliźniaczy projekt w Ełku ma ruszyć w czwartym kwartale.

Zanim jednak przejdziemy do podsumowania, łóżmy sobie na jednym stole wszystkie cztery technologie, o których rozmawialiśmy w ostatnich odcinkach, no bo dopiero wtedy widać, że to nie jest wyścig, w którym jedna chemia wygrywa, tylko skrzynka z narzędziami do różnych robót. NMC to technologia, którą kojarzymy dziś przede wszystkim z samochodami. Najwyższa gęstość energii z tej czwórki, ale też nikiel i kobalt w składzie oraz najniższy próg ucieczki termicznej, No i właśnie dlatego w magazynach stacjonarnych praktycznie oddał pole. LFP to dzisiejszy standard i koń roboczy rynku z około 90% nowych wdrożeń na świecie. Dobra gęstość, sprawność powyżej 85%, bardzo dojrzały łańcuch dostaw i kilkunastu producentów ogniw ze skalą, której nikt inny nie ma. Ale też degradacja, gwarancja kończąca się na 60% pojemności i zależność od chińskich ogniw.

Sud to LFP z innym zestawem kompromisów. Lepiej znosi mróz, nie potrzebuje litu, ale przy dzisiejszej skali wciąż jest droższy, a w tym samym kontenerze mieści dużo mniej energii, więc na razie to raczej polisa ubezpieczeniowa producentów na wypadek drużyjącego litu niż realna alternatywa w jakimś polskim projekcie. Wanad jest z tej czwórki jedynym, który w ogóle nie gra w tę samą grę. Nie ma ogniw w klasycznym sensie, nie degraduje się, nie pali, pozwala skalować energię niezależnie od mocy, ale płaci za to najniższą sprawnością, największą powierzchnią, najwyższą ceną przy typowych czasach rozładowania i najmniejszą liczbą działających referencji poza Chinami. Jeśli więc miałbym to zamknąć w jednym zdaniu, NMC zostało w samochodach, LFP buduje dziś rynek, Sud czeka na swoją cenę, a Wanad czeka na swój rynek i w Polsce raczej go nie znajdzie.

A na koniec jedna myśl, która spina wszystkie te odcinki o alternatywach dla LFP. Za każdym razem wniosek wychodzi ten sam. O tym czy technologia trafia do projektu nie decyduje chemia, tylko to kto za nią stoi, jaką ma historię działających instalacji, kto ją ubezpieczy i sfinansuje i czy rynek w ogóle za nią zapłaci. Dlatego dla typowego polskiego projektu LFP pozostaje dziś punktem wyjścia, a Wanad jest technologią, którą oczywiście warto aktywnie obserwować, szczególnie w nadchodzących latach, kiedy te nowe instalacje w Kopu czy w Laufenburgu, czy być może te w Japonii, zaczną pokazywać dane z eksploatacji, a nie tylko z prezentacji. No ale właśnie w takim momencie, kiedy każda technologia ma swoich entuzjastów, ma swoje slajdy i ma swoje rekordy, które w zależności od źródła oznaczają co innego, potrzebny jest ktoś, kto żadnej z nich nie sprzedaje, ale w każdej czuje się bardzo dobrze.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.