#26 - Lider bliżej ludzi - Dariusz Chełmiński
Niektórzy mawiają, że model SLII Blancharda (Przywództwo Sytuacyjne) jest stary iszukają nowoczesnych podejść. Nowsze modele przywództwa akcentują potrzebę budowaniaempatycznych relacji liderów z pracownikami, co jest zgodne z badaniami oczekiwań pracownikówwzględem liderów. Model SL II 3.0 jest praktyczną odpowiedzią, dostarcza narzędzi do praktykiliderskiej, pomaga wdrożyć to podejście, tak, aby liderzy stawali bliżej swych ludzi, empatyczniewłączali ich w pracę z zaangażowaniem. O sensie stosowania SLII 3.0 rozmawiam z DarkiemChełmińskim, naszym Senior Partnerem, który najdłużej w House of Skills pracuje z modelemBlancharda.
Moim gościem jest Darek Chełmiński, spec od szkoleń Blancharda. Dzień dobry. Dzień dobry. I my właśnie w dzisiejszym podcaście będziemy rozmawiać o tym, że program SL2 ma w tej chwili dodatek takiej cyferki 3.0. Na czym polega? Możliwie skrótowo, ale esencjonalnie model przywództwa według Ken Blancharda i jego współpracowników. To jest trudne wyzwanie, żeby krótko, bo to trzeba chwilę powiedzieć jeszcze o historii, a potem o samym modelu. Jedziemy. Powstał dawno.
W związku z tym, Ken Blanchard zaproponował Paulowi Herseyowi Dopasujmy, odnieśmy do rzeczywistości. Nie dogadali się na ten temat. Hersey został przy pierwszym modelu, tym nie do końca doskonałym, a Ken wspólnie z grupą partnerów, współpracowników zbudowali model SL2, bo SL2 to jest skrót od Situational Leadership II, drugi, ten lepszy model przywództwa sytuacyjnego. On powstał w 1985 roku i do dzisiaj nie musi być zmieniony, Bo jest dobry, adekwatny, podstawowy, fundamentalny. Potwierdza metodologia tego badania, prawda? Potwierdza metodologia tego badania. Potwierdzają klienci, którzy chcą z niego korzystać.
Innymi słowy, warto zaufać temu modelowi, bo to nie jest rzecz wymyślona teoretycznie, a potem jakoś wtłaczana w ludzi, żeby się potwierdziło, tylko odwrotnie. Rzesze pracowników, ludzi czynnych zawodowo były swego czasu poddane dobrowolnie, ale jednak badaniom, na mocy których wysnuto wnioski i one mówią o czym? No i właśnie już powiemy o czym że i dodam, bo faktycznie badania, Empiria zbadana, a z drugiej strony ten model bardzo jest popularny wśród tych, którzy potem z niego korzystają, czyli ludzie uczestnicząc w warsztatach wokół SL2 mówią aha.
Zatem podszedł do tego, podeszli w sposób bogatszy i dużo bardziej prawdziwy właśnie w sensie psychologicznym. Absolutnie zgoda. Idąc dalej w opowieści o modelu, uzgadniamy cele, diagnozujemy kompetencje, zaangażowanie, etap rozwoju, a potem trzeba być elastycznym, elastyczną i odpowiedzieć na to w języku modelu właściwym stylem przywództwa, adekwatnym, w języku naturalnym moglibyśmy powiedzieć, Mówi się i my to powtarzamy podczas warsztatu z SL2 i to jest bardzo adekwatne i takie istotne w tym modelu, że To jest piękne w tym modelu, że lider, korzystając z niego, daje pracownikowi to, czego on potrzebuje, wtedy, kiedy tego potrzebuje.
Jak byś to skomentował językiem modelu? No może najpierw bym powiedział, że on zapomniał, że przywództwo to sport kontaktowy. To znaczy bez kontaktu nie ma przywództwa. A dobrego to na pewno nie ma i blanszardowskiego SL2 ci zupełnie nie ma. Nie można tego robić, uzgadniać celów, diagnozować potrzeb i odpowiadać na potrzeby nie będąc w kontakcie z ludźmi, bo to w kontakcie z ludźmi dopiero to robisz. Ten model zakłada i wymaga od ciebie, że ty jesteś w kontakcie z pracownikami. Mówiąc po ludzku, rozmawiasz. Mówiąc po ludzku, rozmawiasz, spotykasz się, pytasz, pomagasz rozwiązywać problemy, jeśli to jest akurat potrzebne.
Bez tego nie możesz dobrze zarządzać, nie możesz dobrze przewodzić, nie możesz dobrze stosować modelu SL2. W tym modelu jest zaszyte coś, o czym jeszcze nie powiedziałem, czyli są zaszyte rozmowy jeden na jeden. To znaczy zaszyte, czyli takim elementem Infrastruktury lidersko-menedżerskiej albo praktyką menedżerską jest to, że powinieneś liderzy, liderko regularnie spotykać się z ludźmi ze swojego zespołu. To wydaje się być oczywiste, ale jednakowoż doświadczenie pokazuje, że liderzy nie zawsze to robią, często tego nie robią. A jeśli to robią, to nie zawsze jest to taka rozmowa jeden na jeden, o jaką by poprosił Ken Blanchard. Mianowicie istotnym elementem tej rozmowy jeden na jeden jest to, że to pracownik definiuje, o czym chce porozmawiać.
Czyli bez bliskiego kontaktu nie można uprawiać dobrze przywództwa, już dobrego przywództwa nowoczesnego, blanszardowej SL2 nie można uprawiać. Ja mam poczucie, że w naszej kulturze to, na co się nierzadko natykają odbiorcy wiedzy o tym rodzaju przywództwa, to na co się natykają, to pewien kłopot, którego sobie nawet nie uświadamiają, że w stwierdzeniu, iż nadrzędną kwestią w tym modelu przywództwa jest relacja lider-pracownik, W gruncie rzeczy jest im trudno odkryć, o co chodzi w samej tej relacji. W kulturze polskiej, takie mam poczucie, pojęcie relacji bardzo często związane jest z tym, co się dzieje w relacjach prywatnych.
I tego wszystkiego mają zdecydowanie za mało. I to wielkie oddalenie polega w istocie, że liderzy, liderki oddalili się w ostatnich czasach od potrzeb pracowników. Czyli nie mogą dobrze zarządzać, nie mogą stosować dobrze modelu SL2, bo są daleko. I to jest zatrważające. Jest takie badanie firmy DDI, największe badanie przywództwa na świecie z zeszłego roku, które pokazuje, że poziom zaufania do bezpośrednich przełożonych na świecie zmalało kilkanaście punktów Zaufanie jest fundamentem.
Ewidentnie jest tak, tak bym powiedział, ewidentnie, rzadko mówię, że coś ewidentnie jest tak, że i tak bym powiedział, że od zawsze w zarządzaniu, w przywództwie ważne były obie strony. U Blancharda się mówi zachowania instruujące, wspierające. Mówi się o orientacji na cele i orientacji na ludzi i można użyć innego języka już nie idąc dalej i w tej chwili jesteśmy przechyleni, firmy są przechylone bardzo w stronę twardych wyników efektywności. Trochę zapomina się o ludziach i teraz gdyby wrócić do modelu, to nie chcę powiedzieć, że model Blancharda jest receptą na wszystko. Jednakowoż, gdyby go zacząć stosować, to nawet nieświadomie zaczynam się przechylać w stronę ludzi, bo tak często działa ta SL2.
No i nie zbawię w ten sposób świata, bo świat się mocno zmienił. Oni nie będą pracowali przez całe życie w jednej firmie, ale oni w tej mojej firmie mogą popracować 5 lat, a nie rok, jakby było w innym wypadku. Tak jest. Wiesz, ja niejednokrotnie wtedy, kiedy dowiadywałam się, że nawet po szkoleniu ten model jakoś nie zaistniał w danej organizacji, że menedżerowie jakby nie zdecydowali się na stosowanie go, Odnosiłam takie wrażenie, a czasem wręcz wiedziałam, że mieli trudność z przełożeniem nomenklatury języka branżowego i charakterystyki pracy w danej branży na to, co w sensie uniwersalnym przynosi ze sobą model SL2.
No tak jest, w tej opowieści jest wiele wątków, jest wiele powodów, dla których ten model nie jest wdrażany, jak inne modele nie są wdrażane. W ogóle wdrażanie tego, czego się nauczyłem, wdrażanie zmiany, bo to zawsze jest zmiana, jest najtrudniejsze. No i można wracając do modelu powiedzieć, że W tym sposobie, w jakim my prowadzimy działania rozwojowe w obszarze SL2, my prowadzimy, mam na myśli, my blanszardowscy, można powiedzieć na marginesie, że House of Skills jest wyłącznym reprezentantem blanszarda w Polsce. Mamy dużo certyfikowanych trenerów, jesteśmy w kontakcie z siecią międzynarodową. To nie jest margines, Darku. Wymieniamy się doświadczeniami. To wszystko nam bardzo pomaga, ale teraz tak samo jak na całym świecie, ten proces jest nastawiony na wdrożenie.
Pomaga bardzo. Pomagają narzędzia. Narzędzia są nowoczesne. To jest kolejny element trójki. Jest platforma rozwojowa BlanchArt Exchange. Wszyscy uczestnicy mają roczny dostęp. Tam są narzędzia, filmy, tam jest apka. Młodzi. Tam jest apka, za pomocą której ja mogę zdiagnozować pracownika. Ona mi bardzo pomaga. Ja tą SL2 mam w kieszeni, można powiedzieć cały czas. Na telefonie. Cały czas na telefonie. Są zadania wdrożeniowe, są pary peer coachingowe, czyli wzajemnie się coachujemy. Dużo robimy, żeby naprawdę można to było wdrożyć. I jest to warsztat, który jest pięknie obudowany potrzebnymi do wdrożenia narzędziami, więc jest łatwiej.
Ale z drugiej strony... Zawsze zmiana jest trudna, a jeśli... Ty opowiedziałeś o takiej pięknej sytuacji firmy, też to bardzo dobrze wspominam i to się czasami zdarza, ale nie tak bardzo często, kiedy rozwój idzie od góry do dołu, kiedy zarząd uczestniczy w tym przedsięwzięciu, a potem uczestniczą też mistrzowie i brygadziści. I tak było w tej firmie, kiedy SL2 stała się językiem, dużo łatwiej jest wdrożyć. Bardzo często jest tak, że menedżerowie średniego szczebla, nawet średnio wysokiego w tym uczestniczą, góra nie. I potem mamy takie sytuacje, że ludzie mówią na warsztacie Darek, ale pomóż nam się tam przebić do góry, Bo oni wobec nas nie stosują przywództwa Lanszarda.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
szukają nowoczesnych podejść. Nowsze modele przywództwa akcentują potrzebę budowania
empatycznych relacji liderów z pracownikami, co jest zgodne z badaniami oczekiwań pracowników
względem liderów. Model SL II 3.0 jest praktyczną odpowiedzią, dostarcza narzędzi do praktyki
liderskiej, pomaga wdrożyć to podejście, tak, aby liderzy stawali bliżej swych ludzi, empatycznie
włączali ich w pracę z zaangażowaniem. O sensie stosowania SLII 3.0 rozmawiam z Darkiem
Chełmińskim, naszym Senior Partnerem, który najdłużej w House of Skills pracuje z modelem
Blancharda.